recenzje dram SBS

Coffee House

ch3Znane też jako: Page One, Keopi Hauseu, 커피하우스

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna

Ilość odcinków: 18 x 70 min.

Premiera: 2010

Obsada: Kang Ji Hwan, Park Shi Yeon, Eunjung (T-ara), Jung Woong In, Park Jae Jung

.

Książęta mają teraz manie

Lee Jin Soo jest sławnym pisarzem, autorem bestsellerów i przystojnym celebrytem… Tak naprawdę to jednak wrzód na tyłku – arogant z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, który lubi znikać, kiedy coś mu się nie podoba. Seo Eun Young jest jego znajomą od dawna, a przy okazji prezesem wydawnictwa, z którym Jin Soo ma podpisany kontrakt. Użera się z nim od dawna, przepraszając wszystkich za niedotrzymywane terminy. Inteligentna, ironiczna i poukładana, traci nerwy tylko przy nim. Miarka się przebiera od ostatniej ucieczki i kiedy Jin Soo wraca do wydawnictwa, w którego budynku ma swoje mieszkanie, Eun Young chce zerwać z nim współpracę i wytoczyć proces sądowy za ciągłe łamanie kontraktu. Jin Soo podrzuca jej kartkę z opisanym pomysłem na nową powieść, ale duma kobiety każe utopić ją w swoim szampanie. Kiedy on znika, desperacko ratuje szczątki by przekonać się, że to może być arcydzieło. Nie ma wyjścia, postanawia wnieść sprawę dopiero po skończeniu tej książki.

W tym samym czasie Jin Soo zatrudnia sobie osobistą asystentkę. Kang Seung Yeon jest niezbyt rozgarniętą dwudziestopięciolatką, która praktycznie jest bezrobotna, bo całymi dniami czyta mangi i obsługuje bardzo nielicznych gości w rodzinnej kawiarni. Mężczyzna najwyraźniej liczył, że będzie mu robiła codziennie kawę, ale dla niego – perfekcjonisty – robi lurę i nawet nie potrafi zaostrzyć kilku ołówków do takiej samej długości. Seung Yeon właściwie całymi dniami siedzi w jego mieszkaniu, wykonuje jakieś głupie polecenia, żeby czymkolwiek się zajęła i trenuje robienie kawy. W końcu nie wytrzymuje i wygarnia szefowi wszystkie swoje żale, prosząc, by uczynił z niej profesjonalną sekretarkę. Jin Soo każe jej zatem wykonywać wszystkie jego polecenia bez zbędnych pytań. Od tego momentu zaczyna się piekło dziewczyny…

Seung Yeon wykonuje z zaciętymi ustami najdziwniejsze polecenia jak sprawdzenie czy da się odebrać telefon leżący na stole, jednocześnie cały czas kręcąc hula-hop. Długo na to nie wpada, ale są to eksperymenty, które sprawdzają, czy pomysły Jin Soo na powieść są realistyczne. W tym samym czasie do Korei wraca były narzeczony Eun Young, Han Ji Won, który sam z nią zerwał, ale ubzdurał sobie, że musi szalenie za nim tęsknić i dosłownie ją napastuje. Jin Soo, który jest jego „przyjacielem”, zaczyna go potajemnie niszczyć, wykorzystując do tego swoją asystentkę. Nie wie jeszcze, że robi to, bo Eun Young to jedyna osoba, na której mu zależy…

One man show

„Coffee House” mogłoby uzyskać ode mnie lepszą ocenę, gdybym oglądała je na bieżąco, w czasie premierowej emisji. Tak obejrzałam jakieś osiem odcinków na raz i tak się zmęczyłam, że trudno było mi przebrnąć przez resztę. Mimo pozytywnych opinii, przekonałam się po raz kolejny, że nie jestem fanką komedii romantycznych, bo nawet jeśli niektóre z nich naprawdę mi się podobają, to i tak zaczynają mnie męczyć w połowie. Postaram się jednak wyrazić bardziej konstruktywną opinię o „Coffee House” niż, że „było nudno”.

To, czy polubicie „Coffee House”, zależy tylko i wyłącznie od Kang Ji Hwana. Jest on główną osią fabuły, wokół niego dzieją się wydarzenia i jest on ważniejszy niż romans w dramie, przynajmniej przez większą jej część. Jest księciem z dramy, przynajmniej to nam sugeruje manhwowe porównanie Seung Yeon przy pierwszym spotkaniu, ale okazuje się mieć wiele dziwactw. Można to porównać z postacią Kim Joo Wona z „Secret Garden”, ale w Jin Soo postawiono na bycie jak najbardziej „oryginalnym” niż na jakieś pogłębienie postaci. Kang Ji Hwan powziął ryzyko tak niewdzięcznej roli i można powiedzieć, że był na swój sposób sympatyczny (kto się oprze jego uśmiechowi?), ale trudno mi było czasem zaangażować się emocjonalnie w tą postać – albo robił się irytujący, albo zbyt ekscentryczny, żeby był realistyczny.

Han Ji Won był natomiast „obrzydliwą” postacią, tak zdziwaczałą i denerwującą, że kompletnie nie do polubienia. Może to jakaś zaleta „Coffee House” lub przejaw oryginalności, że drugi mężczyzna nie jest przystojny, ale nie mamy ani cienia złudzeń – Jin Soo nie ma nawet konkurencji do serca Eun Young, przeszkadzać mu może tylko jego własny charakter. Napastujący Ji Won od razu wzbudził moją głęboką antypatię.

W obozie kobiet również nie ma konkurencji. Eunjung gra dramową idiotkę, która jednak zmieni swoją naiwnością i czystością inteligentniejszego i bardziej doświadczonego od niej głównego bohatera. „Coffee House” po raz kolejny łamie zasady – nie dość, że nie ma drugiego faceta i/lub drugiej kobiety, Eun Young jest w gruncie rzeczy postacią drugoplanową – główną bohaterką jest Seung Yeon, która może tam się sekretnie podkochuje w szefie, ale nie ma to żadnego wpływu na fabułę. Za sam pomysł mogłabym pochwalić tę dramę, ale było coś, co mnie w tym układzie bardzo bolało – Seung Yeon wyraźnie nie była na poziomie Jin Soo i nigdy nawet do niego się nie zbliżyła. Ciekawie by było, gdyby dojrzała, stała się wartościowym partnerem i może trochę z nim poflirtowała, ale miałam wrażenie, jakbym przez większą część czasu oglądała wujka z upierdliwą siostrzenicą. Oczywiście wpłynęła jakoś na życie Jin Soo, ale było to dla mnie wymuszone – w świecie dram najwyraźniej wszystko można osiągnąć oślą upartością… Nie powiem, Eunjung debiutująca w dużej roli (bo grała epizody jeszcze przed czasem T-ary) wypadła całkiem przyzwoicie, chociaż po pierwszych kilku odcinkach miałam dosyć jej nieprzytomności, ale to cecha dużej ilości bohaterek. Nie została na szczęście całkowicie przygnieciona przez Kang Ji Hwana ani Park Shi Yeon, ale wyraźnie od nich odstawała. Poziomem właśnie.

Niesamowite jest to, że obie połówki głównej pary są piękne i bogate. Park Shi Yeon totalnie mnie zaskoczyła swoją werwą, ponieważ widziałam ją tylko jako piąte koło u wozu w „My Girl”. Razem z Kang Ji Hwanem byli naprawdę wybuchową parą, co zaowocowało paroma gorącymi scenami. Miło było patrzeć, kiedy wreszcie nie była to historia o biednym i głupiutkim Kopciuszku lub księciu z lodu. Generalnie więc mogłabym polecić „Coffee House” fanom komedii romantycznych, mnie absurdalne sytuacji i często wymuszony humor dosłownie zmęczyły. Zazwyczaj tak jest w takich przypadkach, że drama ma mocny start, ale z czasem zapomina o swojej pierwotnej komedii

Zdobyte nagrody

2010 SBS Drama Awards:

  • New Star Award dla Eunjung

Ocena

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 6,5/10

Reklamy

0 komentarzy dotyczących “Coffee House

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: