KBS recenzje dram

Dal Ja’s Spring

Dal Ja's SpringZnane też jako: The Spring of Oh Dal Ja, Daljaui Bom, 달자의 봄

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna

Ilość odcinków: 22 x 70 min.

Premiera: 2007

Obsada: Chae Rim, Lee Min Ki, Lee Hye Young, Gong Hyung Jin, Lee Hyun Woo, Kim Na Woon, Jang Young Nam, Seo Young Hee

.

Koniec przymrozków, czas powitać wiosnę

Oh Dal Ja (Chae Rim) jest trzydziestodwuletnią kobietą żyjącą na swoim – stara panna i dziewica, ale za to pracuje w telezakupach i stać ją na własne utrzymanie. Od lat wzdycha do reżysera programu Shin Sae Do (Gong Hyung Jin), który rozpoczął pracę w firmie w tym samym czasie, co ona. W końcu jakoś stają się parą i Dal Ja wreszcie jest w pełni szczęścia.

Po paru miesiącach Sae Do rzuca ją niestety dla eleganckiej prezenterki telezakupów Wi Sun Joo (Lee Hye Young). W desperacji i dziecinnej zemście Dal Ja wykorzystuje wizytówkę młodego mężczyzny, z którym zderzyła się na ulicy… Zaciągnął ją w ciemny kąt, uciekając przed gangsterami i już myślała, że zrobi jej krzywdę, ale wszystko było nieporozumieniem. Kang Tae Bong (Lee Min Ki) zaoferował jej w zamian swoje usługi, bo jest chłopakiem do wynajęcia. Początkowo Dal Ja go wyśmiała, ale teraz siedząc w barze i patrząc na Sae Do z Sun Joo, dzwoni po niego i popisuje się przed nimi. Szybko jednak się opamiętuje i nie chce dalej korzystać z Tae Bonga, ale spijając się przy nim w hotelu, zawiera kontrakt. Poza tym plotka zaczyna się roznosić po firmie, że ta konserwatywna Dal Ja złapała przystojnego dwudziestolatka i wszyscy chcą go poznać…

Na spotkaniu z pracownikami Tae Bong nie wygląda i nie zachowuje się jednak według instrukcji Dal Ja, więc zdenerwowana chce go zwolnić. Jednak tak łatwo nie może, ponieważ według umowy ma mu płacić przez miesiąc za trzy godziny dziennie spędzone razem. Zmienia zatem taktykę i zaczyna go traktować jak kumpla, ale w rzeczywistości jest on kimś w rodzaju przynieś-podaj i użycz swojego ramienia, żeby się wypłakać. Tae Bong zaczyna jej doradzać w sprawach uczuciowych, ponieważ Dal Ja nastawiła radar na nowego dyrektora w firmie Uhm Ki Joona (Lee Hyun Woo)… Wkrótce jednak Tae Bong zaczyna coś do Dal Ja czuć, a ona również nie pozostanie obojętna na osobę, która widziała wszystkie jej łzy, zna wszystkie zmartwienia i zawsze jest przy boku.

Porozmawiajmy!

Obiecywałam nie rzucać się tak łapczywie na koreańskie romanse, gdyż najczęściej czuję z ich powodu nieopisane rozczarowanie, a szesnaście odcinków wydawało mi się w ostatnim czasie wiecznością. „Dal Ja’s Spring” zostało wydłużone do dwudziestu dwóch, ale po raz pierwszy zobaczyłam świetnie wykonaną robotę – drama się nie dłuży i wszystko sprawia wrażenie, jakby ta ilość odcinków była przewidziana od początku – tak to wszystko jest dobrze rozplanowane! Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy oglądała skrupulatnie wszystkie odcinki, wręcz chłonęłam je. To, co sprawiło, że tak się do „Dal Ja’s Spring” przyczepiłam, to zwyczajnie jej oryginalność w parodiowaniu zużytych schematów oraz drobne rzeczy, których zwyczajnie brakuje mi w większości dram.

Tutaj bohaterowie ROZMAWIAJĄ, co mnie zachwyciło. Dal Ja i Tae Bong tak dobrze ze sobą klikali, że byłam przerażona na myśl, że muszą wymusić jakiś konflikt pod koniec dramy. Jednakże nieporozumienia trwały krótko, ponieważ koniec końców niedoświadczona Dal Ja wyznawała wszystkie swoje obawy Tae Bongowi lub tłumaczyła, dlaczego tak dziwnie się zachowywała, a on to wszystko brał do serca, wyciągał wnioski i za każdym razem powtarzał, że ją lubi, dla otuchy. Zacznijmy w ogóle od tego, że ich znajomość zaczęła się przecież od najróżniejszych zwierzeń… Trzeba więc postawić to jasno – w stereotypowych dramach pojawiają się wymuszone konflikty, ponieważ jedna strona lub obie skrywają coś, a druga to inaczej interpretuje i w ten sposób właśnie często dochodzi do heroiczno-idiotycznego aktu poświęcania się dla ukochanej osoby, uciekania przed nią „dla jej dobra” lub w ekstremalnych przypadkach udawania tego złego. W tej dramie tego nie ma.

Pozory rzeczywistości i zaskakująca przyziemność

„Dal Ja’s Spring” to nie była bajkowa miłość spełniona po wielu trudach i rozłąkach, chociaż niewinne dziewczę, jakim jest Dal Ja, lubiło porównywać Ki Joona lub Tae Bonga do książąt na lśniących rumakach. Nie zabrakło najróżniejszych fantazji i dziwnych sekwencji odzwierciedlających dziką wyobraźnię głównej bohaterki. W rzeczywistości jednak bajka miała ciąg dalszy – Tae Bong zamieszkał z Dal Ją i co dalej? Podobało mi się jak Dal Ja analizowała każdy szczegół w swoim związku i uczyła się na błędach.

Jeszcze bardziej podobało mi się, że miała wspaniałych przyjaciół. Zazwyczaj w dramach bohaterka ma jedną lub dwie przyjaciółki od serca (możliwe, że któraś stanie się wrogiem…) lub żadną. Tutaj postawiono na realizm – tytułowa bohaterka jest oczywiście czystą niewiastą, ale nie oznacza to, że jest całkiem głupia i naiwna! Rozmawianie o miłości nie było dla niej odkrywaniem Ameryki. Dojrzałość ta wpłynęła na wspaniały fakt, iż Sae Do stał się po zerwaniu jej najlepszym przyjacielem (zazwyczaj w takich przypadkach były chłopak staje się uparcie powracającym elementem komicznym), tak samo jak Sun Joo, mimo iż obie panie udawały, że mają do siebie dystans. Do tego dochodzi unni Go Soon Ae (Kim Na Woon), która radziła w sprawach seksu (który w 98% dram w ogóle nie istnieje!) oraz bezimienni współpracownicy, którzy mieli swój gag tygodnia – zawsze śpiewali, żeby Dal Ję rozweselić. Wychodzi na to, że jest to kobieta z krwi i kości ze zmartwieniami, siatką znajomych i bardzo ważną pracą – jakby na to nie patrzeć, przeciętna bohaterka koreańskiej dramy nie ma przyjaciół, prowadzi samotna krucjatę przez życie i gdy pojawi się miłość na horyzoncie, nie zajmuje się ona niczym innym.

Chae Rim dobrze sobie poradziła. Widziałam ją drugi raz po „Oh! My Lady” (SBS 2010) i denerwuje mnie to, że zawsze robią jej okropną trwałą, żeby postarzeć ją do trzydziestoparoletniej ahjummy. Z drugiej strony mam jednak nieodparte wrażenie, że ogrom aktorek mógłby zagrać jej rolę, bo nie była ona zbyt wymagająca, potrzebowano jedynie solidnej chemii z młodszym pretty boyem... Lee Min Ki, jak to zwykle bywa, grał przewodnika głównej bohaterki, chłopaka dojrzałego i zakochanego, który stąpał mocno po ziemi i nie porywał się na heroiczne czyny. Kalkulował, słodko się uśmiechał, był raczej typem samotnika. To zabawne, jak Tae Bong ostrożnie obchodził się z główną bohaterką, kiedy oboje aktorzy odegrali już kilka „ostrych” scen w fantazjach Dal Ja…

„Dal Ja’s Spring” pozostaje po tylu latach wciąż niezapomnianą dramą z szybkim tempem fabuły. Utrzymana jest w komiksowym stylu (sceny wyobrażeń, dodawanie muzyki z „Terminatora” czy „Szczęk”), ale na szczęście brakuje w niej absurdalnych scen i męczącego slapsticku. Drama trzymała moje zaciekawienie na wodzy, a dwójka głównych aktorów stworzyła jedną z najwspanialszych par, którym jednak nie brakuje codziennych problemów. Naprawdę polecam „Dal Ja’s Spring”!

Zdobyte nagrody

2007 KBS Drama Awards:

  • Top Excellence dla Chae Rim

Ocena

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 10/10

Średnia – 7,5/10

Reklamy

0 komentarzy dotyczących “Dal Ja’s Spring

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: