Sector 7

SECTOR7Znane też jako: 7th Oil Rig, 7th Mining Area, 7 Kwanggu, 7광구

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller, science-fiction

Reżyseria: Kim Ji Hun

Premiera: 2011

Obsada: Ha Ji Won, Oh Ji Ho, Ahn Sung Ki, Park Chul Min, Song Sae Byuk, Park Jung Hak, Cha Ye Ryun, Lee Han Wi

.

Wiedziałam, że „Sector 7” nie będzie arcydziełem kinowym już po obejrzeniu zwiastunu, ale po raz pierwszy w moim życiu fraza „koreański film” nie równała się inteligentnej rozrywce. To nie była nawet koreańska rozrywka, bo „Sector 7” jest wyjątkowo kiepską podróbką hollywoodzkich filmów o potworkach polujących na ludzi wyciągniętych rodem z gier, chociaż nawet z nimi ten film przegrywa – tym razem dziury w fabule były nie do zakrycia.

Jesteśmy na platformie wiertniczej, na której brakuje ropy. To od początku było dla mnie jedną z największych niedorzeczności – po co w ogóle budować platformę w miejscu gdzie nie ma ropy (bohaterowie rozpaczliwie próbowali się do niej dowiercić, zanim im miejsce pracy zamkną)?! Jak się później okazuje, jej egzystencja skrywała pewną tajemnicę… ale na tym kończy się pomysłowość scenarzysty, który obejrzał pobieżnie parę filmów w stylu „Obcego”, ale brak jego umiejętności pisarskich do spółki z reżyserskimi Kim Ji Huna sprawiły, że „Sector 7” jest filmem śmiechu wartym i niestety bardzo przy tym problematycznym… Reklamowany jako pierwszy koreański film w 3D, został sprzedany do kin w kilkunastu krajach, kiedy na przykład pozycje festiwalowe są pokazywane tylko na specjalne okazje w kinach studyjnych.

Zauważyliście, że do tej pory nie streściłam fabuły? A co tu dużo mówić – zmutowany potwór atakuje platformę wiertniczą i zabije jej pracowników jeden po drugim. Ani to odkrywcze, ani tym bardziej powodujące dreszczyk, bo przez większość czasu śmiałam się z tego, co widziałam na ekranie. Ha Ji Won i Oh Ji Ho ścigają się na motorach NA PLATFORMIE WIERTNICZEJ. Gdy nadchodzi potwór, bohaterowie sięgają po broń palną, która składowana jest NA PLATFORMIE WIERTNICZEJ. Małe potworki produkowane są w sekretnym laboratorium NA PLATFORMIE WIERTNICZEJ. Prędzej bym w to wszystko uwierzyła, gdyby akcja działa na statku kosmicznym! Sam potworek jest fatalną breją z CGI, której nie rozróżnisz pyska od ogona. W dodatku po prostu jest. Nie dowiemy się, dlaczego zabija ludzi, czym właściwie jest i co z jego jajami, które pokryte przezroczystym śluzem są obrazkiem żywcem wyjętym z „Obcego”. Szkoda właśnie, że tylko obrazkiem, do którego reżyser i spółka zapomnieli powrócić.

Pierwszy raz zdarzyło mi się przewijać niektóre momenty filmu, bo tak zazwyczaj mam z dramami, które ciągnę na siłę do końca. Ha Ji Won jest wspaniałą aktorką, ale w większości przypadków przesadza w dwie strony – albo jest świrniętą trzpiotką, albo świrniętym babochłopem, który twarz ma piękną, ale z pięści potrafi mocno przywalić. Tu była właśnie taką chłopczycą, która rozstawiała facetów po kątach, dlatego jej dziewczęcy pisk zupełnie mi nie pasował. Może to była „głębia aktorska”, mająca pokazać, że jej postać nie jest jednowymiarowa? W takim razie wszelkie „wysiłki” zostały znowu zaprzepaszczone po raz kolejny przez scenariusz, w którym wonder woman Ha Ji Won jest rzucana jak szmaciana lalka przez potwora po betonie, ale po paru sekundach udawania bólu normalnie biega i się bije. A szczytem głupoty była sytuacja, w której siada na motor, kiedy dosłownie dwie minuty temu rozwaliła sobie nogę.

Jak widać, więcej z tego filmu pamiętam błędów niż samej treści. Oh Ji Ho jest kompletnie do zapomnienia, okazyjnie sceny kradną Park Chul Min i Song Sae Byuk, którzy są wspaniali sami w sobie. Strachu nie ma, klimat też jakoś kuleje, za to mamy okazyjnie sceny akcji niczym ze „Szklanej pułapki” w zestawie z eksplozjami. Naprawdę „Sector 7” nie polecam.

Zdobyte nagrody

16th Puchon International Fantastic Film Festival:

  • Producer’s Choice Award dla Ha Ji Won

Reklamy