recenzje dram tvN

Birdie Buddy

Birdie-Buddy2Znane też jako: Beodi Beodi, 버디버디

Na podstawie: mahwy „Birdie” autorstwa Lee Hyun Se

Gatunek: sportowy

Ilość odcinków: 24 x 45 min.

Premiera: 2011

Obsada: UEE (After School), Lee Yong Woo, Lee Da Hee, Park Han Bi (T-Max), Yoo In Na, Oh Hyun Kyung, Yoon Yoo Sun

.

Golf na wsi

Sung Mi Soo od małego interesowała się golfem i oglądała turnieje w telewizji. Kiedy pewnego dnia odkrywa kije golfowe schowane w szopie koło domu, cały jej świat się zmienia, a mama będąca kiedyś caddy zaczyna ją trenować. Wszystkie pieniądze i tak już biednej rodziny idą w hobby Mi Soo z nadzieją, że kiedyś zadebiutuje w profesjonalnym turnieju.

Jej całkowitym przeciwieństwem jest Min Hae Ryung, profesjonalna już golfistka, która od małego trenowała za pomocą najnowszych zdobyczy techniki z polecenia matki-tyranki, do której czuje tylko nienawiść i potrafi nawet przegrać turniej tylko po to, żeby jej zrobić na złość. Wkrótce obie te dziewczyny staną się rywalkami – stara wyjadaczka i obiecująca nowa twarz – a dodatkowo będzie ich łączyć postać Johna Lee, ekscentryka z dredami. Oficjalnie jest trenerem Hae Ryung, nieoficjalnie jej kochankiem, ale jego sława głosi, że romansuje z każdą swoją podopieczną. Jego znajomość z Mi Soo zaczyna się, kiedy przychodzi upity do jej domu jako kolega jej brata Tae Gaba i przez pomyłkę idzie spać w jej łóżku. Dziewczyna od początku go nienawidzi i uważa za palanta, ale John Lee uparcie pojawia się przed nią, widząc w niej nieoszlifowany talent, objawienie golfowe, które trzeba tylko trochę potrenować. Hae Ryung bezpodstawnie staje się zazdrosna.

Chaos i idiotyzmy na trawniku

„Birdie Buddy” już od pierwszych zapowiedzi jawił się jako jakaś idiotyczna farsa rodem z kiepskich mang shoujo, w dodatku podjął temat golfu, który jest kompletnie niepopularnym sportem. Powstrzymywałam się jednak mocno, żeby nie krytykować czegoś, czego nie widziałam, a potem po całej fali niepowodzeń w szukaniu stacji telewizyjnej i bycia ignorowanym postanowiłam obejrzeć tę dramę z obowiązku bycia fanką After School. Nawet jeśli UEE obchodzi mnie najmniej z całej grupy, miałam takie głupie poczucie, że muszę przynajmniej tę dramę obejrzeć, kiedy inni pewnie będą ją mieli gdzieś, a poza tym Yoo In Nę też bardzo lubię. Takie irracjonalne decyzje zazwyczaj nie są dobre…

„Birdie Buddy” jest po prostu jakimś niezidentyfikowanym tworem, którego ciężko było oglądać. Okropna jakość produkcji, kiepska obsada, kicz. W dodatku należy do sportowego gatunku, który chyba jeszcze nigdy Koreańczykom nie wyszedł, jeśli nie skupili się bardziej na czymś innym np. romansie. „Birdie Buddy” powinno być standardową historyjką w stylu od zera do bohatera, ale fabuła była poszatkowana i w większości przypadków w ogóle nie miała sensu. Pierwsza część pokazywała Mi Soo szarpiącą się samotnie z treningiem, potem nagle (zbyt szybki) sukces w turnieju, jakiś super-trening w dziczy z kameseninem, przepraszam, francuskim dziadkiem z chatki, który jest super mistrzem golfa ukrywającym się przed przeszłością, potem znowu turnieje i nagle wyssany z palca spisek, hazard i niebezpieczeństwo, które wyrwały się jak Filip z konopii, aż na końcu zostały cztery odcinki, które nie wiadomo czym można było wypełnić, więc wsadzono niepotrzebnie romans, o wiele za późno. Przydał się on na tyle, że dowiedziałam się ciekawej rzeczy o „ludzkiej fizjologii” – wystarczy zawód miłosny, trochę emocji i zdenerwowania, a już się ląduje w łóżku z gorączką i umierając. Taa…

Dodatkowo tę nieskładność podkreślał wyjątkowo kiepski montaż. Rozumiem, że trzeba było główkować jak tu oryginalne dwadzieścia odcinków porozcinać do dwudziestu czterech, że zmieścić się w ramówce kablówki, ale kilkusekundowe czarne ekrany po którym następuje kompletnie niezwiązana z poprzednią scena to poziom telenoweli lub seriali sprzed co najmniej trzydziestu lat.

O bohaterach również nie ma co mówić. UEE wypada świetnie w swojej najnowszej dramie „Ojakgyo Brothers”, ale tutaj w jej pierwszej głównej roli jest najmniej interesującą główną bohaterką, jaką w życiu widziałam. Jest po prostu niezapadająca w pamięć, dziecinna, strasznie nijaka, bo właściwie nawet nie wiadomo co lubi oprócz golfu oczywiście. John Lee to taka postać z kiepskiej mangi shoujo, śmiech na sali. Dredy, capoeira i golf, jego „oryginalność” wprost mnie zachwyca. Lee Da Hee odgrywająca postać Min Hae Ryung robiła co mogła, aby coś z niej wykrzesać, ale scenariusz zakładał głównie płakanie i zazdroszczenie, kiedy naprawdę nie była to typowa jędzowata rywalka głównej bohaterki jak to w innych dramach bywa. Czasem nawet miałam wrażenie, że to ona zasługuje na pierwszy plan bardziej niż Sung Mi Soo, ale może jest to związane ze wspomnianą wcześniej nijakością postaci UEE.

Oczywiście że „Birdie Buddy” nie polecam. Jak widzicie w czołówce lecącą piłkę golfową, która dostaje skrzydeł niczym znicz Harry’ego Pottera, to przygotujcie się na więcej takich idiotycznych motywów. Ja nie wiem jak tę dramę nazwać inaczej niż głupią, bo wygląda kiepsko, jest adaptacją manhwy, o której nikt nie słyszał i żaden ze znanych aktorów nie chciał w niej zagrać.

Ocena

Fabuła – 1/10

Kwestie techniczne – 1/10

Aktorstwo – 5/10

Wartość rozrywki – 2/10

Średnia – 2,25/10

0 komentarzy dotyczących “Birdie Buddy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: