Can’t Lose

Can-Not-Lose-wallpaper-2Znane też jako: Can’t Live With Losing, Hate to Lose, Jigoneun Motsala, 지고는 못 살아

Na podstawie: japońskiej dramy „Sasaki Fusai no Jingi Naki Tatakai” (TBS 2008)

Gatunek: komedia romantyczna

Ilość odcinków: 18 x 70 min.

Premiera: 2011

Obsada: Choi Ji Woo, Yoon Sang Hyun, Kim Jung Tae, Jo Mi Ryung, Sung Dong Il

.

Komedia romantyczna z drugiej strony

Lee Eun Jae i Yoon Hyung Woo są małżeństwem prawników pracujących w tej samej kancelarii. Poznali się na meczu baseballowym, pocałowali dzięki grze na telebimie wskazującym pary i szybko zakochali. Po miesiącu znajomości wzięli ślub, ale czar pierwszego wrażenia szybko zniknął, a okazało się, że właściwie wszystko ich różni. Eun Jae jest chłopczycą nieprzywiązującą większej uwagi do porządku wokół siebie, trochę manipulującą królową pszczół, która potrafi włączyć aegyo, żeby zmiękczyć męża. Yoon Hyung natomiast wygląda na zimnego, ale jest bardzo empatyczny, biorąc sprawy sądowe, które nie przynoszą mu zysku i robiąc za gosposię w domu. Para ta kłóci się niemal o wszystko, ale przynajmniej zgodnie unikają matki Yoon Hyunga. Wreszcie po paru nieporozumieniach Eun Jae wnosi pozew o rozwód, do którego z kolei Yoon Hyung nie chce dopuścić. Postanawiają sami bronić się w sądzie, ale jeszcze więcej problemów narasta, kiedy zaczynają rywalizować o swoich przyjaciół jako świadków przychylnych jednej ze stron.

Zwyczajna historia

Jak widzicie, moje wydłużane na siłę streszczenie fabuły i tak jest krótsze niż w standardowych recenzjach. Powód tego jest taki, że w tej dramie zwyczajnie mało się dzieje i praktycznie nie ma zwrotów akcji. Mimo to z „Can’t Lose” mam jak z wieloma filmami – potwornie się nudziłam w trakcie oglądania, ale patrząc z perspektywy, zaczynam dostrzegać wartość… Chcę powiedzieć, że nawet jeśli tej dramy z miejsca nie polecam, to nie uznaję jej za kompletny niewypał. Próbowała być oryginalna…

Właściwie nie znam koreańskiej komedii romantycznej, w której para głównych bohaterów od samego początku jest ze sobą, nie mówiąc już o związku małżeńskim. „Can’t Lose” to właściwie antyteza gatunku, ponieważ mijamy czubienie, lubienie się i spotykanie w najdziwniejszych miejscach – zaczynamy od razu od małżeństwa ze stażem, brakuje tylko raczkującego dzieciaka. Nie ma tu radosnego świata, wielkich optymistek, przeraźliwie bogatych i miłości, która potrafi przezwyciężyć wszelką chorobę i sprzeciw rodziców. W rzeczywistym życiu przecież takie tragedie się nie zdarzają, ludzie za to potrafią się kłócić z dosłownie byle jakiego powodu i szybko się rozstawać. Koreańskie dramy jednak jakoś tego nie pokazują, ponieważ kończą się kiedy miłość sięga zenitu, co pozwala nam myśleć, że potem wszyscy „żyli długo i szczęśliwie”. Droga do sfinalizowania rozwodu jest długa i pełna kruczków, dlatego Eun Jae i Hyung Woo zdążają pokochać siebie na nowo, co jest wiadome już od pierwszego odcinka. Mają potem takie same problemy i spory, co na początku dramy, ale można wierzyć, że będą mieli swoje bajkowe zakończenie tak długo, jak tylko będą umieli się pogodzić.

„Can’t Lose” było dla mnie małą nowością, ponieważ w dramach, które do tej pory widziałam, rozwód był czymś godnym wstydu, a poślubienie rozwódki było rodzinną hańbą – mamy więc obowiązkowy, „dramatyczny” sprzeciw rodziców oraz „modną bohaterkę” (przeciwieństwo dwudziestoletniej piękności). W tej dramie rozwód najwyraźniej nie jest taką wielką sprawą, skoro tak łatwo może do niego dojść. Bohaterowie spierają się z prozaicznych powodów, bo „kobiety są takie…”, bo „mężczyźni są tacy…”, ale „Can’t Lose” stawia pytanie czy rozwód jest jedynym rozwiązaniem. Wszystko w lekkim, uroczym, czasem ironicznym tonie.

Za wysokie progi

Mimo wymienionych wyżej zalet, nie potrafiłam się cieszyć z oglądania „Can’t Lose”, nieważne jak bardzo lubię Choi Ji Woo i Yoon Sang Hyuna. Ta drama była ewidentnie przegadana lub nie trafiał do mnie podejmowany temat, mimo że teraz takie mądre słowa pisałam powyżej. Tak czy siak wina leży po obu stronach – mojej i twórców. Przecież nie jestem zamężna, żebym z rozbawieniem oglądała sceny, myśląc „też mi się tak zdarzyło”! Zawęża to krąg odbiorców. Poza tym natężenie kłótni było naprawdę wysokie, a jak wiadomo wrzaski to specjalność koreańskiego aktorstwa. Trochę przesadził z tym Sung Dong Il, który grał postać wręcz nieobliczalną, kiedy w poprzednich „Chuno”, „Fugitive: Plan B” czy „My Girlfriend is a Gumiho” był komediantem. Z drugiej strony powinnam dziękować, że obyło się bez ciągnących się jak guma do żucia melodramatów…

Koniec końców nie polecam „Can’t Lose”, ponieważ osiemnaście odcinków to zdecydowanie za dużo jak na taką historyjkę, starczyłby japoński format dziesięciu-dwunastu.

Zdobyte nagrody

2011 MBC Drama Awards:

  • PD Award dla Kim Jung Tae

Ocena

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 5/10

Średnia – 5,75/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s