Padam Padam

padam_padamZnane też jako: Padam Padam… The Sounds of His and Her Heartbeats, Bbadam bbadam… Geuwa Geunyeoeui Simjangbakdongsori, 빠담빠담… 그와 그녀의 심장박동소리

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: romans, dramat, fantasy

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2011-2012

Obsada: Jung Woo Sung, Han Ji Min, Kim Bum, Lee Jae Woo, Choi Tae Jun, Kim Min Kyung, Na Moon Hee, Jang Hang Sun, Kim Joon Sung

.

Druga szansa

Yang Kang Chil będąc jeszcze w liceum, został niesłusznie uznany winnym morderstwa swojego kolegi Min Ho i skazany na szesnaście lat więzienia. Pochodzi z biednej rodziny, utrzymywanej tylko przez matkę sprzedającą ryby na targu, więc naturalnie nie miał środków, aby udowodnić swoją niewinność, walcząc przeciwko Chan Geolowi, synowi prokuratora. Odsiaduje więc wyrok, będąc modelowym skazańcem i zdobywając kolejne licencje budowlańca. Jego najlepszym przyjacielem jest Lee Guk Soo, który siedzi za napad. Obaj mają wyjść w tym samym czasie, za dobre sprawowanie, ale inni coraz częściej prowokują z tego powodu Kang Chila do bójek. W dodatku Guk Soo zaczyna bredzić o swoim byciu aniołem, który sprawi, że w życiu Kang Chila nastąpią trzy cudy… Niespodziewanie jeden się wydarza, kiedy przy łunie anielskiego światła czas spowalnia, a Kang Chil widzi co się stanie, kiedy uderzy strażnika…

Kiedy Kang Chil i Guk Soo wychodzą z więzienia, natychmiast alarmuje to Chan Geola, teraz prokuratora, który najchętniej zabiłby Kang Chila, zwyczajnie się go bojąc. On jednak nie ma wielkiego zamiaru wracać do sprawy sprzed szesnastu lat, wiedząc o swojej bezsilności, ale znowu się w nią wplątuje. Kiedy wraca do domu, matka nie chce go znać, ale jakoś (prawie na siłę) zamieszkują u niej razem z Guk Soo, który staje się nowym „synem”. Kang Chil zakochuje się w Jung Jinie, pięknej pani weterynarz, którą spotyka parę razy, aż w końcu zatrudnia go ona do remontu swojej kliniki. Jego matka nie chce jednak, żeby narzucał się „tak dobrej kobiecie” jak Jina i próbuje połączyć go z przyjaciółką z dzieciństwa Hyo Sook, młodą matką, która dopiero rozwiodła się z znęcającym się nad nią mężem.

Przy jednym z tych przypadkowych spotkań z Jiną, Kang Chil zostaje potrącony przez nią samochodem. Ona dopiero później dowiaduje się o tożsamości ofiary, ale kiedy do tego dochodzi, z powodu winy nalega za wszelką cenę na badania, czy aby na pewno wszystko jest z Kang Chilem w porządku. Wtedy okazuje się, że ma raka wątroby. Zostaje mu niewiele czasu, ale on nie chce się leczyć. Przydałby się przeszczep… Akurat w tym czasie dowiaduje się też, że ma prawie dorosłego syna, poczętego z dziewczyną, która raz się z nim przespała w liceum, a potem porzuciła. Na początku Kang Chil i Guk Soo planują sprowadzenie do siebie Lim Jung Hee, tylko dlatego, że może być dawcą dla Kang Chila, ale szybko o tym zapominają. Wszystkie te drobne znajomości, nowi członkowie rodziny, znalezienie pracy czy miłości stwarzają szansę na normalne życie dla Yang Kang Chila, byłego skazańca, który nie potrafi w nią uwierzyć.

Kwestia uwierzenia

„Padam Padam” wzbudzało największe zainteresowanie ze wszystkich kablowych dram przed ich grudniową premierą, głównie z powodu gwiazdorskiej obsady i równie sławnej scenarzystki No Hee Kyung, która przygotowywała dramę „Love, Hurts and Showers”, ale jakoś słuch o tej produkcji zaginął. Szczątki informacji oraz parę zdjęć pozwoliło mi wierzyć, że „Padam Padam” będzie dramą fantasy i z przyjemnością przekonałam się o tym w trakcie oglądania. Gatunek ten rzadko pojawia się w koreańskich dramach, zazwyczaj tylko pod postacią pewnych elementów. Pod prawdziwością natomiast rozumiem wykreowanie fantastycznego świata, mającego jakiegoś zasady, kiedy dramy fantasy to po prostu nasza codzienność z dorzuconymi elementami nadnaturalnymi.

„Padam Padam” jest gdzieś pośrodku. Wydaje się, że anielskość Guk Soo jest tylko stylowym dodatkiem, ale w trakcie dowiadujemy się o rządzących tym zasadach, więc jakiś wysiłek w kreację elementu fantasy został włożony. Z pewnością oddziałuje to na moją bardzo wysoką ocenę, bo zwyczajnie nie znam żadnej innej dramy takiej jak ta! Fantasy to jedna sprawa, dodatek do oryginalności. Scenarzystka jednak mądrze to rozegrała, ponieważ trochę się z widzem boczy – z początku nie do końca można uwierzyć w istnienie sił nadnaturalnych w „Padam Padam”. Guk Soo wydaje się mieć po prostu jakieś nieszkodliwe problemy mentalne, które tylko stawiają nas w niepewności – naprawdę jest aniołem, czy tylko to sobie wyobraża? Pojawiają się jednak te cuda, a więc mój wewnętrzny konflikt widza został zażegnany.

Druga sprawa to niesamowity klimat produkcji, sprawiającej wrażenie powieści lub filmu niezależnego. Coś jest w ujęciach kamery, kolorystyce, tempie i akcentach, że „Padam Padam” nie wydaje się typową koreańską dramą, w której na początku dużo się dzieje, a potem spowalnia, tonąc w smutku. Mamy opowieść więzienną (chyba jeden z moich ulubionych motywów), prowincjonalny kryminał, sielankowy romans i bardzo koreański dramat, gdzie bohater ma raka i do tego problemy z rodziną. Jednym z najpiękniejszych składników tej dramy była rodząca się więź między niedojrzałym Kang Chilem, a mądrzejszym od niego synem Jung Hee, którzy jednak z etapu zasługiwania jedynie na nazywanie ich „braćmi” przeszli w bycie rodzicem i dzieckiem, wyciskając moje łzy.

Aktorskie wyczyny

Jakby piękna wizualnego i duchowego było mało, „Padam Padam” oferuje także doskonałe aktorstwo. Uważam, że Yang Kang Chil to życiowa rola Jung Woo Sunga. To chyba jeden z najbardziej pożądanych aktorów w głównych rolach. Zawsze uważałam, że Jung Woo Sung może najwyżej zaoferować swoją urodę… Widziałam go w dramie „Athena” oraz filmach „The Restless” i „The Good, The Bad and The Weird” – nie wymagano tam od niego czegokolwiek więcej… W „Padam Padam” natomiast po pierwsze wygląda wyjątkowo zwyczajnie. Pewnie wielu fanów dram zobaczy go w tej produkcji po raz pierwszy i zacznie się zastanawiać, dlaczego jest bożyszczem… Po drugie i najważniejsze – jest tu piekielnie dobry! Yang Kang Chil to ogólnie chłop z dobrym sercem, który chce zapomnieć o przeszłości. Z początku bardzo ekspresywna mimika Jung Woo Sunga, jego krzyki i bardzo dziwny śmiech mnie odepchnęły, a potem pomyślałam, że jednak jest w tym geniusz. Kang Chil przez więzienie zatrzymał się w rozwoju emocjonalnym na etapie licealisty, nie miał przecież okazji, żeby myśleć o znalezieniu pracy, założeniu rodziny, utrzymaniu domu i ogólnie żeby dojrzeć. Obawiałam się trochę, czy aby scenarzystka nie zrobi z niego pewnej ofiary, którą zaskoczy postęp technologii i nie będzie potrafił obsłużyć komórki, ale na szczęście tak się nie stało, Kang Chil bądź co bądź był pojętny.

Pyskował matce, wrzeszczał kiedy był zły, zazdrościł, odgrywał się – Jung Woo Sung z odrobiną przesady pokazał wszystkie emocje targające czystym sercem Kang Chila, który zwyczajnie nie nabrał w życiu ogłady. To sprawiło, że „poświęcenie się dla ukochanej” w końcowych odcinkach było bardziej wiarygodne niż w innych dramach. Han Ji Min doceniłam dopiero po pewnym czasie. Na początku wydała mi się sztywna, jej radosna strona również była nienaturalna. Pamiętam ją jednak z paru odcinków dramy „Cain and Abel”, której nie dokończyłam i widać ogromną różnicę, co idzie na plus. Han Ji Min jednak zachwyciła mnie w scenach dramatycznych, ponieważ jej łzy wydawały się takie szczere… Zaimponowała mi też jedną sceną krzyku, ponieważ łatwo wtedy stracić odpowiednią minę i wyglądać śmiesznie.

Kim Bum natomiast jest problematyczny. Porównałabym go do Jung Il Woo w „49 Days” (obaj zresztą są najlepszymi przyjaciółmi, do zestawu z Lee Min Ho). Dostał „czaderską” rolę to zagrania – Lee Guk Soo wydaje się chodzącą radością i optymizmem, kiedy jego bycie aniołem ma dodawać mu warstwy tajemniczości i przebiegłości. Kim Bum jednak zwyczajnie jest przeciętnym aktorem. Dobrze gra oczami, dużo gorzej ustami. W scenach dramatycznych jest nie najlepiej, wręcz trochę topornie w porównaniu do Jung Il Woo, który z kolei w dramacie jest świetny, ale w komedii działa mi na nerwy. „Padam Padam” to jednak dobry dla niego wybór, ponieważ ma okazję grania, a nie tylko bycia ładnym, czego wymagały od niego jego poprzednie dramy.

W postaciach drugoplanowych świeci Choi Tae Jun jako Lim Jung Hee. Wierzę, że to jego debiutancka rola. Jego postać miała dużo złości do pokazania, więc nie sądziłam, że będzie w stanie być wiarygodny w scenach dramatycznych, a tu okazuje się, że potrafi rozpłakać się w sekundę i do tego pokazać część Jung Hee, która sprawia, że wciąż jest dzieckiem. Zazwyczaj młodzi aktorzy jego pokroju dorzucani są do obsady jako ozdobniki przyciągające bezmyślne dziewczyny oglądające dramy tylko dla ładnych twarzy.

„Padam Padam” to po prostu niezapomniane przeżycie. Pod koniec robi się trochę płasko i wręcz nudno, bo uważam, że odcinek dwudziesty jest w ogóle niepotrzebny, ale drama ta okazała się być melodramatyczna, piękna i wzruszająca bez popadania w kicz. Niespodziewanie wręcz sprostała wysokim oczekiwaniom, których sobie narobiła. Mam nadzieję, że stanie się ona początkiem wymagania czegoś koreańskich widzów od swoich seriali i co za tym idzie – produkcji coraz to bardziej różnorodnych dram! Polecam.

Ocena:

Fabuła – 10/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 9/10

Wartość rozrywki – 10/10

Średnia – 9,75/10

Reklamy

11 myśli nt. „Padam Padam”

  1. Po przeczytaniu tej recenzji może reaktywuje oglądanie Padam Padam. Utknęłam na 10 odc i przerzuciłam się na coś innego bo ani bohaterowie ani akcja mnie porwała. Szczerze to mi siś nudziło. Sztywna główna bohaterka, głupkowaty choć poczciwy główny bohater, wychudzony Kim Bum, że aż żal patrzeć :P

    Polubienie

        1. To, ze wdawal się w głupie sprzeczki, to dlatego, ze był szczery. Malo, kto naprawdę malo jest ludzi posiadających tak wielka odwage , by mowic komus prosto w oczy prawde.

          Polubienie

  2. Przeczytałem uważnie CAŁĄ recenzje szukając dobrej dramy ale nie zostałem przekonany co do wyboru powyższej.
    Dlaczego?
    Zauważyłem, że drama Ci się podobała i podałaś wiele argumentów dlaczego ale też podałaś kilka MINUSÓW (nawet wg Ciebie to są minusy) a nie widzę ich choćby minimalnego wpływu na ocenę. Ani na cząstkową ani na sumaryczną.
    Może daj sobie spokój z rozkładaniem oceny na czynniki pierwsze i pisz: SUPER – ocena 3/10 lub nudy i beznadzieja – 10/10!

    Mam nadzieję, że nie potraktujesz tej wypowiedzi jako złośliwości gdyż UWAŻNIE czytam wiele Twoich wpisów dlatego, że uważam je za WARTE przeczytania i za coś w rodzaju katechizmu wschodniego kina ale taki zamierzony czy nie relatywizm mnie drażnił.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Wymieniłam tylko dwie wady – ostatni odcinek, w którym nic się już nie działo oraz Kim Buma. Stwierdziłam przy tym, że dawno nic na mnie nie zrobiło takiego wrażenia, więc wartość rozrywki lub po prostu wartości „nienamacalne” (nie mam pojęcia, jak dobrze oddać intangibles) zaważyły i postanowiłam dopasować całość do tego odczucia, dając 10/10. Przecież w rzeczywistości nic by nie zasługiwało na najwyższą ocenę, bo każda drama ma wady!
      Jesteś pierwszą osobą, która ciągle zwraca mi uwagę na nieadekwatność moich ocen (poza paroma sytuacjami, że „ja bym dała mniej”), więc tak właściwie nie wiem czy zostawić to w spokoju, czy pomyśleć nad jakimś innym systemem, czy może w ogóle go zlikwidować… Ostatnia opcja wydaje się najprostsza. Póki co nie będę jednak wprowadzała jakiś zmian, bo łatwiej by było, gdybyś nie przywiązywał tyle wagi do rozbieżności między tekstem, a rzeczywistą oceną (ocenę wystawiam pierwszą, a potem co się napisze, to się napisze…) niż gdybym miała edytować ponad dwieście postów. Upewniam cię jednak, że twoje zdanie biorę sobie do serca, tylko na jednej szali wagi mam radę pojedynczej osoby, a na drugiej swoje lenistwo. Musiałabym tym ocenom poświęcić trochę czasu…

      Polubienie

  3. Faktycznie zdanie o dramie mamy bardzo podobne :) A Kim Bum – faktycznie może i oczami potrafi grać, ale ta ciągle ,, rozdziawiona buzia” grała mi na nerwach :)) Mimo wszystko oby więcej takich dram.

    Polubienie

  4. Jestem lekko zszokowana tak pochlebną recenzją,tym bardziej,że czytam je od dłuższego czasu i moim zdaniem jesteś krytyczna i wymagająca wobec dram. Wcześniej nie brałam nawet tej dramy pod uwagę,bo myślałam,że to czysty wyciskacz łez i nic więcej,a ja nie za bardzo przepadam za melodramatami. Nie ma się też nad kim ślinić bo,ani Jung Woo Sung ani tym bardziej Kim Bum w żaden sposób nie oddziaływają na mojego fangirla. Ale jeśli to jest lepsze,a przynajmniej równie dobre jak 49 Days ( które uważam za najlepszą dramę,jaką dane mi było obejrzeć ) to chyba nie mam się nad czym zastanawiać.
    Mam pytanie niezwiązane z tematem : czy wordpress jest prosty w obsłudze ? W takim sensie,żeby łatwo było na nim wszystko poukładać i żeby to ładnie wyglądało. Bo nie jestem specem w takich sprawach, a do onetu straciłam serce już dawno temu. Ciągle chodzi za mną myśl,żeby założyć sobie bloga o podobnej tematyce.

    Polubienie

    1. Jest prosty! Jestem zielona w html, który (jak mi się wydawało) jest wszędzie tylko nie na Onecie, a tu nagle niespodzianka. Tyle że do wszystkiego musiałam dojść metodą prób i błędów, szczególnie przy szablonie, bo nie wiem czy poza tłem/nagłówkiem da się w nich coś zmieniać…

      Polubienie

  5. Chyba pierwszy raz widzę u ciebie dramę, która ma same dziesiątki, wow. Teraz już wiem, że te wszystkie zachwyty nad tą dramą nie są bezpodstawne. Chyba czas pomyśleć o tym, żeby ją obejrzeć. Ale najpierw muszę zmęczyć to The Empress do końca, które zaczęłam jakiś czasu temu i ani jak nie mogę tego skończyć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s