Znane też jako: Zero Plus, Watcheu Eop, 왓츠업

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: muzyczny, szkolny, dramat

Ilość odcinków: 20 x 45 min.

Premiera: 2011-2012

Obsada: Lim Joo Hwan, Daesung (BIGBANG), Lim Joo Eun, Kim Ji Won, Oh Man Seok, Jang Hee Jin, Jo Jung Seok, Lee Soo Hyuk

.

Szkolne życie

Jang Jae Hun żyje bez celu, jest kieszonkowcem, który kradnie w zespole razem z dwojgiem przyjaciół, pokazując przy okazji niezłe umiejętności aktorskie. W końcu szczęście się od niego odwraca i kiedy jego błazenadę obnaża detektyw z komisariatu policji, Jae Hun w strachu kradnie skuter, ucieka i po drodze potrąca człowieka, który z tego powodu wpada pod koła ciężarówki i ginie na miejscu. Sumienie nie daje mu spokoju i pragnie uciec. Prosi koleżankę o zapisanie go do szkoły aktorskiej, która akurat posiada dormitoria, ale ona dla żartu zapisuje go na wydział musicali, o których nie ma zielonego pojęcia.

Jae Hun staje się szkolnym buntownikiem, który opiera się koceniu przez starsze roczniki, co zawsze szkodzi potem całemu jego rokowi. Zaprzyjaźnia się nieco z grupą dziwnych ludzi, a każdy z nich boryka się z jakimś problem, tak jak on. Stają się oni opozycją dla szkolnej królowej Eun Chae Young, znanej już gwiazdki, która teraz zapragnęła zostać aktorką musicalową, ale brak talentu maskuje poprzez różne kontakty i inne korzyści płynące z bycia sławnym i posiadania w ten sposób mnóstwa „poddanych”, jedzących jej z ręki. Ich mentorem staje się Sunwoo Young, kiedyś wielka gwiazda musicali, a teraz alkoholik, który nie mógłby mieć ich głębiej gdzieś. Nie wiadomo po co powrócił na uczelnię, ale nie tylko jego uczniowie się czegoś nauczą o życiu – także on.

Dojrzewanie

Nie jestem zadowolona z mojego powyższego streszczenia fabuły, ale starałam się ją opisać jak najogólniej, bez wgłębiania się w poszczególne postaci, co chciałabym uczynić później. „What’s Up” jest bowiem dramą, która prawie w ogóle nie ma intrygi, za to polega na pomniejszych historiach dotyczących poszczególnych postaci. To ostatnia z dram, które zrobiły trochę szumu w internecie podczas produkcji, a później nie potrafiły znaleźć sobie miejsca. W tym przypadku SBS wycofał się z poprzedniej decyzji o wyemitowaniu tej dramy, aż po prawie roku leżenia znalazła ona sobie slot w nowej stacji kablowej MBN. Chyba wyszło to na dobre… Widać było, że czasem montaż był nienaturalny z powodu przycięcia odcinków do typowych dla kablówki czterdziestu pięciu minut, ale tyle wcześniej wyprodukowanych dram zdążyło mnie (i prawdopodobnie też innych) strasznie rozczarować, że nie pokładałam wielkich nadziei w „What’s Up” i w trakcie oglądania ta dobra drama wydawała się aż fantastyczna.

Stoi za nią dobra produkcja. Autorką scenariusza jest Song Jina, która napisała także chwalone za fabułę „The Sandglass”, „The Legend” i „Story of Man”, kiedy za reżyserię wzięły się kompletnie debiutantki. To bardzo dobre połączenie – porządny scenariusz wraz ze świeżą, nieskrępowaną niczym reżyserią. Dało to świetną dramę campusową, ponieważ scenarzystka świetnie uchwyciła moment, kiedy człowiek nie jest już dzieckiem, ale nie jest też dorosłym. Fabuła dzieje się na przestrzeni roku, dlatego mamy okazję zaobserwować rozwój postaci. Dla każdego z bohaterów był to mały kroczek, ale złożone w całość dały dobry efekt. Osobiście życzyłabym sobie więcej romansu w kombinacjach różnych bohaterów, ale dostałam w zamian swoisty dramat obyczajowy, bo komedia romantyczna to z pewnością nie jest, a jednocześnie „What’s Up” ma do zaoferowania coś więcej niż gdybym miała tylko zaliczyć go do gatunków „szkolny” i „muzyczny”… Mamy bohaterów, których dotknęły prawdziwe tragedie, inni mają kryzysy tożsamości, reszta jakieś tam trywialne problemy, ale twórcy poprzez nieskupianie się na określonej parze bohaterów, co ma miejsce w wielu innych dramach, stworzyli realistyczną mozaikę. Przecież nie wszyscy na świecie przeżywają wielkie dramaty i równocześnie nie wszyscy są sielankowo szczęśliwi, martwiąc się jedynie o siebie…

Paczka

Większość z bohaterów przeszła jakąś przemianę… Dotyczyło to ich postawy albo wyglądu, czasem jednego i drugiego. Teoretycznie głównym bohaterem jest Jang Jae Hun, ale chyba dlatego, że odgrywający tę rolę Lim Joo Hwan jest teoretycznie najbardziej doświadczonym aktorem z całej obsady, mimo że do tej pory zaliczył główną rolę jedynie w zrecenzowanym przeze mnie „Tamra The Island”, gdzie dosłownie kradł serca. Proszę nie nastawiać się na to, że będzie śpiewał lub tańczył, bo on ponosi na swoich barkach większość dramatycznego ciężaru dramy. W końcu ma do tego największe predyspozycje. Na początku Jang Jae Hun nie zna się na niczym i chodzi do szkoły z niewłaściwych powodów, ale widać jak szczerze zaczynają go interesować musicale, a mówiąc dokładniej – odnajduje w nich radość.

Wraz z Park Tae Hee tworzy on romantyczny wątek „What’s Up”. W ogóle nie polubiłam tej postaci, ponieważ to dziewczyna z prowincji, niemal stereotypowe ucieleśnienie głupiego, ale niewinnego i czystego dziewczęcia, do którego mężczyźni mają słabość. Zagrała ją debiutantka Kim Ji Won, która wcześniej miała na koncie jedynie rolę w filmie „Romantic Heaven” i nie przekonała mnie, że posiada jakikolwiek aktorski talent, ponieważ patrzyło się na jej grę jakoś tak… niewygodnie. Pewnie to wina samego charakteru jej postaci, ale po prostu działała mi na nerwy…

Żeńskim odpowiednikiem Jae Huna jest Oh Doo Ri, też buntowniczka nie mająca jakiegoś większego powodu, żeby studiować musicale. Trochę to takie typowe, że dziewczyna w koronkowych sukienkach wyzwalając się wreszcie od matki poprzez studia i mieszkanie poza domem, ścina włosy, ubiera się na czarno i zmienia postawę na nonkonformistyczną… Grająca ją Lim Joo Eun ma jednak największy talent aktorski obok Lim Joo Hwana oraz nagrodę dla debiutantki za dramę „Soul”. Teoretycznie mogłaby do końca zostać taką „cool” postacią, która za wiele na polu artystycznym nie działa, ale efektywnie pociąga sznurki gdzieś z tyłu, oddziałując na innych bohaterów. Doo Ri jednak zakochuje się w profesorze Sunwoo. Pozwala to pokazać aktorce także trochę bezmyślną stronę jej bohaterki oraz daje możliwość dramatycznych scen.

Kim Byung Gun jest cichą siłą „What’s Up”. Z początku wydaje nam się, że to komediowe wytchnienie, najmniej ważny bohater z całej paczki, który nigdy nie będzie nic wiedział, a najwięcej krzyczał. Okazuje się jednak, że to najbardziej utalentowana postać grana przez prawdziwego aktora musicalowego Jo Jung Seoka, którego głos może zachwycać. Byung Gun cierpi na lęk przed publicznymi wystąpieniami, ale jednocześnie jest najbardziej zapalonym wielbicielem musicali ze wszystkich, co właściwie tworzy z niego jedynego studenta, który naprawdę zasługuje na te studia. Oczywiście podczas dramy udaje mu się pokonać fobię, ale „What’s Up” nie jest bajeczką o popłacaniu się ciężkiej pracy, żeby potem pokazać go na szczycie.

Pozostaje jeszcze trójka bohaterów. Jang Hee Jin widziałam wcześniej grającą jędzę w „Myung Wol the Spy”. Tutaj też jest czarnym charakterem – gwiazdą klasy B, która udaje, że jest lepsza niż w rzeczywistości. Nie stworzono jednak z Eun Chae Young postaci totalnie jednowymiarowej, bo mimo wszystko zostało pokazane, że wkłada jakiś wysiłek, niż tylko powoływać się na pieniądze. Jednocześnie nie przeszła na „dobrą stronę” mimo chęci, co uznałabym za niepotrzebnie zbyt dobre rozwiązanie jej wątku.

Chae Young często kręci się wokół Lee Soo Bina, genialnego kompozytora i totalnego outsidera, który jest współlokatorem Kim Byung Guna. Gra go model Lee Soo Hyuk, który totalnie nie ma talentu aktorskiego – jego twarz jest bez wyrazu, wręcz nierealna. Przynajmniej dobrze wyglądał, kiedy grał na fortepianie, bo nie musiał wtedy otwierać ust. Jest on jednak najbardziej poboczną postacią z całej głównej obsady, która trochę się otwiera pod koniec, pomagając innym w musicalu, co jest wręcz niesłychane przy jego królewskiej mości.

Daesung z BIGBANG jest dyskusyjnie największą gwiazdą „What’s Up”, która przyciągała uwagę mediów. Stwierdzam jednak z przykrością, że jego bohater Ha Do Sung jest największym rozczarowaniem, ponieważ nie rozwinął się w żadną stronę. Na początku został nam przedstawiony jako Hades, gwiazda rocka z YouTube’a, która boi się pokazać swojej twarzy, żeby nie zaszkodzić matce-posłance. Do Sung pojawiał się jednak stosunkowo rzadko na ekranie, a Daesung nie miał nic do roboty poza byciem ciamajdą i martwieniem się o Jae Huna. Nie był to dobry debiut aktorski.

Ci nieznani dla większości aktorzy i trochę niedopracowane postacie mogą mieć jednak swój urok. Na „What’s Up” jako dramie kablowej powierzonej młodym aktorom nie ciąży wielka presja… Wyszło lepiej niż się spodziewałam. Jestem przede wszystkim zachwycona stroną techniczną, bo wreszcie jakaś drama muzyczna naprawdę jest przedstawicielem tego gatunku z porządną ścieżką dźwiękową (w której znajdzie się odrobina dubstepu…) i spontanicznymi sekwencjami musicalowymi.

„What’s Up” to też dobra drama campusowa. Gdyby porównać tę dramę z zeszłorocznym niewypałem „Heartstrings”, w tamtej dramie o tym, że bohaterowie są dwudziestolatkami, przypominał jedynie fakt, że piją alkohol. W „What’s Up” nie muszą tego robić, żeby wyglądać na studentów… Buntują się przeciwko rodzicom, przeżywają miłości, próbują być odpowiedzialni za swoje własne życie, ale przede wszystkim drama ta urzekła mnie duchem młodości, świeżością i brakiem idoli grających niemal każdą rolę, a nie mających pojęcia o aktorskim rzemiośle. Polecam.

Zdobyte nagrody

2012 Mnet 20’s Choice Awards:

  • 20’s Booming Star – Jo Jung Seok

Ocena

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 8,75/10

2 komentarze dotyczące “What’s Up

  1. patrycjagpati

    Kocham tą dramę :)

    Polubienie

  2. Strasznie mi się drama podobała,może tym bardziej nawet dlatego,że nie spodziewałam się niczego specjalnego. Miała fajny klimat,całą masę ciekawych bohaterów ( pomijając Park Tae Hee,która od początku do końca działała mi na nerwy). Podobało mi się też to,że w przeciwieństwie do Dream High nie była nafaszerowana idolami,tylko zaangażowano aktorów musicalowych. Nie było żadnych k-popowych piosenek ani nawiązań do k-popkultury, nie wyłapałam żadnych rozpaczliwych ballad w soundtracku. Szkoda tylko,że nie poprowadzono lepiej postaci Daesunga.Ale poza tym nie mam się do czego przyczepić.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: