Przystosuj się do zasad gry lub…? – o podbijaniu japońskiego rynku muzycznego

Minęła już największa fala najazdu na Japonię i wielu grupom przydałoby się coś wydać porządniejszego po niezliczonej ilości singli, przeróbek swoich koreańskich hitów i piosenek do anime… Realia japońskie różnią się jednak od tych kpopowych, działających na półśrodkach, bo są po prostu… normalne. Single i albumy, żadnych mini, chociaż ostatnio coraz częściej odchodzi się od tej reguły. Powodem, dla którego pomyślałam o napisaniu kilku słów na temat japońskich albumów jest taki, że jednego dnia (czyli dzisiaj) premierę miały aż dwa – „Collection” od 2NE1 i „Over The Rainbow” od Rainbow.

Nie jestem zachwycona żadnym z nich, a przyznam, że miałam jakieś oczekiwania… Rainbow jest jedyną grupą poza KARA w aktualnym stadzie DSP Entertainment. Minęły prawie trzy lata od ich debiutu, a w Korei zostały wydane do tej pory tylko dwa nędzne mini i dwa digital single. Ich pierwszy pełen album w karierze jest akurat japoński, więc po cichu liczyłam, że może zostanę jakoś mile zaskoczona, bo japońscy producenci zdziałali cuda z SNSD. Zostało mi jednak brutalnie przypomniane, że mamy do czynienia z DSP, a z tej wytwórni dobre piosenki wychodzą rzadko.

Może to wina samych Rainbow . Z „Over The Rainbow” podobają mi się w miarę tylko dwa utwory – Alright i Energy – ale aż prosi się w nich o mocniejsze wokale, których niestety Rainbow nie posiadają, bo są tylko ładną grupką dziewcząt. A bardzo dobrze brzmiało po japońsku, nawet lepiej niż w oryginale, ale niestety na debiutanckim singlu się skończyło, album „Over The Rainbow” jest do zapomnienia, tak samo jak pierwszy oryginalnie japoński singiel Gonna Gonna Go!.

Myślę, że tendencja spadkowa towarzyszy wszystkim japońskich debiutom, o których zadecydowano pochopnie lub mając zbyt wielkie ambicje. Zazwyczaj na debiut wybiera się najpopularniejszą, najlepiej pasującą do tamtejszego rynku muzycznego piosenkę i przerabia na język japoński. Spytacie się, po co w ogóle to robić, skoro Japończycy i tak, jeśli interesują się kpopem, to po koreańsku i na długo przed przestawieniem się artystów na ich kraj. Istnieje jednak prawo, że w japońskiej telewizji nie można śpiewać po koreańsku i vice versa – wyjątkiem był Yamashita Tomohisa, który wystąpił raz w M!Countdown, ale to przecież program stacji kablowej…

Wracając jednak do tych singli, Mach i Gonna Gonna Go! nie pobiły A, nawet nie zbliżyły się do tego pułapu. Tak samo było z T-arą, które wypuściły po kolei japońskie wersje Bo Peep Bo Peep, Yayaya i Roly-Poly, After School (Bang!, Diva, Rambling Girls) i 2NE1, które po mini-albumie „Nolza” wypuściły singiel Go Away. Czystym wyjątkiem jest tylko 2PM, których każdy kolejny singiel (Take Off, I’m Ur Man, Ultra Lover) sprzedawał się w coraz większej ilości, nawet KARA i SNSD tak nie zdołały, chociaż pewnie nie należy ich porównywać, bo każdy ich album sprzedaje się w ilości większej niż magiczne sto tysięcy egzemplarzy…

Zauważcie jeszcze jedną prawidłowość – wypuszcza się dwa covery koreańskich hitów, a dopiero po nich oryginalną japońską piosenkę. Tak zrobiły 2NE1, After School, Rainbow, KARA (Jumping było jednocześnie promowane w Korei i Japonii, dlatego nie uważam tego za japoński singiel), SNSD, 4minute. Tak w ogóle wybaczcie, że skupiam się tylko na girlsbandach, ale zdecydowanie łatwiej wpadają w schematy. Zazwyczaj jest to zwiastunem pełnego albumu, który na pewno będzie wypełniony samymi coverami i zaledwie paroma nowymi piosenkami na krzyż.

2NE1 jednocześnie wydało singiel Scream i album „Collection”, który jak nazwa wskazuje, jest zbiorem koreańskich piosenek w japońskich wersjach, dodatkowo ze Scream i coverem Like a Virgin Madonny po angielsku. Nie rozumiem w ogóle, po co YG Entertainment pcha swój girlsband do Japonii… Są bardzo mało japońskie, BIGBANG przynajmniej przy Haru Haru (na przykład) inspirowali się stylem shibuya kei i w takim wydaniu lubiłam ich najbardziej przez długi czas. Można je pochwalić za to, że nie zmieniają się ze względu na kraj, w którym występują, ale powzięte jest ryzyko – albo odniosą sukces w Japonii, albo będą klapą wypominaną przez licznych antyfanów, którzy i tak żerują na braku spektakularnego sukcesu Go Away.

Nienawidzę, jak w japońskich piosenkach pojawiają się koreańskie słowa. 2NE1 nadużywają tego nagminnie, jakby YG nie mogło dostosować swoich utworów do nowego języka, tylko robią usilnie kalki. Czasami jest to uzasadnione – 내가 제일 잘 나가 w refrenie I Am The Best jest niczym hymn, ale można było już sobie odpuścić 박수쳐, ponieważ gdyby 2NE1 zaśpiewały po angielsku Clap Your Hands, miałoby to ten sam rytm, a tak mamy dziką mieszankę trzech języków.

Zauważyłam, że skala tego procederu rozszerza się, co jest idiotyczne. Na albumie „A Shared Dream” U-KISS umieścili stare hity jako bonusy i w tej chwili nie słyszałam chyba nic gorszego niż Man Man Ha Ni po japońsku. Takie to sztuczne, zautotune’owane, niekomfortowe w słuchaniu… Jest też sytuacja, że kiedy nie po koreańsku, to po angielsku, co poskutkowało okropnym rapem Minho z SHINee w Replay.

Tę metodę usilnie praktykują After School. Przyznaję, mam wielką, niezrozumiałą słabość do tej grupy, ale słuchając rapu Kahi w japońskich piosenkach można tylko zacisnąć zęby. Czy to ona, czy Nana, czy Lizzy próbują pokryć partie Bekah, która odeszła z zespołu, zawsze kończy się to tragicznie. After School nie znają angielskiego i kaleczą ten język, na szczęście nie jest to jeszcze poziom B1A4, ponieważ teksty piosenek zachowują jako-taki sens. W Rambling Girls jest właściwie więcej angielskiego niż japońskiego. W życiu bym na to nie wpadła, gdybym nie przeczytała tekstu, ponieważ nie da się poznać żadnego mamrotanego przez nie słowa.

Cała ta krytyka idzie jednak w niepamięć przy albumie „Playgirlz”. Jeszcze żadna japońska płyta kpopowego artysty tak mi się nie podobała. „Playgirlz” jest jak „Girls’ Generation” od SNSD – wyrzuć wszelkie covery koreańskich piosenek, a dostaniesz cacko. After School wygrywają u mnie tym, że miały więcej nowych piosenek. W dodatku brzmią one bardzo japońsko – elektroniczne, trochę jak ze ścieżki dźwiękowej do anime. Bardzo podoba mi się podejście Pledis Entertainment, które zmieniło trochę aranżację coverów, ale wciąż nie wynagrodzi to pojawienia się potworka, jakim jest Diva.

Tak w ogóle sobie myślę, że After School ma wszelkie predyspozycje, żeby stać się wielkimi gwiazdami w Japonii. Mają wygląd bohaterek mang, a ich występy z bębnami i stepowaniem wszystkich zachwycają, ale fatalnie mówią po japońsku. A zapamiętajcie, że największą karierę w Japonii robią ci, którzy potrafią najlepiej posługiwać się językiem czyli BoA, TVXQ i KARA. BIGBANG są cudownym wyjątkiem.

Nie sądzę, żeby przyszłość malowała się jaśniej. Wszystko powinien zweryfikować test drugiej płyty, ale kpopowe grupy prędzej wydadzą kilka składanek hitów pomiędzy niż wysilą się na kilkudziesięciominutowy, oryginalny, japoński materiał. Są jakieś plotki dotyczące 4minute, ale one akurat są porażką w Japonii, skoro ich pełen album „Diamond” nie wszedł nawet do pierwszej dziesiątki Oriconu… Chciałabym na koniec dodać jeszcze jedno spostrzeżenie, dotyczące akurat owej listy – strony z nowinkami kpopowymi co chwilę rozpisują się, że został pobity kolejny rekord w sprzedaży (coś dużo ich musi być…) singli lub albumu, ale pragnę zaznaczyć, że zawsze chodzi o Oricon Daily Chart, codzienną listę przebojów. Jeśli jakaś piosenka popularna jest przez jeden dzień z nieznanych powodów, a potem nie, to żaden wyczyn. Jakoś o wynikach z Oriconu tygodniowego, miesięcznego lub rocznego bardzo rzadko się wspomina, nie przypominam sobie, żeby w ogóle.

Reklamy

Jedna myśl nt. „Przystosuj się do zasad gry lub…? – o podbijaniu japońskiego rynku muzycznego”

  1. Nie wspomniałaś o boysbandach a warto wspomnieć, chociażby o Big Bang i ich japońskim „Tonight”, które dzięki GD&TOP w większości jest po angielsku~~

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s