The Last Blossom

photo161169Znane też jako: The Most Beautiful Goodbye, The Most Beautiful Goodbye in the World, Sesangyeseo Gajang Ahreumdawoon Ilbyeon, 세상에서 가장 아름다운 이별

Na podstawie: koreańskiej dramy „The Most Beautiful Goodbye” (MBC 1996)

Gatunek: melodramat

Reżyseria: Min Kyu Dong

Premiera: 2011

Obsada: Bae Jong Ok, Kim Gab Soo, Yoo Jun Sang, Seo Young Hee, Park Ha Sun, Ryu Deok Hwan, Kim Ji Young, Esom

.

Czytając wiele blogów dramowych, szczególnie tych prowadzonych przez „starszych” blogerów, którzy oglądają dramy już od co najmniej dziesięciu lat, można się spotkać wszędzie z tym samym gustem. Kiedy jedyna znaczna różnica polega na tym, że ktoś gustuje bardziej w sageukach, a inny w niedocenianych obyczajówkach, z reguły wymienia się wciąż te same nazwiska, wielkich twórców dram. Do nich należy między innymi scenarzystka No Hee Kyung, którą współcześni, świeży fani dram mogą znać jedynie z „Padam Padam” (które przez tych samych blogerów krytykowane jest za okropna reżyserię). Ją i Kim Soo Hyun poznaje się przede wszystkich po dramach obyczajowych, które zachwycają realistyczną kreacją bohaterów. Takie małe, wielkie rzeczy. „The Last Blossom” jest filmem na podstawie powieści No Hee Kyung, którą później sama przerobiła na scenariusz czteroodcinkowej dramy „The Most Beautiful Goodbye”.

Główna bohaterka to gospodyni domowa w średnim wieku Kim In Hee, która całe życia poświęciła dla swej rodziny. Są nią mąż-lekarz Jung Chul, który codziennie wraca z pracy zmęczony i obojętny na wszystko, teściowa cierpiąca na Alzheimera, dorosła córka Jung Yeon Soo, która ma romans z żonatym mężczyzną, syn w wieku licealnym Jung Jung Soo, który boi się powiedzieć rodzicom, że jego dziewczyna jest w ciąży i brat Kim Geun Deok, który jest alkoholikiem, hazardzistą i znęca się nad swoją żoną Shin Sun Ae. In Hee dowiaduje się, że jest chora na raka i zostało jej niewiele życia. Postanawia przygotować piękne pożegnanie członkom rodziny, którzy na co dzień nawet nie zauważają, ile znaczy jej obecność w rodzinie.

Oczywiście jak zwykle sięgnęłam po film z błahych powodów – tym razem było to w czasie mojego największego zauroczenia Ryu Deok Hwanem po obejrzeniu pierwszego sezonu „God’s Quiz”, więc obejrzałam, będąc na fali, parę filmów z jego udziałem, w tym właśnie „The Last Blossom”. Trochę to dziwnie oglądać go w roli nastolatka… Wygląda młodo, ale należy raczej do grona uznanych aktorów. Nie przeszkadza to jednak w tak doborowej obsadzie.

Od razu wiadomo czego się spodziewać, sięgając po „The Last Blossom” – że polecą łzy. Spodziewałam się jednak, że zostanę wzięta dramatyzmem i nagłą tragedią – po długim czasie zmagania się z ignorującą ją rodziną In Hee umrze i dopiero wtedy ją docenią. Film okazał się jednak o wiele cieplejszy, ponieważ nie miał na celu pokazania obcej sobie do granic możliwości rodziny, w której każdy ma jakiś wielki problem. Dowiedzenie się o chorobie In Hee sprawiło, że oczywiście zaczęto zupełnie inaczej ją traktować, ale w „The Last Blossom” bohaterowie stopniowo się zbliżali do siebie, a nieunikniona śmierć matki rodziny była tylko finałowym momentem, w którym byli oni już w stanie poradzić sobie bez niej, współpracując ze sobą.

„The Last Blossom” nie jest przedramatyzowane (co swoja drogą Koreańczycy bardzo lubią…), ale bądź co bądź to wzruszający film. Spotyka się w nim kilka pokoleń aktorów – weterani, uznani i nagradzani aktorzy w średnim wieku oraz popularni młodzi.

Reklamy