holyland-drama-korea1Znane też jako: Holy Land, Holliraendeu, 홀리랜드

Na podstawie: mangi „Holyland” autorstwa Mori Koujiego

Gatunek: sztuki walki, gangsterski

Ilość odcinków: 4 x 70 min.

Premiera: 2012

Obsada: Dongho (U-KISS), Sung Woong, Joo Da Young, Hoon (U-KISS)

.

Zajęcia pozaszkolne

Kang Yoo jest niemal podręcznikowym przykładem zobojętnienia. Całe dnie spędza bezwiednie na komputerze, unika bogatego ojca, dla którego jest rozczarowaniem. Z nudów zaczyna się uczyć boksu za pomocą podręcznika… Kiedy pałęta się nocami po ulicach, staje się łatwym celem dla oprychów z miejscowych gangów, którzy tylko szukają zwady. Niespodziewanie dla nich wystraszony Yoo potrafi każdego położyć jednym uderzeniem, które trenuje po kilka tysięcy razy dziennie. Na mieście roznosi się plotka o „łowcy”, który wybija okolicznych gangsterów. Powoduje to napięcie między dwoma lokalnymi gangami, bo nie wiadomo właściwie kim jest łowca i kto go nasłał. Yoo zwraca uwagę coraz większej ilości oprychów, w tym także legendarnego pięściarza Sang Ho. Okazuje się jednak, że Kang Yoo wykazuje niespotykany talent do sztuk walki i po każdym pojedynku szybko absorbuje ruchy przeciwnika, rozwijając się naturalnie…

Mamy więc nastoletniego bohatera, który ciągle podnosi własny poziom – bardzo mangowy motyw. Swego czasu czytałam mangę „Holyland”, a nawet widziałam japońską dramę z Ishigaki Yumą w roli głównej, dlatego wyczekiwałam koreańskiej wersji, żeby porównać ją. Nie zawiodłam się.

Po drugim odcinku myślałam sobie, że fajnie by było, gdyby „Holyland” było dłuższe… Tak osiem do dziesięciu odcinków, format kablówkowy. Po obejrzeniu całości byłam jednak usatysfakcjonowana czterema odcinkami, jakie miała tylko ta drama, a raczej „film telewizyjny”. Bo oryginalnie w tym nie ma zbyt wiele fabuły, wyrzucono nawet część wątków z mangi, pozostawiając czystą, żywą akcję – bardzo odpowiednio do emitującej tę dramę stacji. Super Action to bowiem pokrewny OCN kanał telewizyjny nastawiony na męską widownię i oferujący zatem filmy sensacyjne, amerykańskie seriale i pojedynki MMA. „Holyland” musiało się spodobać takiej grupie widzów, ponieważ stało się cichym hitem o relatywnie wysokim procencie oglądalności.

Niekończąca się walka

Jak widzicie,  nisko oceniłam fabułę i aktorstwo, ale dla kontrastu bardzo wysoko wartość rozrywki. Bo to dokładnie esencja „Holyland” – brak artyzmu, po prostu porządny kawałek rozrywki. Pewnie gdybym nie znała mangi, niektóre rzeczy nie miałyby dla mnie sensu. Pomijam, że poznajemy głównego bohatera Kang Yoo, kiedy już nokautuje swoich przeciwników, w oryginale też byliśmy od razu rzuceni na głęboką wodę. Jednakże zabrakło mi racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego w ogóle Yoo zaczął boks i dlaczego wciąż pałęta się o ulicach, mimo że boi się konfrontacji. W mandze Kamishiro Yu był gnębiony w szkole, przez co stał się hikikomori i przez rok zamknięty w swoim pokoju trenował uderzenia. Nie satysfakcjonuje mnie wytłumaczenie, że koreański Yoo zaczął ćwiczyć, bo mu się nudziło…

Jedno jednak po mandze i japońskiej dramie zostało – pełna patosu narracja na początku i końcu każdego odcinka. Ale może gdyby jej nie było, „Holyland” nie potrafiłoby dotrzeć do widza. Bo te cztery odcinki to niekończące się pojedynki na pięści oraz dużo teorii dotyczącej poszczególnych sztuk walki. To absolutnie nie jest bezmyślne mordobicie, niemniej poziom testosteronu jest bardzo wysoki i może dlatego taką wielką przyjemność sprawiło mi obejrzenie „Holyland”. To rodzaj dramy, jakiego próżno szukać. Powstała kompletnie bez żadnych oczekiwań razem z kompletnie nieznanymi aktorami. Gwiazdami są tu Dongho i Hoon z U-KISS, co poskutkowało instrumentalem do Doradora lecącym w tle podczas ich walki.

Z początku strasznie mi się oglądało Dongho. Chłopak jest zwyczajnie sztywny i kiepsko gra, ale wizualnie idealnie pasuje na koreańskiego Kamishiro Yu. Według mnie Hoon wypadł o wiele lepiej. Potem sobie jednak przypomniałam, że nie należy się czepiać, bo taki właśnie ma być Kang Yoo – niezręczny i niekomfortowy do przebywania z nim. Jeśli porównać Dongho z pierwszego i czwartego odcinka, widać wielką różnicę, więc może jakąś tam odrobinę talentu ma.

„Holyland” to prawdziwe widowisko wizualne, slow-motion na zmianę z przyspieszeniami są gwarantowane. Największą zaletą tej dramy jest jednak muzyka, bo niemal bez przerwy coś w tle gra, nawet jeśli bardzo cichutko. Bohaterowie dużo czasu spędzają w zakupowych dzielnicach Seulu, dlatego znajdą się w ścieżce dźwiękowej niemal wszystkie ostatnie hity girlsbandów takie jak Sistar – Alone czy 4minute – Volume Up. Wisienką na torcie są jednak instrumentalne, elektroniczne utwory podczas scen akcji oraz pojawiające się dwa razy The Chemical Brothers – Do It Again.

„Holyland” zdecydowanie jest warte polecenia nie tylko dla fanów U-KISS, ale ogólnie wszystkich, którzy potrzebowaliby czegoś bardziej mięsistego niż przeciętna „sensacyjna” drama, a tym bardziej wszelkie romanse. Jedyną żeńską, cokolwiek ważniejszą postać gra Joo Da Young, która i tak została zmarginalizowana.

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 5/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 7,5/10

1 komentarz dotyczący “Holyland

  1. Początek był całkiem obiecujący, ale później zrobiło się strasznie monotonnie… Brak fabuły bardzo mi przeszkadzał. Poza tym nie czytałam ani mangi, ani nie oglądałam japońskiego pierwowzoru, więc…może dlatego w ogóle nie wczułam się w świat ulicznych fighterów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: