Il Mare

y61a1CdSzgX35H5lOgh19SIObZnane też jako: A Love Story, Siworae, 시월애

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: melodramat, fantasy

Reżyseria: Lee Hyun Seung

Premiera: 2000

Obsada: Jeon Ji Hyun, Lee Jung Jae

.

Być może fascynacja koreańskim kinem nie jest wcale takim nowym trendem… „Il Mare”, które teraz jest filmem kultowym, w swoim czasie było klapą w box office, ale doczekało się amerykańskiego remake’u pt. „Dom nad jeziorem” z Keanu Reevesem i Sandrą Bullock w 2006 roku. Widziałam ten film dawno temu w kinie i nie wiedziałam dlaczego wszyscy tak potwornie go krytykowali… Teraz jednak w porównaniu z koreańskim pierwowzorem wypada zdecydowanie blado.

A wiecie dlaczego? Bo Koreańczycy są sentymentalnym narodem i melodramaty wychodzą im po prostu lepiej, jeśli tylko nie są tragicznymi wyciskaczami łez, które normalnie z zachodnich ludzi i tak nie potrafią ich wycisnąć. „Il Mare” to bardzo cichy, stonowany film, którego koreański tytuł na dodatek oznacza w hanja (chińskich znakach) „miłość pokonującą czas”. Myślę, że amerykański remake jest na tyle popularny, że wielu będzie znało historię – nasza para głównych bohaterów zakochuje się w sobie, wymieniając się listami. Jednak skrzynka przy domu nad jeziorem, w którym oboje mieszkali, zagina w jakiś sposób czasoprzestrzeń, ponieważ Eun Joo znajduje się w roku 2000, a Sung Hyun w 1997.

Uważam, że nie powinno się czepiać nielogiczności fabuły w pewnych momentach, ponieważ nie na tym to polega. „Il Mare” to nie jest film science-fiction, żeby miał jakieś podstawy naukowe, a nawet i niezgodności czasowe wybaczam, ponieważ ta cała skrzynka to tylko inny sposób na ukazanie melodramatycznego związku na odległość. To wręcz niesamowite, że tak mi się „Il Mare” spodobało, gdyż właściwie prawie nic się w tym filmie nie dzieje. A ja zazwyczaj nie trawię produkcji, które motają się w swojej własnej ambicji i stają się zwyczajnie nudne. „Il Mare” to jednak film ponadczasowy… Pięknie nakręcony, po cichu wciągający, niekrzyczący widzowi w twarz, żeby wywołać uczucia. Najlepsze jest chyba jednak to, że posiada takie małe sceny wywołujące eksplozje radości, jak na przykład symultaniczna scena gotowania Eun Joo i Sung Hyuna.

„Il Mare” nie jest po prostu przygnębiającym filmem, to rzecz niezwykła jak na melodramat. Z pewnością mogę polecić ten film wszystkim romantycznym duszom, ludziom w każdym wieku. Poza tym gra tu Jeon Ji Hyun, która pokazuje, że jednak może nakręcić film, który nie jest głupawą komedią (nie mogę się przekonać do „My Sassy Girl”) i nie wymaga od niej tylko i wyłącznie pięknego wyglądu.

Reklamy