BigZnane też jako:

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna, fantasy

Ilość odcinków: 16 x 70 min.

Premiera: 2012

Obsada: Gong Yoo, Lee Min Jung, Suzy (miss A), Baek Sung Hyun, Jang Hee Jin, Shin (Cross Gene), Ahn Seok Hwan, Yoon Hae Young

Uwaga, recenzja zdradza zakończenie serialu!

.

Zamiana ciał

Gil Da Ran jest właśnie w przełomowym momencie swojego życia. Zbliża się do trzydziestki, czeka ją egzamin, dzięki któremu będzie mogła zostać pełnoprawną nauczycielką w liceum, a nie tylko stażystką i jest szaleńczo zakochana w lekarzu Seo Yoon Jae, z którym planują w najbliższej przyszłości ślub. Yoon Jae jednak często nie ma dla niej czasu i wydaje się, że chyba skrywa zdradę, ponieważ jego koleżanka z pracy Lee Se Young czuje się w jego towarzystwie aż zbyt komfortowo… Kiedy Da Ran pomimo niezłomnej wiary w narzeczonego wylewa mu swoje żale przez telefon, Yoon Jae odpowiada, że powie jej coś ważnego w cztery oczy. Niestety nie dojeżdża do niej. Po drodze zderza się samochodem z motocyklistą i obaj wpadają do wody. Yoon Jae ratuje go za cenę swojego życia.

Drugą ofiarą jest osiemnastoletni Kang Kyung Joon, który był wcześniej przy Da Ran, kiedy rozmawiała przez telefon z Yoon Jae. Poznali się, kiedy wychodząc z autobusu Da Ran przypadkiem zabrała jego parasolkę, ale pomyślała, że Kyung Joon poszedł za nią, bo mu się spodobała. Okazuje się, że chłopak jest nowym uczniem w jej szkole, który przyjechał ze Stanów. Po wypadku zapada w śpiączkę, a Yoon Jae jest przygotowywany do wysłania do kostnicy. Wtedy zdarza się cud i ich dusze zamieniają się ciałami. Kyung Joon budzi się w ciele Yoon Jae, kiedy jego własne ciało leży dalej nieprzytomne. Da Ran zmusza Kyung Joona, żeby udawał jej narzeczonego, odcinając go jednocześnie od wszystkich znajomych, tłumacząc się jego kiepskim stanem zdrowia i utratą pamięci po wypadku. Kyung Joon jak na nastolatka przystało, jest bardzo nieposłuszny, ale wkrótce zaczyna się zakochiwać w swojej nauczycielce, dla której to bardzo trudna sytuacja, ponieważ widzi swojego ukochanego, ale musi pamiętać, że jego umysł ma osiemnaście lat.

Rola jednego mężczyzny

Mogę sobie odhaczyć siódmą dramę sióstr Hong na koncie. Tracę jednak wielki entuzjazm w stosunku do nich, ponieważ już ostatnie „The Greatest Love” nie wzbudziło we mnie wielkich emocji, a „Big” stało się (nomen-omen!) po prostu wielkim rozczarowaniem. Pod tym względem drama zdetronizowała „My Girl”, które było najmniej przeze mnie lubianą dramą duetu słynnych scenarzystek. Najbardziej przykre jest to, że paradoksalnie ze wszystkiego, co tylko mogło nie wyjść, najsłabszym ogniwem „Big” był właśnie scenariusz. Zanim jednak przejdę do wad, chciałabym zacząć od zalet, bo mimo wszystko nie chcę zakończyć tej recenzji pozytywną nutą.

„Big” jest powrotem dramowym Gong Yoo. Co prawda od czasów ukończenia obowiązkowej służby wojskowej zdążył wystąpić w dwóch filmach – „Finding Mr. Destiny” i „The Crucible” – to jego ostatnią dramą było „Coffee Prince”. Wtedy, pięć lat temu, nie powalił mnie. Nie uważałam go nawet za przystojnego, a show zdecydowanie należało do Yoon Eun Hye. Mimo to Gong Yoo ma jedną, niezmiernie ważną zaletę – jest królem chemii ze swoimi partnerkami, co zauważają nawet koreańscy internauci.

W „Big” podjął się podwójnej roli – miłego, idealnego, sztywnego Seo Yoon Jae oraz wygadanego, chociaż momentami niedojrzałego, Kang Kyung Joona, który nie daje sobie pomóc. Gong Yoo wręcz popisuje się swoimi umiejętnościami komicznymi, nie robiąc z siebie idioty. Łatwo o taki efekt, kiedy trzeba wykonać jakąś głupią scenę zazdrości, ale w tym przypadku siostry Hong odeszły od swoich zwyczajów i zaprzestały absurdu oraz zatrważającej ilości metafor, które mnie dosłownie odrzuciły w „The Greatest Love”. Kyung Joon nie miał też rywala w miłości do Da Ran, bo można powiedzieć, że był nim samym, a raczej jego twarz Yoon Jae. Tak więc nie miał kto zagrozić Gong Yoo. A trzydziestolatek grający nastolatka to jedna z najlepszych rzeczy na świecie…

Z żeńską częścią głównej obsady jest odrobinę gorzej. Odnoszę takie przykre wrażenie, że większość komedii romantycznych preferuje nierozgarnięty typ głównej bohaterki. Lee Min Jung nawet z Shinem grającym oryginalnego Kang Kyung Joona nie miała chemii z rodzaju pikantnej relacji nauczycielki z uczniem, była po prostu nooną, która za bardzo dojrzałością przy nim nie błyszczała. Zapamiętajcie jednak, że nie odmawiam Lee Min Jung podstawowych umiejętności aktorskich – jej łzy nie są sztuczne. Winę za nijakość postaci Gil Da Ran będę musiała chyba zrzucić na scenariusz.

Dramy sióstr Hong zawsze cechowały się nieznośną rywalką z najgorszego dramowego typu, którą można by udusić na miejscu. Niesamowita więc stała się rzecz, kiedy polubiłam graną przez Suzy z miss A Jang Mari o wiele bardziej niż Gil Da Ran. Dziewczyna rozwija się aktorsko, z pewnością nie jest już tak sztywna jak w „Dream High”, ale wciąż dają jej postacie o podobnym charakterze do niej, żeby było łatwiej. Wychodzi to na dobre, ponieważ w dramach zwyczajnie brakuje zdecydowanych i pewnych siebie dziewczyn, które naprawdę nie dają dobie w kaszę dmuchać, a  nie, że skrywają dzięki temu jakieś krzywdy. Jang Mari w „Big” jest samozwańczą dziewczyną Kang Kyung Joona, która jedzie do Korei jego tropem, kiedy urywa jej się z nim kontakt. Znajduje go nieprzytomnego w łóżku szpitalnym, ale zamiast rozpaczać, opiekuje się nim pełna optymizmu. Mari po prostu ma ikrę godną Kyung Joona. Suzy oczywiście źle wygląda z Gong Yoo, ale przynajmniej ich przekomarzanki są godne uwagi. Przy niej Lee Min Jung wydaje się jakaś taka mniejsza… Liczyłam, że scenarzystki bardziej rozwiną wątek z szaleńczo zakochanym w niej Gil Choong Shikiem, ale skończyło się na tym, że byli tylko miłym dodatkiem. Sądzę jednak, że grający go Baek Sung Hyun najbardziej na „Big” skorzysta…

Niewłaściwe opakowanie

Co więc nie mogło wyjść przy tej dobrej obsadzie? Jak już wspomniałam, siostry Hong stonowały z szalonym humorem i piętrzącymi się metaforami. Miałam na początku wrażenie, że chyba oglądam nie tę dramę, co trzeba, bo pierwszy odcinek był wbrew tradycji wyjątkowo mało zabawny. Mój największy zarzut dotyczy tego, że chyba nie przemyślano do końca konceptu oraz przesadzono z melodramatem. Można było się już przyzwyczaić, że po wielkiej dawce humoru scenarzystki zafundują równie wielką dawkę dramatyzmu, ale już trzeci raz z rzędu spotkałam się ze sprawą życia i śmierci w być lub nie być parą. W „My Girlfriend is a Gumiho” to jeszcze miało sens, ponieważ główną bohaterką była Gumiho, postać mityczna, ale w „The Greatest Love” nie miało już najmniejszego. W „Big” się zwyczajnie poplątano i do tego już w połowie.

Kiedy pierwszy raz wyszła zapowiedź tej dramy, wszyscy sądzili, że będzie to remake filmu „Big” z Tomem Hanksem. Nie byłby to pierwszy raz, w końcu „Fantasy Couple” również było na podstawie amerykańskiej komedii… Jednak główny bohater dramy zamiast stawać się w magiczny sposób dorosłym z dnia na dzień po prostu zamienił się ciałami. I cały błąd leży już w głównym założeniu fabuły, bo niby jak miano z tego wybrnąć? „Big” jest dramą KBSu, telewizji publicznej, dlatego niestosowne byłoby żeby Gil Da Ran żyła długo i szczęśliwie z chłopcem, który nawet nie jest „legalny”. Bo przecież głównym bohaterem jest tu Kyung Joon, a nie Seo Yoon Jae, którego tak na dobrą sprawę w ogóle w tej dramie nie było poza retrospekcjami. W połowie dramy przeskoczono o rok, co jest zupełnie dla mnie niezrozumiałe. Chciano chyba w ten sposób naprawić brak zaangażowania ze strony Gil Da Ran (w końcu widziała Kyung Joona tylko i wyłącznie jako licealistę), ale po pierwszym szoku związanym z jego nagłym wydorośleniem po powrocie z podróży, nadal trwała uparcie w negacji.

W życiu nie widziałam tak źle skonstruowanego elementu fantasy. Nie ważne jakby było to idiotyczne (patrz „Dr. Jin”), zawsze powinno być jakieś wytłumaczenie. Tutaj jednak bohaterowie zamieniają się ciałami ot tak, a pod koniec wprowadzono wyciągniętą znikąd (żeby nie użyć brzydszych słów) zasadę, że kiedy Kyung Joon i Yoon Jae wrócą do normalności, to stracą wspomnienia. Skąd to niby wiedziano? Mistycyzm tej dramy opierał się na okładce książki pt. „Miracle” należącej do Kyung Joona, a którą w formie obrazka trzymał w portfelu Yoon Jae, ale wykorzystano ją w zupełnie innym celu. Gdyby to było źródło tej całej magicznej sytuacji, mogłabym to nawet zaakceptować, a tak jestem wściekła, że przetrwałam tyle godzin tego całego melo, żeby potem okazało się, że jakiekolwiek elementy fantasy były tylko w dwóch pierwszych odcinkach.

Zakończenie było najbardziej rozczarowujące ze wszystkiego, bo nie można tak po prostu po prawie połowie dramy, w której dramatyzowano nagle wrócić do radosnego klimatu w ostatnim odcinku. Za wiele rzeczy pozostawiono domysłom. Nie pokazano powrotnej zamiany ciał. Nie wiadomo czy Gil Da Ran po tym wszystkim spotkała się z prawdziwym Seo Yoon Jae. Nie wiemy także jak tą nieszczęśliwą miłość zniósł Kang Kyung Joon, bo Jang Mari zakomunikowała tylko przez telefon, że są razem z powrotem w USA. I na koniec jeszcze ta scena wyobraźni Da Ran, kiedy spotyka Kyung Joona w ciele Yoon Jae, która najwyraźniej miała nawiązywać do ich spotkania w pierwszym odcinku i spiąć „Big” klamrą, ale tak naprawdę była zupełnie bezużyteczna. Nie wiem już czy to lenistwo sióstr Hong czy idiotyzm…

Równo z fabułą spadała także wartość artystyczna dramy. W pierwszym odcinku byłam wręcz zachwycona pięknymi ujęciami i jak zwykle czaderskim slow-motion, ale później miałam wrażenie, jakby zdjęcia kręcono najwyżej w czterech lokalizacjach na krzyż z czego głównie w domu. Tak samo zaczęła się powtarzać muzyka – piosenkę Davichi można było usłyszeć nawet trzy razy w ciągu odcinka (jak nie więcej). Tak więc padła ostatnia linia obrony „Big”. Nie polecam tej dramy, gdyż przynosi tylko rozczarowanie, chyba że ktoś jest na tyle wytrwały, że może to przetrwać dla szesnastu godzin z Gong Yoo.

Zdobyte nagrody

2012 KBS Drama Awards:

  • nagroda popularności dla Suzy

Ocena:

Fabuła – 3/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 5/10

Średnia – 5,5/10

***

Recenzja dedykowana 콧 언니, która razem ze mną wytrwale cisnęła z „Big” chyba tylko po to, żebyśmy mogły w kluczowych scenach wyć na cały głos refren 너라서 razem z Davichi. Jestem ciekawa, co masz do powiedzenia na temat tej dramy po dłuższym czasie.

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

2 komentarze

  1. Ja nawet nie miałam zamiaru tego zaczynać- zamiana ciał i inne głupie motywy to nie dla mnie (pomijając genialny Secret Garden, w którym kicz przerodził się w coś naprawdę fajnego). O i nareszcie wiem jak się skończyło XDD Wszyscy pisali jakie to beznadziejne zakończenie, ale nikt z łaski swojej podzielić się tym zakończeniem nie chciał (a jak sobie spoilerować nie chcę, to ludzie oczywiście nagle zdradzają wszystko co najlepsze, bez żadnego ostrzeżenia -.-). Także cieszę się, że tego nie obejrzałam :D

    Polubienie

  2. O matko! Aż się zarumieniłam czytając dedykację. 정말 고마워요!
    Jeśli chodzi o „Big-a”, to ta drama początkowo naprawdę wzbudzała we mnie pozytywne emocje. Kilka pierwszych odcinków czarowało pięknymi ujęciami, niezłą dawką poczucia humoru i Gong Yoo, który udając Kyung Joona przechodził samego siebie. Było uroczo, zabawnie i przyjemnie… dopóki nie doszłyśmy do MELO. Właśnie to melo sprawiło, że poczułam się, jakbym oglądała telenowelę brazylijską. Yoon Jae jest śmiertelnie chory (a co to za choroba była, nie wiem do tej pory), okazuje się, że są braćmi jeszcze ma dołączyć utrata pamięci. Zwolnijcie trochę siostry Hong! No i to zakończenie, które popsuło coś, co już wydawało mi się gorsze być nie może. Takie otwarte zakończenie to można stosować w filmach niszowo-artystycznych, a nie w dramie, której głównym zadaniem jest dawanie rozrywki.
    Gil Da Ran nie wzbudzała we mnie żadnych emocji. To Jang Mari pomimo bycia typowo złą bohaterką skradła moje serce. Doszło do tego, że bardziej kibicowałam jej relacji z Chung Sikiem. I tu siostry Hong znowu mnie zawiodły, bo wątek ten został niemal nieruszony (choć muszę przyznać, że Chung Sik w okularach w ostatnim odcinku był niezły ciachem ;).
    Pamiętam jak mówiłaś, że nie masz pojęcia, jak tę dramę mogą zakończyć siostry Hong. Cóż, myślę, że one same nie wiedziały jak to zrobić i dlatego dostałyśmy taki mindfuck. Pewnie ciężko byłoby mi przebrnąć przez tę dramę, gdyby nie to, że oglądałam ją w twoim towarzystwie. Paradoksalnie to momenty z „너라서” były dla nas najzabawniejsze.
    „Big” po prostu zajął zaszczytne 5 bądź 6 miejsce skończonych przeze mnie dram :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.