The Thousandth Man

Brak komentarzy

thousandth-man2Znane też jako: One Thousandth Man, Cheonbeonjjae Namja, 천번째 남자

Na podstawie: legendy o Gumiho

Gatunek: sitcom, fantasy

Ilość odcinków: 8 x 70 min.

Premiera: 2012

Obsada: Kang Ye Won, Lee Chun Hee, Jeon Mi Sun, Hyomin (T-ara), Seo Kyung Seok, Park Jung Hak, Woohyun (Infinite)

.

Ten ostatni

Zastanawiam się, co się stało z kreatywnością w świecie koreańskich dram? Dramy weekendowe się skracają, te tygodniowe natomiast wydłużają, a za niedługo wszystkie będą takie same. Nie ważne jaki byłby gatunek danej dramy, każda ma za zadanie wprowadzić do fabuły jakąś wzruszającą miłość, która tak naprawdę chyba już nikogo nie rusza. I nagle stało się coś niespodziewanego… Szalenie polubiłam „The Thousandth Man”, które operuje właśnie tymi zużytymi schematami.

Główna bohaterka Goo Mi Jin jest Gumiho – mityczną lisicą, która pożera wątroby mężczyzn. Ma tysiąc lat, żeby pożreć tysiąc wątrób, dzięki czemu stanie się człowiekiem. Problem w tym, że zostało jej sto dni zanim rozpłynie się w powietrzu i ostatnia wątroba do zjedzenia, tyle że Mi Jin jest idealistką, która przyjmuje je tylko od prawdziwie zakochanych w niej mężczyzn, którzy sami chcą się dla niej poświęcić. Czasy się zmieniły i nikt nie jest już na tyle romantyczny, a wizja zniknięcia Mi Jin z powierzchni Ziemi niepokoi jej mamę Mi Sun i siostrę Mimo, które obie już stały się ludźmi.

„The Thousandth Man” ma w gruncie rzeczy manierę komedii romantycznej. Mamy na horyzoncie tego jedynego, z którym na początku Mi Jin strasznie się kłóci, żeby potem zakochali się w sobie. Kim Eung Seok jest właścicielem restauracji Last, gdzie przyjmuje rezerwacje od naprawdę wybranych, chcąc zapewnić im niezapomniany posiłek, często ostatni. Tak się akurat składa, że jest reinkarnacją męża Mi Jin z okresu Goryeo, którego najczęściej wspomina ze wszystkich swoich mężczyzn. Bogu dzięki, że nie zrobiono z Mi Jin idiotki, która lata za nim, bo wygląda jak jej ukochany… To jest akurat jedna z logik koreańskich dram których nigdy nie pojmę – osoba może wyglądać tak samo, ale nie jest przecież tym samym człowiekiem, co jej poprzednie wcielenie, ale najwyraźniej machnięto na to ręką na przykład w „Dr. Jinie”, żeby dodać trochę melo do fabuły. W „The Thousandth Man” motyw ten został użyty tylko do wprowadzenia retrospekcji rodem z jakiegoś sageuka, dzięki którym Mi Jin porównywała swoje wspomnienia z teraźniejszością. Po prostu ubarwiono ten sitcom paroma kostiumami z epoki.

Miłosna odyseja

Drama ta zachwyciła mnie kreacją swojego własnego mikro-świata. Mamy wiele zwierzęcych żartów, a Mi Jin liniała. Z wierzchu wygląda bardzo „typowo”, jak kolejna w tym roku produkcja z elementami fantasy. Wspomniałam też, że przybiera kształt komedii romantycznej. „The Thousandth Man” nie jest jednak tak płytkie, jakby się mogło wydawać… Eung Seok obserwuje, jak Mi Jin próbuje swojego szczęścia z różnymi przypadkowo napotkanymi mężczyznami, do czego zmusza ją mama. Spodobał mi się ten odrobinę czarny humor, ponieważ główny bohater myśli, że Mi Jin desperacko chodzi na randki, bo zostało jej niewiele życia czyt. jest śmiertelnie chora. Ich historia jest oczywiście główną osią fabuły, co już potem robi się trochę nudne, kiedy naprawdę stają się parą, dlatego podobało mi się bardziej, kiedy Mi Jin spotykała się jeszcze z innymi.

„The Thousandth Man” próbowało przedstawić dzięki temu różne rodzaje miłości. Koreańskie dramy z reguły sprzedają nam obraz wielkiego, romantycznego uczucia, którego trudno jest szukać w rzeczywistym świecie. Jak nietrudno zgadnąć, będzie można tak opisać związek Mi Jin i Eung Seoka, ale inni bohaterowie w różnych rolach cameo wprowadzali realizm do odrealnionej dramy. Może dlatego „The Thousandth Man” ma taki niesamowity klimat – bo jest trochę jak te kablówkowe dramy o życiu uczuciowym trzydziestoletnich kobiet, a jednocześnie fakt, że główna bohaterka jest Gumiho, dodaje trochę dziwactwa. Mieliśmy mężczyzn, którzy udawali miłość, żeby wyłudzić pieniądze lub żeby wprawić byłą dziewczynę w zazdrość, tych co się zakładali, że poderwą dziewczynę, a także romantyków nie mogących zapomnieć o swojej pierwszej miłości. Goo Mi Jin miała w swoim życiu naprawdę wiele doświadczeń, a mimo to drama zdołała na koniec dodać trochę cierpkości, ponieważ okazuje się, że tak naprawdę nigdy nikogo przez te tysiąc lat nie pokochała, skoro była w stanie pożreć wątroby tych mężczyzn i zabić ich.

Cechy gatunku

Sięgnęłam aż do definicji sitcomu, ponieważ „The Thousandth Man” to nie jest typowy przedstawiciel ze zdjęciami kręconymi na kartonowym planie i śmiechem zza kadru. Inny tegoroczny sitcom „Answer 1997” też nie mieści się w tej definicji. Mamy jednak humor sytuacyjny (wszelkie motywy z lisami), odcinki z jakimś motywem przewodnim przedstawionym w ich tytułach oraz wiele ról cameo, często związanych z produkcją gwiazdek kpopu, co jest akurat bardzo koreańskie. Swoje pięć minut mieli przedstawiciele zespołów, których piosenki znajdziemy w ścieżce dźwiękowej – Jinyoung z B1A4 i Jaehyo z Block B, a także Sungkyu z Infinite jako kumpel Woohyuna, który miał w tej dramie stały angaż. Jak bardzo jestem fanką Infinite, tak muszę powiedzieć, że Woohyun w swoim debiucie aktorskim wypadł fatalnie, bo tak naprawdę nie miał nic do roboty poza lataniem za postacią Hyomin, przekonując, jak bardzo kocha swoją noonę. Dobrze, że reszta obsady była o wiele starsza, ponieważ nie należy się spodziewać w „The Thousandth Man” wyżyn aktorstwa, ale osobiście lepiej mi się patrzy na Kang Ye Won i Lee Chun Hee, niż gdyby miały w tym zagrać ledwo dwudziestoletnie gwiazdki.

Tak więc „The Thousandth Man” jest dramą, którą polecam. Jest przede wszystkim krótka, zabawna, a pod koniec prawdziwie wzruszająca. Jak na tak niski budżet i brak jakichkolwiek oczekiwań (w końcu była emitowana w piątkowym slocie…), udało jej się wybrnąć z klasą, stając się jedną z najbardziej niedocenianych dram roku.

Ocena:

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 7,5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.