Two Faces of My Girlfriend

Znane też jako: 2 Faces of My Girlfriend, Du Eolgurui Yeochin, 두 얼굴의 여친

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna

Reżyseria: Lee Seok Hun

Premiera: 2007

Obsada: Bong Tae Kyu, Jung Ryeo Won

.

Nie ma co ukrywać, obejrzałam ten film dla Jung Ryeo Won. Moja ostatnio przeogromna sympatia do niej zasługuje chyba na osobny felieton gdyż po pierwsze jestem dziewczyną, a po drugie ona nie jest przystojnym aktorem w wieku lat trzydziestu… „Two Faces of My Girlfriend” jest jej debiutem filmowym w głównej roli. To musiała być oczywiście komedia romantyczna, będąca kolejnymi popłuczynami po popularności „My Sassy Girl”, której nigdy nie zrozumiem, ponieważ nie udało mi się nawet obejrzeć tego filmu pomimo kilkukrotnych prób. Dziwny humor, wrzaski i schizofreniczna dziewczyna.

Postawiłabym jednak „Two Faces of My Girlfriend” wyżej niż ostatnio recenzowane „My Little Bride”. Główny bohater Goo Chang jest typowym frajerem bez pracy, który żyje na utrzymaniu swojej siostry, studiującym już ósmy rok w college’u i nadal będącym prawiczkiem. Jego życie może ulec zmianie, kiedy znajduje portfel pięknej Ani. To słodka i trochę nieporadna dziewczyna, ale wyjątkowo nie zraża się do Goo Changa jak reszta i spędza z nim coraz więcej czasu, aż w końcu zostają parą. Pewnego wieczoru jednak po mocno zakrapianej alkoholem imprezie Ani zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, zaczynając palić, wrzeszczeć i bić Goo Changa, myśląc, że ją wykorzystał. Chłopak myśli, że to po prostu jej zachowanie po pijaku, ale wkrótce się dowiaduje, że Ani ma drugą osobowość – babochłopa Hani, któremu Goo Chang nie przypada do gustu.

Scenarzystą tego filmu jest Hwang In Ho, który w grudniu zeszłego roku zadebiutował jako reżyser genialną komedią romantyczną „Chilling Romance”, którą również sam napisał. Nie widzę w „Two Faces of My Girlfriend” tego samego człowieka. Recenzowany tytuł jest filmem absurdalnym jak każda koreańska komedia romantyczna, ze slapstickowym humorem i dziwną sekwencją musicalową na samym początku filmu, kiedy Goo Chang siedzi w barze z kumplami i wyśmiewają się z niego, że jest prawiczkiem. Jest też schizofreniczny jak sama główna bohaterka, ponieważ dzieli się idealnie na dwie połowy – w pierwszej mamy komedię związaną z dwiema antagonistycznymi osobowościami Ani i Hani, a druga to typowy melodramat, kiedy na jaw wychodzi prawda o przyczynie stanu, w jakim znajduje się postać grana przez Jung Ryeo Won. Nie połączono tego zgrabnie. Próbowano włączyć w ten film aspekty psychologiczne, ale mając w głowie obraz, jak wyglądała pierwsza część „Two Faces of My Girlfriend”, myślę o nich tylko jak o pseudo-intelektualnym dodatku, próbującym nadać głębi fabule.

Na zdecydowany plus idą odtwórcy głównych ról. Zostawiam w spokoju moją słabość do Jung Ryeo Won, „Two Faces of My Girlfriend” to drugi tytuł, w jakim zobaczyłam Bong Tae Kyu (po tegorocznym drama special „Don’t Worry, I’m a Ghost”) i uważam, że jest strasznie niedocenianym aktorem. Nie ma wyglądu amanta, więc nie gra głównych ról w wielkich produkcjach, ale jest w nim coś charyzmatycznego, co uniemożliwia zakwalifikowania go do wizerunku frajera. Spodobało mi się w tym filmie, jak zakochany w Ani Goo Chang zachowywał się w stosunku do niej zupełnie inaczej, kiedy była Hani  – traktował ją jak zło konieczne. Nienawidzę wymuszonych melodramatów z powodu zakochiwania się w ludziach tylko dlatego, że wyglądają dokładnie jak obiekty twoich uczuć – a to nagminne w koreańskich dramach i filmach.

„Two Faces of My Girlfriend” jest przeciętnym filmem, ale nie podziałał mi na nerwy. Raczej go nie polecam, bo są inne sposoby na interesujące wykorzystanie dwóch godzin wolnego czasu, ale nie twierdzę, że jest to kiepski film.

Zdobyte nagrody

2007 Blue Dragon Film Awards:

  • najlepsza nowa aktorka – Jung Ryeo Won

Reklamy