Jeśli widzieliście tegoroczną dramę „Nice Guy”, z pewnością niebezpieczny brat Han Jae Hee zrobił na was jakieś wrażenie – albo postać ta irytowała i wzbudzała chęci mordu, albo grający ją aktor imponował. Chciałabym przedstawić moje tłumaczenie wywiadu z aktorem i reżyserem Yang Ik Joonem, który znalazłam na blogu popularnej strony Dramafever.

Zanim jednak do tego dojdę, pozwólcie mi dodać kilka słów od siebie. Zetknęłam się po raz pierwszy z Yang Ik Joonem oczywiście w jego drugoplanowej roli w „Nice Guy”, ale w trakcie oglądania tej dramy zdołałam obejrzeć na uczelni jego debiut reżyserski „Breathless” oraz animację, w której podkładał głos, „The King of Pigs”, całkowicie przypadkowo i nie wiedząc, że się tam pojawi. Całe szczęście, ponieważ mogłam dzięki temu ujrzeć w nim artystę, a nie tylko aktora drugiego planu, któremu pewnie nie przyjrzałabym się, kiedy zaczynałam oglądać „Nice Guy”.

Muszę jednak stwierdzić, iż nie jest to osoba, której mogę być fanką. Odnoszę wrażenie, jakby Yang Ik Joon był ambitną osobą, ponad wszystkimi. Nie udaje na konferencjach, że gra w samych arcydziełach, jest do bólu szczery i czasami sprawia wrażenie, jakby swoim aktorstwem robił łaskę. Z drugiej jednak strony nie można zaprzeczyć, że jest szalenie utalentowany… „Breathless” dosłownie odebrało mi dech. Pozwólcie więc sobie przedstawić człowieka, którego lubić nie musicie, ale warto znać jego nazwisko. Wywiad jest sprzed prawie trzech lat:

Są pewne przypadki koreańskich reżyserów, którzy parają się również aktorstwem (Jang Jin, Ryu Seung Wan, a cofając się jeszcze kilka lat nawet Bae Chang Ho), ale zrównoważenie obu tych zajęć jest często dość trudnym zadaniem, sprawiając, że to prawie niemożliwe znaleźć kogoś, kto wyróżnia się w obu, szczególnie jeśli dzieje się to w jednym filmie. Prawie dekadę zajęło Yangowi granie małych rólek we wszystkim, od filmów gatunkowych jak „Arahan” do melodramatów jak „Maundy Thursday”, żeby doszlifować swój warsztat aktorski, nie mówiąc już o mnóstwie filmów krótkometrażowych, aby zadebiutować jako reżyser w szokującym „Breathless”. Był to dla niego przysłowiowy strzał w dziesiątkę, obwieszczający nie tylko narodziny nowego talentu za kamerą, ale również potężną, nową twarz (mimo że tak naprawdę był każdą, tylko nie nową) w aktorskim biznesie z rodzaju tych, których Chungmuro nie miało od czasów Ha Jung Woo…

Mając tak obiecujące perspektywy na obu polach, czego wyczekujesz najbardziej – swojej przyszłości jako reżysera czy szansy na stanie się wielkim graczem w świecie aktorskim?

Podczas moich dziesięciu lat w biznesie nie miałem tak naprawdę szansy wypróbowania przed tym filmem tych dwóch ról jednocześnie i ocenienia mojego potencjału na obu polach, co nigdy nie dało mi jasnej odpowiedzi jak daleko sięga ten dualizm. Co więcej nie sądzę, żebym miał jak do tej pory jakąś tożsamość jako reżyser, chociaż na pewno nie oznacza to, że ograniczę się jedynie do grania. Nie nakręciłem tego filmu tylko po to, aby zyskać wejściówkę do przemysłu jako reżyser, ale stanie się reżyserem było w tym przypadku potrzebne do sportretowania, co czułem w środku i jakie miałem przejścia – rzeczy, które ukształtowały historię, jaką przekazuję w „Breathless”. Ten tok myślenia wychodzi również, kiedy dokonuję swoich wyborów jako aktorów, ponieważ wybieram jedynie tych bohaterów, do których mogę się odnieść, ludzi, których chciałbym przedstawić.

Tak jak mówiłeś w innych wywiadach, byłeś tak na dobrą sprawę zmuszony do nakręcenia „Breathless” teraz (2008) lub opuszczenia go na zawsze, więc jak na kogoś, kto wyreżyserował swój pierwszy film w takim środowisku, jakie jest twoje zdanie na temat obecnego stanu, w jakim znajduje się przemysł filmowy?

Kiedy powiedziałem, że musiałem ukończyć ten film w 2008, myślę, że bardziej niż mając cokolwiek wspólnego z branżą per se, było to raczej uczucie strachu i niepokój o to, że wszystkie uczucia i sentymenty jakimi wypełniłem scenariusz mogłyby zniknąć, jeśli wyszedłbym poza ramy tego okresu – w tym sensie, że zmiany jakie pojawiają się w moim życiu mogłyby wpłynąć na sposób, w jaki podszedłem do tej historii. Jakby to ująć… Chciałem dla tego filmu, żeby  był przedstawiony oczami młodego człowieka, przekazując jego uczucia i to jego „niekompletne” jeszcze podejście do komunikowania się z rodziną, zanim jego przejście w dorosłość mogłoby ustanowić zbiór wartości, który mógłby wpłynąć na całą tę surową energię i spontaniczność. Więc bardziej niż będąc kierowanym przez jasną i „kompletną” tożsamość, myślę że moim zamiarem co do „Breathless” było napędzenie go szalejącym ogniem, złością i smutkiem, które dominują w uczuciach głównych bohaterów wciąż walczących o odnalezienie swojej tożsamości, która mogłaby wytłumaczyć to wszystko, przez co przechodzą.

Jeśli wyreżyserowałbym ten film później, kiedy doświadczenia życiowe i problemy mogłyby pomóc mi w lepszym zrozumieniu sytuacji bohaterów, wtedy w ogóle nie miałbym potrzeby nakręcenia filmu tego rodzaju. Myślę, że chciałem uchwycić w scenariuszu wszystkie te niepewności, brak zrozumienia i lęk, których doświadczyłem w przeszłości, a także podczas pisania go. Wychwycenie tego momentu było wtedy kluczowe, skupiając się na okresie, kiedy nie mogłem lepiej zrozumieć mojej relacji z rodziną lub radząc sobie z tym niepokojem i smutkiem, które doprowadziły mnie do reagowania złością i rozgoryczeniem na świat, który mnie otaczał. Dlatego pomyślałem, że rok 2008 był moją osobistą „linią Maginota”, granicą, której nie mogłem przekroczyć, jeśli naprawdę chciałem uchwycić wszystkie uczucia, które pragnąłem przekazać poprzez „Breathless”.

Pomimo swoich ukrytych motywów wydaje się, że zarówno w kraju i zagranicą przemoc i przeklinanie były o wiele bardziej podkreślanie w rozmowach o filmie, co może doprowadzić niektórych ludzi do bycia zdezorientowanymi twoimi intencjami. Oczywiście nieodłączna w koreańskim społeczeństwie przemoc napędza bohaterów i nawet punkt kulminacyjny dotyczy wyłamania się z błędnego koła przemocy, ale czy idea dania szansy nawet tym, którym brakuje dobrych umiejętności komunikacji (z byle jakiego powodu), nie była czymś, do czego naprawdę zmierzałeś?

Dorastając w Korei, mam za sobą swoje trudności, jeśli chodzi o przekazywanie uczuć. Nieuniknionym jest, że ten brak komunikacji odzwierciedla się w moich stosunkach z rodziną i ich dynamice. O tym jest „Breathless”. Wielu kwestionuje fakt, że być może jest on zbyt brutalny i ze zbyt wieloma przekleństwami, ale prawda jest taka, że filmy brutalne i kontrowersyjne niczym „Breathless” są przedstawiane widowniom międzynarodowych festiwali filmowych lub przynajmniej jest taka tendencja do skupiania się na nich. Ironią jest to, że kiedy personalne, indywidualne akty przemocy, które wypełniają „Breathless” z reguły stymulują i drażnią widzów jeszcze bardziej niż zachodnie filmy akcji, w których przemoc jest na narodowym poziomie, a bohaterzy biegną przez hordy wrogów w niekończącym się szale zabijania ku chwale, rzadko się uznawane za kontrowersyjne.

Powiedziałeś w innych wywiadach, że wymienienie wszystkich twoich inspiracji zajęłoby zbyt wiele czasu, ale czy jest jest jakiś szczególny reżyser lub gatunek, który miał na ciebie wpływ przez te wszystkie lata?

Myślę, że bardziej niż wpływ jakiegoś szczególnego gatunku lub reżysera, każde moje doświadczenie, każdy film jaki obejrzałem przyczyniły się do kreowania i oddziaływania na mój styl, nie ważne jak mały miałby to być wkład. Napisałem kiedyś „wszystkie rzeczy na tym świecie mają na mnie wpływ” i myślę, że to całkiem dobrze ilustruje moje podejście do sztuki filmowej i samego aktorstwa.

Zastanawiam się, wykluczając emocjonalny i osobisty wkład, jaki miałeś w ten film, co według ciebie jest prawdziwym sekretem sukcesu „Breathless”?

To… sekret [śmiech]. Myślę, że może to być spowodowane tym, że to fikcyjna historia, ale uczucia i stojący za tym proces myślowy są szczere, nie próbują wycisnąć wytworzonych, doraźnych wrażliwości. Jeśli chciałbym celowo ozdobić ten film większą ilością finezji i/lub wglądu, wtedy pewnie straciłby on swoją szczerość i spontaniczność razem z moją szansą porozumienia się z widzami. Ponieważ opowiadając tę historię przekazywałem rzeczy ze szczerością, stało się to podstawową siłą pozwalającą mi na komunikację z widzami. Nic więcej.

Teraz, kiedy zyskałeś popularność i możesz otrzymać szansę wyprodukowania czegoś o większej skali, czy nie martwi cię to? Im pracujesz na większej skali, tym częściej będziesz musiał iść na kompromis z systemem.

Sukces „Breathless” i to, co zyskałem dzięki temu filmowi, nie wywierają na mnie w żaden sposób presji, ani nie niepokoją mnie, że muszą pójść w mainstream z moim następnym projektem. To, czym stanie się mój film, zależy tylko od skali, jakiej będę potrzebował. Jeśli tak jak w przypadku „Breathless” będzie to coś, co będę mógł przedstawić używając indie modelu, tak też to zrobię, a jeśli będzie potrzebne szersze spektrum, wtedy po prostu spotkam się z inwestorami i będę sobie radził z pułapkami mainstreamowego systemu. Zależnie od fabuły wybiorę najodpowiedniejsze środowisko.

Znamy kilka twoich przyszłych projektów jako aktora, głównie dramat sensacyjny z Won Binem i inny film z Ji Jin Hee, ale czy zdecydowałeś się już na swój kolejny film jako reżyser?

Jako reżyser wciąż się jeszcze nie zdecydowałem na następny projekt. Muszę wymienić baterie po tym, jak nakręcenie tego filmu zużyło całą moją energię, więc myślę, że następną czynnością będzie próba odnalezienia w sobie, jaki rodzaj historii chciałbym następnie przekazać. Jeśli chodzi o moją karierę aktorską, zrezygnowałem z końcu z „Ahjussiego”, ale zagram za to w kolejnym filmie Lee Myung Se „My Sister Youngja” (dop. tłum. film jest w zawieszeniu).

Na zakończenie… Strona ta udostępnia dramy, więc nie mógłbym skończyć bez wspomnienia ich chociaż raz. Myślałeś w ogóle o zagraniu w dramie? Mimo że nie wyglądasz na kogoś, kto ogląda dużo telewizji, jaki rodzaj dram lubisz oglądać?

Myślę, że nie oglądałem telewizji od ponad roku. Kiedy mam na to czas, męczą mnie wciąż te same, utarte historyjki, które są plagą w koreańskich dramach. Ale naprawdę podobało mi się „Ruler of Your Own World” z Yang Dong Geunem i Lee Na Young. Jeśli będę miał kiedykolwiek szansę zagrać w czymś tak prawdziwym jak życie i tak wzruszającym jak ten serial, to spróbowanie szczęścia w telewizji nie wydaje się być złym pomysłem…

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s