recenzje filmów

A Company Man

3Znane też jako: Salaryman, Huisawon, 회사원

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller

Reżyseria: Lim Sang Yoon

Premiera: 2012

Obsada: So Ji Sub, Lee Mi Yeon, Kwak Do Won, Lee Kyung Young, Dongjun (ZE:A)

.

So Ji Sub w mrocznej roli niewymagającej od niego większej mimiki twarzy? Cóż za niespodzianka! Ale jeśli tak dobrze mu takie role wychodzą (nie mówiąc już, że wygląda przy tym fantastycznie), to czemu nie? „A Company Man” wyglądało jak solidny thriller i film akcji, ale próba nadania temu filmowi głębi oraz bardziej ludzkiego wymiaru niestety sprawiła, że nie tylko nie był to drugi „Ahjussi”, ale także So Ji Sub wyglądał na jeszcze bardziej sztywnego.

Ji Hyung Do wygląda na typowego białego kołnierzyka, ale tak naprawdę firma, dla której pracuje, pod przykrywką produkcji metalu zajmuje się morderstwami na zlecenie, a Hyung Do jest jednym z wielu asasynów. Wkrótce jednak wyjdzie poza linię, co sprawi, że sam stanie się celem swoich współpracowników. Wszystko zaczyna się od chwilowej słabości, kiedy nie zabija młodego Huna, którego wykorzystał w ostatnim zleceniu. Potem poznaje jego matkę, byłą piosenkarkę Yoo Mi Yeon i postanawia się ustatkować.

Całe szczęście, że „A Company Man” trwa tylko półtorej godziny zamiast zwyczajowych dwóch – i tak dłużył mi się ten film. To debiut reżyserski Lim Sang Yoona i powiedziałabym, że do sukcesu zabrakło większego budżetu i lepszego klimatu. Sam pomysł był ciekawy – organizacja zabójców była zorganizowana jak każda inna firma, w której pracownicy spotykają się na szkolenia, wręczają sobie nagrody za zasługi i wyjeżdżają na wspólne wyjazdy, na których piją. Jednak zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ten film…

Po pierwsze za mało w nim było akcji, żeby pasowało do niego określenie „thriller” doczepione przez producentów. Scena otwierająca mogła zwiastować wiele dobrego, ponieważ przedstawiała morderstwo zaplanowane przez Hyung Do, a wykonane przez Huna (swoją drogą to całkiem fajna rola jak dla idola z boysbandu…) – wszystko szybko i zgrabnie nakręcone. Niestety na kolejną taką sekwencję trzeba było poczekać do końca filmu, ponieważ przez większość czasu „A Company Man” to pseudo-dramat obyczajowy, w którym główny bohater zaczyna się wahać przy pracy i parę razy obserwuje bardzo symboliczny lot jastrzębia (tak, JASTRZĘBIA W ŚRODKU SEULU!). So Ji Sub jak jest kłodą, tak taką pozostał i nie ma co liczyć na jego romans z Lee Mi Yeon, ponieważ jej bohaterka jest w tym filmie dużo starsza od niego.

Końcówka „A Company Man” to jedna wielka masakra w biurze firmy, do którego Hyung Do wchodzi z bronią. Niewiele widziałam w koreańskich filmach strzelanin (ponieważ broń palna jest praktycznie nie do zdobycia w tym kraju), ale mimo wszystko recenzowany film okazał się po prostu przez większość czasu nudny. Zabrakło mu pazura.

Reklamy

1 komentarz dotyczący “A Company Man

  1. Dla mnie nie był nudny. Cieszyłam się z każdej (czasami niepotrzebnej) sceny z JiSubkiem, ale to pewnie dlatego, że jestem jego zamiłowaną fanką ;P A zobaczyć go czyściutkiego (bo w Always, czy Road Number One nie był zbytnio czysty xD) i po prostu przystojnego… AHHH. Jest najpiękniejszym, najbardziej męskim aktorem na jakiego mogłam trafić. I w każdym następnym filmie jest coraz ładniejszy. Może film nie powala, bo właśnie problem jest z tym, że było w nim za mało akcji, no ale jeżeli jest ktoś mega fanem Subka to musi go obejrzeć. Dziękuje za recenzje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: