1Znane też jako: No Boys No Cry, Boteu, 보트, ノーボーイズ、ノークライ

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: dramat

Reżyseria: Kim Young Nam

Premiera: 2009

Obsada: Ha Jung Woo, Tsumabuki Satoshi, Cha Soo Yeon

.

„Boat”, znane w Japonii jako „No Boys, No Cry”, jest prawdziwą koreańsko-japońską koprodukcją. Prawdziwą znaczy dla mnie na wielu poziomach – nie tylko budżet i główni aktorzy pochodzą z obu państw, ale mamy także połączenie koreańskiego reżysera i japońskiej scenarzystki czy japońskiego asystenta reżysera. Albo większość filmu mówiona jest po koreańsku, kiedy akcja dzieje się w Japonii… Widzicie więc, jak to się przenika. Niestety „Boat” nie wykorzystało najlepszych cech obu tak różnych kinematografii pomimo ogromnego potencjału, jaki leży w odtwórcach dwóch głównych ról.

Recenzowany film zaczyna się jak thriller kryminalny, a kończy wyjątkowo nijako, co mnie właśnie strasznie rozczarowało. Hyung Goo jest drobnym szmuglerem żyjącym na swojej łódce, który na rozkaz gangstera Bo Kyunga płynie kilka razy na miesiąc do Japonii, gdzie jego kontaktem jest Toru. Pewnego razu ich praca się komplikuje, kiedy dostają rozkaz przetransportowania młodej kobiety, której ojciec uciekł z mafijnymi pieniędzmi. Postanawiają ją jednak uwolnić i wyskubać z tej sytuacji coś dla siebie.

Teoretycznie „Boat” to film STWORZONY dla mnie. Wiecie, że jestem ogromną fanką Ha Jung Woo, ale spośród japońskich aktorów równie mocno uwielbiam akurat Tsumabukiego Satoshiego. To niemal zabawna sytuacja, że dwóch moich ulubionych azjatyckich aktorów rzeczywiście ma film, w którym razem wystąpili, jednak „Boat” jest moim zdaniem zgrzytem na ich resume, bo jest zwyczajnie zwodnicze. Wygląda jak kryminał (szczególnie ten plakat), a nim nie jest. W dodatku to film niezależny. I jak większość takich, jest po prostu nudny.

Z tego powodu nie mogłam się nadziwić pozytywnym opiniom, jakie przeważają w internecie. Gdyby „Boat” było naprawdę dobre, więcej ludzi w ogóle słyszałoby o tym filmie, nie uważacie? Myślę, że film ten po prostu cierpi na japońską nijakość, która charakteryzuje dużą część ich produkcji niby skupiających się na emocjach bohaterów, ale trudno to zauważyć przy japońskim stylu gry aktorskiej. Tutaj akurat Tsumabuki, zdaje mi się, lepiej wypadł niż Ha Jung Woo (i jeszcze musiał się nauczyć koreańskich dialogów!), ale nie w tym rzecz.

„Boat” po prostu rozłazi się. Zaczyna się dość klimatycznie podróżą Hyung Goo do Japonii przez granatowo-czarną noc, jednak jak na film o dwóch drobnych przestępcach, „Boat” zaczęło się przeistaczać w dziwaczny „dramat”, który moim zdaniem nieodpowiednio wprowadzał optymistyczne elementy i skupiał się na bromance, kiedy i tak wiadomo, że dla tych bohaterów nie będzie happy endu. Od thrillera/kryminału do sztywnego dramatu obyczajowego? Nie, dzięki. To mnie właśnie rozczarowało.

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.