Shark

SharkZnane też jako: Don’t Look Back: The Legend of Orpheus, Sangeo, 상어

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller, melodramat, revenge drama

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2013

Obsada: Kim Nam Gil, Son Ye Jin, Ha Seok Jin, Honey Lee, Park Won Sang, Lee Soo Hyuk, Nam Bora, Lee Shi Eon, Lee Jung Gil, Kim Kyu Chul

.

Dominująca siła wyższa

Han Yi Soo i Jo Hae Woo poznali się przypadkowo na ulicy, uciekając przed podejrzanymi typami, a potem odkryli, że należą do tej samej klasy, do której Yi Soo niedawno dołączył. Hae Woo jest córką bardzo zamożnej rodziny, której szoferem jest ojciec Yi Soo, Han Young Man. Wprowadza się on do niej wraz z synem i córką Yi Hyun, przez co Yi Soo staje się stałym towarzyszem Hae Woo oraz jej „opiekunem”. Średnio się to podoba jej ojcu, Jo Ui Sunowi, jednak nie ma nic do gadania przy jej dziadku, który jest głową rodziny, prezesem firmy i właścicielem hotelu. Wkrótce zakochują się w sobie, jednak jak łatwo przewidzieć, wisi nad nimi widmo tragedii i rozstania…

Ojciec Yi Soo odwozi tajemniczego mężczyznę Kang Hee Soo, który najwyraźniej groził prezesowi Jo. On przypadkowo zostawia w samochodzie kopertę, więc kiedy Han Young Man wraca się, żeby mu ją oddać, po raz pierwszy ma okazję dobrze mu się przyjrzeć i niespodziewanie poznaje go, co wywołuje w nim wielkie przerażenie. Następnie widzimy montaż scen, który tworzy z tego, co naprawdę się wtedy wydarzyło, tajemnicę – Han Young Man ucieka z równie wielkim przerażeniem, pijany ojciec Hae Woo potrąca kogoś samochodem, sam Kang Hee Soo też ginie, będąc prawdopodobnie zamordowanym przez tajemniczego mężczyznę bawiącego się długopisem na usługach prezesa Jo, który obserwował jego i Han Young Mana. Ojciec Yi Soo czyta zawartość koperty Kang Hee Soo i konfrontuje się z prezesem Jo, mówiąc, że chciałby się oddać w ręce policji, co wskazuje na to, że zawierała ona informacje dotyczące mrocznej przeszłości zarówno jego, jak i prezesa. Han Young Man zostaje zabity na ulicy zastrzykiem z trucizną przez tego samego tajemniczego mężczyznę z długopisem, a Yi Soo jest świadkiem jego śmierci, jak osuwa się na chodnik. Domaga się sprawiedliwości, ale jego ojciec zostaje wrobiony w wypadek spowodowany przez Jo Ui Suna, więc skorumpowana policja na usługach prezesa Jo nie przejmuje się nim. Jedynym sprawiedliwym okazuje się być detektyw Byun badający sprawę Kang Hee Soo.

Yi Soo odkrywa w pudełku swojej siostry schowany przez jego ojca kluczyk do skrytki, w której ukrył pewnie kopertę z dokumentami Kang Hee Soo. Nie znajduje ich akurat tam, ale na szczęście koperta się odnajduje, więc po przeczytaniu jej zawartości Yi Soo dzwoni do detektywa Byuna z pytaniem, czy może mu ufać. Podczas drugiego telefonu do Hae Woo, pędząca ciężarówka miażdży budkę telefoniczną z Yi Soo w środku. Detektyw Byun jest pierwszy na miejscu wypadku, ale znajduje tam tylko mnóstwo krwi i brak ciała. Yi Soo zostaje uratowany przez tajemniczego biznesmena Yoshimurę Junichiro, który najwyraźniej ma jakieś plany w stosunku do prezesa Jo… Dwanaście lat później Yi Soo z nową twarzą powraca do Korei jako jego syn, Yoshimura Jun lub po koreańsku Kim Jun, w celach współpracy między jego hotelem, a hotelem prezesa Jo. Hae Woo jest prokuratorem i świeżo upieczoną mężatką, a jej mąż to Oh Jun Young, syn prokuratora generalnego i dawny kolega z klasy jej i Yi Soo. Wkrótce Hae Woo zostaje wezwana na miejsce zbrodni, gdzie ofiarą okazuje się być detektyw Jung, ten skorumpowany policjant, z którym lata temu Yi Soo wdał się w bójkę. Kim Jun właśnie uruchomił swój plan zemsty…

Bezwzględne planowanie

„Shark”, kolejna wspólna drama scenarzystki Kim Ji Woo i reżysera Park Chan Honga, jest zwieńczeniem ich tzw. trylogii zemsty. Za największe dzieło Kim Ji Woo uznaje się „Resurrection” (KBS 2005) z Uhm Tae Woongiem, które zyskało zarówno uznanie krytyków, jak i popularność wśród widzów. Jej następna drama „The Devil” (KBS 2007) odniosła sukces już tylko pośród tej pierwszej grupy odbiorców, a na „Shark” trzeba było czekać sześć lat, w trakcie których twórcy ci wyskoczyli z częściowym niewypałem w postaci kompletnie innego stylistycznie i tematycznie „Fermentation Family”. Trylogia z tych dram jest taka, jak w przypadku filmów Park Chan Wooka – generalnie to niezwiązane ze sobą dramy, które posiadają jednak jeden wspólny motyw, zemstę.

Można zadać pytanie, ile już nakręcono o tym tytułów? Kiedy oglądałam pierwszy odcinek, zwyczajnie przewracałam oczami, ponieważ wszystko wydawało mi się tak przewidywalne… Pomijam fakt, że główny bohater będzie się mścił za śmierć ojca, ręce opadły mi na widok tego, że po raz kolejny zaserwowano mi sytuację, w której ojciec bohatera jest szoferem i zostaje na niego zrzucona wina jego szefa. Moja frustracja była jednak chwilowa. Od samego początku wiało w „Shark” niewypowiedzianą grozą, jakby miała nadejść burza. Przyszła w najmniej oczekiwanej formie. Pomimo oczywistego konfliktu interesów – ukochana kobieta czy zemsta na jej rodzinie? – „Shark” nie było aż tak melodramatyczne. Ta przysłowiowa cisza przed burzą nie zwiastowała typowej dla dram eksplozji emocjonalnej oraz jęczenia i cierpienia przez kilka odcinków. O nie, w tym serialu „burzą” okazała się być potyczka między jednym, skrzywdzonym człowiekiem, a bezwzględnym dręczycielem wielu, która dla innych bohaterów stała się prawdziwym labiryntem poszlak w próbie odkrycia o wiele większej tajemnicy skrywanej przez prezesa Jo niż tylko zabicie paru niewygodnych osób dwanaście lat temu. Nie pomagało również to, jak wiele stron było zaangażowanych w ten konflikt. „Shark” okazało się być po prostu bardziej thrillerem niż melodramatem, co było dla mnie szalenie przyjemną niespodzianką. Wrażenie to wzmocniła z pewnością reżyseria, montaż, ogólnie klimatyczna strona wizualna. Bo „Resurrection” i „The Devil” niestety trochę się już zestarzały… Co prawda „The Devil” pozostaje dla mnie mglistym wspomnieniem, ponieważ dawno temu rzuciłam oglądanie tej dramy (podobno w momencie, od którego wszystko robi się lepsze), a w przypadku „Resurrection” jestem dopiero po kilku odcinkach i już wszystko wydaje mi się zbyt melodramatyczne. Mam jednak zamiar obejrzeć kiedyś te dramy, aby w całości objąć dzieło Kim Ji Woo.

Chłód

„Shark” jest dla mnie jedną z najlepszych dram w tym roku, który wyjątkowo obfituje albo w naprawdę świetne dramy, które przełamują konwencje, albo w całkowite niewypały. Dlatego czuję, że coś jest nie tak, kiedy moje zdanie o tej dramie różni się znacznie od tego, co w większości czytałam na jej temat. Ogólnie krytykuje się „Shark” za to, że pomimo doskonałej reżyserii i scenariusza, jest to samoistnie kręcący się mechanizm, który zmierza donikąd. Bohaterowie nie wzbudzają empatii, brakuje ludzkiego czynnika, nie widać spod smirków Kim Nam Gila, aby jego zemsta prowadziła do odkupienia, brakuje po drodze porządnej motywacji jego działań i przez to widz może poczuć się kompletnie niezaangażowany emocjonalnie. Zgadzam się z tymi zarzutami, ale kompletnie inaczej je odbieram.

Dla mnie „Shark” jest bardzo chłodną dramą, co dodatkowo podkreślone jest przez stronę wizualną – mamy mrok spowijający Kim Juna w jego mieszkaniu oraz prezesa Jo w jego biurze lub wyblakłe zdjęcia w chłodnej tonacji przypominające nieco inną tegoroczną dramę, „That Winter, The Wind Blows”. Kiedy prezes Jo został przedstawiony jako intrygujące zło przez Lee Jung Gila, Kim Jun/Han Yi Soo jest oczywiście tytułowym rekinem. Znaczenie hasła reklamowego „Shark” nie jest trudne w odbiorze („Rekiny nie posiadają pęcherza pławnego. Aby przeżyć, muszą się znajdować w ciągłym ruchu. Jeśli się zatrzymają, zginą”), jednak chciałabym zauważyć, że jest w tym coś więcej niż tylko fajny motyw przewodni dramy do podrasowania jej intelektualnie jakąś wyszukaną metaforą. Yi Soo jest jak rekin, który krąży wokół swojej ofiary. Może tak długo, wzbudzając niepokój przeciwnika, a kiedy zacznie on krwawić, atakuje, żeby ugryźć więcej. Wciąż jest jednak jak ryba, którą zawsze można zabić, dlatego trudno stwierdzić, kto jest na lepszej pozycji – Yi Soo czy prezes Jo?

Dla mnie to odczłowieczenie w „Shark” było zaletą, ponieważ Han Yi Soo nie był kreowany na bohatera, który stawia jedną stopę za dozwoloną granicę, aby tylko zemścić się, doczekać sprawiedliwości oraz happy endu lub przynajmniej zginąć heroicznie, bo nie oszukujmy się, ale to jest zakończenie, którego najbardziej można się spodziewać w tego typu dramach. Główny bohater „Shark” został całkowicie pochłonięty przez ciemność. Są w jego życiu takie światełka jak Hae Woo lub jego młodsza siostra Yi Hyun, jednak wycofanie się i podążenie za nimi oznaczałoby pójście na marne całej jego misji. A nie czekają one na końcu tunelu…

Drugi symbol często wykorzystywany w tej dramie to obraz Chagalla przedstawiający Orfeusza i Eurydykę (stąd niedorzeczny, oficjalny angielski tytuł tej dramy zgotowany przez KBS World). Myślę, że w tym wypadku to Jo Hae Woo jest Orfeuszem próbującym wyciągnąć ukochaną Eurydykę z Hadesu – wyraża w końcu gotowość pójścia za Yi Soo aż do piekła, nie zważając na to, czego może się po drodze dowiedzieć o swojej rodzinie. Wydaje mi się jednak też, że traci ona Yi Soo (niczym Orfeusz Eurydykę) podczas próby wyciągnięcia go z piekła. I to kilkakrotnie. Bo jak można zrezygnować z zemsty, którą planowało się latami? Być może Yi Soo wpadł już w rutynę knowania, stąd zarzuty innych o braku motywacji głównego bohatera, ale tym bardziej jego los wydaje mi się tragiczny.

Jak rekin w pułapkę

Znalazłam w internecie zdanie, które sprawiło, że poszukałam źródeł. Porównano w nim zemstę Han Yi Soo do Kafkowskiej otchłani. Z powodu nieznalezienia jakiegoś polskiego tłumaczenia, podzielę się oryginalnym cytatem Franza Kafki, nie próbując go nawet kaleczyć swoim potencjalnie niedokładnym przekładem:

“The truth is always an abyss. One must — as in a swimming pool — dare to dive from the quivering springboard of trivial everyday experience and sink into the depths, in order to later rise again — laughing and fighting for breath — to the now doubly illuminated surface of things.”

Czyżby przesądzało to już o losie głównego bohatera? Porywa się na wielką zemstę i zanurza w mrocznej otchłani, w której znajduje prawdę o rzeczach straszniejszych niż śmierć jego ojca, by potem łapiąc oddech, próbując się wydostać na powierzchnię, która wcale nie jest gwarantowanym spokojem duszy? A co z ludźmi, którzy zostali dodatkowo w to wszystko wplątani? Naprawdę, tym razem scenariusz Kim Ji Woo od początku wydał mi się szalenie… imponujący. Prezes Jo nie był tylko jakimś bezwzględnym milionerem, ale zbrodniarzem wojennym skrywającym przerażającą tajemnicę. Ojciec Yi Soo również posiadał równie straszny sekret, który mógłby złamać ducha głównego bohatera. On sam stanął się rekinem, który wpadł w sieci i zaczął walczyć o przetrwanie, raniąc przy tym swoje otoczenie.

Podziwiam „Shark” za to, że nie jest dramową tanizną, w której stworzono jakąś tragedię oraz pragnienie zemsty tylko po to, żeby zabawić widza tragicznymi wyborami i teatralnością. Jasne, patrzący spode łba Kim Nam Gil swoim magnetyzującym wzrokiem jest atrakcją, jednak dla mnie zabawa rozpoczynała się w momencie, kiedy Han Yi Soo tracił zimną krew. Nie mogę wierzyć ludziom, którzy krytykowali Son Ye Jin za jej rolę, widząc ją zapewne w ogóle pierwszy raz w życiu, bo według mnie jej aktorstwo składało się z większej ilości warstw niż u Kim Nam Gila, który z początku był po prostu „cool” i taki mroczny… Największą niespodzianką byli jednak aktorzy drugoplanowi. Gdy jeszcze przed premierą „Shark” ogłaszano obsadę, wybór Ha Seok Jina i Honey Lee wydał mi się bardzo dziwny… Teraz mogę tylko powiedzieć, że Ha Seok Jin naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył, nawet jeszcze bardziej niż w jego poprzedniej dramie „Childless Comfort”. Mało tego, nawet takie drewno jak Lee Soo Hyuk pokazało jakiś niewiarygodny postęp w swoim aktorstwie!

„Shark” jest intrygująco napisane i pięknie wyreżyserowane, wyciągając maksimum napięcia z krótkich intro przed czołówką dramy, które były wycinkami z danego odcinka i tylko wzniecały zainteresowanie, jak do tego mogło dojść. Ścieżka dźwiękowa z czasem robi się coraz lepsza, bo w pierwszych odcinkach odrzucił mnie ogrom ballad i innych smętnych melodii, a także Kim Nam Gil z odcinka na odcinek coraz bardziej imponuje. Naprawdę mi przykro, że „Shark” nie zyskało lepszej oglądalności, jednak jak ludzie woleli w tym czasie oglądać „Gu Family Book”, to się nie dziwię, że wybrali łatwiejszą, bardziej popcornową rozrywkę. Ja szczerze polecam „Shark”.

Zdobyte nagrody

2013 KBS Drama Awards:

  • najlepszy aktor dziecięcy – Yeon Jun Seok
  • najlepsza nowa aktorka – Kyung Soo Jin

Ocena:

Fabuła – 10/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 9/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 9,25/10

Reklamy

2 myśli nt. „Shark”

  1. Powiem szczerze, że znalazłam się w gronie tych osób, które były nieco zawiedzione Shark i to właśnie z tych powodów, które przedstawiłaś wcześniej. Kompletnie nie czułam więzi z głównymi postaciami, nie współczułam im, nie kibicowałam. Może spowodowane było to tym, że za dużo od niej oczekiwałam i dlatego kończąc ją odczułam, że obejrzałam coś niezwykle dobrego, idealnie wyprodukowanego ale bez duszy.
    Niemniej jednak świetnie napisana recenzja i zgadzam się z nią w wielu aspektach. Mi również podobała się zawiła fabuła, brak krystalicznych postaci i aktorstwo Kim Nam Gila, kiedy tracił grunt pod nogami. Tak mnie zainspirowałaś, że może w końcu zacznę pisać swoją ;).
    A i zgadzam się, że w tym roku jest dużo dobrych dram.

    Lubię to

    1. Dzięki, nie pamiętam kiedy mi ostatnio (edit: w Nice Guy’u!) napisałaś, że dobra recenzja. Spędziłam nad nią całe popołudnie i rolowałam się po podłodze jak przy pisaniu pracy z historii ;D

      Nie musisz się śpieszyć, nie musisz trzymać formy, napisz recenzję w swoim stylu, tylko na koniec oceń mi w punktach, tak jak ja to robię ;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s