Fight

16Znane też jako: Road Fighter, Mazzang, 맞짱

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: sztuki walki, sportowy, gangsterski

Ilość odcinków: 8 x 60 min.

Premiera: 2008

Obsada: Yoo Gun, Lee Jong Soo, Baek Do Bin, Lee Young Jin, Kang Sung Jin

.

Wieczorne zajęcia

Dawno temu, zanim tvN na rozkaz posiadającej go korporacji CJ E&M rozpoczęło agresywną konkurencję z głównymi stacjami telewizyjnymi dzięki swoim dramom (głównie komediom romantycznym), emitowano od czasu do czasu małe serialiki, które albo odnosiły jakiś sukces, albo ginęły w czeluściach natychmiastowego zapomnienia. Myślę, że to rok 2010 zadecydował o ostrzejszej taktyce tvNu, bo wtedy swoją premierę miały aż trzy w miarę popularne dramy – „Harvest Villa” z Shin Ha Kyunem, „Joseon X-Files” z Kim Ji Hunem i „Once Upon a Time in Saengchori” z Ha Seok Jinem. Chyba najlepszą rekomendacją dla nich jest sam fakt, że istnieją w internecie napisy do tych dram, co nie?

Z tego właśnie powodu sięgnęłam po „Fight” – bo komuś chciało się zrobić do tej dramy napisy, przeczytałam parę pozytywnych opinii, no i przecież to tylko osiem odcinków. Nie powiedziałabym jednak w końcowym rozrachunku, żeby mnie to zachwyciło… Może było to coś nowego i nieco eksperymentalnego tę parę lat temu, ale obecnie pewnie już nie.

„Fight” to drama o zwykłym pracowniku biurowym Kang Gunie, który odkrywa nowe hobby – walki uliczne. Kiedy przypadkowo widzi taką pierwszy raz na oczy na jakimś placu zabaw, jest to dla niego dziwny, a zarazem niezapomniany widok. Dzieli się więc wrażeniami ze swoim kolegą z pracy, menadżerem Choi, i niespodziewanie okazuje się, że on sam regularnie bierze udział w tych walkach, więc po paru namowach wprowadza Guna w ten świat, nadzorując także jego trening. Można powiedzieć, że ma do tego wrodzony talent, bo jego ojciec był bokserem, jednak zginął na ringu. Jego starszy brat Kang Jin od tamtej pory opiekuje się nim, sam zarabiając na ringu, jednak nie chciałby go takiego widzieć, dlatego Gun ukrywa prawdziwy powód jego nagłych treningów. Wkrótce obaj bracia narażą się pewnemu niebezpiecznemu fighterowi Ki Hwa (i stojącemu za nim gangsterowi), który uczęszcza do klubu sportowego Jina, używając wszelkich środków i nieczystych zagrywek, aby wygrać. Gun z kolei zakochuje się w hostessie z klubu So Hee, którą Ki Hwa uważa za swoją własność.

Jeden cel

„Fight” od razu przywodzi na myśl dwa tytuły. Pierwszy to oczywiste porównanie czyli film „Fight Club” Finchera na podstawie powieści Palahniuka, który spopularyzował walki uliczne na szeroką skalę i spowodował, że na terenie Stanów Zjednoczonych zaczęły powstawać takie fight cluby, w których zwykli ludzie mogli się pojedynkować na pięści i rozładowywać codzienny stres. Klub z tej dramy jest niemalże kopią tego z filmu, mając swoje własne zasady i będąc dla wtajemniczonych, choć oczywiście nie zmienia się to później w dramie w anarchistyczną organizację. Drugi tytuł, do którego mogę porównać „Fight”, to „Holyland” – bardzo popularna w Korei manga Moriego Kouji, na podstawie której została nakręcona w zeszłym roku czteroodcinkowa drama. Zarówno w niej jak i w „Fight” mamy głównego bohatera, który przejawia talent do absorbowania sztuk walki i z każdą przeżytą walką staje się silniejszy o nową dyscyplinę, której właśnie się nauczył.

Mimo oczywistych podobieństw „Fight” wypada blado przy wyżej wymienionych tytułach. Nie wiem, czy mam za to winić scenariusz, reżyserię czy aktorstwo… Jest to poprawna drama mająca jedną wielką zaletę, ale wszystkich innych stron wieje potworną przeciętnością. „Fight” nie jest klimatyczne, nie zaskakuje, miejscami naprawdę nudzi. Ta wielka zaleta, o której wspomniałam, to sama choreografia walk, ponieważ aktorzy wszystkie ruchy wykonywali sami, bez pomocy kaskaderów i podobno naprawdę lali się po mordach dla osiągnięcia jak największego realizmu na ekranie. Poziom ekscytacji jednak naprawdę opada, kiedy same walki zajmowały może kilka minut każdego odcinka, a reszta to treningi Kang Guna, jego nieśmiałe próby poderwania wyglądającej zawsze na zblazowaną/zmanierowaną So Hee (grająca ją Lee Young Jin była kompletnie niedopasowana z Yoo Gunem…) oraz osobny wątek problemów Kang Jina. To właśnie grający braci Yoo Gun i Lee Jong Soo widnieją na plakacie, więc sądziłam, że może w finałowej części dramy dojdzie do ich pojedynku, jednak myliłam się. Finałowy oponent Kang Guna stał się oczywisty w chwili, kiedy po raz pierwszy zaczął ćwiczyć pod okiem kogoś innego niż menadżer Choi.

Przez moment ciekawym wątkiem była próba wzniecenia konfliktu w fight clubie poprzez łamanie zasad i wyzywanie do pojedynku otwarcie w biały dzień. Myślę, że gdyby skupiono się bardziej na samej organizacji, „Fight” stałoby się czymś ciekawszym, bo ileż można oglądać irytujących gangsterów, którzy nie mają nawet porządnego powodu, aby być „tymi złymi”? Gwoździem do trumny byłby bardzo wymuszony romans Yoo Guna i Lee Young Jin, jednak na szczęście wątek romantyczny był marginalny. „Fight” zwyczajnie idzie jakoś do przodu – przewidywalnie, ale miejscami wciągając. To po prostu nie jest nic wybitnego, chociaż przynajmniej prezentuje niecodzienny dla dram gatunek.  Może to źle, że nastawiłam się na niewiadomo co… Gdybym miała komuś polecić „Fight”, najpierw bym się zastanowiła.

Ocena:

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 6/10

Średnia – 6/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s