Mina’s Stationary

10 niedzielaZnane też jako: Happiness for Sale, Mina Munbanggu, 미나 문방구

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: obyczajowy

Reżyseria: Jung Ik Hwan

Premiera: 2013

Obsada: Choi Kang Hee, Bong Tae Kyu

.

Choi Kang Hee i Bong Tae Kyu to fajne połączenie, może nawet trochę ekscentryczne, ale niecałkowicie zaskakujące zważywszy na to, że należą do tej samej agencji. Zresztą mam wrażenie, jakby Keyeast samo wyprodukowało ten film tylko po to, żeby dać swoim gwiazdom pretekst do zagrania w czymkolwiek, ponieważ „Mina’s Stationary” jest tak… bezpłciowe, że to aż śmieszne. Fabuła oparta na jednym pomyśle, mechaniczne wykonanie i cała uwaga skupia się tylko i wyłącznie na tych dwóch aktorach, ponieważ tak na dobrą sprawę nikogo więcej w tym filmie nie ma poza dziećmi.

Kang Mina jest urzędniczką zbierającą podatki. Jeden wybuch złości i wrąbanie w auto klienta sprawia, że zostaje na dwa miesiące zawieszona w pracy, dlatego wraca do swojej rodzinnej miejscowości. Jej ojciec jest właśnie w szpitalu, dlatego Mina postanawia sprzedać sklep papierniczy, który prowadził przez całe życie. Sama była w szkole wyrzutkiem, dlatego nie znosiła tego, jak jej ojciec zdawał się więcej poświęcać więcej uwagi dzieciom regularnie odwiedzającym sklep niż swojej własnej córce. Agent nieruchomości mówi jej jednak, że musi znowu otworzyć niedziałający już od jakiegoś czasu sklep, aby kupcy mogli ocenić jego pełen potencjał. Jak łatwo się domyśleć, kiedy Mina będzie sama prowadzić biznes, doceni wszystko i rozwiąże stare nieporozumienia z ojcem. Bong Tae Kyu gra nowego nauczyciela w pobliskiej szkole, Choi Kang Ho, który musi sobie przypomnieć, że był jedynym przyjacielem Miny w dzieciństwie.

„Mina’s Stationary” to nie jest komedia ani komediodramat, mimo że pierwsze pół godziny filmu mogłoby na to wskazywać. Nazwałam to po prostu filmem obyczajowym, bo jest miałkie i pozbawione wszystkiego poza jednym elementem, na którym jego twórcy stawiają wszystko va banque – sentyment… Uczucie, które najwyraźniej ma swoją osobną, koreańską odmianę. Przyznam, że „Mina’s Stationary” udało się jedno – sentyment w tym filmie jest uniwersalny albo przynajmniej ja pamiętam kartki do segregatora, którymi się wymieniałam oraz tanie, kolorowe słodycze pełne cukru i chemii. Sklep Miny to taka właśnie graciarnia, która dla małych dzieci może się wydawać rajem – sklep papierniczy, w którym znajdzie się również śmieciowe jedzenie, zabawki i konsola do gier.

Fabuła w tym filmie naprawdę jest kiepska (lub praktycznie znikoma powinnam powiedzieć…), ale „Mina’s Stationary” nie jest ofensywnym filmem, który jest kiczowaty lub głupi – idzie bardziej w stronę nijakości. Miałabym o nim lepsze zdanie, gdyby chociażby zasugerowali cokolwiek między Miną, a Kang Ho, ponieważ po co wprowadzać męskiego bohatera, jeśli najwięcej „interakcji” między sobą miały dzieci w obszernych retrospekcjach? Koreańskie filmy i dramy są dla mnie równoznaczne z romansem, dlatego czuję się trochę oszukana.

„Mina’s Stationary” oczywiście nie osiągnęło żadnego sukcesu w koreańskich kinach, jednak tym razem kompletnie się z tym zgadzam i nie płaczę nad niedocenianym filmem. Jest on taką rozrywką do obejrzenia w telewizji o dwunastej w południe w weekend.

Reklamy