i'm sorry i love youZnane też jako: Sorry I Love You, Sorry But I Love You, Mianhada Saranghanda, 미안하다 사랑한다

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: melodramat, revenge drama

Ilość odcinków: 16 x 70 min.

Premiera: 2004

Obsada: So Ji Sub, Lim Soo Jung, Jung Kyung Ho, Lee Hye Young, Seo Ji Young, Ok Ji Young, Jeon Hye Jin, Kim Hye Ok, Choi Yeo Jin

.

Ciężar jednej roli

Pewnie wielu się ze mną zgodzi, że So Ji Sub jest najczęściej uznawany za sztywniaka, co może mieć trochę wspólnego z jego ostatnią dramą „Ghost”, która dla nowych fanów dram pewnie była pierwszą okazją do zapoznania się z tym aktorem. Oczywiście teraz „The Master’s Sun” łatwo przełamuje ten wizerunek, ale to przecież pierwsza główna rola So Ji Suba w komedii romantycznej, więc zawsze mamy ten czynnik, że poważny aktor bierze się za coś nietypowego dla niego… Tak czy siak przez jego dotychczasowy wybór ról oraz własny, introwertyczny charakter nie uważałam go za aż tak dobrego aktora w porównaniu do krytyków i ogólnie koreańskiej publiczności. Teraz moja opinia się zmieniła po obejrzeniu dramy, która zdefiniowała karierę So Ji Suba, a którą jest właśnie „I’m Sorry, I Love You”…

Dowiedziałam się o jej istnieniu bardzo dawno temu, a charakterystyczny, kolorowy sweter Lim Soo Jung z plakatów i oficjalnych zdjęć zapadł mi w pamięć. Nie obejrzałam jednak wcześniej „I’m Sorry, I Love You”, gdyż zwyczajnie zawsze się znajdowały lepsze rzeczy do roboty, a poza tym czy miałam wtedy jakiekolwiek pojęcie, kim są So Ji Sub i Lim Soo Jung? Teraz nadrabiam zaległości w klasykach, wciąż będąc pełną zapału po „What Happened in Bali”. Wspomniałam w recenzji tamtej dramy, że uratowała ona niepewną karierę So Ji Suba, który w tym samym roku dostał główną rolę w „I’m Sorry, I Love You”, stał się wielką gwiazdą i będąc na fali popularności, poszedł do wojska. Ludzie do tej pory pamiętają o nim jako Cha Moo Hyuku, o czym przekonałam się dzięki pewnemu Star Date z jego udziałem… A wiecie dlaczego? Bo jest to rola, w której So Ji Sub jest najżywszy, najbardziej magnetyzujący i najbardziej wzruszający, a poza tym melodramaty o zemście zawsze czynią cuda aktorom grającym w nich główne role. Spójrzcie na takiego Kim Nam Gila ze „śmiesznym wąsikiem”… Chciałabym jednak zaznaczyć, że ta ikoniczna rola So Ji Suba wcale go nie szufladkuje – jest po prostu najjaśniejszym punktem jego kariery.

Czyja wina?

„I’m Sorry, I Love You” pomimo elementu zemsty nie jest połączeniem thrillera i melodramatu, niemniej potrafi zaimponować. Główny bohater Cha Moo Hyuk został porzucony przez swoją rodzoną matkę, adoptowany w Australii i znowu porzucony przez nowych rodziców, przez co stoczył się i żyje z okradania naiwnych turystów. Ma dziewczynę Ji Young, która nauczyła go koreańskiego, chociaż kompletnie nie zna mowy formalnej oraz ma wielkie trudności z czytaniem i pisaniem, dlatego wydaje się jeszcze bardziej opryskliwy. Moo Hyuk chciałby odnaleźć swoją prawdziwą matkę, ale nie planuje się na niej zemścić, wręcz przeciwnie – pragnie kupować jej prezenty. Kiedy wreszcie przyjeżdża do Korei, jest to wynikiem tragedii, przez którą zostało mu niewiele życia. Ji Young poślubiła gangstera w Australii, a Moo Hyuk został postrzelony na jej ceremonii ślubnej, którą pragnął zniszczyć. Lekarze nie potrafili wyjąć jednej kuli z jego mózgu, więc przemieszczając się, stopniowo zabija go oraz powoduje huśtawkę nastrojów i wybuchy agresji.

Ji Young daje Moo Hyukowi dużą sumę pieniędzy, za które mógłby przeżyć w Korei parę miesięcy. Jego początkowo niewinne pragnienie spotkania się z prawdziwą matką zmienia się w chęć zemsty, kiedy odkrywa, że jest nią słynna aktorka Audrey, której syn Choi Yoon sam jest piosenkarzem i aktorem. Są ulubieńcami mediów, skrajnym przypadkiem nadopiekuńczej matki i maminsynka i oczywiście bardzo dobrze im się żyje. Moo Hyuk z kolei odnajduje również swoją siostrę-bliźniaczkę Yoon Seo Kyung, która, jak się okazuje, żyje w skrajnej biedzie z synem Kal Chi i po wypadku w dzieciństwie ma umysł siedmiolatki. Powoli przywiązuje się do nich, ale w tajemnicy chce się zemścić na Audrey i Yoonie, choć nie wiadomo konkretnie jak. Chce się zbliżyć do Yoona, ale odkrywa wtedy, że jego stylistką i najbliższą przyjaciółką jest Song Eun Chae – dziewczyna, którą najpierw okradł, ale potem uratował w Australii.

Eun Chae od dawna żywi nieodwzajemnione uczucia do Yoona, choć profesjonalnie to ukrywa, będąc jedyną osobą, która jest w stanie z nim pracować i spełniać wszystkie jego zachcianki. Yoon jest zakochany w swojej partnerce filmowej Kang Min Joo, a Eun Chae nawet pomaga mu w jej zdobyciu. Moo Hyuk wciąż się kręci wokół nich, co trochę niepokoi Eun Chae, a kiedy wreszcie zaprzyjaźnia się z Yoonem, staje się jego nowym menadżerem i kierowcą. Dzięki temu zdobywa pełny dostęp do jego domu, chociaż w oczach Audrey również wygląda podejrzanie…

Tragedia, którą sprowadzono na samego siebie

Song Eun Chae mieszka w tej samej willi, co Choi Yoon, ponieważ jej matka jest tam gosposią, a jej ojciec menadżerem Audrey. Mamy więc ograniczoną liczbę bohaterów na jeszcze bardziej ograniczonej przestrzeni. Uczucie między Moo Hyukiem, a Eun Chae, rodzi się oczywiście z tej racji, że jako współpracownicy Yoona byli zmuszeni do spędzenia ze sobą całkiem sporo czasu. Jestem pod wielkim wrażeniem wątku romantycznego w „I’m Sorry, I Love You”, ponieważ miłość głównych bohaterów wydawała mi się wielka, ale spontaniczna – na pewno niepodlegająca większości dramowych stereotypów… Nie było to nic wykalkulowanego lub włączonego w zemstę Moo Hyuka. Ani razu nie zabrnięto w kiczowate rozpaczanie, bo recenzowana drama właściwie od samego początku jest bardzo smutna. Nie potrafię dokładnie wskazać, co sprawia, że na widok jednych melodramatów przewracam oczami, kiedy „I’m Sorry, I Love You” wydaje mi się bardzo dobre pomimo oklepanego sekretu rodzinnego… Drama ta jednak w pełni zasługuje na miano klasyku.

Generalnie podobało mi się wszystko od scenarzystki Lee Kyung Hee – „Nice Guy”, „Sang Doo, Let’s Go To School!” i „Will It Snow For Christmas?” (do połowy) – ale w pełni zgadzam się z tym, że „I’m Sorry, I Love You” to jej najlepsze dzieło w karierze. Bardzo cenię „Nice Guy”, ale to właśnie recenzowany w tej chwili tytuł obok „Sang Doo, Let’s Go To School!” sprawia, że myśląc o nim, mam bardzo pozytywne wspomnienia mimo tego, że są to bardzo smutne dramy. Lee Kyung Hee wykonuje wspaniałą robotę przy kreowaniu głównych bohaterów. To właśnie uratowało Raina przed krytyką na temat jego dramowego debiutu, to wywindowało Song Joong Ki na szczyt, to sprawiło, że Go Soo jest właściwie jedynym (wystarczającym) powodem, dla którego idzie obejrzeć „Will It Snow For Christmas?”. Nie jest mi jednak łatwo opisać Cha Moo Hyuka w wykonaniu So Ji Suba… Ogólnie mogłabym powiedzieć, że to dziecko ulicy z tym typowym, nabytym sprytem, jednak gdzieś tam tkwi w nim taki Piotruś Pan, bo na dobrą sprawę nie miał okazji do dorośnięcia i brakuje mu dobrych manier czy obycia towarzyskiego.

Właściwie zatrważająca większość bohaterów „I’m Sorry, I Love You” jest niedojrzała… Choi Yoon i jego matka żyją w swojej własnej bańce ochronnej i inni mają się o nich troszczyć, starsza siostra Eun Chae jest taką typową, płytką materialistką, Min Joo też robi co chce, bo jest gwiazdą, a Seo Kyung jest niedorozwinięta. Główna bohaterka Song Eun Chae opiekuje się nimi wszystkimi mimo tego, że paradoksalnie Lim Soo Jung w tej charakteryzacji mogłaby ujść za nastolatkę. To chyba najlepsza postać kobieca, jaką moim zdaniem wykreowała Lee Kyung Hee. Moon Chae Won może imponować w „Nice Guy” grą twardej suki, ale myślę, że o wiele trudniej jest stworzyć „normalną” postać, która jednak nie wpada w stereotyp ciężko pracującego dziewczęcia o złotym sercu.

Cha Moo Hyuk natomiast jest niebezpieczny. I szalenie nieprzewidywalny. Irracjonalne reakcje spowodowane kulą w jego mózgu to jedno, ale był to bohater działający przez większego planu, a kiedy nie mieliśmy klasycznych ujęć knującego bohatera stojącego przed tablicą z mnóstwem zdjęć i informacji, nigdy nie było wiadomo, czy to, co robi, służyło czemuś większemu, czy było po prostu chwilowym widzimisię. Ta postać jest geniuszem zarówno Lee Kyung Hee, jak i So Ji Suba. Naprawdę skradł moje serce swoimi „nieprzefiltrowanymi” emocjami.

Zemsta Cha Moo Hyuka oczywiście nie poszła po jego myśli, ponieważ zwyczajnie nie miał po co się mścić, kiedy odkrył, co naprawdę stało z nim i z jego siostrą. „I’m Sorry, I Love You” jest takie dobre, ponieważ tragizm tej dramy nie polega na rozdzierających wyborach czy miłości, która nie powinna mieć miejsca. Przeczytałam gdzieś mniej więcej takie zdanie, że recenzowana drama jest tak smutna, ponieważ nie ma w niej złych bohaterów, a i tak przeżywają tragiczne rzeczy w swoim życiu w wyniku nieporozumień czy po prostu zrzędzeń losu. Cudownie było obserwować, jak wyprany z głębszych emocji, skrzywdzony Moo Hyuk stopniowo odnajdywał ludzi, na którym mu zależy. Oczywiście wiadomo jak to wszystko mogło się skończyć, jednak „I’m Sorry, I Love You” obok „What Happened in Bali” posiada jedno z najbardziej zapadających w pamięć zakończeń, co czyni te dramy większymi klasykami moim zdaniem niż jakieś „Autumn in My Heart” na przykład, które osiągnęło jedynie wielką oglądalność.

Zdobyte nagrody

2004 KBS Drama Awards:

  • Excellence dla So Ji Suba
  • najlepsza nowa aktorka – Lim Soo Jung
  • najlepszy aktor dziecięcy – Park Gun Tae
  • nagroda popularności dla So Ji Suba
  • nagroda popularności dla Lim Soo Jung
  • nagroda internautów dla So Ji Suba
  • nagroda internautów dla Lim Soo Jung
  • najlepsza para – So Ji Sub & Lim Soo Jung

2005 Korean Broadcasting Awards:

  • najlepsza drama

41st Baeksang Arts Awards:

  • najlepsza drama
  • Top Excellence dla So Ji Suba

Ocena:

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 9/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 8,25/10

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

5 komentarzy

  1. W czasie tegorocznej majówki przyszła mi ochota obejrzeć jakąś starą dramę i okazało się, że przypadkiem znalezione „I`m sorry” jest absolutnie genialnym arcydziełem! Nie jest jednak tak, że jest to występ jednego aktora So Ji Suba, którego kreacja jest naprawdę niezapomniana, ale wszystkie postacie są bardzo dobrze napisane, a zagrane tak, że razem tworzą ten osobliwy nastrój melancholii i smutku. Relacje, z których bohaterowie nie mogą się wywikłać, historia ich życia, pytanie, czym właściwie jest miłość, czy to gra, współczucie, czy brak samotności – to wszystko jest treścią fabuły, która toczy się bez fajerwerków, ale ma niewytłumaczalną siłę przyciągania. Wbrew większości uważam, że „robi” tę dramę nie ekscentryczny i nieprzewidywalny Moo Hyuk, ale ona, Eun Chae, której świat i intensywność uczuć poznajemy nie w spektakularnych, dramatycznych scenach, lecz przeciwnie w bardzo oszczędnych gestach. Czy to będzie zbyt duży banał, jeśli powiem, że takich dram dziś już się nie kręci?

    Polubienie

  2. Ja uważam, że So Ji Sub jest jednym z lepszych aktorów. Nie uważam go za sztywnego, zawsze potrafi się dostosować do sytuacji, zmieniając głos, jest plastyczny więc dość dobrze gra ciałem, mimikę twarzy też nie ma złą. Właśnie się przymierzam do tej dramy, zobaczymy. Ja osobiście polecam Thousand Years Of Love, gdzie mnie oczarował. W końcu zagrać z Satoori i to całym ciałem, będąc urodzonym i wychowanym Seul to też sztuka:P

    Polubienie

      1. Miałam dokładnie to samo. So Ji Suba darzę wielka sympatią ale jako aktor był dla mnie zawsze jednowymiarowy, Kojarzył mi się z postaciami zawsze opanowanymi i sztywniakami. Dopiero w Sorry pokazał pełny wachlarz emocji.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.