Running Man

Brak komentarzy

4Znane też jako: Reonningmaen, 런닝맨

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia sensacyjna

Reżyseria: Jo Dong Oh

Premiera: 2013

Obsada: Shin Ha Kyun, Lee Min Ho, Kim Sang Ho, Jo Eun Ji, Oh Jung Se

.

„Running Man” wprawia mnie w zakłopotanie, ponieważ film ten rozczarowuje i jednocześnie nie kreśli dobrego obrazu koreańskiego kina, które w każdej chwili może się wypalić, święcąc już od dwóch lat wielkie triumfy. Po pierwsze to druga w tym roku po dramie „All About My Romance” komediowa rola Shin Ha Kyuna, a najwidoczniej koreańska publika nie potrafi go polubić w takim wcieleniu. Po drugie to powrót Jo Dong Oh, który siedem lat temu debiutował jako reżyser filmem fantasy „The Restless”. Nie potrafię znaleźć między tymi tytułami absolutnie żadnego wspólnego mianownika, co razem z tak długą przerwą utwierdza mnie w przekonaniu, że z Jo Dong Oh reżyser taki sobie.

Ostatnia kwestia to fakt, że „Running Man” jest pierwszym koreańskim filmem, w jaki zainwestował zagraniczny oddział 20th Century Fox. Oznacza to, że może z tego wyjść potencjalny amerykański remake, choć uważam, że to fatalny pomysł. Recenzowany film sam w sobie jest niczym te masowo produkowane, amerykańskie filmy sensacyjne, które bardziej próbują zabawić widza żenującym humorem niż jakąś interesującą intrygą. Co więcej, powiedziałabym nawet, że „Running Man” wygląda właśnie jak remake, ponieważ w koreańskich komediach sensacyjnych spotkałam się do tej pory z gangsterami, a tutaj mamy… zagrożenie międzynarodowe?

Fabuła tego filmu to absolutnie nic nowego, a gwoździem do trumny jest fakt, że intencje twórców są bardzo czytelne, przez co uodparnia się na momenty, które w teorii mają wzruszyć. Główny bohater Cha Jong Woo jest w dzień mechanikiem, a w nocy taksówkarzem i wychowuje samotnie syna Ki Hyuka, z którym w ogóle nie potrafi się porozumieć, ponieważ w jego przekonaniu jest niechcianym dzieckiem. Sam Jong Woo nie stanowi żadnego autorytetu, ponieważ nie skończył szkoły i był już w więzieniu.

Pewnego wieczoru udaje mu się złapać bardzo dobrego klienta, który jest gotów słono zapłacić za przewiezienie go tu i tam. Niestety, kiedy po małej przerwie Jong Woo wraca do samochodu, znajduje tam martwe ciało. Próbuje się go pozbyć na parkingu, ale zauważa go strażnik, przez co ucieka. Następnego dnia udaje się na komisariat, żeby wyjaśnić tę sprawę, ale nagrania z kamery wskazują, że mógł Jong Woo mógł zabić, dlatego staje się uciekinierem. W pogoń za nim oprócz policji rusza służba bezpieczeństwa oraz „ci źli”, ponieważ okazuje się, że ofiarą był tajny agent próbujący zdradzić jakiś sekret i tuż przed śmiercią wysłał Jong Woo na telefon zdjęcie wieży Eiffla, które zostało zakodowane steganografią. Ki Hyuk łączy siły z policjantem Ahn Sang Ki i reporterką Park Sun Young, aby złapać prawdziwego mordercę.

Mamy więc dużo biegania, niekompetencji policji, wrzasków, idiotycznego humoru i efektów specjalnych raczej kiepskiej jakości. Uwielbiam Shin Ha Kyuna, ale nie mogłam go już zdzierżyć w tym filmie, ponieważ kiedy w dramie „All About My Romance” jego wcześniej nigdy niewidziane przez mnie komediowe wcielenie było interesujące, tak tutaj wręcz popadł w przesadę, nie krępując się niczego do końca filmu. Kim Sang Ho i Jo Eun Ji również zagrali wrzeszczące postacie biegające w kółko, więc film równoważył jedynie młodszy Lee Min Ho jako zbuntowany, ponury nastolatek.

„Running Man” jest filmem bez absolutnie żadnej treści. Kroi się tam jakaś „większa sprawa” stojąca za morderstwem, o które obwinia się głównego bohatera, ale jest to rodzaj tych nierealnych sytuacji z filmów sensacyjnych klasy B. Brakowało tylko jakiegoś czarnego charakteru zanoszącego się złowieszczym śmiechem w fotelu… Uważam, że Koreańczycy absolutnie nie powinni łączyć kina akcji z komedią, ponieważ wychodzą z tego najczęściej żenujące rzeczy. Gdyby „Running Man” skupiłoby się tylko na epickich scenach pościgów, byłabym usatysfakcjonowana, ponieważ nie oczekiwałam od tego filmu więcej. Jestem jednak strasznie wyczulona na koreański humor… Dlaczego nie można było zrobić czegoś w stylu tegorocznego „Cold Eyes”? Naprawdę, „Running Man” to marnowanie talentu Shin Ha Kyuna…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.