Fist of Legend

Brak komentarzy

6Znane też jako: Legendary Fist, Jeonseolui Jumeok, 전설의 주먹

Na podstawie: manwhy „Fist of Legend” autorstwa Lee Jong Kyu i Lee Yong Gyuna

Gatunek: sztuki walki, sportowy

Reżyseria: Kang Woo Seok

Premiera: 2013

Obsada: Hwang Jung Min, Yoo Jun Sang, Lee Yo Won, Yoon Je Moon, Jung Woong In, Sung Ji Roo, Park Jung Min, Goo Won, Park Doo Shik, Lee Jung Hyuk

.

Widząc pierwsze zapowiedzi tego filmu, przyszło mi do głowy wiele myśli. Po pierwsze, że to dziwny film jak na Koreę, bardziej chyba taki japoński, ponieważ wyobrażałam sobie jakieś science-fiction i tournamenty na śmierć i życie. Za dużo mang? Kiedy widzi się ring do walk oraz postać producentki Lee Yo Won opisywaną jako czarny charakter, ja się spodziewam tylko takich rzeczy, mimo że Hwang Jung Min czy Yoo Jun Sang jako aktorzy w średnim wieku na pewno nie będą wyglądać jak napakowane monstra z „Hokuto no Ken”. „Fist of Legend” jest de facto adaptacją internetowej manhwy i rzeczywiście to dziwny film, ale w zupełnie innym sensie. Jest to, jakby to powiedzieć… próba urealnienia chłopięcych fantazji?

Cała kręci się wokół reality show, w którym „wielcy wojownicy”, niegdyś miejskie legendy liceów odnajdowani są po latach i wyrwani ze swojego codziennego życia, aby stanąć do walki w ringu z profesjonalnym fighterem i przekonać się, czy ich legendy o skopaniu paru tyłków za czasów szkolnych są prawdziwe i czy nadal mają w sobie „to coś”, będąc już czterdziestolatkami. Programowi nie wiedzie się najlepiej pod względem oglądalności, ale ambitna producentka Hong Kyu Min nadal upiera się przy swoim i dlatego odnajduje naszego głównego bohatera Lim Deok Kyu – kiedyś boksera-amatora i szkolnego zabijakę, a teraz właściciela upadającej restauracji wychowującego córkę. Kiedy wreszcie Deok Kyu zgadza się wziąć udział w programie z potrzeby pieniędzy, okazuje się, że Kyu Min natrafiła wreszcie na swoją żyłkę złota, ponieważ jego umiejętności nie stępiły się i staje się natychmiastową sensacją. Dlatego żeby wszystko jeszcze bardziej podkręcić, postanawia odnaleźć jego kumpli z młodości i postawić ich w ringu naprzeciw siebie.

„Fist of Legend” ma jedną, niezaprzeczalną zaletę – choreografię walk, ponieważ aktorzy wszystko całkowicie sami wykonali bez dublerów i efektów specjalnych. Cała reszta to jednak kicz i przewidywalność i gdyby nie to, że główne role zagrali tak poważani aktorzy, byłoby jeszcze gorzej. Po pierwsze ten film jest zdecydowanie za długi – zamiast dwóch i pół godziny z pewnością starczyłoby godzina czterdzieści, nie wiem dlaczego Koreańczycy tak lubią wydłużać swoje filmy… Ten tytuł przeplatany jest retrospekcjami, okej, ale same walki nie zajmują wiele czasu, dlatego pozostała część filmu wypełniona jest tanimi chwytami mającymi podbić trochę poziom jego „dramatyczności”, tak jak na przykład kiepską relacją Deok Kyu z córką, która oczywiście pod koniec będzie kochała swojego tatusia, widząc jego krew i pot na ringu.

Kreacje bohaterów są płytkie, zwroty akcji strasznie przewidywalne i nawet od soundtracku wieje kiczem, kiedy słyszymy pięć razy bardziej podrasowany cover Eye of the Tiger. Mimo wszystko podobały mi się jednak retrospekcje, w których pokrótce poznaliśmy „legendę” czwórki przyjaciół, których w dorosłych wersjach zagrali Hwang Jung Min, Yoo Jun Sang, Yoon Je Moon i Jung Woong In. Liczyłam na jakieś wzruszenie, taką bardziej znaczącą chwilę, ale pokazane zostało, jak się stoczyli, a potem rozstali. Zabrakło mi łącznika między teraźniejszością, a przeszłością, ponieważ w przypadku Lim Deok Kyu czy Son Jin Ho (Jung Woong In) różnica między charakterami wydała mi się zbyt duża. Nie zmienia to jednak faktu, że był bromance, a jak! Zaczęli jako wrogowie, zbliżyli się po paru razach dania sobie w pysk. I wiecie co..? Nie mogłam się napatrzeć na Goo Wona, a jakoś w dramach „Alice in Cheongdam-dong” i „The Blade and Petal” nie zwracał mojej uwagi…

Można sobie podarować „Fist of Legend”, chociaż nie potrafiłabym postawić się w roli męskiego widza i ocenić, czy może mężczyznom spodobałby się ten film. Bo jak już wspomniałam, walki są realistyczne, a nie epickie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.