Wizerunek aktorki i jego konsekwencje

Jeśli spojrzy się na moje ostatnie recenzje, nie mogłabym zaprzeczyć swojej gorączki na punkcie Gong Hyo Jin. Z Jung Ryeo Won obejrzałam już praktycznie wszystko, co mogłam (zostały mi dwie średnio interesujące mnie dramy), więc przelałam swoją miłość na inną bardzo dobrą aktorkę. Poskutkowało to tym, że od wakacji pojawiły się recenzje czterech dram i czterech filmów z udziałem Gong Hyo Jin. Co więcej, przez jej nazwisko natrafiłam na stary już, bo z 2007 roku, artykuł o wizerunkach koreańskich aktorek. Wychodząc od niego, chciałabym pociągnąć ten temat.

Zacznijmy może tak… Jeszcze w pierwszej połowie tego roku nominacji do miana najlepszego aktora w moim Drama Best 2013 było o wiele więcej niż w przypadku aktorek. Gdyby wziąć pod uwagę to, że jestem dziewczyną, chyba naturalnym by się wydał fakt, że koreańscy aktorzy robią na większe wrażenie jako ta płeć przeciwna. Teraz liczba nominacji jest mniej więcej wyrównana (naprawdę się starałam…). Zauważcie jednak to, że porównując ze sobą głównego aktora i główną aktorkę danej dramy, zazwyczaj aktor robi większe wrażenie lub oboje są tak samo imponujący. Bardzo rzadko się zdarza, żeby aktorka przysłaniała aktora, ponieważ dramowe konwencje i kreowane bohaterki zazwyczaj na to nie pozwalają. Ten rok jest jakiś wybitny, skoro pojawiło się tyle anty-bohaterek… Kim Hyun Joo w „War of Flowers” gra jedyną główną postać, Su Ae w „Queen of Ambition” dominowała nad milusim, ale wciąż bardzo dobrym Kwon Sang Woo, a Kim Ok Bin miała po prostu o wiele więcej do roboty niż Uhm Tae Woong w „The Blade and Petal”.

maxresdefaultKim Ok Bin w dramie „The Blade and Petal”

Wciąż dominują zaledwie dwa archetypy: niewinny i seksowny. Nie dotyczą one jedynie postaci, ale również samych aktorek, które jak już wpadną w jeden z nich, to potem długo z niego nie wychodzą. W przeczytanym przeze mnie tekście wyróżniono trzy „typy” aktorek – niewinne i aseksualne Audrey Hepburn, seksbomby w stylu Marylin Monroe i wąską grupę „ekscentryczek”, które nie pasują do poprzednich dwóch kategorii jak Katherine Hepburn.

Pierwszy, niewinny typ wydaje się być w koreańskich dramach i filmach najczęstszy przez tą odwieczną gloryfikację pierwszych miłości oraz motyw Kopciuszka. Aktorkami pasującymi do tego typu są na przykład Choi Ji Woo, Song Hye Kyo, Moon Geun Young, Han Ji Min czy Son Ye Jin. Częściowo mogą mu podlegać po prostu z powodu swojej aparycji, której nie opisano by jako seksownej (patrz: Moon Geun Young albo Han Ji Min); w przypadku starszych aktorek jest to zaszufladkowanie z lat 90., które poluźnia się dopiero po tylu latach. Wybawieniem dla takich aktorek i sposobem na zróżnicowanie swojego wizerunku powinien być odpowiedni dobór filmów. Moon Geun Young na przykład nie może się pozbyć swojego młodzieńczego wizerunku, chociaż za parę lat może być „za stara” na granie młodzieżowych ról pomimo swojego wyglądu. Spotkałam się z taką opinią, że aby pozbyć się swojego piętna, powinna przez parę lat poświęcić się wyłącznie filmom i to najlepiej jeszcze jakimś odważnym, ponieważ jest to świetna aktorka, ale jej wybory dramowe w większej mierze rozczarowują.

bf859a4488hot_mbc__7_1_ Moon Geun Young w niechlubnej dramie „The Goddess of Fire, Jung Yi” z jak zawsze dużo starszym partnerem

Ostatnie dwie dramy Song Hye Kyo („Worlds Within” i „That Winter, The Wind Blows”, obie od No Hee Kyung) wydobyły wreszcie z niej jakieś aktorstwo, kiedy wymagały czegoś więcej niż płaczu i ładnego wyglądu, ale mimo to nie przełamała swojego niewinnego wizerunku. Jest to dla mnie interesujące, ponieważ udowadnia, że nie wszystkie aktorki niewinnego typu są takie, bo nie potrafią zagrać niczego więcej. Jest to po prostu pułapka tego wizerunku oraz kwestia tego, jak mało się wymaga. Dlatego po raz kolejny powtarzam, że dobrze by było, gdyby telewizyjne gwiazdki próbowały też swoich sił w filmach zamiast grać bezpiecznie w jednej dramie na rok lub dwa – taka Han Hyo Joo na przykład nie jest dobrą aktorką per se, ale wiele zyskuje w moich oczach po takich filmach jak „Masquerade” czy „Cold Eyes”.

Cold-Eyes__178Han Hyo Joo w filmie „Cold Eyes”

W drugim, seksownym typie aktorek również można znaleźć dychotomię. Znajdą się takie, które są po prostu kiepskie w swoim rzemiośle, dlatego uciekają się do podkreślania swoich walorów wizualnych. Przychodzą mi na myśl szczególnie dwa nazwiska, ale ich nie zdradzę, bo nie musicie ich zapamiętywać. Mamy również seksowne aktorki będące w takim „wieku”, w którym nie wypada być uroczą. Reprezentatywną przedstawicielką jest oczywiście Kim Hye Soo znana z wielu ról femme fatale (polecam obejrzeć ją w „Tazza: The High Rollers”!), a także Uhm Jung Hwa. Obie panie są już po czterdziestce.

Przewiduję, że być może dołączy do nich Lim Soo Jung. Paradoksalnie nigdy by się z takim wizerunkiem nie połączyło, zważywszy na jej babyface, ale oglądając jej wywiady, stwierdzam, że ma mnóstwo seksownego powabu, a jej ostatnia rola w filmie „All About My Wife”, mimo że reklamowana jako jej całkowita transformacja, nie wydała mi się tak przełomowa, ponieważ gdzieś ten seksapil zawsze w niej siedział… Przynajmniej moim zdaniem.

tazza2Kim Hye Soo w filmie „Tazza: The High Rollers”

Zdałam sobie jednak sprawę z tego, że nie znajdzie się wielu takich „seksbomb” jak Kim Hye Soo i Uhm Jung Hwa. Zazwyczaj kobiety z wiekiem przyjmują bardzo elegancki image jak Kim Hee Ae, ale wtedy zaprzeczyłabym całemu swojemu tekstowi. Dlatego już śpieszę wyjaśniać – wizerunków, jakie mogą obrać koreańskie aktorki, jest naprawdę mnóstwo. Myśląc jednak o tym ogólnikowo, przychodzą na myśl dwie odwrotności czyli niewinność vs. seksapil oraz to, co może być pośrodku – pewna taka ekscentryczność…

To mój ulubiony „typ” głównie dlatego, że pasujące do niego aktorki same w sobie są interesującymi osobistościami, więc nie dają się zaszufladkować. Tutaj mogłabym wymienić Gong Hyo Jin, Jung Ryeo Won, Bae Doo Nę, Kim Ok Bin czy Kang Hye Jung. Mogą być urocze, seksowne lub dziwne. Nikt ich nie wybiera na swój ideał, ale posiadają wiele fanek, ponieważ nie podchodzi się do nich z prozaicznym uprzedzeniem, że znów „poderwie mojego oppę”.

Myśląc nad konsekwencjami wizerunku niesionego przez aktorkę, nie dojdzie się do jakiś odkrywczych wniosków. To błogosławieństwo lub przekleństwo, może być dobrym startem kariery, ale i tak uważam, że zawsze byłoby dobrze przejść z czasem do trzeciej kategorii.

Reklamy