3Znane też jako: 코마

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: horror

Ilość odcinków: 5 x 60 min.

Premiera: 2006

Obsada: Lee Se Eun, Myung Ji Yeon, Lim Won Hee, Lee Jung Hun, Lee Young Jin, Cha Soo Yeon

.

Nawiedzony szpital

Od dawna wiem o istnieniu takiej dramy, jak „Coma”, a szczerze nie pamiętam, jak się o niej dowiedziałam, ponieważ to rzecz nieznana, a w dodatku z samych początków ekspansji dramowej kanału telewizyjnego OCN. To dopiero drugi oryginalny tytuł tej stacji po filmie telewizyjnym „Same Bed, Different Dreams”, który we fragmentach dostępnych w internecie wygląda dla mnie bardzo amatorsko…

„Coma” jest pięcioczęściowym horrorem, który w każdym odcinku przedstawia tę samą historię z punktu widzenia innego bohatera. Fabuła jest w gruncie rzeczy prosta, jednak wizje czterech różnych reżyserów, którzy byli odpowiedzialni za różne odcinki, nie do końca się ze sobą pokrywają, przez co poddałam się przy zrozumieniu, o co w tym wszystkim chodziło i tylko obejrzałam „Coma” dla dreszczyku emocji i wyskakujących straszydeł.

Akcja dzieje się w zamkniętym szpitalu, w którym została już tylko ostatnia pacjentka w śpiączce i garstka podejrzanych pracowników. Pierwszy odcinek skupia się na agentce ubezpieczeniowej Yoon Young, która przyszła do szpitala dopilnować formalności, ale leżąca w śpiączce So Hee bardzo przypomina jej zaginioną przed laty młodszą siostrę, która zniknęła właśnie w szpitalu. Dodajmy do tego całą masę paranormalnych zjawisk oraz długowłosych, typowo azjatyckich zjaw i mamy klasyczny horror, w którym bohaterka biega wszędzie z krzykiem. W pewnym momencie przestało to mieć dla mnie sens, ale muszę przyznać, że bałam się, oglądając pierwszy odcinek „Coma” w środku nocy w kompletnych ciemnościach… Był on zresztą wyreżyserowany przez Gong Soo Changa, który wziął się także za reżyserię ostatniego odcinka i był „opiekunem” całego projektu. Miał on wcześniej na swoim koncie horror wojenny „R-Point” z Kam Woo Sungiem, więc był jedynym wprawionym filmowcem, który wziął udział w tworzeniu „Coma”. Pozostali trzej, którzy wyreżyserowali odcinki od drugiego do czwartego, byli nowicjuszami. Niestety dało się to zauważyć…

W drugim odcinku główną bohaterką jest pielęgniarka Soo Jin, która przed laty wzięła udział w eksperymencie medycznym lekarza Jang Seo Wona, co tej pory ją nawiedza. Ma z nim romans, chociaż bardziej go obchodzi So Hee, której za wszelką cenę nie chce oddać do innego szpitala. Seo Won jest zresztą bohaterem ostatniego odcinka, teoretycznie będąc ostatnim fragmentem układanki, ale czy można się spodziewać logicznego wyjaśnienia po horrorze, w którym straszą duchy? Trzeci odcinek jest o detektywie, który przed laty badał sprawę zaginięcia siostry Yoon Young, a czwarty o widzącej zmarłych artystce Hong Ah, która przyzwała do siebie So Hee.

Fuzja kina i telewizji

„Coma” jest czymś na pograniczu filmu i dramy. Niby to pięcioodcinkowa mini-seria, jednak jej klimat jest bardzo filmowy. Oczywiście ten poziom nie utrzymuje się we wszystkich odcinkach. Zauważyłam, przeglądając internet, że wiele osób miało te samo odczucia, co ja i trzeci odcinek podobał im się najmniej. Epizod z detektywem Choi odstawał po prostu jako ten najmniej podobny do horroru i do tego kiepsko wyreżyserowany, w stylu telewizyjnego filmu kryminalnego.

Prawdę mówiąc, kiedy przejdzie się przez pierwsze dwie godziny „Coma”, w których wiecznie coś wyskakuje z ciemności, a widz jest świadkiem takiej psychozy, że właściwie nie wiadomo, co jest rzeczywistością, a co wybujałą wyobraźnią przerażonych bohaterów, można stracić zainteresowanie tą dramą. Aktorstwo nie jest w niej najlepsze, tego można się raczej domyślić, więc pozostaje tylko fabuła, ale powtarzanie pięć razy tego samego może nieźle znużyć, nawet jeśli jest to horror. Osobiście wolałabym, aby każdy z bohaterów miał półgodzinny segment – razem z finałem można by było upchnąć to w trzech odcinkach, a tak te pięć trochę mi się dłużyło… Mimo to „Coma” dostaje punkty za to, że nie przypomina żadnej innej dramy, bo w końcu Korea nie produkuje seriali w gatunku horroru… Nie wiem nawet, czy jakikolwiek inny kraj to robi, ponieważ konwencja tego tytułu jest żywcem wyjęta z filmu – mamy długowłose zjawy, trupy, ohydne piwnice, brud, krew, ciemności i zjawiska nadprzyrodzone (odsyłam do zwiastunu!). Jeśli porównać do tego tegoroczne dramy, „The Master’s Sun” i „Who Are You?” nawet jeśli nie są prawdziwymi horrorami, a tylko posiadają motyw duchów, to i tak zjawy stamtąd stają się śmiechu warte przy „Coma”.

Myślę, że próbowano trochę pobawić się gatunkiem, chociaż w niesprawnych rękach różnie to wyszło. Pierwszy odcinek jest typowym maratonem wyskakujących straszydeł, będących próbą dla nerwów, drugi, choć podobny, jest już bardziej psychologiczny, trzeci to kiepskawy kryminał, a czwarty bardziej artystycznym podejściem do horroru dzięki intensywniejszej kolorystyce i bardziej różnorodnych efektach dźwiękowych. Piąty epizod będący finałem „Coma”, zdołał już wylecieć mi z pamięci, bo mimo wszystko największe wrażenie zrobił dla mnie początek, przy którym się jeszcze bałam. W każdym razie „Coma” to ciekawy eksperyment w świecie koreańskich dram, szkoda że nie ma ich więcej.

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 9/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 7/10

Reklamy

0 komentarzy dotyczących “Coma

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: