The Equator Man

The Equator ManZnane też jako: Man From The Equator, Jeokdoui Namja, 적도의 남자

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: melodramat, revenge drama

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2012

Obsada: Uhm Tae Woong, Lee Joon Hyuk, Lee Bo Young, Lim Jung Eun, Kim Young Chul, Lee Jae Yong, Lee Won Jong, Cha Hwa Yeon, Kim Hye Eun

.

Dwubiegunowa relacja dwóch mężczyzn

Kim Sun Woo i Lee Jang Il to dziwna para przyjaciół z liceum, ponieważ obaj są biedni, ale Sun Woo zawsze przyciągał kłopoty, kiedy Jang Il był najlepszym uczniem z szansą dostania się na studia w stolicy i wyrwania się z miasteczka. Ich ojcowie byli powiązani z businessmanem Jin No Shikiem, który rozkazał ojcu Jang Ila zabić ojca Sun Woo i w zamian obiecał opłacenie studiów jego syna. Świadkiem tego morderstwa był szaman-oszust Choi Kwang Chun, który ukrył prawdę. Jedna zbrodnia prowadzi jednak do kolejnej i kiedy Jang Il dowiaduje się o czynie swojego ojca, postanawia go chronić. Sun Woo nie wierzy w samobójstwo ojca i chce poprosić o wznowienie śledztwa. Żeby go przed tym powstrzymać Jang Il uderza go od tyłu w głowę, a potem jeszcze spycha nieprzytomnego z klifu, myśląc, że go zabił.

Sun Woo przeżywa, ale parę lat leży w śpiączce, a kiedy budzi się, okazuje się, że oślepł i stracił pamięć. Odnajdują go jednak przyjaciele Geum Jul i córka Choi Kwang Chuna, Soo Mi. Wszyscy zamieszkują tymczasowo w domu Jang Ila, który jest teraz studentem prawa. Jest bardzo niespokojny w obecności Sun Woo, nie wiedząc, ile pamięta i nawet podejrzewając go o udawanie ślepego. Sun Woo rzeczywiście odzyskuje stopniowo pamięć, ale siedzi cicho, planując zemstę na swoim przyjacielu, który chciał go zabić. W tym samym czasie uczęszcza na zajęcia dla niewidomych, gdzie zakochuje się w wolontariuszce Han Ji Won. Pochodzi z tego miasteczka, co on i w dzieciństwie zakochała się w nim dzięki przypadkowemu spotkaniu. Jednak od dłuższego czasu podkochuje się w niej Jang Il, którego poznała na studiach, dlatego widząc ją teraz często z Sun Woo, robi się zazdrosny. Soo Mi to bardzo na rękę, ponieważ od lat żywi uczucia do Jang Ila, aż w końcu po tylu koszach zaczyna go szantażować prawdą o jego czynie, ponieważ widziała, jak zaatakował Sun Woo.

Mija kolejne parę lat, w trakcie których Kim Sun Woo przygotowywał się do zemsty, całkowicie odzyskując pamięć. Przygarnia go businessman Moon Tae Joo, dzięki któremu przechodzi operację przywrócenia wzroku i sam zostaje wpływowym dyrektorem. Lee Jang Il jest w końcu prokuratorem, kiedy Han Ji Won organizuje przyjęcia w hotelu, w którym mieszka Sun Woo. Czeka na odpowiedni moment z wyznaniem jej uczuć po tylu latach, dlatego udaje, że jej nie poznaje, bo w końcu nigdy nie widział twarzy, będąc ślepym, choć zna ją ze zdjęć. Soo Mi zostaje malarką, której cała seria obrazów przedstawiających młodych Sun Woo i Jang Ila może zdradzić zbrodnię słynnego prokuratora.

Kolejna śmierć ojca, kolejna zemsta

„The Equator Man” było emitowane w zeszłym roku w tym samym czasie, co o wiele bardziej popularne wśród internautów „The King 2 Hearts” i „Rooftop Prince”. Nie obejrzałam wtedy tej dramy, bo tak jakoś jej pierwsze kilka minut mnie odrzuciło. To paradoksalne, ponieważ teraz ją dosłownie połknęłam, Uhm Tae Woong nigdy się nie przejada… Poza tym jest to kolejna drama o zemście. Z jednej strony można tylko westchnąć na to, że w zatrważającej ich ilości główny bohater mści się za śmierć ojca (najlepiej żeby był jeszcze kierowcą jakiegoś chaebola, którego winę bierze na siebie…), ale z drugiej w melodramatach o zemście istnieje zdecydowanie większa szansa na to, że aktorstwo będzie w lepsze niż w równie powtarzalnych komediach romantycznych.

„The Equator Man” to porządna drama, ale nie ze względu na swój scenariusz. Ten miał wystarczająco potencjału, aby nakręcono kilka ciekawych scen, ale nic poza tym. Przyznam jednak jedno – tym razem główny bohater naprawdę miał powód, żeby się mścić. To nie jest jakieś poczucie niesprawiedliwości za śmierć ojca (co mogłabym zrozumieć), które wyładowuje się za pomocą zemsty na synu sprawcy (czemu brakuje moim zdaniem logiki), ale Lee Jang Il naprawdę zasługiwał na swoją karę. A co jeszcze lepsze, w pełni można było zrozumieć tego bohatera, mimo że kreowano z niego antagonistę. Zarówno Jang Il, jak i Sun Woo, dorastali w nie najlepszych warunkach, ale można było zauważyć już za młodu zalążki ich przyszłych cech. Nawet jeśli wizualnie daleko Lee Hyun Woo do Uhm Tae Woonga, a Siwana z Lee Joon Hyukiem dzieli zaledwie kilka lat, to można było zobaczyć świetną spójność aktorstwa młodszych odtwórców ze starszymi. Szczerze mówiąc, Siwan zrobił na mnie ogromne wrażenie, ponieważ nie spodziewałam się kompletnie niczego po idolu, a miał do pokazania samolubstwo, tchórzostwo, ciężką decyzję i podjęcie próby radzenia sobie z jej konsekwencjami, co później rozwinęło się w znerwicowany występ Lee Joon Hyuka, który widać było, jak wiele wysiłku wkładał w kontrolę emocji.

Uhm Tae Woong nie jest subtelnym aktorem, co niestety wyszło trochę na jego niekorzyść w tegorocznym „The Blade and Petal”, ale jeśli wymaga się od niego czegoś bardziej fizycznego, potrafi zrobić imponujące wrażenie. W „The Equator Man” doskonale uzupełniał się z Lee Joon Hyukiem – kiedy ten był właśnie od emocji, Uhm Tae Woong robił wrażenie swoim uciekającym wzrokiem, kiedy grał ślepego. Skończyłam oglądać tę dramę niecały tydzień temu i szczerze nie pamiętam, co się działo w jej drugiej połowie poza wiecznymi prowokacjami głównych bohaterów oraz próbą udowodnienia zbrodni sprzed piętnastu lat, ale można wybaczyć wcale nieodkrywczą, standardową fabułę „The Equator Man” właśnie dzięki aktorstwu. Ba!, wszyscy czworo z głównej obsady byli wspaniali, co się rzadko zdarza. Lee Bo Young i Lim Jung Eun jako odtwórczynie żeńskich ról były zdecydowanie zepchnięte na dalszy plan, ale przynajmniej dzięki temu nie „zanieczyszczono” recenzowanej dramy przesadną emfazą na romans. Był on „klasyczny” i satysfakcjonujący, jednak „The Equator Man” wciąż było melodramatem o zemście, a nie love story.

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o stronie technicznej. „The Equator Man” to pierwsza dłuższa drama reżysera Kim Yong Soo, który do tej pory zajmował się Drama Special KBSu, w tym ośmioodcinkowym „White Christmas”. W tym roku wyreżyserował „The Blade and Petal” z Uhm Tae Woongiem właśnie i muszę stwierdzić, że jego styl jest bardzo w moim guście… Przede wszystkim potrafi panować nad scenariuszem, który nie jest najwyższych lotów i coś z niego wycisnąć. Zauważam lekkie skłonności do kiczu, jednak tego z rodzaju mimo wszystko wciągającego, a nie śmiechu wartego. „The Equator Man” może się pochwalić oczywiście świetnymi zdjęciami, jak na byłego operatora przystało, ale uzależniłam się od pompatycznej muzyki w tej dramie. Kiedy aktorstwo, któremu akompaniowała, nie było złe, to sama sprawiała epickie wrażenie, a nie śmieszne.

„The Equator Man” to tyle niedoceniana drama, ile średnio popularna. Zdobyła jednak dobre recenzje, a w szczególności Uhm Tae Woong w roli głównej. Ja mogę się pod tym podpisać.

Zdobyte nagrody

2012 KBS Drama Awards:

  • Excellence dla Uhm Tae Woonga
  • Excellence dla Lee Bo Young
  • PD Award dla Uhm Tae Woonga

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 9/10

Aktorstwo – 9/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 8/10

Reklamy

4 myśli nt. „The Equator Man”

  1. Dziękuję za polecenie tej dramy. Nie zestarzała się w ogóle, a nawet można powiedzieć, że jest ponadczasowa (oglądam ją w roku 2017). Jest iście szekspirowską analizą zbrodni i zemsty, zilustrowana monumentalną muzyką. Przyjaźń i relacje głównych bohaterów, najpierw chłopców, a później dorosłych facetów przedstawione w sposób poruszający i niesztampowy.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wiesz – w internecie lud szalał na punkcie K2H i RTP, ale to….. niepozorny EM zdobył najliczniejszą widownię w Korei, startując z ostatniej pozycji :)

    Scenariusz zero odkrywczości, ale właśnie bardzo dobrze zagrane główne role to to, co wybroniło tę produkcję :) Lee Joon Hyuk – daliby mu po woju główną rolę, bo w I Am Legend to była taka „połowiczna” główna, a tak w kółko bardzo dobrze, ale jednak role „tych drugich”…

    Muzyka jest piękna – ballada Im Jae Bum do dziś siedzi na moim odtwarzaczu mp3 :) To jeden z tych OST, które należy znać :)

    EM zapowiadał się na nico strasznie, a okazał się być całkiem wartościową dramą – z 3 wtedy lecących dla mnie EM był najlepszy i to ewidentnie :) Przede wszystkim spójny w tym, co sobą prezentował w odróżnieniu od konkurencji :)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s