recenzje dram SBS

The Suspicious Housekeeper

Suspicious HousekeeperZnane też jako: The Strange Housekeeper, The Mysterious Housekeeper, The Mystery Housemaid, The Housekeeper, Housekeeper Park Bok Nyeo, Susanghan Kajeongbu, 수상한 가정부

Na podstawie: japońskiej dramy „Kaseifu no Mita” (NTV 2011)

Gatunek: dramat, familijny

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2013

Obsada: Choi Ji Woo, Lee Sung Jae, Wang Ji Hye, Kim So Hyun, Chae Sang Woo, Nam Da Reum, Kang Ji Woo, Shim Yi Young, Song Jong Ho, Park Geun Hyung, Kim Hae Sook, Park Ji Bin, Seo Kang Jun

.

Impuls z zewnątrz

Przy tegorocznym wzroście liczby remake’ów japońskich dram, koreańska adaptacja „Kaseifu no Mita” sprawia wrażenie, jakby zadecydowano o niej nagle i przez to została sklecona na szybko. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do samej idei kręcenia „The Suspicious Housekeeper”, potem pierwsze konkretne newsy o tej dramie wzbudziły we mnie nadzieję. Nie potrafiłabym znaleźć lepszego, czterdziestoletniego aktora do roli beznadziejnego ojca, ponieważ tacy grają głównie w filmach lub w rolach drugoplanowych. Kogo mamy wśród „materiałów” na pierwszoplanową rolę? Yoo Jun Sanga? Jung Joon Ho? Ahn Jae Wooka? Kim Min Jonga? Lee Sung Jae wydał mi się bardzo ciekawym wyborem, jednak to, co mnie naprawdę podekscytowało, to angaż Choi Ji Woo.

Producenci „The Suspicious Housekeeper” szukali aktorki w wieku trzydziestu, czterdziestu lat z mocnym fandomem w Japonii, ponieważ nie oszukujmy się, ale ta drama ma głównie zarobić w tym kraju, a nie w Korei – sukces jest bardziej gwarantowany. Podobno na szczycie listy życzeń widniała Kim Sun Ah, ale wybór Choi Ji Woo wydał mi się wręcz genialny, ponieważ miał wiele sensu. Ji Woo-hime wciąż cieszy się dużą popularnością w Japonii, więc jeśli tworzy się dramę skierowaną do tego kraju, chyba nie ma nikogo lepszego do zaangażowania. Reżyser „Ghost” był dla mnie obietnicą odpowiedniego klimatu i suspensu, ale nienawidzę, kiedy moja urojone nadzieje są tak brutalnie niszczone. „The Suspicious Housekeeper” to moim zdaniem nieudolny remake. Tym razem włączenie „koreańskich” elementów nie wypaliło, ponieważ nie pasowały do takiej bardzo „japońskiej” dramy.

Początkowo fabuła jest żywą kopią japońskiego oryginału. Rodzina Eun Sang Chula od dłuższego czasu pogrążona jest w marazmie po śmierci jego żony, matki czwórki dzieci. Dom jest w opłakanym stanie, ponieważ jakikolwiek porządek próbuje zaprowadzić jedynie najstarsza córka Han Kyul, ale każdy z dzieciaków ma własne problemy, kiedy ojciec nie potrafi się nimi zająć. Nawet nie interesuje się nimi, ponieważ prawda jest taka, że jego żona popełniła samobójstwo po tym, jak dowiedziała się o jego zdradzie z koleżanką z pracy Yoon Song Hwą. Jego dzieci sądzą, że mama uległa nieszczęśliwemu wypadkowi i bardzo za nią tęsknią, szczególnie najmłodsza Hye Kyul. Wtedy w ich życie wkracza tajemnicza gosposia Park Bok Nyeo zatrudniona przez Sang Chula. Nigdy się nie uśmiecha, mówi bardzo sztywnym, oficjalnym językiem, potrafi wszystko zrobić i wykonuje każde polecenie. Plotka głosi, że mogłaby nawet kogoś zabić… Z jej pomocą dzieci będą próbowały naprawić relacje lub całkowicie je zniszczyć, mając do dyspozycji gosposię wykonującą absolutnie każde polecenie.

Niezrozumienie gatunku

Dzień przed premierą „The Suspicious Housekeeper” obejrzałam w całości japońską dramę „Kaseifu no Mita”. Bardzo mi się spodobała i w sumie dobrze się stało, że ją obejrzałam, bo w innym przypadku nie miałabym po prostu o czym mówić w recenzji „The Suspicious Housekeeper”. To był strasznie nijaki serial, ale oglądałam go na bieżąco w pierwszej kolejności, ponieważ nie miałabym najmniejszej ochoty nadrabiać go, gdybym miała więcej odcinków w plecy.

Zacznijmy więc tyradę, dlaczego „The Suspicious Housekeeper” jest kiepską dramą. Po pierwsze dwadzieścia odcinków to zdecydowanie za dużo. „Kaseifu no Mita” miało jedenaście i przyznam, że zaczęło mi się dłużyć, kiedy problemy rodziny Asuda zostały rozwiązane i została sama przeszłość Mity. Koreańska wersja jeszcze bardziej rozwlekła tą część, popadając wręcz w śmieszność. Generalnie jestem zadowolona z doboru obsady i reżyserii, mimo że tak jak się tego spodziewałam, „The Suspicious Housekeeper” stało się jednym wielkim pokazem product placement artykułów RTV i AGD, ale najsłabszą częścią tej dramy jest zdecydowanie scenariusz. Mogę wybaczyć wiele scen żywcem wyjętych z oryginału, ponieważ nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Pierwsze dwa odcinki wydawały mi się wręcz scenę w scenę takie same jak w „Kaseifu no Mita”. Problem w tym, że za scenariusz wzięła się kompletnie niekreatywna osoba…

W moim odczuciu „The Suspicious Housekeeper” to po prostu początek i koniec wzięty z oryginału oraz środek wypełniony byle czym, byle by tylko rozciągnąć to do dwudziestu odcinków. Niektóre zwroty w fabule były dla mnie nielogiczne, a drama nie potrafiła utrzymać jednakowego klimatu, stając się farsą. W ogóle przetwarzanie „Kaseifu no Mita” samo w sobie było beznadziejnym pomysłem. Oryginał uzyskał najwyższą oglądalność w tej dekadzie (co zostało w tym roku pobite przez „Hanzawa Naoki”), ale WIEDZIAŁAM, że nie przełoży się to na sukces w Korei. „Kaseifu no Mita” można było uznać za lekko kontrowersyjną dramę, więc „The Suspicious Housekeeper” musiało być ugładzone. Pamiętam, jak do połowy dramy dramat w „Kaseifu no Mita” tak eskalował, że było to przytłaczające dla widza… W koreańskiej wersji z pewnością nie pozwolono by na tak depresyjny upadek bohaterów, szczególnie kiedy chodzi o dzieci.  Przez to drama straciła cały swój urok, będąc tylko serialem familijnym z dziwną bohaterką i paroma „niepokojącymi” momentami, które pasowały jak pięść do nosa i tworzyły komiczny efekt. Przykład? Kiedy najstarszy syn Doo Kyul zaczyna się motać i zachowywać irracjonalnie, rzucając nawet, żeby Bok Nyeo przespała się z nim, jest to śmieszne. W oryginalne było zdecydowanie niepokojące, ponieważ Kakeru nie sprawiał wrażenia dzieciaka pragnącego uwagi, tylko nastolatka mogącego się naprawdę stoczyć, jeśli nie uratuje się go.

Problemy głównej bohaterki

Japończycy są mistrzami w byciu creepy. Koreańczycy są może lepszymi aktorami, ale na wiele się to nie zdaje, kiedy muszą uczestniczyć w jakiejś schizofrenicznej farsie. Być może wyszłoby coś fajnego z „The Suspicious Housekeeper”, gdyby to była drama z kablówki podkręcająca jeszcze bardziej mroczną stronę dramy, ponieważ wtedy koreańskie sentymenty i emocje miałyby jeszcze większą siłę rażenia. W rzeczywistości jednak przy ugładzonej dramie, w której nie było żadnego suspensu, to rozemocjonowanie było jeszcze bardziej dobijające. Choi Ji Woo miała poważne problemy z utrzymaniem twarzy bez wyrazu. Podejrzewam, że mówienie szybko i bez żadnej intonacji jest trudne, ale irytowała mnie jej mimika, której nie potrafiła poskromić oraz szklane oczy. Pokazywanie, że Park Bok Nyeo jednak odczuwa jakieś emocje, było kompletnie niepotrzebne, ponieważ jej załamanie się zostało pozbawione impetu. Mitsushima Nanako przez cały czas była idealnie sztywna jak robot, więc kiedy raz się rozpłakała, robiło to naprawdę wielkie wrażenie… A tutaj? Choi Ji Woo nie wydawała się nawet taka „podejrzana”, ale na siłę dziwna.

Koreańczycy nie potrafią kręcić dram bez romansu… Myślałam, że „The Suspicious Housekeeper” rozwinie wątek kochanki Eun Sang Chula, chcąc nakręcić te dwadzieścia odcinków. W oryginale była to naprawdę drugoplanowa postać… Jednak nie! Wyskoczono z całkiem niespodziewanym wątkiem prześladowcy Park Bok Nyeo, który u Mity pojawił się tylko w jej opowieści. Przyznam, że jestem ukrytą fanką Song Jong Ho. Nie zachwycam się nim na co dzień, ale widząc go na ekranie, ciągle wzdycham nad jego przystojną twarzą, która była jedną z najlepszych rzeczy w „The Mandate of Heaven”. Jak ma być jednak efektywnym czarnym charakterem, kiedy scenarzysta cierpi na wielkie niezdecydowanie?! Seo Ji Hun albo jest psychopatą, albo zakochanym mężczyzną cierpiącym na chorobę. Nie ma niczego pomiędzy! Całkowicie straciłam jakiekolwiek dobre zdanie o „The Suspicious Housekeeper”, kiedy grany przez jego bohater Jang Do Hyung był podejrzewany przez Bok Hyeo o bycie Seo Ji Hunem, który powinien nie żyć. Co to za wyciągnięta z kosmosu logika?! Chodź do mojego domu, to się przekonasz, czy jestem Ji Hunem, czy nie?!

Absolutnie nie polecam „The Suspicious Housekeeper”. Tylko na papierze jest to odstępstwo od tradycyjnego repertuaru koreańskich dram, bo w rzeczywistości jeden, wielki bałagan gatunkowy z zaskakująco przeciętnym aktorstwem, kiedy zabrakło materiału, w którym można się było wykazać. Męczyłam się z tą dramą tak bardzo, że w ciągu tygodnia potrafiłam wyrzucić ją z pamięci, za każdym razem musząc sobie przypominać, co było w zeszłym odcinku.

Zdobyte nagrody

2013 SBS Drama Awards:

  • New Star Award dla Kim So Hyun

Ocena:

Fabuła – 4/10

Kwestie techniczne – 5/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 4/10

Średnia – 4,75/10

Reklamy

1 komentarz dotyczący “The Suspicious Housekeeper

  1. Ja też nie mam najlepszego zdania o tej dramie, wprawdzie nie obejrzałem do końca, ale pękła moja granica tolerancji – za każdym razem przy 8 odcinku włączał się czynnik:”senność nie do pokonania”- rzadko mi się zdarza porzucać zaczętą dramę, a to już druga odstrzelona drama po „Bezrobotnym romansie”.Świetne pierwsze dwa odcinki, a potem jak skok z wieżowca – szybciutko coraz gorzej i gorzej. Po przeczytaniu recenzji, stwierdzam, że chyba dobrze postąpiłem rezygnując z męczarni. Choć u nas, w małym światku dramowiczów, drama cieszyła się powodzeniem i podobała się oglądającym.Widocznie nie dostrzeglłem tego czegoś, co podobało się pozostałym.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: