Ambitne plany. Chyba zbyt ambitne jak na koreańską telewizję…

Może kilka razy w swoim życiu napisałam na swoim blogu „pierwszą reakcję na news”, ale potem przestałam się przejmować skandalami idoli. Jednak wiadomość, że Kim Nam Gil pozyskał prawa do remake’u izraelskiego serialu „Prisoners of War” znanego najbardziej ze swojej amerykańskiej adaptacji „Homeland”, nie daje mi spokoju od wczoraj. Tym bardziej, że jestem bardzo na świeżo, bo wciąż oglądam pierwszy sezon „Homeland”.

Kim Nam Gil osobiście się starał o pozyskanie zgody, podróżując do USA, ale przed nim kolejne problemy. Korea nie miałaby problemów z dopasowaniem historii do swoich realiów, wykorzystując motyw północnokoreańskich szpiegów, jednak jaka stacja telewizyjna pokazałaby coś takiego, zważywszy na cenzurę w tym kraju? Telewizja kablowa jest bardziej liberalna, ale też jej podlega, więc z pewnością odpadałoby przeklinanie, tortury, przemoc lub jakiś zbyt krytyczny obraz koreańskich tajnych służb. Mimo wszystko chciałabym, żeby powstała taka drama… Nie dałoby się w jakimś nocnym slocie od lat 19, żeby nie robić miłego serialiku? Rozumiem, że to Kim Nam Gil zagrałby główną rolę żołnierza, który wraca do ojczyzny po długiej niewoli jako bohater wojenny, ale jest podejrzewany przez tajne służby o współpracę z wrogiem. Ale tak ogólnie mimo całkiem sporej nadziei, gdzieś tam w głębi czuję, że nic z koreańskiego „Homeland” nie wyjdzie…

Źródło: Star Today

Reklamy