Let’s Eat

Let's EatZnane też jako: Siksyareul Habsida, 식샤를 합시다

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komedia romantyczna, kulinarny

Ilość odcinków: 16 x 45 min.

Premiera: 2013-2014

Obsada: Lee Soo Kyung, Doojoon (Beast), Yoon So Hee, Shim Hyung Tak, Jung Soo Young, Jang Won Young, Lee Do Yeon, FeelDog (Big Star)

.

W moim stylu

Kiedy twórcy mockumentary „Rude Miss Young Ae” zapowiedzieli inną dramę niż kolejny sezon tej niekończącej się serii, chyba nie można było być zachwyconym. Sama spodziewałam się podobnego eksperymentu telewizyjnego, tyle że o jedzeniu. Na szczęście „Let’s Eat” okazało się być „tradycyjną” dramą z określoną fabułą i wątkiem romantycznym. No, może nie do końca taką tradycyjną, bo wysoce skonceptualizowaną i emitowaną w ilości jednego odcinka na tydzień, ale przynajmniej produkcja stała na wysokim poziomie. Obawiałam się, że „Let’s Eat” będzie niczym takie mockumentary ze średnio mnie bawiącym koreańskim humorem…

Może to kwestia tego zaledwie jednego odcinka na tydzień, ale bardzo mi się podobało „Let’s Eat”. Nie było w tej dramie pośpiechu. Została wizualnie dopracowana i utrzymywała jednakowy poziom przez wszystkie odcinki. Taka mniejsza niż zazwyczaj tygodniowa dawka oraz szesnaście tygodni, które poświęciłam na oglądanie, sprawiły, że można się było bardziej przywiązać do „Let’s Eat”, ale przede wszystkim bardziej wyczekiwać kolejnych epizodów, będąc „na głodzie”.

Tak wyglądałoby to z ogólnego punktu widzenia. Jeśli chodzi konkretnie o mnie jako widza, „Let’s Eat” nie mogło trafić na lepszego, gdyż tak jak bohaterowie dramy mieszkam z dala od rodziców (bo nie do końca sama) i UWIELBIAM JEDZENIE. Nawet jeśli główna bohaterka Lee Soo Kyung (nosząca imię grającej ją aktorki) mogła irytować swoim charakterem, doskonale ją rozumiałam pod innymi względami. Jej największym hobby jest właśnie jedzenie oraz wyszukiwanie nowych restauracji. W polskich realiach osobiście nie stać mnie na takie zainteresowania, ale uwielbiam jeść z innymi, a w każdym odcinku „Let’s Eat” można było zobaczyć foodpornowe sceny w slow-motion przyprawiające o burczenie brzucha. W tej dramie jedzenie stawało się filozofią życia i akurat to do mnie przemawiało.

Comfort food

Soo Kyung jest trzydziestolatką po rozwodzie, pracuje jako sekretarka w kancelarii prawniczej, jej szef doprowadza ją do szału (chociaż nie wie, że kocha się w niej od czasów studiów i przez to jej dokucza) i kompulsywnie pochłania batoniki z powodu stresu. Nie ma za bardzo przyjaciół poza własną siostrą i jej mężem, który pracuje w tej samej kancelarii, co ona, dlatego najczęściej rozmawia ze swoim psem Barassi. Nie potrzebuje jakoś szczególnie towarzystwa innych ludzi w życiu, dlatego z początku jest poirytowana „wścibstwem” swoich sąsiadów, tajemniczego Goo Dae Young oraz młodej i nieco naiwnej Yoon Jin Yi, którzy bardzo próbują się z nią zaprzyjaźnić. Soo Kyung robi się szczególnie wredna dla Dae Younga, którego uznaje za krętacza i playboya, ale cała trójka znajduje wkrótce wspólny krąg zainteresowania, jakim jest jedzenie i zaczynają razem wychodzić na miasto. Dużo później Soo Kyung odkryje, że Dae Young jest autorem jej ulubionego bloga o restauracjach.

Nie ukrywam, że „Let’s Eat” to niekończący się product placement, ponieważ korporacja CJ E&M posiadająca zarówno telewizję kablową tvN, jak i będąca producentem żywności, nie omieszkała umieścić w dramie swoich produktów. Nie przeszkadza to jednak tak jak w innych dramach, bo przynajmniej takie ukryte reklamy są na temat i mają większy sens w fabule niż randomowe sceny zakupów odzieży outdoorowej czy pokaz funkcji posiadanego telefonu. Zadbano wręcz o to, żeby jedzenie było osobnym bohaterem „Let’s Eat”. Pojedyncze odcinki mogą się skupiać na nim tematycznie, poza tym Doojoon za każdym razem wygłasza zabawnie przesadzoną mowę na temat jakiegoś niedocenianego przez innych dania, przekonując, że jest absolutnie najlepsze. Jednak nic nie jest tak przekonujące, jak wspomniane wcześniej spowolnione sceny jedzenia podczas których na twarzach bohaterów maluje się wielka błogość. Aż ślinka cieknie… Zdecydowanie trzeba coś jeść podczas oglądania „Let’s Eat”, żeby nie cierpieć.

Galeria bohaterów i doczepiany wątek

Nie myślcie sobie jednak, że „Let’s Eat” nie ma żadnej wartości poza tym… Co prawda fabuła jest nieco łatana, gdyż oprócz zwykłej komedii romantycznej między Soo Kyung, a Dae Youngiem, która rozwija się w strasznie wolnym tempie, mamy też wątek kryminalny przypominający o swoim istnieniu w najmniej oczekiwanych momentach. Poprzednia lokatorka mieszkania Jin Yi zmarła w podejrzanych okolicznościach i seryjny morderca wciąż grasuje gdzieś w sąsiedztwie, dlatego po ponad czterdziestu minutach komedii obyczajowej i food pornu ni stąd ni zowąd może się wkraść thriller dla stworzenia jakiegoś cliffhangera. Z natury podejrzliwa i nieufna Soo Kyung z początku podejrzewa nawet Dae Younga o bycie mordercą, ale myślicie, że jaki wyszedłby z tego noona romance? Główny bohater nie jest oczywiście sprawcą, a wątek zostaje rozwiązany w prosty sposób, pasując do całości trochę jak pięść do nosa, ale macham na to ręką, skoro mystery to nowy trend w koreańskich dramach. Nie jest to tak wielka wada, a przynajmniej bohaterowie „Let’s Eat” przysłaniają wszelkie możliwe.

Dużo można sobie myśleć o Goo Dae Youngu i Yoon Jin Yi, tyle że zaskakująco nie byli tacy, jak zakładałam. Soo Kyung jest sfrustrowaną trzydziestką, z którą trudno nawiązać z nią głębszą przyjaźń – to po prostu normalna kobieta, a aktorka Lee Soo Kyung idealnie pasuje do tego wizerunku, nie będąc jakąś specjalną pięknością. Myślałam, że Doojoon będzie grał idealnego młodszego chłopaka zwalającego kobiety z nóg, ale był zbyt cwany i wbrew pozorom właśnie mało idealny, kiedy mieszkał w syfie i poza garniturami godnymi sprzedawcy ubezpieczeń łaził w dresach. Poza tym ze wszystkimi podejrzanie łatwo nawiązywał relację i tyle opowiadał, że nie było wiadomo, co z tego wszystkiego jest prawdą. Yoon Jin Yi natomiast to postać, którą szybko zakwalifikowałam do irytującego, słodkiego typu zakochanego w swoim oppa, co czyniłoby z niej typowy second lead, a jednak jakoś tak nie można było nie czuć do niej sympatii, kiedy po raz pierwszy mieszka sama i wszystko wydaje się dla niej takie niesamowite… Jej rozwijająca się przyjaźń z Soo Kyung była czarująca, szczególnie ze względu na różnicę wieku i charakterów, chociaż musiała się potem stać trochę zazdrosna…

W „Let’s Eat” nie ma wielu bohaterów – trójka bliskich sobie sąsiadów oraz znajomi z pracy Soo Kyung. Nawet jeśli niektórzy byli przerobieni na chodzący, wciąż ten sam żart (jak próżna i pewna siebie prawniczka Oh Do Yeon, która wcale nie była piękna), to wszyscy zostali potraktowani jak ważne elementy dramy, nie pojawiając się na próżno. Najlepszym dowodem tego jest fakt, że wszyscy mieli swojego meokbangi (kor. 먹방, scena jedzenia) do odegrania.

Nie wiem, jak odbiorą tę dramę ci, którzy obejrzą ją po premierze, mając dostęp do wszystkich odcinków na raz, bo ja na przykład czasami czułam taki niedosyt, kiedy jeden odcinek był bardzo wciągający, a kolejny spowalniał i musiałam czekać następny tydzień na ruszenie akcji. Ogólnie „Let’s Eat” to serial z oryginalnym konceptem, który przypadł mi do gustu. Nie zobaczycie tutaj wyżyn aktorskich, ale nie czepiam się otwarcie nikogo. Uważam zresztą, że Doojoon jak na idola dostał bardzo interesującą rolę… Tak więc jeśli niestraszne wam długie sceny z udziałem przepysznie wyglądającego jedzenia, którego nie zdobędziecie w Polsce, to polecam „Let’s Eat” jako świeżą, po prostu fajną dramę.

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 8/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 7,25/10

Reklamy

2 myśli nt. „Let’s Eat”

  1. Za takie dramy powinni karać – jak ją oglądać i nie ulec pokusie zajrzenia do lodówki. Przecież nawet największym problem pracowników kancelarii, było podjęcie decyzji: „Gdzie pójdziemy i co będziemy jeść?” Fajna, apetyczna drama, którą można polecić wszystkim niejadkom i anorektykom/czkom. Za to osoby na diecie – lepiej się wystrzegajcie pokus :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s