MimiZnane też jako: For M, 미미

Na podstawie: koreańskiego filmu „M” (2007) w reżyserii Lee Myung Se

Gatunek: melodramat, fantasy

Ilość odcinków: 4 x 70 min.

Premiera: 2014

Obsada: Max Changmin (TVXQ), Moon Ga Young, Shin Hyun Bin, Baek Hyun, Kim Jun Goo

.

Duchy przeszłości… dosłownie

Remake surrealistycznego filmu „M” z Kang Dong Wonem w roli głównej był niebezpiecznym pomysłem. Miałam krótkotrwałą (i bardzo na wyrost) nadzieję, że może wyjdzie z tego coś interesującego, ale przez „Mimi” SM Entertainment znowu straciło zaufanie, jakim je obdarzyłam po „The Prime Minister and I” oraz „Miss Korea”. Co prawda to tylko czteroodcinkowa drama z kablówki, więc rzecz totalnie fanserwisowa, ale czy wytwórnia nie zapowiadała czasem przełamania stereotypu dram SM?! „Mimi” to powrót do złych nawyków czyli serial stworzony dla grającego w nim idola, z muzyką SM pasującą jak pięść do nosa i kiczowatymi efektami wizualnymi kojarzącymi się oczywiście z ich teledyskami.

Min Woo jest autorem webtoons, którego ostatni tytuł osiągnął niewyobrażalną popularność i teraz cierpi z powodu ciążącej na nim presji, aby utrzymać jej poziom. Nie może spać, żywi się praktycznie tylko kawą i zaczyna miewać halucynacje przez ataki migreny. Widać, że pisze fabułę swojej manhwy podświadomie korzystając z własnego doświadczenia życiowego, ale problem w tym, że nie pamięta wiele z liceum. Wtedy dowiadujemy się z retrospekcji o jego pierwszej miłości, tytułowej Mimi. To właśnie ona zniknęła z pamięci głównego bohatera i teraz podąża za nim jako nadopiekuńczy duch, który w sumie niewiele może zrobić. Zdaje się, że jeśli Min Woo przypomni sobie o niej, rozwiążą się wszystkie jego problemy. Sprawa zapomnienia Mimi to jednak wielki zwrot w fabule i cała zagadka tej dramy, która tak na marginesie rozczarowuje. Mamy jeszcze trzecią bohaterkę, Jang Eun Hye próbującą się zbliżyć do Min Woo i pomóc mu w ułożeniu własnych emocji, jednak daleko jej do tajemniczości postaci granej przez Gong Hyo Jin w filmie. Odniosłam wrażenie, jakby obie główne bohaterki tej dramy tylko latały dookoła Min Woo, który zdawał się nie zasługiwać na to.

Postępująca idiotyzacja

Zły plakat może wiele zdradzić o dramie, a ten akurat jest wyjątkowo awkward i od razu wiedziałam, że nie ma co liczyć na cokolwiek dobrego ze strony „Mimi”. Oczywiście zależy to od punktu widzenia, ale uważam, że recenzowana drama nie nadaje się dla nikogo oprócz fanek TVXQ i ewentualnie ludzi, którzy mogą na wszystko przymknąć oko dla czterech godzin bezmyślnej rozrywki. Przy recenzji „Her Lovely Heels” wspomniałam, że krótkie dramy to wóz albo przewóz – to, czy mi się spodobają, jest zawsze dziełem przypadku. Tamten tytuł był króciutkim romansem dwojga dorosłych bohaterów, których aktorzy zagrali kiepsko, a w przypadku „Mimi” mamy króciutki melodramat z dwojgiem równie fatalnych w swojej grze aktorskiej ludzi. W porównaniu do „Her Lovely Heels” brakuje tutaj czynnika (bezmyślnej) rozrywki. „Mimi” też jest kiczowate, ale nie dlatego, że fabuła przypomina głupiutki komiks dla dziewcząt, tylko z powodu śmiesznej dramaturgii przy niskim poziomie aktorstwa. Changmin chodzi zdołowany i cierpiący, kiedy Moon Ga Young przesadza w drugą stronę, stając się aż desperacką w chęci pokazania „czegoś”.

„Mimi” jest po prostu niczym landszaft z jeleniem na rykowisku. W dramie znajduje się tyle elementów upiększających ją, że to aż osiąga odwrotny efekt do zamierzonego. Jako że główny bohater jest autorem webtoons, nie zabrakło krótkich animowanych sekwencji. Poza tym znajdą się halucynacyjne sekwencje, wiele slow-motion, matriksowe ujęcia i koszmarna ścieżka dźwiękowa składająca się głównie z ostatnich utworów SM The Ballad, z czego Breath Jonghyuna i Taeyeon potrafiło rozbrzmiewać co kilka minut, oczywiście w ogóle nie pasując do obrazu. Innymi słowy dużo błyskotek, których przeciętna reżyseria nie potrafiła połączyć w spójną całość, choć okazyjnie „Mimi” wyglądało bardzo dobrze. Powiem wam jednak, że nie to najbardziej mnie zirytowało…

Za największą wadę tej dramy uznaję całą jej melodramatyczność. Film „M” był po części thrillerem, ale z oryginału wyciągnięto tylko motyw zapomnianej pierwszej miłości i zgloryfikowano ją, jakbyśmy byli ponad dziesięć lat temu. Moon Ga Young zagrała fatalnie tytułową Mimi, ale postać sama w sobie również była na tyle beznadziejna, że nagle Lee Yeon Hee wydaje mi się fantastyczna w porównaniu. Odniosłam takie bardzo nieprzyjemne wrażenie, jak gdyby wzięto pomysły „M” i postanowiono zrobić nową wersję „dla idiotów”, żeby czasem nie zmyliła ich schizofrenia głównego bohatera czy jakieś niedopowiedziane, surrealistyczne momenty. Stąd fantasy w wymienionych przeze mnie gatunkach… Zrobiono bowiem z Mimi pełnoetatowego ducha, którego jeszcze pilnuje swego rodzaju kostucha. Dziewczyna chciałaby przez jakąś magię znowu stać się żywą, ale ja myślałam tylko,  żeby się ogarnęła, dała facetowi zapomnieć o swojej „bolesnej” przeszłości i po prostu pozwoliła być z o wiele odpowiedniejszą dla Changmina Shin Hyun Bin.

Pakowanie dwudziestosześcioletniego idola do dramy z licealistką było dla mnie fatalnym pomysłem i przez to tak się uprzedziłam do „Mimi”. TVXQ chyba nie mają aż tak młodych fanów, więc równie dobrze można tu było wsadzić Minho z SHINee (bo broń Boże jakiegoś członka EXO!) i poziom byłby ten sam. „Mimi” to jednak produkt skierowany do Japonii. Kiedy przeczytałam, że wypuszczą w tym kraju filmową wersję tej dramy, tylko westchnęłam.

Ocena:

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 4/10

Wartość rozrywki – 4/10

Średnia – 4,75/10

1 komentarz dotyczący “Mimi

  1. Widziałam tylko pierwszy odcinek i wydał mi się dość intrygujący. Jednak nie skusiłam się na więcej i po tej recenzji widzę, że chyba nie ma czego żałować

    Polubienie

Odpowiedz na adrastea Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: