recenzje dram SBS

God’s Gift – 14 Days

God's Gift - 14 DaysZnane też jako: Boży dar – 14 dni, God’s Present – 14 Days, Sinui Seonmul – 14 Il, 신의 선물 – 14일

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller, kryminalny, fantasy

Ilość odcinków: 16 x 70 min.

Premiera: 2014

Obsada: Lee Bo Young, Jo Seung Woo, Kim Tae Woo, Jung Kyeo Woon, Kim Yoo Bin, Baro (B1A4), Sunhwa (Secret), Yoon Je Wook, Ahn Se Ha, No Min Woo, Jung Eun Pyo

.

O ostatniej dramie, która niespodziewanie skradła moje serce…

Przy tym niechcącym raz a dobrze wyginąć dramowym trendzie podróżowania w czasie mogłam tylko parsknąć śmiechem na pierwsze zdanie opisujące fabułę „God’s Gift – 14 Days”: „matka przenosi się w czasie o dwa tygodnie wstecz, aby uratować zmarłe dziecko”. No bo jak? Romanse fantasy się znudziły, to twórcy postanowili zrobić jakiś melodramat z ubolewającą matką?! Bardzo nie spodobała mi się ta myśl, ale po zeszłorocznym pominięciu „I Hear Your Voice” postanowiłam obejrzeć nową dramę Lee Bo Young zwyczajnie po to, aby się przekonać, czy wygrana Daesanga jakoś na nią wpłynęła? Wraz z pojawieniem się nazwiska Jo Seung Woo byłam już stuprocentowo kupiona, a potem jeszcze okazało się, że „God’s Gift – 14 Days” jest zupełnie inne niż się spodziewałam – mroczne, pełne scen akcji i w ogóle niemelodramatyczne… Po prostu w moim guście.

Usprawiedliwienia fanki oraz inność na tle innych tytułów

Przyznam, że nie byłam na bieżąco z oglądaniem tej dramy, bo wychodzę z założenia, że najpierw oglądam te, z którymi się męczę, a na później zostawiam moje ulubione, żeby mieć chęci do nich wrócić. Z tego powodu kompletnie przeoczyłam moment, w którym ludzie zaczęli narzekać na „God’s Gift – 14 Days”, będąc zmęczonymi ciągłymi zwrotami akcji i do końca nie wiedząc, jak się rozwinie historia. Co to za zarzuty?

Moje uwielbienie „God’s Gift – 14 Days” jest co prawda całkowicie subiektywne, ale nawet patrząc na to wszystko trzeźwym okiem, czy ludzie nie widzieli, że mieli przed sobą coś zupełnie innego niż wszystkie dramy? Jak można było tego nie docenić? Być może zostałam „zindoktrynowana” po obejrzeniu specjalnego odcinka „God’s Gift – 14 Days”, który pokazywał kulisy produkcji, ale dzięki niemu mam jeszcze większe mniemanie o tym serialu…

Zauważcie, że pomimo tego motywu podróży w czasie, przez który musiałam zakwalifikować dramę do gatunku fantasy, tak na dobrą sprawę jest ona mocno osadzona w rzeczywistości. Boskie, nadprzyrodzone czy jakiekolwiek inne siły nie ingerują dalej w fabułę, a bohaterowie dosłownie tarzają się po ziemi, próbując osiągnąć cel wszelkimi desperackimi metodami. Do tej pory nigdy nie został wyemitowany w koreańskiej telewizji publicznej „czysty” thriller… Popularne dramy o zemście to melodramaty z elementami thrillera i ze wszystkiego, co widziałam, uznaję „Shark” za najbliższe gatunkowi. Problem jest taki, że długi format 16-20 odcinków działa na niekorzyść, ponieważ trzeba cały czas utrzymywać napięcie i oferować nieoczekiwane zwroty fabuły. Dlatego tak powszechnie łączy się thriller z melodramatem w koreańskich dramach – są to dwa gatunki o wysokim stężeniu emocji, ale mimo to można „odpocząć” przede wszystkim w kwestii produkcyjnej, bo oczywiście trzy minuty rozdarcia emocjonalnego głównego bohatera, które można nagrać za jednym razem, nie równają się trzem minutom pościgu.

Wreszcie o fabule

„God’s Gift – 14 Days” nie odpoczywało. Drama byłaby jeszcze lepsza, gdyby miała np. tylko dwanaście odcinków, ale i tak jej scenariusz szalenie mi imponował, ponieważ naprawdę trzeba było się wysilić, aby to wszystko ogarnąć. Każda najmniejsza scena mogła mieć większe konsekwencje w przyszłości, więc z jednej strony teoretycznie rozumiem zmęczenie niektórych widzów, ale czy to właśnie nie jest warte zachwytu? Złożoność wątków „God’s Gift – 14 Days” jest tak głęboka, a ślepe zaułki w fabule tak liczne, że zwyczajnie podziwiam wyobraźnię scenarzystki.

Wyważone streszczenie fabuły jest niemożliwe, ponieważ musiałabym napisać kilkaset słów, skupić się na zaledwie pierwszych kilku odcinkach albo naprawdę ograniczyć się do paru zdań. Drama mimo swojej krótkiej, jak na koreańskie standardy, długości składa się z pewnego rodzaju większych wątków, „rozdziałów”. Poznajemy rodzinę Kim Soo Hyun (Lee Bo Young), która jest redaktorką telewizyjnego programu kryminalnego z rodzaju „Ktokolwiek widział…”. Jej mąż Han Ji Hun (Kim Tae Woo) jest prawnikiem, mają razem jedną córkę Saet Byul (Kim Yoo Bin). Dziewczynka zostaje porwana podczas emisji programu Soo Hyun, więc cały kraj widzi jej rozpacz. Z powodu swojej histerii fatalnie współpracuje z policją, dlatego wkrótce ciało zmarłej Saet Byul zostaje wyłowione z jeziora, w którym później sama Soo Hyun popełnia samobójstwo. W tym samym czasie gangsterzy próbują tam utopić także prywatnego detektywa Ki Dong Chana (Jo Seung Woo), więc oboje magicznie cofają się w czasie o dwa tygodnie, nie tracąc pamięci. Różne okoliczności sprawiają, że zaczynają ze sobą współpracować, aby odnaleźć seryjnego mordercę, który był tematem programu Soo Hyun i który, jak ona sądzi, porwie jej córkę za dwa tygodnie.

„God’s Gift – 14 Days” dzieli się więc na następujące części… Pierwsze dwa odcinki tworzą podstawę dla całej dramy przez porwanie Saet Byul oraz całą karuzelę emocji, przez którą Soo Hyun wpada w depresję, popełnia samobójstwo, a powracając w trzecim odcinku, te same emocje wraz z poczuciem winy popychają ją do chęci osobistego znalezienia sprawcy. Następnie mamy jej desperackie śledztwo, cofanie się po własnych śladach, próby wyciągnięcia dosłownie wszystkiego z pamięci, no i ogólne poczucie beznadziejności, ponieważ nikt nie wierzy głównej bohaterce, że jej córka zostanie zabita.

Fabuła „God’s Gift – 14 Days” została podzielona na większe wątki, które za każdym razem dotyczą nowego podejrzanego, a trzeba powiedzieć, że Soo Hyun i Dong Chan spotykają całą menażerię psychopatów… W pewnym sensie zdradzam wam fabułę, ale trudno bez tego mówić o tej dramie bez bycia zaledwie powierzchowną. To były właśnie te wspomniane wcześniej ślepe zaułki. Gdyby obyło się bez nich, uważam, że drama popadłaby w rozciąganie wątku, bo ile można wałkować jednego podejrzanego?

Potencjalne źródła irytacji widza

Możecie się zapytać, skąd ten cały szał? Z pewnego punktu widzenia „God’s Gift – 14 Days” to po prostu próba stworzenia czegoś innego w świecie koreańskich dram poprzez kopiowanie amerykańskich wzorców. Nie przełożono ich, poddając „koreanizacji” – „God’s Gift – 14 Days” to drama w amerykańskim stylu, choć na standardy tamtych seriali raczej nie zabłysnęłaby niczym. Spopularyzowane w Azji przez chińskie dramy „Bu Bu Jing Xin” i „Jade Palace Lock Heart” podróżowanie w czasie stało się na zachodnią modłę jedynie elementem nadnaturalnym, który po prostu istnieje. Nie zobaczymy żadnych konsekwencji cofnięcia się Soo Hyun i Dong Chana; na szczęście podarowano sobie też koncept kilku „ja” z alternatywnych rzeczywistości i przykrych efektów zmieniania historii. Bohaterowie dostają po prostu od opaczności trochę więcej wskazówek mogących pozwolić im na uprzedzenie tragedii. Walka z przeznaczeniem, która przez długi czas wydaje się bezcelowa oraz motyw „każdy może być podejrzanym” to oczywiście nic nowego.

Patrząc jednak bez kontekstu zachodnich seriali, „God’s Gift – 14 Days” broni się swoją „oryginalnością” na tle innych koreańskich dram, których treści są bardzo ograniczone tematycznie. To nie jest drama o zemście, nie nazwałabym jej też kontynuacją dwuletniego trendu podróży w czasie, bo mimo wszystko nie mamy istnienia w dwóch miejscach równocześnie, tylko fabuła idzie jednym torem. Śledztwo Soo Hyun jest już wystarczająco skomplikowane przez mnogość bohaterów, więc przynajmniej nie dołożono jeszcze jakiś niepotrzebnych problemów związanych z konsekwencjami cofnięcia się w czasie. Mamy przecież męża-prawnika, detektywa policji będącego w złej relacji z Dong Chanem, piosenkarza, który jest tak urwany z choinki, że od razu można coś podejrzewać, upośledzonego kolegę Saet Byul, jego babcię, która sama próbuje desperacko udowodnić niewinność skazanego dawno temu syna Dong Ho (brata Dong Chana) i samego głównego bohatera, który z jednej strony wygląda na wspaniałego rycerza Soo Hyun, ale jego powiązania ze wszystkimi zaczynają zastanawiać. I oczywiście w sprawę zamieszany jest prezydent… Zawsze musi być ktoś z wysokiego szczebla…

Kiedy jednak nie można się czepiać szczątkowego elementu fantasy, wiem, że najpopularniejsze zarzuty w kierunku „God’s Gift – 14 Days” dotyczyły głównej bohaterki i jej córki. W teorii wątek zdesperowanej matki to najprostsza zagrywka na uczuciach – co tam jakaś wydumana, między-wymiarowa miłość między bohaterami, kiedy drama odwołuje się do najbardziej podstawowych uczuć rodzicielskich? Kim Soo Hyun niezliczoną ilość razy jęczy za swoją córką, wołając chyba kilkaset razy jej imię i uparcie pytając się w każdym odcinku, gdzie ona jest. To pierwsza taka rola Lee Bo Young i jest nieco trudna w ocenie, ponieważ nie wzbudza początkowo sympatii, jak powinna. Soo Hyun jest surową matką, a Saet Byul nieposłuszną córką z tendencją do bezmyślnego znikania.

Jednak osobiście uważam to za „dobre wady”, gdyż śliczny, idylliczny obrazek kochającej matki z córką uznałabym za zbyt oklepany… To chyba naturalne, że zrozpaczona główna bohaterka często nie myśli i kierując się wyłącznie emocjami, popełnia głupie decyzje i jest irytująco uparta. Lee Bo Young nie jest żadną Jodie Foster lub Julianne Moore, ale w sumie bardzo spodobał mi się jej występ, który popchnął ją do ekstremalnego aktorstwa emocjonalnego i fizycznego.

Młodą Kim Yoo Bin grającą Saet Byul również po namyśle oceniam dobrze ze względu na to, że zagrała wbrew temu, co wcześniej pokazywała. Z reguły grała nad wyraz dojrzałe dziewczynki, a tu była po prostu dzieckiem, które nie zawsze zdawało sobie sprawę z niebezpieczeństwa, w jakim się znajduje. Tak więc marudzenie innych widzów nad tymi dwiema bohaterkami to dla mnie subiektywizm, który mnie nie dotyczy.

Czarny koń

Można postrzegać upartą Kim Soo Hyun jako bohaterkę na jedno kopyto, ale niezmiernie się cieszę, że Jo Seung Woo wreszcie otrzymał ogromną sympatię ze strony widzów i przede wszystkim stał się popularny również w internecie. Tak na marginesie polecam jego filmy „Tazza: The High Rollers” i „Who Are You?”. Ale czy można go nazywać czarnym koniem tej dramy..,? W sumie kiedy pojawił się news o jego angażu do „God’s Gift – 14 Days”, ogarnęło mnie przeczucie, że wbrew moim uprzedzeniom mogłaby to być naprawdę dobra drama, skoro sam Jo Seung Woo ją wybrał… Przynajmniej rolę wziął sobie interesującą, ponieważ Ki Dong Chan to taki idealny bohater dramowy – nie jest oczywiście stereotypowym chaebolem, ma swoje wady, ale także urok krętacza, pomaga głównej bohaterce w uratowaniu córki bez żadnych podtekstów romantycznych, potrafi tak samo być świetny w scenach akcji jak i scenach dramatu, no i gra na gitarze, hahaha. Początkowy typ spod ciemnej gwiazdy staje się najwspanialszym towarzyszem – taka zmiana nie może się nie podobać… Pewnie dlatego zwroty akcji nie ominęły tej postaci, żeby bardziej wstrząsnąć widzem.

Czarnym koniem nazwałabym też samo „God’s Gift – 14 Days”. Pomijając kwestię tego niespodziewanego przypadnięcia mi do gustu, drama może nie miała wielkiej oglądalności przez rywalizację z „Empress Ki”, ale zdobyła ogromną popularność w internecie (szczególnie Ki Dong Chan). Nie wiem do końca, czy „God’s Gift – 14 Days” było kręcone na żywo, czy nie, niemniej reżyseria, zdjęcia, efekty specjalne, muzyka, wszystko jest w tej dramie świetne od początku do końca! „Empress Ki” zabawiało widzów chwilowo swoim szaleństwem, ale mam nadzieję, że w porównaniu do tego „God’s Gift – 14 Days” zostanie zapamiętane na dłużej jako dobrze nakręcona drama z cudowną obsadą. Tylko mogło być paru idoli mniej…

Mogę się zgodzić z paroma zarzutami stawianymi „God’s Gift – 14 Days”, jednak niczego nie można porównać z tym, jaką przyjemność czerpałam z oglądania tego serialu. Doceniam trzymanie się kanonów gatunku i niezanieczyszczanie go „obowiązkowymi” elementami koreańskich dram takimi jak romans lub melodramat.

Zdobyte nagrody

2014 SBS Drama Awards:

  • New Star Award dla Sunhwy

Ocena:

Fabuła – 8/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 8/10

Wartość rozrywki – 10/10

Średnia – 9/10

Reklamy

12 komentarzy dotyczących “God’s Gift – 14 Days

  1. A jak dla mnie bardzo dobra produkcja (chyba też zostałam zindoktrynowana odcinkiem specjalnym:). Oceniam oczywiście w kategorii dram koreańskich. O dziwo – nie przewijałam, bo nie było nic do omijania,żadnych zapychaczy! I to obejrzałam God,s Gift… tuż po Empress KI, gdzie z kolei męczyłam się momentami potwornie. Uwielbiam takie thrillery, wątki fantasy absolutnie mi nie przeszkadzały i jeśli możesz polecić coś w tym stylu, to chętnie się zabiorę za coś podobnego. Widziałam oczywiście już Bad Guys, Ghost, Black & White (tajwańskie zdaje się), Sign. Special affairs team TEN nie udało mi się znaleźć swego czasu, widziałam tylko 1 odcinek w sumie.

    Polubienie

  2. lucyfer

    Orphan Black… bez rewelacji 2 sezon,
    orginals, tego nie da się porównać do pamiętników wampirów:d sezon genialny, jeden z najlepszych u boku gry o tron, detektyw, Hannibala w tym roku. jak ktoś lubi naprawdę, mroczne klimaty, to serial dla niego
    p.s pamiętniki wampirów do 2 i 3 sezonu, nie były takie złe:d

    Polubienie

  3. lucyfer

    jego grę aktorska:d
    zdecydowanie wolę kobiety, szczególnie Koreanki:d
    np Lee Yeon Hee mogłaby mówić cały dzień o ziemiankach i tak bym wzroku od niej nie oderwał:d
    przy okazji, polecam serial The Originals – o wampirach

    Polubienie

    • Jak widzę, że to spin-off Pamiętniczków Wampireczków, to nie widzę tego dobrze ;P
      U mnie z niekoreańskimi serialami słabo, ze wszystkim stoję w dziwnych miejscach, a oglądam raptem 3. Muszę wreszcie zacząć 2 sezon Orphan Black…

      Polubienie

  4. lucyfer

    koreańskie dramy i ich wada polega, na tym, że są schematyczne, ale maja to coś, że się ogląda i nie chce się przestać. np moja ulubiona drama thank you, i am sorry i love you czy winter z 2013:obejrzałem, chyba po 8 razy i nigdy mi się nie znudzą :d a jeszcze 2 miesiąciące i moja najbardziej oczekiwana drama azjatycka w tym roku It’s Okay, That’s Love:d, czekam, jeszcze na one litre of tears, ale coś czuje, że nie emitują ją:d

    Polubienie

  5. lucyfer

    a przy okazji ocena serialu dużo. według mnie zawyżona, ponieważ ma wiele wad, które momentami irytują, np matka wchodzi do pomieszczenia przesłuchać, próbując zabić podejrzanego, powstrzymują ją i nawet ją nie zjebali, a kilka dni później ta sama akcja z kolejnym i chyba jeszcze jednym. w rzeczywistości by już dawno dostała zarzuty. kolejna sprawa powiązanie morderców, dla mnie za za łatwo, w kilka dni praktycznie cały seoul wyczyścili z psychopatów:d a najbardziej drażni mnie to w tej dramie, że wiadomo, że główni bohaterowie, nie mogą zginąć przed ostatnim odcinek iem, jeśli w ogóle zginą i przez takie coś, seriale azjatyckie nigdy nie dorównają seriala usa. główny bohater, który pomagał, matce szukającej swojej córki, powinien do 15 odcinka umrzeć już chyba z 20 razy albo więcej:d
    gdyby główni bohaterowie np ginęli w środku serialu, to ten serial byłby czymś innym :d

    Polubienie

    • Czytałam właśnie średnio schlebiającą analizę God’s Gift, która tak jak ty wskazywała wiele wad i porównywała do amerykańskich seriali, przez co chciałam właśnie podkreślić – drama sama w sobie to nic specjalnego, ale gatunkowo się broni (napięcie jest? jest! to mamy thriller!). Poza tym ocena wyszła, jaka wyszła – nie powiesz że God’s Gift nie wygląda dobrze, a że mi się bardzo podobało, to ‚wartość rozrywki’ ciągnie w górę ;P

      Polubienie

  6. lucyfer

    zapytam, jak rozumiecie końcówkę, czy główny bohater zginął na końcu, bo w ostatniej scenie je razem z matką tej dziewczynki, a po chwili matka wraz z córką sama spacerują . a kilka chwil wcześniej jest w wodzie i wygląda jakby umierał

    Polubienie

    • Ech, takie sceny to zawsze „co by było gdyby” czyli szczęśliwe wyobrażenia. Umarł jak nic. Dodam zresztą, że w specialu było jeszcze pokazane alternatywne zakończenie, w którym Dong Chan czyta Saet Byul tę historię o Śmierci i Matce, która jako animacja była w pierwszym odcinku.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: