100 koreańskich filmów, które warto znać. Część VI: melodramaty/romanse

Dramat to najczęstszy gatunek filmowy na świecie, a przy koreańskiej cenzurze, kiedy kochankowie nie mogą robić nic bardziej erotycznego, jeszcze łatwiej o melodramat. Tylko ile dobrych powstało?

Kolejnym czynnikiem, przez który melodramat jako gatunek jest tak popularny w koreańskiej kinematografii, jest sentymentalność tego narodu. Albo może wyolbrzymiam i wszędzie powstaje mnóstwo melodramatów i dramatów, ale w Korei ckliwe historie szczególnie zyskują posłuch.

Nie mam żadnej pewności siebie, jeśli chodzi o ten gatunek, bo jak wiecie, częściej lubię z niego szydzić jako z wyciskających łzy, kiczowatych historyjek. Tak samo nie jestem pewna przy dramatach, bo po prostu zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę niewiele tego widziałam (w końcu nie są to moje ulubione filmy…). To był właśnie główny powód, dla którego moja lista jest listą filmów, które mogę polecić, a nie które uznaję za najlepsze. Byłoby to zbyt niebezpieczne…

Skoro nie jestem fanką gatunku, poniższe zestawienie zawiera filmy, które odniosły znaczący sukces. Nie wszystkie były dla mnie wielką rozrywką.

51. „Il Mare” (2000)

Reżyseria: Lee Hyun Seung

Obsada: Jeon Ji Hyun, Lee Jung Jae

Listę rozpoczynam filmem, który jest bardziej znany ze swojego amerykańskiego remake’u „Dom nad jeziorem”, ale wielu powie, że oryginał jest najlepszy. „Il Mare” to pierwszy film Jeon Ji Hyun po tym, jak stała się gwiazdą reklam, więc był nagłaśniany. Nie uważam jednak, że jest przeceniony. Z pewnością nie jest to głębokie kino, które zostaje w pamięci na dłużej, ale też nie zbyłabym „Il Mare” jako zbyt ckliwego filmu, bo tak naprawdę więcej zostało widzom do domyślenia się. Po tylu latach wciąż imponuje swoimi pięknymi zdjęciami, a tym bardziej młodymi Jeon Ji Hyun i Lee Jung Jae.

52. „The Classic” (2003)

Reżyseria: Kwak Jae Yong

Obsada: Son Ye Jin, Jo Seung Woo, Jo In Sung

Ten tytuł uczynił z Son Ye Jin gwiazdę, choć reżyser „My Sassy Girl” w swoim kolejnym projekcie poszedł zupełnie inną drogą, kręcąc typowy, sentymentalny film o pierwszych miłościach, który w dodatku nazywa się „The Classic”. Son Ye Jin gra dwie rolę matki i córki, a partnerami obu tych postaci są Jo Seung Woo i Jo In Sung. Nie jestem zachwycona „The Classic”, ale film był wielkim hitem w Azji, więc warto o nim wspomnieć. Son Ye Jin i Jo In Sung byli jeszcze wtedy nieopierzeni, więc zalety ograniczają się do Jo Seung Woo, pięknej muzyki i garści kultowych scen.

53. „A Moment to Remember” (2004)

Reżyseria: John H. Lee

Obsada: Son Ye Jin, Jung Woo Sung

Kolejny kultowy film królowej melodramatów Son Ye Jin to wyciskająca łzy historia młodego małżeństwa, w którym żona z powodu Alzheimera zapomina stopniowo wszystko, w tym swojego męża. To nic oryginalnego, ale film cieszy się bardzo dobrą opinią zaskakująco właśnie wśród zachodniej widowni, która twierdzi, że dawno ich tak nic nie wzruszyło. Dla mnie „A Moment to Remember” jest po prostu zwykłym melodramatem – Son Ye Jin i Jung Woo Sung owszem, są bardzo ładną parą, ale aktorstwo w tym filmie nie jest wybitne. To jednak takie sobie zdanie osoby, która nie przepada za gatunkiem.

54. „My Mother, The Mermaid” (2004)

Reżyseria: Park Heung Shik

Obsada: Jeon Do Yeon, Park Hae Il

„My Mother, The Mermaid” to najmniej melodramatyczny film z całego zestawienia, dlatego dopisałam, że biorę pod uwagę również romanse. Jeon Do Yeon podobnie jak Son Ye Jin w „The Classic” gra role zarówno matki, jak i córki, ale zamiast retrospekcji mamy tu niewytłumaczalną podróż w przeszłość, dzięki której główna bohaterka spotyka swoją matkę w jej młodości. Znowu to nic specjalnego, ale 90% filmów Jeon Do Yeon jest godnych polecenia ze względu na wyśmienite aktorstwo. Tutaj odgrywa sentymentalny, niewinny romans razem z Park Hae Ilem będącym na jeszcze na początku kariery.

55. „You Are My Sunshine” (2005)

Reżyseria: Park Jin Pyo

Obsada: Jeon Do Yeon, Hwang Jung Min

Reżyser Park Jin Pyo znalazł dobrą receptę na wyciskacz łez. Sytuacja bohaterów „You Are My Sunshine” jest tak beznadziejna, że nie trzeba tego jeszcze bardziej podkręcać wymuszonym melodramatem i odpowiednimi ujęciami. To kolejny z wielu filmów, które ogląda się tylko i wyłącznie dla aktorstwa, a oboje Jeon Do Yeon i Hwang Jung Min zostali nagrodzeni za swoje role. On gra poczciwego rolnika, który zakochuje się w kelnerce. Później okazuje się, że ona jest nosicielką wirusa HIV, były mąż-oprawca zmusza ją do prostytucji i trafia do więzienia za świadome zarażanie innych. Sporo tych kłód na drodze do miłości…

56. „Maundy Thursday” (2006)

Reżyseria: Song Hae Sung

Obsada: Lee Na Young, Kang Dong Won

„Maundy Thursday” jest depresyjnym filmem, dlatego nie potrafiłam się o nim dobrze wypowiedzieć w recenzji, ale faktem jest, że pomiędzy nim, a kolejnym na liście „Closer to Heaven” nie było większego hitu kinowego z tego gatunku. Film opowiada o specjalnej więzi, jaką nawiązują oczekujący na wyrok śmierci Kang Dong Won oraz ofiara gwałtu w dzieciństwie Lee Na Young, która ma myśli samobójcze. Poznajemy ich tragiczne dzieciństwo, zostajemy raczeni drobnymi chwilami „szczęścia” podczas jej odwiedzin w więzieniu, jednak z góry wiadomo, jak to się kończy, więc trzeba przygotować paczkę chusteczek.

4_157. „Closer to Heaven” (2009)

Reżyseria: Park Jin Pyo

Obsada: Kim Myung Min, Ha Ji Won

„Closer to Heaven” wydaje się kuzynem „You Are My Sunshine” jako hard-hitting melodrama w reżyserii tego samego Park Jin Pyo. Znowu mamy bohaterów w nieciekawej sytuacji oraz rozwijającą się mimo to wielką miłość, która jednocześnie jest epicka i zwyczajna. Kim Myung Min gra nieuleczalnie chorego na chorobę Lou Gehriga bohatera, a Ha Ji Won jest pracownicą kostnicy, która staje się jego żoną i towarzyszy mu przez wszystkie stadia wiotczenia mięśni aż do jego śmierci. Strasznie smutny film. Warty obejrzenia dla roli Kim Myung Mina, który jest jednym z nielicznych method actor i jego fizyczną transformację w „Closer to Heaven” można porównać do tego, co potrafią wyprawiać Daniel Day-Lewis czy Christian Bale.

58. „Late Autumn” (2011)

Reżyseria: Kim Tae Yong

Obsada: Tang Wei, Hyun Bin

Remake klasyku z lat 60. (nie pierwszy) jest chwalony i krytykowany, ale to przynajmniej intrygująca pozycja w koreańskim kinie poprzez lokalizację w Seattle, anglojęzyczne dialogi i chińską aktorkę Tang Wei w roli głównej. Chińska kobieta dostaje 3-dniową przepustkę, żeby pójść na pogrzeb matki i spotyka po drodze koreańskiego żigolo, z którym przeżywa krótki romans pomimo ograniczeń czasowych i bariery językowej. Nie jest to „Przed zachodem słońca”, bo przez język trudno o głębokie dialogi, ale klimat jest z pewnością wyjątkowy.

59. „Introduction to Architecture” (2012)

Reżyseria: Lee Yong Joo

Obsada: Uhm Tae Woong, Han Ga In, Suzy z miss A, Lee Je Hun

Kiedy wydawało się, że melodramaty są raczej ginącym gatunkiem, „Introduction to Architecture” stało się popkulturowym fenomenem i byłoby największym kinowym hitem gatunku w historii, gdyby nie późniejsze „Wolf Boy” i „Miracle in Cell No. 7”. To od tego filmu rozpoczęła się tak naprawdę wielka sława Suzy, gdyż większość jego widzów stanowili zaskakująco mężczyźni, którzy ze wzruszeniem wspominali własne pierwsze miłości. Fabuła oklepana, ale zaskakująco dobrze się to oglądało.

60. „Wolf Boy” (2012)

Reżyseria: Jo Sung Hee

Obsada: Song Joong Ki, Park Bo Young

„Wolf Boy” może się na pierwszy rzut oka wydawać koreańską odpowiedzią na te wszystkie modne wśród nastolatków filmy o wampirach i wilkołakach, ale niespodziewanie wyszło z tego coś o wiele inteligentniejszego, bardziej przejmującego i paradoksalnie „rzeczywistego”, bo wilkołak wilkołakiem (element fantasy), ale jest jak szczeniak, a nie obiekt romantycznych uczuć ludzkiej dziewczyny. Trudno to opisać, ale „Wolf Boy” jest naprawdę ładną, choć bardzo smutną bajką. Song Joong Ki absolutnie imponuje w swojej roli.

61. „Miracle in Cell No. 7” (2013)

Reżyseria: Lee Hwan Kyung

Obsada: Ryu Seung Ryong, Kal So Won

Największy hit kinowy spośród wszystkich koreańskich melodramatów w historii co ciekawe jako jedyny ze wszystkich wymienionych przeze mnie nie jest w ogóle romansem. W swojej pierwszej głównej roli Ryu Seung Ryong wciela się w postać opóźnionego w rozwoju ojca, który zostaje niesłusznie skazany za morderstwo i tak tęskni za swoją córką, że współwięźniowie postanawiają przemycić dziecko do celi. Wyciskacz łez dla całej rodziny, bardzo efektywny.

Honorowo wyróżniając, pragnę wspomnieć o mało znanym filmie „Who Are You?” (2002) z Jo Seung Woo i Lee Na Young, które jest uznanym urban melodrama, ale pewnie nigdy bym nawet o nim nie usłyszała, gdyby nie moja sympatia do tych aktorów. Z chęcią wciągnęłabym go listę, ale moja osobiste uwielbienie niestety przegrało z powyższymi hitami.

Inne filmy, które ewentualnie są znane zagranicą lub w jakimś stopniu chwalone (ale nie pomyślałam o ich włączeniu do głównego zestawienia) to „Happiness” (2007) z Lim Soo Jung i Hwang Jung Minem, „My Dear Enemy” (2008) z Jeon Do Yeon i Ha Jung Woo, „My Wife Got Married” (2008) z Son Ye Jin, Kim Joo Hyukiem i Joo Sang Wookiem oraz „Always” (2011) z So Ji Subem i Han Hyo Joo. Jak widzicie, wychodzi na to, że królowymi koreańskich melodramatów są Son Ye Jin (niewinny typ) i Jeon Do Yeon (bardziej dramatyczny typ)…

_____________________________

100 koreańskich filmów, które warto znać.

Inne części:

Część I: blockbustery
Część II: wojenne
Część III: kryminalne
Część IV: komedie romantyczne
Część V: thrillery/horrory
Część VI: melodramaty/romanse
Część VII: komediodramaty/komedie
Część VIII: historyczne
Część IX: gangsterskie
Część X: dramaty

Kolejne 60 koreańskich filmów,
które warto znać.

Inne części:

Część I: komedie
Część II: blockbustery/sensacyjne/gangsterskie/kryminalne
Część III: komedie romantyczne/melodramaty/romanse
Część IV: thrillery/horrory
Część V: dramaty

Reklamy

7 myśli nt. „100 koreańskich filmów, które warto znać. Część VI: melodramaty/romanse”

    1. Ściągnąć torrentami lub obejrzeć online na stronach z dramami, gdzie wrzucają również filmy i na „zwykłych” stronach z filmami online jak np. zalukaj. Jeśli nie znajdziesz po tytule Wolf Boy, poszukaj A Werewolf Boy.

      Lubię to

  1. Late Autumn nie zrobił na mnie zbytniego wrażenia – może dlatego, ze jest taki „nie azjatycki”.Ale podobnie jak ty wszystkie filmy z Jeon Do Yeon mozna w ciemno ogladać i nie zawieść się – jak ona to robi?dodać ttzeba i najnowszy „Way back home” – dobre kino.
    Brakuje mi za to i to bardzo:” 내 여자친구를 소개합니다”-czyli Windstrucka – choć za Chiny Ludowe nie wiem jak wpadli na takie przetłumaczenie tytułu :)

    Lubię to

  2. Również nie jestem wielką fanką gatunku, ale jak już jakiś melodramat mi się spodoba to od razu trafia do ulubionych. Tak jest chociażby z Maundy Thursday, który jest przejmująco smutny i wycisnął ze mnie hektolitry łez, a jednak ubóstwiam ten film i zawsze go gorąco polecam. Z powyższej listy obejrzałam jeszcze Wolf Boy’a i też strasznie mi się podobał. Całkowicie się zgadzam, że Song Joong Ki był fantastyczny i bardzo wiarygodny. Z melodramatów obejrzałam jeszcze Only You, ale wydał mi się zbyt oklepany i średnio mi się podobał.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s