Dotychczas moje analizy koreańskiego box office gloryfikowały jego rozkwit, który od dwóch lat był rekordowy. Zwróciłam na to uwagę w 2012 roku, porównałam fragmenty 2012 i 2013 ze sobą, aby pokazać wzrost oraz ogólnie podsumowałam 2013 rok, starając się udowodnić wyższość koreańskich filmów  nad zagranicznymi w rodzimym box office. Za każdym razem pisałam taki wieńczący cały tekst banał, że ciekawe kiedy ta dobra passa się skończy? Prawdę mówiąc, liczyłam na to, że może nie będą od razu bite wielkie rekordy, ale jakoś tak kroczek po kroczku wyniki z roku na rok będą coraz lepsze, zważywszy na coraz wyższy poziom koreańskich produkcji, które w sezonie ogórkowym mogą spokojnie rywalizować z hollywoodzkimi blockbusterami. Jednak przewidywana bessa właśnie nastąpiła…

…choć to tylko cisza przed burzą. Na szczęście.

Może najpierw was uprzedzę, że nie będę tutaj kreślić żadnego czarnego obrazu. Pierwsze półrocze 2014 roku było z pewnością nieco rozczarowujące, jednak w sezonie letnim producenci już sobie odbijają, ponieważ film „Roaring Currents” zbliża się do pobicia wszelkich rekordów w równie rekordowym czasie czyli nie będąc na siłę trzymanym na ekranach jak „The Thieves” lub „Masquerade”. O tym i innych letnich blockbusterach będzie później. Być może roczna frekwencja w kinach wyjdzie jeszcze na wyższą niż w roku poprzednim, ponieważ trzeba pamiętać, że w pierwszej połowie mamy tylko Seollal w styczniu, który jest kinowym sezonem, a w drugiej połowie przełom lipca i sierpnia, Chuseok i oczywiście Boże Narodzenie są okresami równie wzmożonego ruchu w koreańskich kinach.

Podaje się dwa powody gorszych niż przewidywano wyników w box office. Pierwszy jest niezależny od nikogo, ponieważ jest nią kwietniowa tragedia promu Sewol, przez którą państwo koreańskie pogrążyło się w długiej żałobie. W pierwszym tygodniu od czasu tragedii frekwencja rzeczywiście była mniejsza, ale później wszystko wróciło do normy. Pamiętam jednak zmartwienie producentów, którzy szykowali w tym roku parę filmów z morskim motywem („Roaring Currents”, „The Pirates”, „Haemoo”). Poważnie zastanawiano się czy wypada pokazywać ludziom coś takiego jak wojenne „Roaring Currents”, w którym ludzie giną na morzu, ale jak widać, jest to obecnie wielki hit i może stanie się największym w historii (są na to szanse już w poniedziałkowych wynikach koreańskiego box office!). Jednakże przesunięte premiery zaczęły się nakładać na siebie i obecnie mamy na ekranach wiele podobnych do siebie filmów, przez co osiągane wyniki są mimo wszystko mniejsze – pomimo kiepskich recenzji zakładam na przykład, że „The Pirates” osiągnęłoby o wiele więcej na premierze, gdyby nie bezpośrednia rywalizacja ze wspomnianym filmem bitewnym…

Cóż, przestaję rozwijać własne teorie, kiedy możecie nie mieć do czego się odnieść i zachęcam do przeanalizowania dwóch sporządzonych przeze mnie tabel z wynikami box office w 2013 i 2014 roku. Do tej pory zawsze doliczałam filmy mające premierę w grudniu rok wcześniej, ponieważ są nadal pokazywane w styczniu i czasem lutym roku następnego. Tym razem postanowiłam z tego zrezygnować i skupić się wyłącznie na komercyjnych tytułach mających swoją premierę między 1 stycznia, a 30 czerwca. Nie jest to wcale lepszy pomysł, ponieważ wielkie hity, które miały premierę pod koniec grudnia („The Suspect”, „The Attorney”…), zarabiały na siebie głównie w styczniu, ale trzeba było ustalić jakieś ramy. Drugą „nowością” jest to, że wzięłam do obliczeń wszystkie wydane w tym okresie komercyjne filmy, a nie tylko te, które osiągnęły „próg przyzwoitości” czyli milion widzów w kinach. W końcu mamy bessę, co nie?

Zawsze zaznaczałam na żółto filmy, na które poszło ponad 4 mln widzów, ale jak widać, mamy tylko jeden taki hit – komedię „Miss Granny”. Przeanalizuję to jeszcze głębiej, ale najpierw tabela z zeszłorocznymi wynikami. Jedna sprawa, że wyszło wtedy więcej filmów (przez tragedię promu Sewol uciekł jeden tydzień premier), ale różnica wynosi tylko 3 tytuły. Tak czy siak powyższy box office 2014 roku odnotował spadek o 36,76% w porównaniu do poniższego:

Widać znaczną różnicę, co nie? Mieliśmy w tym roku opóźnioną premierę filmów, które tkwiły od dawna w produkcyjnym piekle i gdy wreszcie ujrzały światło dzienne, bez niespodzianek osiągnęły żenujące wyniki. Chodzi tu o „Mr. Perfect” i „The Actress Is Too Much”. W zeszłym roku odkopano „In My End Is My Beginning” oraz japońską koprodukcję „Good Friends”, ale mimo wszystko w przypadku dwóch pierwszych tytułów można było mieć nadzieję na jakikolwiek sukces przy znanych nazwiskach i większej „komercyjności”…

Kolejne dwa powody bessy

Jednak co się stało, że murowane hity „The Law of Pleasures” lub „Crying Man” (no przecież Jang Dong Gun w filmie reżysera „Ahjussi”!!!) osiągnęły tak niskie wyniki? Tu wracam do wątku gorszych niż przewidywano wyników w box office i prezentuję ich drugi powód, który usłyszałam w którymś z odcinków „Entertainment Weekly” KBSu – kiepski PR. Weźmy sobie za przykład styczeń, kiedy jest święto Seollal i całe rodziny idą wtedy do kina. W zeszłym roku właśnie w tym okresie pojawiło się „Miracle in Cell No. 7”, które obecnie jest w ścisłej czołówce box office wszech czasów. Film wybitnie dla ludzi w każdym wieku, ale dla dorosłych znalazła się też alternatywa w postaci szpiegowskiego „The Berlin File”. W tym roku na Seollal ludzie najczęściej wybierali w kinie animację Disneya „Frozen”, a rodzime „Miss Granny” gdzieś się wychylało, choć znajdowało się na wiecznym drugim miejscu. Zakładałam, że doskonale poradzi sobie „Blood-Boiling Youth”, ale osiągnęło zaledwie przyzwoity wynik.

Kiepski PR w tym przypadku polegał na niedokładnym sprecyzowaniu, dla jakiej grupy wiekowej mają być filmy. „Blood-Boiling Youth” jest problematyczne, bo to niby film dla młodzieży, choć później staje się na tyle poważny, że idealną grupą wiekową wydaje się być wąski przedział młodych dwudziestolatków. Sageuk „The Huntresses” był tragiczny i osiągnął równie tragiczny wynik, choć wysunięto w programie tezę, że gdyby zareklamowano go jako film dla młodzieży, mogło by pójść mu lepiej… W końcu sageuki wybierają głównie dorośli, ale ten ze swoim żenującym humorem absolutnie się dla nich nie nadaje. Ostatnim przykładem może być „The Law of Pleasures”, które miało premierę na Walentynki. Moim zdaniem kiepsko nadaje się do oglądania w parach, bo to typowy film z motywem girl power.

Moja własna teoria jest taka, że w tym roku Koreańczycy zwyczajnie nie zostali uraczeni dobrymi filmami, które przystawałyby do medialnego szumu. Nie było żadnego drugiego „The Berlin File” albo „New World”. Może gorsze wyniki są spowodowane brakiem filmu z  Ha Jung Woo w pierwszej połowie lub paru z Hwang Jung Minem? Oni zawsze przyciągają widzów (patrz: dobry wynik kiepskiego melodramatu „Man in Love”), a w tym półroczu najczęściej był widoczny Jung Jae Young (3 filmy!!!), który absolutnie nie posiada takiego star power. Dobra, trochę żartuję. Wracając jednak do jakości filmów, „The King’s Wrath” i „The Target”, które osiągnęły jedne z najlepszych wyników, spotkały się z mieszanymi, lekko negatywnymi recenzjami. Ludzie i tak poszli na te tytuły, bo akcja i lubieni aktorzy (Hyun Bin wracający z wojska oraz Ryu Seung Ryong po sukcesie „Miracle in Cell No. 7”), ale frekwencja nie wyniosła 5 mln, których się spodziewałam.

Ciekawe jest jednak to, że kilka filmów „wybiło” się tylko i wyłącznie na przekazywanym dobrym słowu o nich, chociaż „wybicie się” to trochę za dużo powiedziane, skoro cały czas piszę o bessie. „Roving Edge” jest skromną adaptacją powieści Keigo Higashino z Jung Jae Youngiem i Lee Sung Minem w rolach głównych, więc, jak już wspomniałam, nie jest to jakiś szczególny wabik na widzów, ale można być pewnym doskonałego aktorstwa. Niewiele zabrakło temu thrillerowi do miliona widzów, jednakże w jego przypadku to wielki sukces przy tak znikomej reklamie. Jeszcze ciekawszym przypadkiem jest inny thriller, „A Hard Day” z Lee Sun Gyunem i Jo Jin Woongiem, którego recenzenci ocenili podobnie jak „Roving Edge” – nic nowego, ale za to wykonane doskonale. Ten film nigdy nie był na pierwszym miejscu w box office, ale po cichutku i pomalutku uzbierał sobie 3 mln widzów, co jest świetnym wynikiem w świetle tego półrocza i chyba największym hitem w karierze Lee Sun Gyuna.

A teraz dobre prognozy…

Ostatnią ciekawostką jest indie dramat „Han Gong Joo”, który pobił rekord filmów niezależnych z wynikiem 223.297 tys. widzów  kinach (zdeklasował z tronu „Jiseul”, które zebrało 144.500 tys.). Nie można pokładać nadziei w niezależnym kinie, ale to chyba wprawia w dobry humor, co nie? W ogóle „Han Gong Joo” zebrało masę nagród chyba z każdego festiwalu filmowego, na jakim było. Trudno jednak powiedzieć, czy koreańskie kino potrzebuje właśnie takich wartościowych produkcji, czy więcej blockbusterów. „Roaring Currents” nie zbiera wcale świetnych recenzji, ale podobno szczyci się doskonałymi efektami specjalnymi, no i jest pierwszym w historii filmem o generale Yi Sun Shinie, który jest jednym z najbardziej gloryfikowanych bohaterów w koreańskiej historii. Wcześniej nakręcenie inscenizacji bitwy pod Myeongnyang było niemożliwe czysto z powodów technicznych, więc teraz Koreańczycy najwyraźniej musieli poczuć patriotyczny obowiązek zobaczenia „Roaring Currents” w kinie. Ciekawe jak bardzo poprawi roczne wyniki koreańskiego box office?

Do końca czerwca było kiepskawo, ale wraz z rozpoczęciem wakacji w kinach pojawiły się blockbustery. Mogę wam podać wyniki z 10 sierpnia czyli ostatniego tygodnia:

  • „Roaring Currents” – 10.796.936 widzów
  • „The Pirates” – 1.812.069
  • „Kundo: Age of Rampant” – 4.739.856
  • „The Divine Move” – 3.565.843

…i nagle to wszystko nie wygląda tak źle, co nie? Wciąż wiele potencjalnych hitów jest w zapowiedziach na ten rok: „Tazza: Hand of God” (T.O.P & Shin Se Kyung), „My Brilliant Life” (Kang Dong Won & Song Hye Kyo), „Madam Bluff” (Jung Woo Sung), „Whistle Blower” (Park Hae Il & Yoo Yeon Seok), „The Royal Tailor” (Han Seok Kyu & Go Soo), „Shoot My Heart” (Lee Min Ki & Yeo Jin Goo), „Gangnam Blues” (Lee Min Ho), „Slow Video” (Cha Tae Hyun & Nam Sang Mi), „Gukje Market” (Hwang Jung Min & Kim Yoon Jin), „Secret Temptation” (Lim Soo Jung & Yoo Yeon Seok), „C’est Si Bon” (Kim Yoon Seok & Kim Hee Ae), „Memories of Sword” (Jeon Do Yeon & Lee Byung Hun)… Zobaczymy tylko czy wszystkie zdobędą przyzwoity milion widzów.

_____________________

Źródła:

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

2 komentarze

  1. Dziś Roaring cośtam przekroczyło 15 milionów – to ewidentny rekord wszech czasów w Korei XD Pobiło coś tam co niecałe 13 miało nawet nie pamiętam co to było szczerze, bo filmami się mało interesuję XD

    Polubienie

    1. Ludzie poczuli patriotyczny obowiązek pójścia do kina, to poszli. Z koreańskich filmów numerem jeden było The Host z ponad 12 mln, a w ogólnym zestawieniu było na drugim miejscu za Avatarem, który właśnie ma te 13 mln. U mnie z internetem słabo na wakacjach, ale jeszcze takie newsy łapię na randomowym darmowym wifi ;P

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s