Koreańczycy, inne kraje da się lubić! – o Abnormal Summit

Znudziłam się już variety shows z udziałem kpopowych idoli, ponieważ można odnieść wrażenie, iż nowe gry i zabawy skończyły się w czasach „X-Man”. Z kolei koreańskie talk show to te same nudy na pudy, chyba że akurat jakiś gość jest wyjątkowo przeze lubiany. Dlatego z reguły kiedy wkręcam się w nowy program rozrywkowy, mojego zainteresowania starcza zaledwie na kilka pierwszych odcinków. Zobaczymy czy „Abnormal Summit” nie będzie od tego wyjątkiem… Na razie obejrzałam wszystkie dostępne z napisami siedemnaście odcinków i nie mogę się doczekać kolejnych!

Rzeczony talk show, znany również jako „Non-Summit” lub „Unusual Conference”, jest ostatnim hitem jTBC, który może się pochwalić wielką, kilkuprocentową oglądalnością jak na telewizję kablową. Jednak jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że do tego sukcesu nie przyczyniło się pojawienie wielkich gwiazd (jak w przypadku „1N2D”, które przekroczyło 20% jak tylko pojawił się Jo In Sung…).

„Abnormal Summit” to talk show z udziałem jedenastu obcokrajowców, trzech MC (Jeon Hyun Moo, Yoo Se Yoon i piosenkarz Sung Shi Kyung) oraz jakiegoś gościa tygodnia, a wszyscy dyskutują na dany temat odcinka, pokazując różnice poglądowe między państwami. Obsada przeszła już kilka zmian, ale w ciągu tych siedemnastu obejrzanych przeze mnie odcinków najczęściej można było zobaczyć następujące osoby:

  1. Abnormal Summit 5Sam Okyere z Ghany, osobowość telewizyjna, która pojawiła się już w paru variety show m.in. „Happy Together”
  2. Zhang Yuan z Chin, były prezenter telewizyjny
  3. Alberto Mondi z Włoch, jeden z dyrektorów z koreańskim oddziale Fiata
  4. Guillaume Patry z Kanady, gracz w Starcrafta pierwszej generacji
  5. Tyler Rasch z USA, doktorant
  6. Enes Kaya z Turcji, zagrał w filmie „Psychic”
  7. Terada Takuya z Japonii, członek boysbandu Cross Gene
  8. Daniel Snoeks z Australii, wytatuowany od stóp do głów model
  9. Daniel Lindemann z Niemiec, pracownik firmy konsultingowej
  10. Julian Quintart z Belgii, entertainer, który próbował już chyba wszystkiego w życiu
  11. Robin Deiana z Francji, model

Generalnie struktura „Abnormal Summit” wygląda tak, że w pierwszej części paneliści dyskutują nad tym, jak w ich kraju wygląda dana kultura lub w czym są najlepsi (zostały rzucone tematy m.in. sportu, atrakcji turystycznych czy kreskówek z dzieciństwa…). W drugiej części programu pojawia się gość, który ma zaprezentować swój problem (lub ogólnie koreańskiego społeczeństwa), który kończąc się pytaniem „czy jestem nienormalny?”, będzie punktem wyjściowym do dalszej dyskusji na temat różnic kulturowych między państwami.

Abnormal Summit 4

W sumie można porównać „Abnormal Summit” do naszego starego „Europa da się lubić”, chociaż to mniej telewizyjnego kiczu, a więcej poważnych tematów, takich jak na przykład rodzicielstwo, wspólne mieszkanie przed ślubem czy wychowanie do życia w rodzinie jako szkolny przedmiot. Myślę, że to mi chyba najbardziej przypadło do gustu – oczywiście jak w każdym koreańskim variety show tutaj też są strojone żarty, ale jeśli dyskusja jest poważna, to jest naprawdę poważna. Prowadzący, a nawet goście pełnią w „Abnormal Summit” drugoplanową rolę, dlatego nie warto liczyć na to, że ktoś tu przyjdzie występować ze swoją najnowszą piosenką. To była akurat nowość, kiedy Jo Kwon nie coverował girlsbandów, jak tylko się pojawił…

Taki program podobałby mi się nawet gdyby nie był koreański, ale kwestia jego popularności jest właśnie bardzo intrygującym tematem… W telewizji publicznej kolejne talk shows są ściągane z anteny, kiedy taki niepozorny z kablowego jTBC zdobywa średnio ponad 4%. Poza tym mamy tutaj obcokrajowców, którzy stają się celebrytami w tak homogenicznym kraju, jakim jest Korea Południowa…

Abnormal Summit 3

Jeśli pomyśleć nad znanymi cudzoziemcami w Korei mówiącymi płynnie po koreańsku, jest ich niewielu poza paroma randomami, którzy wypełniają niszę niekoreańskich ról w dramach i filmach. Co dopiero jacyś na rozkładówkach czasopism! „Abnormal Summit” może nadawać postacie do odegrania w programie, jak w każdym koreańskim variety show, ale prawdziwą innowacją jest mimo wszystko to, w jaki sposób obsada jest prezentowana w koreańskiej telewizji. Członkowie tego programu nie są jedynie chodzącymi gagami opartymi na różnicach kulturowych, ale przybliżają je w dość szczery sposób.

 

Czasami prezentowane opinie są radykalne (w końcu mamy muzułmanina z Turcji), czasami bardzo „skoreańszczone”, niemniej jednak „Abnormal Summit” pozbywa się stereotypów, które są w Korei bardzo silne (wszędzie indzie pewnie też…?). Przynajmniej chcę w to wierzyć. Chociaż tak naprawdę rzecz, która najbardziej mnie fascynuje w tym programie, to poziom koreańskiego jego uczestników. To oczywiste, że dostają skrypt według którego muszą się przygotować, jednak wiele razy można zobaczyć naturalnie rozwijające się dygresje oraz odstępstwa od pierwotnego tematu, a umiejętności językowe Enesa lub Juliana stale mnie zachwycają.

Staram się zareklamować ten program i zachęcić do sięgnięcia chociaż po jeden odcinek. Globalizacja jest wszechobecna, ale w Azji wciąż jeszcze nie przebija się przez silną barierę kulturową… I wiecie co?

Wspomniałam o szczerym wrażeniu, jakie robi „Abnormal Summit”, ale nie tyczy się to tylko wypowiedzi jego uczestników, które nie wydają się być zbytnio wyreżyserowane. Najlepszą rzeczą jest to, że w takim krótkim czasie udało im się stworzyć coś w rodzaju paczki na miarę długo emitowanych programów, takich jak „Running Man” lub „Infinity Challenge”. Czasami przytaczane są historie oraz zdjęcia ze wspólnych wypadów na picie po skończeniu nagrywania. Jeon Hyun Moo stwierdził w którymś z odcinków, że żaden z prowadzonych przez niego variety show nie sprawia, że się tyle śmieje, co podczas „Abnormal Summit”. Widać zresztą taką nietypową relację – oczywiście obcokrajowcy są ze sobą blisko jako grupa cudzoziemców w Korei, jednak prowadzący tego programu zdają się być zafascynowani faktem, iż mają nagle tak niezwykłych znajomych.

Abnormal Summit 2

Reklamy