KBS recenzje dram

Iron Man

Iron ManZnane też jako: Blade Man, Aieonmaen, 아이언맨

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: komediodramat, fantasy

Ilość odcinków: 18 x 70 min.

Premiera: 2014

Obsada: Lee Dong Wook, Shin Se Kyung, Han Jung Soo, Lee Mi Sook, Kim Gab Soo, Shin Seung Hwan, Lee Joo Seung, Han Eun Jung, Yoon Da Kyung, Sunwoong (Touch), Kim Jae Young, Kang Da Bin, Kim Jin Tae, Lee Seung Ho

.

Koreańska wersja superbohatera, tak?

Główny bohater tej dramy, Joo Hong Bin, jest tak skrzywdzony przez śmierć swojej ukochanej oraz fatalną relację z ojcem, że ból przeistacza się w ostrza wystające z jego serca. Ta całkiem ładna metafora na, jak można było przypuszczać przy zapowiedziach, kolejnego zimnego chaebola z traumą, który w dodatku ma poważny problem z anger management… W końcu „Iron Man” nie posiada wyszukanego tytułu. Wzięcie jednego z serii komiksów i słynnych filmów to bardzo kiepski pomysł sam w sobie, ale tym bardziej podkreśla potencjalny chłód głównego bohatera, który jest nieodłączną częścią wszystkich koreańskich spadkobierców w dramach. Kto by pomyślał, że to wszystko będzie można wziąć tak… dosłownie?!

„Iron Man” jest poniekąd koreańską wersją amerykańskiego gatunku o superbohaterach. Joo Hong Bin jest skrzywdzony, co daje początek jego nadnaturalnej mocy – w chwilach największej złości zbierają się czarne chmury, będące zwiastunem, a naszemu głównemu bohaterowi wyrastają z ciała rzeczywiste sztylety, przez co ta cała metafora opisująca pokrótce fabułę dramy, nagle okazała się nie być wcale żadną metaforą, ale dosłownym opisem. Przy okazji razem z nożami, które czynią z niego człowieka-jeża, wzrastają jego siła i szybkość. Hong Bin może nawet skakać na tak wielkie odległości, że prawie lata, ale kruczek tkwi w tym, że kompletnie nie zdaje sobie sprawy z własnej mutacji, ponieważ po każdym takim ataku złości traci pamięć, a jego asystent, lojalny sekretarz Go, skrzętnie chowa przed nim jego przemianę w tajemnicy i zaciera ślady.

Chodzące zagrożenie i jedyna osoba mogąca je złagodzić

Joo Hong Bin nie jest bohaterem, którego można lubić. Jest ekscentryczny i gorączkowy, szybko popada w złość z byle powodu i niczym wielkie dziecko tupie i rzuca rzeczami, tyle że przy człowieku z jego pozycją wiąże się to z większymi skutkami, gdyż jest prezesem firmy projektującej gry komputerowe. Hong Bin na początku jest nie do zniesienia, ale daje to większe pole do popisu, jeśli chodzi o nieuchronny rozwój głównego bohatera. A jaka bohaterka stanie się katalizatorem do zmian? Oczywiście taka z rodzaju Candy…

Son Se Dong oraz sześciu innych chłopaków tworzą jeden team projektujący gry, który zostaje zatrudniony przez Joo Hong Bina. Dziewczyna jest pogodna pomimo życia w biedzie i zawsze chętna do pomocy swoim dongsaengom oraz oppa Seung Hwanowi. To trochę postać bez własnej opinii, skoro zawsze przedkłada dobro innych nad własne. Otacza opieką porzuconego chłopca Changa, który okazuje się być synem Hong Bina oraz Kim Tae Hee, o której on nie może zapomnieć. Jednak to Se Dong dziwnie na niego działa… Jej zapach go obezwładnia, bo jest tak podobny do Tae Hee.

Intrygująca przypowieść

Jeśli uznaliście sztylety wyrastające z pleców Joo Hong Bina za wymagany w ostatnim czasie element fantasy, to przynajmniej wzmianka o zapachu Se Dong powinna was zaalarmować, że coś tu nie do końca jest normalne. Bowiem „Iron Man” jest bardzo specyficzną dramą dla mniejszego grona odbiorców niż pewnie zakładano…

Często można przeczytać takie pobożne życzenia, że fajnie by było, gdyby koreańskie dramy były bardziej zróżnicowane gatunkowo. Myślę teraz, że pewnie chodzi tylko o produkcję kryminałów i thrillerów, ponieważ kiedy pojawiło się takie „Iron Man”, które nie można do niczego porównać, koreańscy widzowie po prostu zignorowali tę „dziwną” dramę, a niska oglądalność doprowadziła do jej skrócenia o dwa odcinki.

Mi osobiście „Iron Man” bardzo przypadło do gustu, bo witam wszelkie nowości z otwartymi ramionami. Wytrzeszczający oczy Lee Dong Wook oraz smętna Shin Se Kyung byli najmniej ze wszystkiego zachęcający, ale postanowiłam dać tej dramie szansę ze względu na reżysera Kim Yong Soo („White Christmas”, „The Equator Man”, „The Blade and Petal”), którego wiele się krytykuje, ale ja uwielbiam jego styl. I co? Wyszedł z „Iron Man” mały skarb, mimo że absolutnie nie nazwałabym tego jedną z najlepszych dram roku.

Po pierwsze poczucie humoru w tym serialu było specyficzne, można rzec suche (trochę podobne do brytyjskiego…?). Bohaterowie byli dziwakami, a do tego „Iron Man” uciekło wszelkim definicjom koreańskiej komedii romantycznej. To nie była nawet prawdziwa drama o superbohaterze, ponieważ wątek super-mocy Joo Hong Bina owszem istniał, ale nie ratował miasta przed zbrodniarzami. Nazwałam ten tytuł komediodramatem, ale myślę, że można go po prostu określić jako najdziwniejszą, a zarazem na swoją sposób bardzo uroczą dramę, która ostatecznie jest melodramatem familijnym, ale działającym za pomocą naprawdę niespotykanych środków, których normalnie by się nie użyło. „Poza schematem” (out of the box) jest najlepszym dla niej określeniem. Wcześniej wiele osób zarzucało reżyserowi przesadę i przerost formy nad treścią, ale tym razem styl Kim Yong Soo idealnie pasował do „Iron Man”. Drama pewnie zniechęciłaby swoją początkowo trudną do pojęcia nieszablonowością, gdyby nie to, że jest zwyczajnie zachwycająco piękna… Poza dobrymi, często niesymetrycznymi kadrami, mamy też klimatyczną ścieżkę dźwiękową pasującą do jakiejś bajki oraz kilka abstrakcyjnych scen, które podnoszą poziom artyzmu dramy i udowodniają, że Kim Yong Soo jako reżyser nigdy nie daje się całkowicie podporządkować scenariuszowi, tak jak inni.

Lee Dong Wook i Shin Se Kyung pomimo swoich oczywistych wad dają intrygujące występy, ponieważ przekuto ich słabości na zalety – jego wytrzeszcze stały się zabawne, a jej miałkość została zniwelowana przez nadmierną pogodność, która normalnie mogłaby irytować, ale w przypadku tej akurat aktorki była to mile widziana odmiana. Jeśli naprawdę miałabym się czegoś przyczepić, to raczej scenariusza. Nietypowy humor, oryginalny klimat i tak dalej, ale przez to, że „Iron Man” nie jest typowym serialem o superbohaterze ratującym świat, w środku dramy zastanawiałam się, czy w ogóle coś się dzieje konkretnego, czy mamy tylko wypełniacze do prostej i nieuchronnej przemiany głównego bohatera?

Zdobyte nagrody

2014 KBS Drama Awards:

  • najlepsza aktorka drugoplanowa – Han Eun Jung

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 9/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 7,5/10

0 komentarzy dotyczących “Iron Man

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: