Nie tańczą, nie śpiewają, ale dobrze wyglądają i też debiutują na ekranie – o trendzie modeli-aktorów

W przypadku koreańskich dram pytanie „jakość czy ilość?” można skwitować uśmiechem. Oczywiście, że wszystko musi szybko załapać i być szybko nakręcone, aby ulżyć nowym maniom, a potem trendy odbijają się echem w kolejnych tytułach. Jak myślicie, kiedy skończą się pomysły na stworzenie głównego bohatera z wieloma osobowościami w 2015 roku? Albo kiedy przeje się psychologia?

Mam wrażenie, jakby „It’s Okay, That’s Love” było wieki temu… Co dopiero „You Who Came From The Stars”! Mimo to oba te tytuły wciąż wywierają ogromny wpływ na kształt przyszłych dram. Chodzi konkretnie o potrzebę uczynienia głównego bohatera „szczególnym” – musi cierpieć na jakieś bardziej skomplikowane dolegliwości niż trauma po jakiejś byłej dziewczynie lub być po prostu istotą nadludzką.

Bardzo odeszłam takim wprowadzeniem od tego, o czym postanowiłam dzisiaj wspomnieć, ale w sumie można ogólnie stwierdzić, że istnieje w koreańskich dramach zjawisko małpowania sprawdzonych rzeczy, zamiast wymyślać jakieś nowe trendy. Tyczy się to głównie pomysłów na fabułę, ale zaryzykuję stwierdzenie, że można to także odnieść do obsadzania ról. Weźmy tych wiecznie kłopotliwych i wszędobylskich idoli…. Od zawsze pojawiali się w dramach, ale ostatnimi czasy niemalże WSZYSCY debiutują jako aktorzy zupełnie tak, jakby stacje telewizyjne zazdrościły rywalom znalezienia kogoś zaskakująco dobrego i sami szukają kogoś nowego pośród niezliczonych boysbandów i girlsbandów. Dodać do tego kablówkę oraz różne web dramas i osobiście dochodzę do wniosku, że w większości przypadków kolejne aktorskie przygody KOLEJNYCH idoli to po prostu tylko okazja do wypuszczenia newsa na portalach, że ktoś właśnie debiutuje.

Nie od dziś wiadomo, że każda wiadomość o angażu idola spotyka się ze stękami i jękami poirytowanych internautów, ale zauważyłam, że dopiero od niedawna ludzie nieśmiało napomykają, że modele-aktorzy wcale nie są lepsi. Ja rozumiem, że koreańscy internauci lubią obrażać idoli za „twarz, która nie pasuje do aktora”, a modele ze swoim wzrostem to coś godnego podziwu, ale chyba można powiedzieć, że nagły wzrost modeli przerzucających się na aktorstwo jest podobny do tego trendu idoli-aktorów?

Co więcej, w obu przypadkach zauważam pojawienie się w krótkim czasie „drugiej generacji”. Jeśli pomyśleć nad młodymi i obecnie bardzo popularnymi modelami-aktorami, większość zdążyła już zyskać uznanie. Mamy przecież Lee Jong Seoka, Kim Woo Bina i Sung Joona. Kim Young Kwang, Hong Jong Hyun i Lee Soo Hyuk wciąż jeszcze walczą o role, ale widać zdecydowany postęp w ich aktorstwie, co wygrywa nawet z moim lekkim uprzedzeniem, szczególnie w stosunku do tego ostatniego. W przypadku kobiet praktycznie nie ma o czym mówić, ponieważ aktorka o wysokim wzroście jest kłopotliwa, ale Esom wreszcie zaczyna pokazywać się w filmach.

Większość z tych ludzi nie jest jeszcze gwiazdami ekranu, ale w tym roku pojawiła się już nowa fala modeli-aktorów, którzy pewnie chcą pójść w ich ślady. Zaczynając od popularnego Ahn Jae Hyuna, a kończąc na mniej popularnych, ale zaznaczających swoją obecność Jang Ki Yongu, Lee Sung Kyung i Nam Joo Hyuku (wszyscy w nagłówku). Wręcz można stawiać zakłady, że jak zobaczycie kogoś w teledysku, to prędzej czy później również w dramie (Jang Ki Yong dwa razy wystąpił u IU, a Nam Joo Hyuk w dwóch klipach Akdong Musician, Lee Sung Kyung zresztą była w solowym teledysku Kang Seung Yoona).

Chyba już oficjalnie uznano, że kontrą dla idoli-aktorów są modele-aktorzy. Zdaje się, że gatunek ulzzangów-aktorów wyginął, dlatego można powiedzieć, że modele są tak jakby ich spadkobiercami – też chodzi tylko i wyłącznie o wygląd i w dodatku mają (niszowych) fanów. Zawsze się zastanawiałam, kiedy Kim Won Joong zadebiutuje w jakiejś roli, bo właśnie jest jednym z tych najpopularniejszych modeli, ale on obrał zupełnie inną ścieżkę i zaprojektował w tym roku swoją pierwszą kolekcję…

Reklamy