artykuły o muzyce

Indie Best 2014 – podsumowanie tegorocznej koreańskiej muzyki, część III

Moją i Sephy (powtarzam się, ale to dla formalności – wypowiedzi koloru czerwonego) ostatnią część podsumowania muzycznego nazwałam „Indie Best”, chociaż tak właściwie powinno się to nazwać „Cała Reszta Best”, jak to określiłam w naszej korespondencji, ponieważ dzisiaj będzie po trochu wszystkiego – rocka, indie, elektroniki i jakiegoś popu, którego nie chciałyśmy włączyć do idolowego kpopu. Pewnie znajdziecie tutaj najwięcej skarbów podanych przez Sephy, bo mimo wszystko koreańskie indie nie jest tak popularne, co kpop i hip-hop ostatnimi czasy…

Możliwe, że przesadziłyśmy z ilością polecanych albumów, ale w stosunku do całego roku to niewiele. Poniżej znajdzie się lista, która ma w sobie wiele gatunków muzycznych. Zaczynając od pastelowego indie wymieniłabym idealne na lato AKMU, romantyczne i subtelne dźwięki Ra.D (choć wydaję mi się, że sam album przeszedł bez większego echa) oraz jesienno-zimowy Standing Egg. Powrót 10cm był według mnie miłą niespodzianką. Co prawda brakowało lubianych przeze mnie wolniejszych piosenek, tak inteligentny i nieoczywisty tekst wprawił mnie w pozytywny nastrój. Zaskakująca jest również solowa płyta Jang Beom June z zespołu Busker Busker. Przyjemna dla ucha, wręcz poruszająca.

Osobiście chyba nie przekonam się do Standing Egg, ale z drugiej strony nigdy tak naprawdę się im nie przysłuchałam… Wiesz, myślę, że to co na początku wymieniłaś będzie można określić jako taką sztandarową indie ekipę.

Folk-popowe klimaty należą się zdecydowanie Eddy’emu Kimowi i Roy Kimowi. Specjalizują się w bardziej akustycznych i lekkich piosenkach, które każdy może polubić. Jednakże to raczej znane nazwiska. Mroczniejszą stroną folku reprezentuje small o. To intrygujący zespół i nie spotka się raczej podobnego w Korei. Tworzą własną oryginalną przestrzeń, do której pochłaniają z łatwością swoich słuchaczy.

Eddy Kim i Roy Kim to nie tyle, co mainstreamowy folk, ale po prostu nazwiska, które mogą się skojarzyć z John Parkiem, Parc Jae Jungiem, Jung Jun Youngiem… Generalnie całą masą ludzi z tych telewizyjnych programów survivalowych, których potem nie wiem, gdzie przydzielić. Do indie? Do kpopu? Do „po prostu popu”?

Skoro mowa o niszowych zespołach (small o tak bardzo niszowe!) warto przysłuchać się GOGO Boys, From The Airport, Boys in the Kitchen oraz Thornapple. To przyjemny modern rock z rzucającą się w ucho melodią. Do intensywnego brzmienia należy Guckkasten. Spośród wszystkich wymienionych artystów są w swojej muzyce bardzo dramatyczni, możliwe, że to z powodu specyficznego głosu wokalisty.

Nowa płyta GoGo Star sprawia wrażenie groteskowej, ale przy skocznych elektronicznych dźwiękach łatwo wpaść w ich zwariowany rytm. Podobnie jest w przypadku The Solutions, ale to dojrzały muzycznie zespół. Mogłabym polecić każdemu album „Movements”.

Osobiście uważam (ostatnio doszłam do takiego wniosku), że „skoczne elektroniczne dźwięki”, jak to ujęłaś, są bardzo koreańskie. Chyba każdy modern rockowy zespół musi mieć choć jedną piosenkę, która pasowałaby do tego opisu! Niedawno odpaliłam sobie już lekko zapomnianych przeze mnie Cranfield i co za „niespodzianka”.

Zespołem który potrafi błyskawicznie wprowadzić w stan melancholii jest nie kto inny, jak Nell. Pomimo że są na scenie już od 15 lat, nie pozwalają długo na siebie czekać. Niedawno wydali klimatyczny singiel Green Nocturne, a płyta „Newton’s Apple” odniosła wielki sukces. Podczas słuchania ich piosenek ma się wrażenie, że wkracza się w innym świat. Porównywalne wrażenie miałam przy „Set Adrift” Oh Hee Jung, gdyż niekiedy brzmi jak żeńska wersja wokalisty Nell.

Haaa… W życiu nie wpadłabym na takie porównanie. Znaczy się pamiętam Oh Hee Jung z zeszłorocznego albumu „Everybody Here Wants You Back”, ale przyznam, że trochę zignorowałam tegoroczne „Set Adrift”.

Dinozaurem koreańskiej muzyki, który wydał w tym roku płytę jest Seo Taiji. Osobiście uważam, że wokalnie jest słaby i ociera się o trot-kicz (what in the what?!), ale w połączeniu z muzyką, jaką stworzył w „Quiet Night” to niezły eksperyment, przy którym można potańczyć.

Moją kolejną elektroniczną propozycją jest bezwokalny mini-album zespołu Hidden Plastic, który utrzymuje się w klimatach disco. Na szczęście daleko mu do tanich beatów z lat 80. (czyli kolejni Glen Check – a oni kiedy wrócą z kolejną płytą? ㅠㅠ) Na koniec jeszcze wyróżnię Neon Bunny z jej singlem It’s You. Rzadko spotyka się tak dobry elektroniczny kawałek, który uznałabym za zachodni, gdyby nie śpiewane słowa po koreańsku.

Reszta polecanych albumów, mini-albumów i singli:

1 komentarz dotyczący “Indie Best 2014 – podsumowanie tegorocznej koreańskiej muzyki, część III

  1. Polecam zespół the koxx

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: