Misaeng

Misaeng

MisaengZnane też jako: An Incomplete Life, 미생

Na podstawie: manhwy „Misaeng” autorstwa Yoon Tae Ho

Gatunek: workplace drama

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2014

Obsada: Siwan (ZE:A), Lee Sung Min, Kang Sora, Kang Ha Neul, Byun Yo Han, Kim Dae Myung, Park Hae Jun, Oh Min Seok, Shin Eun Jung, Jeon Seok Ho, Tae In Ho, Lee Kyung Young

.

Zwykła drama

„Misaeng” to pierwszy znany mi przypadek, kiedy drama sprostała wysokim oczekiwaniom. A może drugi, bo pamiętacie jeszcze „Answer 1994”, które zdobyło jeszcze wyższą oglądalność niż oryginał? W każdym razie trudno jest znaleźć inną dramę, która potrafiła utrzymać tak równy poziom od początku do końca, będąc przy tym przeraźliwie… zwykłą. Rozumiem przez to, że „Misaeng” ucieka typowym obramowaniom koreańskich dram. Tu nie ma wątku romantycznego ani wygranej walki ze złem, a główny bohater nie staje w końcu na szczycie jako zwycięzca. „Misaeng” jest tak realistyczne, że czasami wręcz przytłaczające. Zastanawiałam się nie raz, gdzie ma być w tym wszystkim rozrywka, ale potem uświadomiłam sobie, jak bardzo lubię bohaterów tej dramy, co mi wynagradzało wszystkie braki. Po skończeniu jej oglądania od razu zaczęłam za nimi tęsknić!

Muszę przyznać, że „Misaeng” jest intrygującym przypadkiem. Z jednej strony ciągle dzieje się to samo – obserwujemy bohaterów pracujących w biurze dużej firmy, która jest typowym azjatyckim konglomeratem zajmującym się eksportem dosłownie wszystkiego. Nie próbowałam nawet tego ogarnąć, bo nie mam bladego pojęcia o biznesie, kontraktach i strukturach… „Misaeng” nie jest komedią jak „The Office”, dlatego oglądanie ludzi siedzących przy swoich biurkach, robiących sponsorowaną kawę w pomieszczeniu socjalnym i upijających się w barach po wyjściu z pracy na pierwszy rzut oka jest monotonne, może nawet nudne. Przyznam, że było parę odcinków, w których kompletnie nic mnie nie interesowało, jednakże cała magia „Misaeng” tkwi właśnie w tym, że patrząc na ogólny obraz, a nie czepiając się szczegółów, jest to drama, która zdołała przyciągnąć widzów swoim gorzkim realizmem i przebijającymi się przez to lepszymi chwilami… Nawet tych, którzy nie mają pojęcia o pracy w korporacji, więc nie mogą odnieść do fabuły własnych doświadczeń.

Relacje międzyludzkie

Główny bohater dramy Jang Geu Rae przez całe dzieciństwo grał w baduk, dlatego niewiele mu zostało w życiu, kiedy jednak nie udało mu się zostać profesjonalnym graczem. Jest bez studiów, a liceum dokończył, pisząc specjalny test. Znajomy jego matki załatwia mu staż w firmie One International, jednak kompletnie nie potrafi się tam odnaleźć i staje się ciężarem dla trzeciego Sales Team, do którego został przydzielony. Poza tym inni stażyści go dyskryminują – w końcu dostał się tu po znajomościach, a oni pokończyli najlepsze uniwersytety, żeby się tu znaleźć.

Geu Rae jednak jakimś sposobem zdaje prezentację w parach i zostaje zatrudniony razem z trojgiem innych młodych stażystów – na pierwszy rzut oka obślizgłym Han Seok Yulem, z którym robił ową prezentację, kompetentną Ahn Young Yi, która jako jedna z nielicznych była dla niego miła oraz bardzo wykształconym Jang Baek Ki, który czuje do niego pewnego rodzaju pogardę. Co prawda oni dostają etat, a on tylko umowę-zlecenie, niemniej wraca pod skrzydła kierownika Oh Sang Shika w trzecim Sales Team, kiedy reszta zostaje przydzielona po kolei do Fiber Team, Resources Team i Steel Team.

Ci młodzi pracownicy stają się później pewnego rodzaju przyjaciółmi, a przynajmniej mogą się sobie wyżalić na swoich własnych przełożonych. Jang Geu Rae trafił akurat bardzo dobrze pod indywidualistycznego Oh Sang Shika i jego zastępcę, zawsze pomocnego Kim Dong Shika, ale reszta codziennie przeżywa wojnę nerwów. Ahn Young Yi znajduje się w bardzo szowinistycznym teamie, w którym jej przełożony upokarza ją w każdy sposób, bardzo dumny Jang Baek Ki jest bezustannie sprowadzany na ziemię przez rzeczowego zastępcę kierownika Kanga, który udowadnia mu, że jego wykształcenie to nie wszystko, bo nie ma żadnego doświadczenia, natomiast Han Seok Yul zwyczajnie nie może znieść charakteru swojego zastępcy kierownika, Sung Jun Shika. Co można sobie wyobrazić, mając przed sobą takie fragmenty układanki? Ja na przykład myślałam, idąc najbardziej utartymi ścieżkami, że „żółtodzioby” stworzą swoją własną drużynę do walki z kierownictwem o udowodnienie ich wartości.

Jednak w „Misaeng” praca to praca – każdy musi dbać o siebie, dlatego dość zaskakujący był dla mnie fakt, że w trakcie całej dramy właściwie niewiele się zmieniło w życiu postaci poza odejściem paru z firmy, czego nie mogę bardziej zdradzić. To tak jakby bohaterowie (pierwszoplanowi, drugoplanowi, gościnni – w tej dramie to naprawdę nie ma znaczenia!) uwięzieni w rutynie swojego życia mieli czasami chwile przebłysku lub chociażby czas na to, żeby wejść na dach biurowca i pomyśleć nad swoim życiem, ale potem znowu wracają w ten sam wir pracy, ponieważ co innego mieliby robić? Tytuł tej dramy oznacza „niekompletne życie”, ale bohaterowie wcale go nie wypełniają. Oh Sang Shik dochodzi do wniosku, że wszyscy, bez względu na pozycję w hierarchii, prowadzimy niekompletne życia.

Myślę, że „Misaeng” można przełożyć na jakiekolwiek inne dziedziny, ponieważ w tym wszystkim chodziło głównie o relacje międzyludzkie. O to, jak potrafią być nieoczekiwane lub jak bardzo nasze postrzeganie kogoś może się różnić od jego rzeczywistości. To fantastyczne, że niemalże każdy najmniej ważny bohater w tej dramie miał swoje pięć minut, a także dwie strony, przez co większość moich pierwszych wrażeń w ogóle się później nie zgadzała. Sztandarowe przykłady to Jang Baek Ki i Han Seok Yul czyli potencjalny czarny charakter i loser podobny do Geu Rae, tylko skutecznie to maskujący swoją gładką gadką. Oczywiście były to błędne założenia i samo to sprawiło, że bohaterowie „Misaeng” pokazywali cienie większej głębi, która była gotowa do eksploracji, gdyby tylko znalazło się na to więcej czasu.

Na koniec napiszę bardzo ogólnie – „Misaeng” jest dramą, którą uznaje się za jedną z najlepszych w roku lub absolutną nudę. Tu nie ma niczego pośrodku, bo jest tak specyficzna. Widać, że reżyser miał czystą wizję, którą wprowadził w życiu bez żadnych zakłóceń z zewnątrz i bardzo to doceniam. Aktorstwo jest ogólnie bardzo dobre, ale w tym sensie, że bohaterowie w dramie wydają się być bardzo naturalni, aniżeli mielibyśmy oglądać jakiś dramatyczny lub psychopatyczny pokaz. Muzyka raz idealnie pasowała do momentu, a innym razem w ogóle nie zwracała na siebie uwagi. Podsumowując, „Misaeng” to przede wszystkim drama, która jest jakością samą w sobie i trudno będzie ją porównać do czegokolwiek innego. Mam nadzieję, że zgarnie w tym roku kilka nagród, bo nawet jeśli szał na nią jest mocno podkręcony, to i tak jest jedną z najlepszych produkcji tvNu w historii.

Zdobyte nagrody

tvN10 Awards:

  • Drama Contents Bonsang
  • najlepszy aktor – Lee Sung Min

51st Baeksang Arts Awards:

  • najlepsza reżyseria
  • Top Excellence dla Lee Sung Mina
  • najlepszy nowy aktor – Siwan

2015 Cable TV Broadcasting Awards:

  • Daesang
  • najlepsza reżyseria
  • najlepszy aktor – Siwan
  • najlepszy aktor – Kang Ha Neul

2015 Asia Model Festival Awards:

  • Asia Special Award, najlepszy aktor – Siwan

2015 Korea Drama Awards:

  • najlepsza drama
  • Excellence dla Kim Dae Myunga
  • Special Jury’s Award dla Siwana

2015 APAN Star Awards:

  • Top Excellence dla Lee Sung Mina
  • Excellence dla Siwana
  • najlepszy aktor drugoplanowy – Lee Kyung Young
  • najlepszy nowy aktor – Byun Yo Han
  • Best Dresser Award dla Oh Min Seoka

Ocena:

Fabuła – 9/10

Kwestie techniczne – 9/10

Aktorstwo – 9/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 8,75/10

7 myśli nt. „Misaeng”

  1. Podobała mi się ta dama, nawet nie wiem kiedy zleciało mi tych 20 odcinków. Temat pracy biurowej, a tym bardziej pracy w dużej korporacji jest mi zupełnie obcy i obawiałam się, że może być nudno, ale nie było nudy ani słabszych odcinków.
    Od początku do końca drama trzyma poziom, bohaterowie są wielowymiarowi ( brawo za to, bo nic tak nie psuje oglądania jak bohaterowie określani tylko przez jedną cechę i według klucza: ten zły, tan dobry, tan naiwny, a ten zabawnie głupi itp.) i dają się lubić, relacje między nimi skomplikowane i ciekawe, aktorzy bardzo naturalni, muzyka pasująca do tego co dzieje się na ekranie.
    Zgadzam się, że drama specyficzna i ciężko ją porównywać do czegokolwiek, ale to nie zmienia faktu, że bardzo dobra i że trafia na listę dram, które bardzo mi się podobały.

    Lubię

  2. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda – genialna pozycja, gdy ma się problemy z zaśnięciem.O zgrozo, podobno mają powstać kolejne usypiające godziny Misięchcespać tzn Misaeng

    Lubię

  3. Obejrzałam 6 odcinków i się zatrzymałam bo ciężko mi się ogląda tą dramę i nie wiem czy kiedyś ją dokończę
    Ogólnie nie czytam recenzji przed skończeniem dramy ale byłam ciekawa twojego zdania i widzę że niewiele się różni od innych:):)
    Podobno pobiła rekordy oglądalności jak czytałam ile przekroczyła to byłam zdziwiona bo 3 główne stacje nie miały takich wyników

    Lubię

  4. Podoba mi się tu stwierdzenie -cytuję: „Misaeng” to przede wszystkim drama, która jest jakością samą w sobie i trudno będzie ją porównać do czegokolwiek innego”. Zgadzam się z tym całkowicie. Gdy zaczęłam oglądać ta dramę to wydawało mi się że nic się tu nie dzieje, ale zainteresowali mnie bohaterowie i to jak sobie poradzą jako stażyści w walce o posadę w wielkiej korporacji. Nawet nie wiem kiedy zleciał mi czas podczas oglądania tej dramy, a odcinki były naprawdę długie, końcowe miały po prawie 90 min. Teraz gdy o tym myślę to wydaje mi się że tak wygląda życie wielu ludzi, często monotonne i z pozoru nudne, ale mamy szczęście jeśli uda nam się pracować z ludźmi których lubimy i którzy nas szanują za to co robimy. Bardzo polubiłam bohaterów, proces docierania się ich relacji, no i humor :D
    Scena na dachu z kefirem na zawsze zostanie w mej pamięci :D

    Lubię

  5. Dla mnie Misaeng to nudna produkcja, która nie wciągnęła mnie ni przez moment… Najpierw ta Jordania, którą pokracznie potraktowano… (naprawdę to było potrzebne??). Potem w kółko wałkowanie tego samego – naprawdę nie kumam jak to mogło być takim hitem… Co do aktorów, to zastrzeżeń brak, prócz Siwana – wszyscy go chwalą, a prawda taka, że pokazał 3 miny, bo TAKA byla ta postać!!! Bez wyrazu i polotu kompletnie!!! Muzyka bolała miejscami strasznie, albo usypiała po 30 sekundach…

    Niedługo sam się odniosę do tego u siebie, ale popularność tej dramy to dla mnie zonk 5-lecia…. Dla mnie megaprzeciętna nuda…

    Lubię

    1. Myślałam, że znowu przeczytam od ciebie to samo, ale zaciekawiłeś mnie jednym – jak „Misaeng” jest dla ciebie zonkiem 5-lecia, to co było przed tym? Hahahaha ^^

      Lubię

      1. Że drama w sumie meganudna miała megaoglądalność?? To dość proste – w 2010 mnie tak zaskoczyło Baker King, Kim Tak Goo. Jak historia o KOMPLETNIE niczym wypełniona megapowtarzalnymi schematami (boże ta slepota jego i matki to było dno roku) miała 50% XD

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s