recenzje dram tvN

Valid Love

Gościnna recenzja Sephy z bloga Kindiemonster, mojej specjalistki od melodramatów, których nie oglądam.

Valid LoveZnane też jako: Sensible Love, Reasonable Love, Illiitneun Sarang,

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: melodramat

Ilość odcinków: 20 x 70 min.

Premiera: 2014-2015

Obsada: Lee Shi Young, Uhm Tae Woong, Lee Soo Hyuk, Choi Yeo Jin, Lee Young Ran, Park Jung Min, Han Eu Ddeum

.

Kablówkowa stacja tvN postanowiła zrobić swój pierwszy melodramat i chyba wyłącznie dlatego chciałam zobaczyć, co z tej próby wyniknie i czy można przypuszczać, że w przyszłości pojawi się podobna drama o tym samym gatunku. Czas jeszcze pokaże, tymczasem podzielę się z Wami moim zdaniem na temat obejrzanego przeze mnie „Valid Love”.

Scenariusz dramy opiera się na historii Hee Tae (Uhm Tae Woong) – 40-letniego mężczyzny, który podejrzewa, że jego o 11 lat młodsza żona Kim Il Ri (Lee Shi Young) potajemnie go zdradza z miejscowym stolarzem Kim Junem (Lee Soo Hyuk). Początkowe odcinki są umiejscowione w latach, kiedy główna bohaterka Il Ri jest licealistką, a jej przyszły mąż pracuje w zastępstwie za nauczyciela. Życie wygląda beztrosko, bez jakikolwiek zmartwień i ponurych myśli. Kim Il Ri zakochuje się w swoim nauczycielu, ten po czasie odwzajemnia jej uczucia, choć doskonale wie, że dzieli ich spora różnica wieku. Postanawia jednak poczekać do momentu aż dziewczyna ukończy szkołę i zacznie żyć jako dorosła kobieta. Sytuacja komplikuje się w momencie nieszczęsnego wypadku bohaterki. Hee Tae jest zmuszony wyjechać za granicę na studia, pozostawiając swoją byłą uczennicę samą. Ta jednak przez cały czas darzy go uczuciem i czeka na moment, w którym niespodziewanie się spotkają.

Trudna tematyka małżeństwa

Po przylocie do Korei ich losy znów się ze sobą przeplatają. Od tej chwili to Hee Tae postanawia być jej opiekunem a jednocześnie mężem. Jednak nie do końca takiego życia wyobrażała sobie Il Ri. Przez siedem lat opiekowała się sparaliżowaną i niezdolną do normalnego życia siostrą – Hee Soo (Choi Yeo Jin), wiedząc, że niekoniecznie jest chciana przez swoich teściów. Pod pewnym względem byłam zdumiona jej psychiką, gdyż nigdy się nie poddawała i przyjmowała na siebie całe cierpienie rodziny męża (czyżby stereotyp bohaterki koreańskich dram?). Oprócz obowiązków osobistej pielęgniarki swojej sister-in-law, osoby zaangażowanej w kłótnie swoich teściów i gospodyni domowej męża, Il Ri pracuje jako malarz. To właśnie podczas swojej dorywczej pracy poznaje nowego miejscowego stolarza – Kim Juna. Między nimi rodzi się dziwna więź, której z czasem nie potrafią ukryć. Hee Tae otrzymuje podejrzane wiadomości i zdjęcia swojej żony z rzekomym kochankiem, a od tamtej pory ich związek kruszy się pod wpływem własnych nieporozumień.

Poświęcenie dla dobra męża

Wydaję mi się, że wiele osób odrzuciło tę dramę ze względu na tematykę związku pomiędzy uczennicą, a nauczycielem. Autorzy dramy postanowili jednak nie skupiać się na tym wątku, woląc zacząć coś bardziej skomplikowanego. Osobiście w późniejszych odcinkach nie odczuwałam różnicy 11 lat. Być może sytuacja rodzinna spowodowała, że Il Ri musiała szybciej dojrzeć i zapomnieć o takich nieważnych drobnostkach, jak istnienie UFO, w które tak kiedyś jako licealistka wierzyła.

Zaczynając od początku, Kim Il Ri jako uczennica była bardzo wesoła, żywiołowa, wręcz niesforna, ale za to pracowita. W trakcie dowiadujemy się, że jej ojciec zmarł dość wcześnie, ma młodszą siostrę, którą przez swoją tuszę nazywają Truskawkową Świnką („Strawberry Pig”) a jej matka pracuje skromnie jako kucharka w szpitalu. Mimo to nigdy nie wyżalała się z tego powodu i cieszyła się życiem, jakie otrzymała. Od zawsze potrafiła ładnie rysować, ale jej talent uznawany był za przeciętny, przez co nie poszła do żadnej wyższej szkoły. Marzyła, aby pracować jako malarz przy remontach i być żoną swojego nauczyciela. Ten opis przedstawia ją jako spełnioną osobę, aczkolwiek pod tym uśmiechem zawsze krył się cień smutku i nieszczęścia.

Myślę, że czuła się wyłącznie żoną, a nie kobietą, którą ktokolwiek mógłby docenić, a tym samym zrozumieć. Do końca nie wiem, czemu tak bardzo chciała się widywać ze stolarzem. Być może to była chwila zauroczenia i podniecenia osobą, która wydawała się być dla niej tak tajemnicza i różna od jej męża. Krok po kroku oddawała mu część swojego serca, które naiwnie przyjmował do siebie. Według mnie to typowa ludzka hipokryzja, chcąc być zrozumiałym przez innych, ale samemu nie próbując zrozumieć nikogo innego.

Nauczyciel również nie jest postacią bez wad. Wszyscy uznają go za dobrego i mądrego męża i syna, który pracuje jako badacz połowów ryb. Jest lubiany przez niemalże wszystkich. Wydaje się być bez skaz, choć nie potrafi przebaczyć swojej żonie. W momencie, kiedy dowiaduje się o zdradzie, wpada w furię i jest nawet skłonny do agresji, którą wyładowuje na swojej żonie. Dla mnie, która sądzi, że kobiety nie można nawet ruszyć kwiatkiem, ta scena była bardzo szokująca. To on, przez wszystkie odcinki dramy staje się narratorem opowiadającym o swojej historii małżeńskiej, aczkolwiek o wielu scenach i wydarzeniach nie wie i jedynie pozostaje mu spekulować.

Z kolei stolarz Kim Jun to trzydziestoletni chłopak, którego przez cały czas wychowywał dziadek. Od 17 lat musiał sam o siebie zadbać i pracować na własną rękę. Kiedy poznaje Il Ri, chce stworzyć własną stolarnię wykorzystując stare narzędzia swojego zmarłego dziadka. Jest typem samotnika, skrytym, ale też nieśmiałym chłopakiem, który mimo wieku nie wie, czym jest prawdziwa miłość. Nie rozumie podstawowych zachowań dorosłych ludzi. Mam wrażenie, że przez brak rodziców nie nauczył się życia wśród ludzi, a jedyną i chyba pierwszą osobą, której się zwierza jest Il Ri. Przyznaje się jej, że nie potrafi zapamiętać tabliczki mnożenia, opowiada jej o swoim dziadku, a mimo to w dalszym ciągu pozostaje nieodgadniony i tak naprawdę nie wiadomo, czego do końca chce.

„…Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską.”

Od momentu, w którym Il Ri pracuje jako malarz w powstającym zakładzie stolarskim Kim Juna, przekracza nieumyślnie granicę, która rozpoczyna piekło w jej siedmioletnim małżeństwie. Stolarz nie od razu się w niej zakochuje, a tym bardziej nie rozumie powodu, dlaczego kobieta cały czas przychodzi do jego zakładu. Przypadkowo poznaje jej nagły napad ataku, który jest skutkiem wypadku z przeszłości kobiety. Od tamtej chwili stają się sobie bliżsi, choć do samego końca bohaterka wierzy, że sytuacja minie i skończy ją, mówiąc mu „Widzimy się po raz ostatni, więcej tu nie przyjdę…”. Pomimo świadomości, że ma męża, zawsze zjawia się przed drzwiami jego stolarni i waha się, czy je otworzyć. Możliwe, że ich związek pozostałby nadal tajemnicą, gdyby nie podejrzane zdjęcia, które otrzymywał od tajemniczego anonima Hee Tae…

Otaczające nieszczęścia i zrządzenia losu

Na tym zdaniu jednak skończę, gdyż nie chcę spoilerować całej reszty fabuły, a tym bardziej zakończenia. Lepiej skupię się na pozostałych postaciach tej dramy, gdyż każdy z nich wydaje się mieć powiązanie z trójką głównych bohaterów. Nic dziwnego, skoro jest to bliska rodzina lub znajomi. Jak wspomniałam wcześniej, teściowie Il Ri nie są do końca szczęśliwą rodziną. Matka Hee Tae była nie raz zdradzana przez swojego męża i nie może mu tego zapomnieć. Oboje posiadają ciężko chorą córkę – Hee Soo, która niegdyś była zawodową baletnicą, a podczas podróży poślubnej jej starszego brata upadła, co nieszczęśliwie spowodowano paraliż jej ciała (do końca nie wiemy, dlaczego tak się stało). Nie rusza się, a tym samym nic nie mówi, przez co nie może decydować o swoim życiu. Podobnie jak jej rodzice nie zgadzała się na ślub swojego brata z Kim Il Ri, mimo że uwielbiała jej osobę i traktowała ją jako siostrę. Osobiście urzekła mnie scena, w której wyobraziła sobie siebie tańczącą na szpitalnianym korytarzu.

Po stronie rodziny Kim poznajemy młodszą siostrę – Yi Ri, która pracuje jako kelnerka w miejscowej kawiarni „XYZ”. Po czasie rodzi się pomiędzy nią, a młodszym synem państwa Jang – Jang Gi Tae – dziwny związek, począwszy od relacji pana i swojej niewolnicy do zakochanej pary, która jest typem współczesnej niedojrzałej młodzieży. Oboje nie mają żadnych perspektyw, zwłaszcza Gi Tae, który pomimo ukończenia seulskiego uniwersytetu nie chce pracować i siedzi godzinami w kawiarni, z chęcią uprzykrzając życie swojej szwagierce. Można też przyznać, że jest to jeden z wątków komediowych, których po czasie jest jak na lekarstwo (czyżby autorzy dramy nagle przypomnieli sobie, że to melodramat?).

Scenariusz nie tak zły, ale też nie tak dobry…

Zdaję sobie sprawę, że głównym celem scenarzystki Kim Do Woo było ukazanie tematu małżeństwa, które mimo 7 lat wspólnego bycia ze sobą, nie do końca się rozumie i w chwili pojawienia się dodatkowej osoby wymyka się ono spod kontroli. Jednakże dwa pierwsze odcinki serialu były wyrywane z serialu komediowego. Początkowo humor i optymizm były wręcz wszędzie, niekiedy nie pasowały do sytuacji, czasem były niesmaczne, ale przy końcu zniknęły bezpamiętnie.

Drugim aspektem scenariusza staje się naturalizm, który można odczuć w momencie, kiedy Il Ri jest dorosłą, zamężną kobietą. Przykra rzeczywistość karze wziąć odpowiedzialność za swoją chorą szwagierkę, wiecznie kłócących się teściów, strajkującą mamę, a nawet nieodpowiedzialnego szwagra. Niestety brakuje jej własnego szczęścia, a myśl o posiadaniu własnego dziecka jest bardzo odległa. Z jednej strony chcemy być po stronie poszkodowanego męża, z drugiej kochanka, który dąży do bycia z mężatką. Do samego końca nie potrafiłam się określić, bo sytuacja tej trójki była naprawdę trudna. Chwilami brakowało mi większych, a może szybszych zwrotów akcji. Na szczęście odcinki nigdy mi się nie dłużyły i wyczekiwałam niecierpliwie ich końca, więc można to uznać za jakiś plus.

Tylko przeciętność

Gra aktorska była moim zdaniem przeciętna. Jak to w melodramatach, można było uświadczyć dużo płaczu, upadków i bolesnych wspomnień. Odgrywająca główną rolę Lee Shi Young zrobiła to przekonująco, aczkolwiek nie potrafiłam jej współczuć. Jej postać była dla mnie obojętna. Osobiście wolałam ją, kiedy grała zwariowaną siedemnastolatkę. Przeciętnie zagrał również Lee Soo Hyuk (bo czego można spodziewać się po modelu?). Miałam wrażenie, że zagrał samego siebie albo też odegrał rolę podobną do swoich poprzednich. W dalszym ciągu mam wrażenie, że spadł z kosmosu i nie ma pojęcia, na jakiej planecie się znajduje. Przyznam jednak, że posiada w sobie urok dużego dziecka, któremu nie mogą się oprzeć ahjummy. Scena, w której przyparł Il Ri do ściany i zaczął młotkiem odpinać jej guziki koszuli (śmiesznie to brzmi, ale jest to możliwe), była aż nadto przerażająca. Niekiedy też irytowała mnie postać Hee Tae, choć można usprawiedliwić jego desperackie zachowanie. Uhm Tae Woong świetnie się spisał, ale czytając komentarze, natknęłam się, że wiele osób nie widzi go w roli faceta będącego w związku z dużo młodszą kobietą. Osobiście mnie to nie przeszkadzało.

Zimowe tło „Valid Love”

Scenografia była dość uboga, bez efektów słonecznych odblasków czy kadrów, które mogły być po prostu przyciągające dla oka. Akcja najczęściej mieściła się w zakładzie stolarskim, skromnych domach normalnej rodziny, w kawiarni, czy w miejscowej restauracji, która z wyglądu przypominała górską chatkę. Często wspominano o porze roku, jaką była zima; widoczne były również ozdoby świąteczne. Prawdopodobnie dlatego wszystko było w chłodnych i szarych odcieniach, co potęgowało narastającą burzliwą atmosferę.

Kiedy oglądałam dramę, dopiero po czasie zainteresowałam się ścieżką dźwiękową. Na szczęście brakowało okropnych, jękliwych ballad, a zastąpiły je spokojne, akustyczne melodie, w tym (moim zdaniem) najlepsza piosenka z całego OSTu – Empty Space w wykonaniu Eddy’ego Kima. To właśnie w jej momentach łatwo było zmienić własne zdanie, które jak szalka na wadze raz było po stronie Hee Tae, a raz po stronie Kim Juna. Poza tym co jakiś czas bohaterowie dramy wspominali i słuchali operowej arii Casta Diva, która stała się również nazwą zakładu stolarskiego postaci granej przez Lee Soo Hyuka.

Niewidzialny potencjał

Po skończeniu wszystkich odcinków odczuwam coś w rodzaju niedosytu. Zapowiedzi były przyciągające, ale dalszy rozwój dramy już mniej. Pierwsze dwa odcinki „Valid Love” posiadały w sobie nieodparty urok, humor nie był przymuszony, a związek pomiędzy uczennicą i nauczycielem na tyle uroczy i wiarygodny, że zapominałam o moralności i wszechogólnym temacie tabu. Jako, że jest to drama ze stacji tvNu, uznaję ją za niewypał, zwłaszcza, że to ich pierwszy emitowany melodramat. Więcej emocji znajdowałam w „Answer 1997/1994” i prócz pojedynczych scen, (które najczęściej znajdowały się na końcu odcinka) nie było nad czym się zachwycać. Nawet absy Lee Soo Hyuka poszły w zapomnienie. Jednakże wszystko ma drugą stronę medalu. W żaden sposób nie chcę bronić dramy ani jej twórców. Być może jak główna bohaterka dałam się ponieść chwilowej ekscytacji i chciałam zobaczyć, co się stanie dalej. W momencie starcia z rzeczywistością doznałam uczucia zawiedzenia i po prostu musiałam brnąć przez „Valid Love” dalej…

A jak Wy oceniacie „Valid Love”? Czy dostrzegliście w tym tytule coś głębszego, czy może tak jak ja uważacie, że twórcy mogli uczynić go lepszym?

Ocena:

Fabuła – 5/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 5/10

Średnia – 5,5/10

2 komentarze dotyczące “Valid Love

  1. Arkadiusz

    Nie potrafisz podzielić się spostrzeżeniami na temat dramy, nie zdradzając szczegolow ???

    Polubienie

  2. Ja się trochę zawiodłam szczególnie ostatnie odcinki które za bardzo były poświęcone mamuśce

    Polubienie

Odpowiedz na Arkadiusz Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: