Turystyczne punkty must-see w Seulu – Cheonggyecheon II: festiwal lampionów

Brak komentarzy

Jestem dość dobra w planowaniu, ale beznadziejna w tym, żeby w pierwszej kolejności dowiedzieć się o czymkolwiek… Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić, kiedy będą te słynne lampiony nad Cheonggyecheon, bo myślałam, że na pewno nie teraz. Tak już ze mną jest, że moja lista życzeń jest całkiem długa i zawiera głównie rzeczy widziane gdzieś w filmach i dramach, ale kiedy przychodzi do realizacji jej, jest beznadziejnie… głównie z szukaniem chętnych osób.

W każdym razie usłyszałam mimochodem od znajomej, że inna znajoma coś jej tam powiedziała, że lampiony będą za niedługo… Potem pewnego razu nagle sobie o tym przypomniałam włącznie z datami, więc jak już miałam w planach przejażdżkę na Myeongdong, nakłoniłam znajomą, żeby zahaczyć też o Jonggak. Po pierwsze lampiony, po drugie mango mohito z Manoffin, a po trzecie antykwariat, w którym mogłybyśmy spędzić czas do zmierzchu. Bo chyba powinny być zapalane, kiedy się ściemni, co nie? Nawet nie wiem dokładnie…

Festiwal lampionów nad Cheonggyecheon (kor. 청계천 연등축제) miał miejsce przez tydzień od 15 do 22 maja. Ja poszłam w sobotę 16 maja, więc całkiem na początku. Nie miałam pojęcia, co takiego jest w ogóle w programie, bo liczyłam po prostu na ładne widoczki oraz jakąś zieleń. Jeśli pamiętacie z mojego starszego postu, pierwszy raz poszłam nad rzekę w marcu, kiedy było zimno i pusto, a teraz pojawiła się tam prawdziwa dżungla… Czyżby sztucznie zasadzona? Tak czy siak nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam zaraz po wyjściu na powierzchnię ze stacji metra… tzn. całej parady!

Zwiększona ilość obcokrajowców na metr kwadratowy sprawiła, że nie miałam już tak dobrego widoku niż gdybym była otoczona niskimi Azjatami… Poza tym jak zwykle niski stan baterii telefonu, kiedy coś się dzieje i po raz kolejny żałowałam, że nie miałam aparatu. Choć w sumie co by to zmieniło? Nie potrafię robić dobrych zdjęć i z tego wszystko jestem zadowolona tylko z dwóch:

Jonggak jest w samym centrum, więc byłam zdziwiona, że idzie w Seulu zamknąć całą ulicę wieczorem w weekend, ale w sumie nic mnie już nie dziwi… Nawet plastikowe krzesła na ulicy dla ludzi, którzy nie potrafią oglądać pochodu stojąc… Po co siedzieć, kiedy można tyle robić? Co krok na jakiś skwerach czy innych kawałkach wolnego miejsca ludzie grali na tradycyjnych instrumentach.

Parady rzekomo odbywały się codziennie przez cały tydzień, ale jak myślałam, że obejrzę ją jeszcze parę razy, tak jakoś nie ruszyłam się nigdzie daleko w tym tygodniu i zostaje mi tylko to jedno wspomnienie. Jak tak patrzę na zdjęcia znad rzeki, myślę tylko o tym, że dobrze by się wypiło piwo w takim otoczeniu (ale chyba nie wypada…) lub poszło na randkę, hahaha.

Z pewnością nie będzie to ostatni post ze zdjęciami Cheonggyecheon, bo wydaje mi się, że powinni mieć również jakiś festyn z puszczaniem lampionów, tak jak ten w Poznaniu. Lub po prostu sprawdzę, co takiego tam jeszcze może się dziać „poza sezonem”. Lubię to miejsce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.