obserwacje wpisy z pobytu w Korei

Obserwacje w Korei IV – moda na soju

Pomarudziłam trochę w relacji z juwenaliów o tym, jak ciężko jest dostać to legendarne owocowe soju w Korei? Cóż, było tak do tego tygodnia. This is where the magic happens

Jeśli tylko nastąpi na coś moda, Koreańczycy wykupują daną rzecz na potęgę. To pewnie specjalna technika marketingowa Lotte… Musiało się wam obić o uszy Honey Butter Chips, okropny smak tak na marginesie, ale teraz kiedy można już je kupić relatywnie łatwo (mimo że w trójpakach z niechcianymi, innymi chipsami), tak obecnie panuje trend owocowego soju, który widzicie w nagłówku. Wszędzie widzę ludzi z tymi butelkami, ale nigdy nie mogłam sama tego znaleźć… Już myślałam, że panuje tu jakaś hegemonia pracowników sklepów i ich znajomych, ale okazało się, że to wszystko jest po prostu kwestią szczęścia.

Moje było ironiczne. W piątek udało mi się wreszcie złapać znajomą, której wiecznie nie ma, bo comeback SHINee, ale była zmęczona, więc stwierdziłam, że jedzenie na wynos, może coś do picia i idziemy do niej do gosiwonu. Naprawdę myślałam, że jedna butelka makgeolli i spadam do akademika, ale jakoś tak przypadkowo „impreza” się rozrosła o innych mieszkańców gosiwonu (zupełnie jak w Polsce, haha). Nikomu się nie chciało ruszać, więc wzięłam kasę od koleżanki i poszłam po kolejne butelki i wtedy to zobaczyłam… pomarańczowe nakrętki… TO SOJU… w Seven Eleven… Tyle że byłam głupia. Nie wiedziałam ile dokładnie kosztuje, bo trzy butelki leżały randomowo w lodówce z jogurtami zamiast na półce z alkoholem, a ja miałam w ręce tylko jakieś 3000 wonów. Stwierdziłam, że wezmę to makgeolli, jak planowałam, a zaraz wrócę z portfelem po soju. ZNIKNĘŁO DOSŁOWNIE W TRZY MINUTY!!!

Nie mogłam przestać przeklinać. Mogłam się tego spodziewać, że jeśli ktokolwiek wejdzie w międzyczasie do tego sklepu, to się rzuci na soju, bo ludzie naprawdę je wykupują jak szaleni. Nie tylko dlatego, że jest taka moda i później trzeba się pochwalić na którymś z SNS, ale w porównaniu do jakiegoś Honey Butter Chips jest ono naprawdę smaczne. Mówi się, że soju jest o połowę słabsze niż wódka, ale tak czy siak nie lubię tego smaku, wykręca gębę. A jeśli popije się je czymś tak jak wódkę, można się tylko szybciej upić, bo soju naprawdę nie pasuje do niczego innego jak tylko do somaeka… Natomiast pomarańczowe soju jest nieco słabsze, 14% a nie 20%, ale smak jest naprawdę wspaniały! W ogóle nie czuje się alkoholu! Byłam wprost zachwycona, kiedy w środę spróbowałam go po raz pierwszy, prosząc kogoś o łyka.

Wracając do piątkowego rozczarowania. Byłam zła na świat, na Koreę i na siebie, bo gdybym tego wcześniej nie widziała, naturalnie nie napaliłabym się tak. Postanowiłam pójść z koleżanką jeszcze tylko do jednego sklepu, głównie po to, żeby się pozłościć po drodze, bo nadzieja na kupienie soju gdzie indziej była mikroskopijna. I oczywiście nie było go w GS. Tyle że ahjussi zdążył się już zapytać, czego szukamy… Odpowiedziałam tylko z grzeczności, ale wtedy powiedział, że sprzeda nam jedną butelkę (bo jesteśmy białe…?) i wyciągnął ją z zaplecza. Nie mogłam temu uwierzyć. Doskonale wiedziałam, że sprzedawcy dawkują soju i wystawiają je na półkę po dwie sztuki, żeby ludzie ciągle do nich przychodzili, ale nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby poprosić o nie na głupią białą turystkę… Smutne jest jednak to, że zdaję sobie sprawę, że drugi raz może się nie udać.

Pomyślałam sobie dzisiaj, że koreańskie techniki marketingowe są niczym teasery w kpopie. Nie wiem tylko, jak długo można to tak ciągnąć… Naprawdę mam nadzieję, że moda minie i będę mogła spokojnie kupić to soju w każdym sklepie, kiedy jego sprzedaż unormuje się na jakimś wysokim poziomie. W innym przypadku… będę chodzić wiecznie poirytowana! Jakoś nie mam za wiele wariacji w pitym alkoholu w Korei, bo wszystko jest drogie lub niedobre (patrz: piwo), więc takie makgeolli i soju to najtańsze opcje, ale jak mam pić samo makgeolli, to powoli robi się nudno.

13 komentarzy dotyczących “Obserwacje w Korei IV – moda na soju

  1. Teraz już z osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że to soju wymiata. Granat też był dobry, ale ta borówka/ jagoda czy co to było zdecydowanie za słodkie

    Polubienie

    • Później też się dorwałam innych smaków, kiedy sunhari spowszedniało ;). Moim ulubionym została brzoskwinia, a blueberry faktycznie, cholernie słodkie. Jak te pudrowe cukierki…

      Polubienie

      • A z napojów bezalkoholowych to próbowałaś np. 식혜 albo 수정과?

        Polubienie

        • Nie, bezalkoholowe to nie moja działka. Wydaje mi się, że chyba piłam 식혜, ale nie jestem pewna, tak więc nie mógł to być smak zapadający mi w pamięć.

          Polubienie

          • Ja miałam okazję próbować tego specyfiku w saunie. Nie powiem, może być. Ale co do tego Cass czy jak się ten koszmarek nazywa to ja nie wiem jak to oni mogą wciskać ludziom z każdej strony tymi reklamami

            Polubienie

  2. jesteś na wymianie? ja jestem bardzo zafascynowana Koreą i myślałam nad tym, żeby rozpocząć drugi kierunek studiów, właśnie koreanistykę. jak było z tobą? co studiujesz? z góry przepraszam, jeśli gdzieś już pojawiły się te informacje, ale na twojego bloga trafiłam zupełnie przypadkowo i jestem ogromnie ciekawa.

    Polubienie

    • Studiuję właśnie koreański.

      Polubienie

      • Na UW? Jakie wrażenia? Ja studiuję prawo, ale zawsze kultura wschodu była moją pasją. Możesz opowiedzieć mi coś więcej o swoich studiach i jak udało ci się wyjechać do Korei?

        Polubienie

        • Na UAM. Kiedy składałam papiery cztery lata temu, wtedy tylko jedna uczelnia w Polsce miała kierunek filologia koreańska…
          Nie chcę marudzić w internecie, bo nie wypada na taki temat, ale ogólnie uważam, że poziom tych studiów nie jest wysoki, chociaż nie mam porównania z żadnymi innymi. Inna sprawa to również to, że zawsze byłam w ogonie, jeśli chodzi o naukę… Jednakże wymiana do Korei to bardzo fajna sprawa, co semestr wyjeżdża 10 osób, więc praktycznie wszyscy studenci mają szansę raz w życiu pojechać w ciągu tych 5 lat… Najwięcej chętnych jest oczywiście na trzecim roku, bo licencjat i niektórzy na tym kończą, ale ja pojechałam na czwartym, a że kolejność jest decydowana wiekiem, to nie dość, że miałam praktycznie zagwarantowany wyjazd, to jeszcze załapałam się do grona 5 osób, które mają akademik za darmo ;).
          Bałam się tego wyjazdu jak cholera i przez długi czas nie chciałam jechać, wręcz zmusiłam się do tego „bo wszyscy jadą”, ale teraz jak tu jestem, nie chcę za bardzo wracać… Pół roku to krótko. Co ja niby tutaj zrobiłam w tym czasie?

          Polubienie

          • Ja studiuję w Warszawie, więc nawet jeśli zdecydowałabym się to w grę wchodzi tylko stolica. Myślałam, że to bardzo wymagające studia. Nie dość, że inny alfabet to wymowa i w ogóle. No cóż, pozory mylą w takim razie, ale chyba jeszcze nie jestem na tyle odważna żeby połączyć prawo z innym kierunkiem.
            Dziękuję za odpowiedź i życzę powodzenia :)
            Na pewno będę odwiedzała bloga regularnie.

            P.S. Prosimy więcej zdjęć z Korei :D

            Polubienie

  3. sumin00

    Cześć. Mam pytanie, na jak długo pojechałaś do Korei?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: