Nie powinnam sobie żartować z epidemii, jaka właśnie panuje w Korei Południowej, ale w rzeczywistości nie taki diabeł straszny, jak go w zachodnich mediach malują…

Po pierwsze muszę powiedzieć, że jestem odcięta od telewizyjnych newsów, a te, które do mnie dochodzą, są po prostu skrawkami. Odnoszę jednak wrażenie, że wszędzie na świecie malują obraz apokalipsy w Seulu, kiedy tak naprawdę da się tutaj żyć…

Dopiero w tym tygodniu zaczął mi się nowy semestr po trzech tygodniach wakacji, ale nie było tak, że uczelnia jakoś specjalnie zadbała o poinformowanie swoich studentów z wymiany o MERSie. Po prostu przyszłam na zajęcia, a nauczycielka udzieliła nam tylko kilku rad. Naprawdę nie jest tak strasznie, żeby uciekać z kraju, ale zauważyłam, że sporo rodziców każe wracać swoim dzieciom i się martwi na zapas…

MERS (Middle East Respiratory Syndrom) to choroba z objawami takimi samymi jak przeziębienie. Nie przejmuję się ilością zmarłych i zakażonych, bo media wyolbrzymiają sytuację. Więcej osób może zginąć w ciągu jednego dnia wskutek wypadków samochodowych, a dodam na marginesie, że Koreańczycy za Chiny Ludowe nie potrafią prowadzić i nikt się tu nie przejmuje pieszymi na pasach.

Największe prawdopodobieństwo zachorowania na MERS mają mężczyźni oraz ludzie z Bliskiego Wschodu czyli stamtąd, skąd pochodzi ta choroba. W każdym razie trzeba być choć trochę ostrożnym, szczególnie w miejscach, gdzie znajduje się dużo ludzi. Dlatego wzmożono kontrolę na lotniskach lub np. idąc na programy muzyczne, ale słyszałam od znajomych, że w rzeczywistości tylko sprawdzają ludziom temperaturę (taaaa, wsadźcie ten sam termometr kilkuset osobom do ucha – złapią pewnie coś innego niż MERSa…).

Sama w obliczu „zagrożenia” zrobiłam tylko tyle, że kupiłam maskę (wyprzedają się jak świeże bułeczki!), której za bardzo nie noszę, bo nie jeżdżę po Seulu oraz sanitizer do rąk. Zresztą co można innego zrobić? Nauczyciele powtarzają nam, że mamy chodzić w maskach, jeśli jesteśmy w zatłoczonych miejscach, ale prawda jest taka, że działają one tylko wtedy, jeśli sam jesteś chory i nie chcesz zarażać innych. Nie zapobiegają niczemu z zewnątrz! Poza tym mamy dobrze jeść, wysypiać się i myć ręce… Innymi słowy robić dokładnie to, co normalni ludzie w normalnych okolicznościach powinni robić, aby nie złapać przeziębienia lub po prostu robić bez żadnego powodu, bo uwierzcie mi, że Koreańczycy nie mają zwyczaju mycia rąk… Dodatkowo odradzają nam natychmiastowego gnania do szpitala, jeśli tylko zauważymy jakieś objawy. Podejrzewam, że jest to przeciwdziałanie panice.

Powiem tak – czuję się w Korei raczej bezpiecznie, chociaż rzeczywiście zaczęłam częściej myśleć o odkażaniu rąk. Nie chcę wam wmawiać, że nic się nie dzieje, ale z drugiej strony wcale nie widuję na ulicach takich legionów zamaskowanych ludzi, jakich widać na zdjęciach w newsach. Wydaje mi się, że zachodnie media przedstawiają sprawę o wiele poważniej niż w samej Korei, bo naprawdę, ciągle tylko słyszę takim tonem przedszkolanki, że mam myć ręce. A to nie jest przecież żaden wysiłek.

10 komentarzy dotyczących “Co z tym MERSem?

  1. Miica rozśmieszyłaś mnie tym termometrem. Temperaturę mierzy się specjalną kamerką na podczerwień. Bardzo często można spotkac takieurządzenie np. na lotniskach, Miałam z tym nie raz do czynienia bo co chwila mamy jakąś epidemię i zwłaszcza nas przylatujących z Azji weryfikują …

    Polubienie

    • Na lotniskach owszem tak jest, ale słyszałam od koleżanki, że jak poszła na program muzyczny, to po prostu wszystkim stojącym w kolejce na wejście po kolei wkładano termometr do ucha. Po taniości.

      Polubienie

  2. Nasunęła mi się jedna myśl: jak to radzi Rysio z Klanu – Myjcie rączki :D haha!
    Tak poza tym moja mams zaczęła się strasznie podniecać tym tematem związanym z MERSem a przecież jesteśmy obie w Polsce. Niemniej jednak przejęła się tym, jakby epidemia miała zapanować nad całym światem.

    Chociaż to prawda, że media wszystko przekoloryzuje, aby tylko napędzić apteki i ludzi, aby kupili coś zapobiegawczego…

    Polubienie

  3. Znaczy w Polsce np niektóre media (Fakty TVN) też tak mówią, że chyba nieco przesadzają w Korei zamykając wszystkie szkoły itp. Choć oczywiście każde zagrożenie jest jednak tym zagrożeniem i te 9 bodaj osób zmarło…

    Mój przyjaciel Koreańczyk też się bardzo martwi tym, co się dzieje, ale on to TVP ogląda, a tam dreszczowiec normalnie jak o tym MERS gadają… Więc zależy to nie tylko od stacji, ale i dziennikarza jak to przedstawi.

    Na razie do epidemii SARS to nawet nie jest daleko – lata świetlne wręcz, ale może takie chuchanie na zimno jest lepsze niż lekceważenie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: