artykuły o dramach

Sense8, Wachowscy, Bae Doo Na i perspektywy

Bae Doo Na może stała się obecną koreańską ikoną Hollywoodu, ale trzeba zauważyć, że cały jej dotychczasowy dorobek w Ameryce zawdzięcza braciom Wachowskim. Od czasów filmu „Atlas chmur” zatrudniają ją notorycznie w swoich kolejnych produkcjach – filmie „Jupiter: Intronizacja” (choć była to bardzo mała rólka) i w serialu Netflix „Sense8” jako część ensemble cast.

Jakkolwiek to nie brzmi, właśnie z powodu jej nazwiska sięgnęłam po te produkcje. Nie jest to zresztą jakaś wyjątkowa sytuacja, ponieważ dosłownie wczoraj obejrzałam „Terminator: Genisys” głównie dla pięciu minut Lee Byung Huna.

Normalnie nie mam cierpliwości do amerykańskich seriali, gdyż nieważne, jak bardzo coś by mi się podobało, kiedy mam czekać na kolejne sezony, po prostu tracę jakiekolwiek zainteresowanie (ostatni taki przypadek – „Orphan Black”). „Sense8” wyszło jak na razie jako jedno-sezonowy serial i nie do końca było wiadomo czy powstaną kolejne serie (wczoraj jednak potwierdzono drugi sezon). Jak dla mnie była to wystarczająca zachęta do obejrzenia go, bo wersja nieoficjalna brzmi: zobaczę serial z Bae Doo Ną i może będę mogła coś napisać. Co więc z tego wyszło?

Ponad dwa lata temu stwierdziłam w tekście po obejrzeniu „Atlasu chmur”, że mój „lokalny patriotyzm” musiał najwyraźniej obrać koreański kierunek, gdyż bardziej się przejmuję gwiazdami Hallyu niż rodakami w Hollywood. Cóż, stwierdziłabym, że tak czy siak Koreańczycy mają większe szanse w amerykańskim przemyśle filmowym, gdyż zawsze znajdzie się jakieś zapotrzebowanie na rolę stereotypowego znawcy kung-fu z Azji… Co mogą zaoferować Polacy? Zagranie gangstera z Rosji, bo akcent podobny?

Tak więc z jednej strony cieszę się, widząc, że Bae Doo Na lub Lee Byung Hun znajdują pracę w Ameryce, ale z drugiej są już z góry wsadzeni do określonej szuflady, a że nie są najmłodsi, za niedługo perspektywy nowych ról mogą się skończyć. Bae Doo Na mogłaby naprawdę wiele skorzystać z przyjaźni z Wachowskimi, nawet jeśli nie należą do najbardziej wpływowych reżyserów, ale powiem wam, że pomimo stania się fans’ favorite, trochę się zawiodłam jej rolą w „Sense8″…

Nie będę w żaden sposób recenzować tego serialu. Mogłabym tylko w ten sposób streścić fabułę – ośmioro ludzi z najróżniejszych zakątków Ziemi okazuje się być połączonych ze sobą nawzajem w ten sposób, że dzielą ze sobą myśli, uczucia, a także umiejętności. Bohaterka grana przez Bae Doo Nę, Sun Bak, jest niechcianą córką chaebola, która bierze na siebie winę za korupcję brata i idzie do więzienia. Jak na razie wszystko brzmi dobrze, co nie? Nie mamy żadnego Neo-Seulu jak w „Atlasie chmur”, ale można nie zauważyć podobieństwa z tym filmem w kwestii dalszego rozwinięcia idei, że wszyscy jesteśmy tymi samymi ludźmi, bez względu na rasę. W „Sense8” akurat pokazano to bardzo dobitnie, wymyślając Sensates oraz hasło „I am We”. Uważam jednak, że rola Bae Doo Ny, tak samo jak Amla Ameena grającego kenijskiego kierowcę, została zmarginalizowana w porównaniu do reszty głównej obsady. Czy to z powodu braku wątków romantycznych dla nich?

Wydało mi się to wręcz śmieszne, że zrobiono z Bae Doo Ny undergroundową bokserkę, która później pożycza innym Sensates swoje umiejętności sztuk walki. W sumie nie mogłabym wymyślić dla niej innego zastosowania, skoro każdy z bohaterów posiada jakąś „specjalizację” (aktorstwo, hakerstwo, obsługa broni itp…), ale sceny trenowania z masterem niczym w jakimś klasztorze Shaolin były dla mnie przesadą.

W drugim sezonie „Sense8” z pewnością jej postać zostanie rozwinięta, jednakże po pierwszej serii byłam nieco rozdarta… Wiecie jak jest.. Tak jak już wspomniałam, kibicuję koreańskim aktorom w amerykańskich produkcjach, ale potem nie mogę przeżyć, kiedy są poddawani stereotypizacji. W sumie czego mogłabym się spodziewać? Chyba powinnam być wdzięczna Wachowskim, że upodobali sobie akurat Bae Doo Nę i kontynuują współpracę z nią, szczególnie kiedy zabierają się ambitnie za próbę pokazania, że wszyscy ludzie są po prostu ludźmi, bez względu na płeć, rasę lub orientację seksualną. Czy otworzy to Koreańczykom drogę do Hollywood? Jakby nie patrzeć, w „Sense8” przewija się całkiem sporo ról cameo w języku angielskim (np. Yoon Yeo Jung, Lee Kyung Young czy Cha In Pyo…), ale równie dobrze możemy pominąć Azjatów i rozwodzić się tak samo nad resztą aktorów, pośród których mamy np. Maxa Riemelta z Niemiec lub Miguela Ángel Silvestre z Hiszpanii w swoim angielsko-języcznym debiucie.

Być może „Sense8” stanie się swego rodzaju furtką i pogłębi perspektywy koreańskich aktorów. Nie potrafiłabym teraz przypomnieć sobie z miejsca, która amerykańska produkcja była kręcona w Korei z udziałem koreańskich aktorów w danej lokalizacji.

0 komentarzy dotyczących “Sense8, Wachowscy, Bae Doo Na i perspektywy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: