Snow Lotus Flower

Snow Lotus FlowerZnane też jako: Snow Lotus, Seol-ryeon’s Story, Lucid Dream, Seolryeonhwa, 설련화

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: romans, fantasy, historyczny, gender bender

Ilość odcinków: 2 x 70 min.

Premiera: 2015

Obsada: Ji Jin Hee, Lee Ji Ah, Ahn Jae Hyun, Choi Min, Seo Ji Hye

.

Krótki format w SBS

SBS czasami dziwnie się zachowuje. Stacja pomimo braku tradycji kręcenia Drama Special niczym KBS lub MBC w przeszłości ze swoim Best Theatre, od paru lat wyskakuje zupełnie znienacka z takimi krótkimi, najczęściej dwuodcinkowymi „Drama Special”, że tak to nazwę. Specjalny do tego slot nie istnieje. Takie produkcje są często zapychaczami ramówki między jedną dłuższą dramą a drugą, ale „Snow Lotus Flower” nie poddaje się w ogóle żadnej zasadzie. Po prostu wyemitowano ten tytuł od razu jeden odcinek po drugim 11 listopada zaraz po „The Village”, które jest normalnie w slocie środowo-czwartkowym.

Dlaczego akurat wtedy? Nie mam pojęcia… Jednak w porównaniu do innych takich krótkich dram SBSu, ta posiada naprawdę znaną obsadę, która mogłaby ponieść na swoich barkach chociażby dramę weekendową. Dodam na marginesie, że pośród podobnych „specjalnych produkcji” SBSu w tym roku mieliśmy także „Life Tracker Lee Jae Goo” z Park Yong Woo i Yoo Sun, „The Ace” z Lee Pil Mo i Seo Min Ji oraz „Run Toward Tomorrow” z Lee Hyun Woo i Ryu Hyun Kyung. Ktoś o tym wiedział?

Ponadczasowa historia

Wracając do „Snow Lotus Flower”. Tyle się dzieje w trakcie tych dwóch odcinków, że spokojnie można by to rozciągnąć na pełną dramę, ale w sumie cieszę się, że jest to tak krótka produkcja. Powodem tego jest jej banalność. Owszem, drama jest romantyczna i w ogóle, ale z pewnością nie jest nowa, ponieważ sprawiła dla mnie wrażenie zbioru sporej ilości wątków z różnych opowiadań, wyglądając przy tym jak stworzona pod chiński rynek…

„Snow Lotus Flower” to drama o transcendentalnej miłości, która pokonuje granice czasu i zostaje wreszcie zrealizowana we współczesności poprzez reinkarnacjach bohaterów z Joseon. Lee Soo Hyuna i Han Yeon Hee nawiedzają te same sny o ich tragicznej miłości z czasów historycznych. Poznają się, kiedy właściciel firmy projektującej gry komputerowe Soo Hyun widzi obraz namalowany przez Yeon Hee, który jest kadrem z ich snu i postanawia koniecznie ją odnaleźć. Yeon Hee wzięła udział w konkursie plastycznym ze swoją siostrzenicą, udając jej zmarłego ojca, dlatego też zostaje zatrudniona w firmie Soo Hyuna jako mężczyzna, ponieważ wciąż musi utrzymać całą tę maskaradę. Jak widzicie, oprócz reinkarnacji i skromnego elementu fantasy mamy nawet gender bender! Soo Hyun oczywiście czuje pociąg do Yeon Hee nawet kiedy jest przebrana za mężczyznę, więc znacie dalszy ciąg historii…

Jednocześnie z wydarzeniami ze współczesności poznajemy również tragiczną historię ze snu głównych bohaterów (bądź też ich poprzedniego życia…), w której Yeon Hee również udawała mężczyznę. Wtedy miała obiecanego narzeczonego Moon Jae, który był najlepszym przyjacielem Soo Hyuna, ale jej zakochanie się w innym szlachcicu i zdrada wywołały jego wielką złość. We współczesności tę rolę przejmuje Seo Ji Hye, grając niechcianą narzeczoną Soo Hyuna, Choi Yoo Ri. Co mogę na ich temat powiedzieć…? Może to, że Ahn Jae Hyun znalazł się wreszcie na właściwym miejscu, grając second leada przy Ji Jin Hee, a nie na odwrót, jak w „Blood”?

Rzeczywista treściwość

Pomimo niepewnych elementów, takich jak Lee Ji Ah lub Ahn Jae Hyun właśnie, „Snow Lotus Flower” może się pochwalić całkiem niezłym poziomem aktorstwa. Drama była wciągająca, ale naprawdę trzeba by było być mocno nieudolnym, żeby sprawić, aby zaledwie dwa odcinki wiały nudą. Jak wspomniałam wcześniej, „Snow Lotus Flower” to tak właściwie skondensowanie fabuły, z której można by wyciągnąć całą dramę. Jest trochę humoru i dziwnych sytuacji z powodu udawania przez Yeon Hee mężczyznę, rozdarcie głównego bohatera z jej powodu, dużo melodramatu i nawet przy tym wszystkim znalazło się miejsce dla czarnych charakterów czyli second leadów mających swoje pięć minut przy próbie zniszczenia związku głównych bohaterów. Zachowanie Choi Yoo Ri zdecydowanie było żywcem wyjęte z jakiegoś makjangu, ale w tak małej ilości nie zdążyło podziałać mi na nerwy.

Zresztą na co mam się złościć, kiedy „Snow Lotus Flower” to taka typowa drama? Jestem przyzwyczajona do tego. Choć nie zobaczyłam niczego nowego, nie miałam żadnych oczekiwań, które mogłyby się przyczynić do jakiegoś rozczarowania. Podkreśliłabym jako zaletę wykonanie techniczne tej dramy, ale niestety zdążono zmordować jedną i tę samą balladę wielokrotnie w trakcie zaledwie dwóch odcinków. Kolejna cecha „typowej koreańskiej dramy”, co nie? Tak więc jeśli w ogóle lubicie takie oglądać, nie szukając w nich oryginalności, obejrzenie „Snow Lotus Flower” z pewnością nie zaszkodzi.

Ocena:

Fabuła – 6/10

Kwestie techniczne – 6/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 7/10

Średnia – 6,5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s