My Beautiful Bride

My Beautiful BrideZnane też jako: Areumdaun Naui Sinbu, 아름다운 나의 신부

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: thriller, sensacyjny, gangsterski

Ilość odcinków: 16 x 70 min.

Premiera: 2015

Obsada: Kim Moo Yeol, Lee Shi Young, Go Sung Hee, Park Hae Jun, Ryu Seung Soo, Lee El, Jo Han Chul, Lee Seung Yeon, Kim Bo Yeon, Lee Jae Yong, Son Jong Hak, Park Hyun Woo, Lee Sun Ah, Yoon Jin Ho, Shim Min, Choi Byung Mo

.

Powrót mistrza

Scenarzysta Yoo Sung Yeol napisał wcześniej genialne „Heartless City” – dramę uniwersalnie chwaloną, ale która nie zdobyła żadnego większego sukcesu poza uznaniem krytyków właśnie. Cieszę się, że dano mu drugą szansę napisania „My Beautiful Bride”, ale znowu nie obiło się to szerszym echem, będąc właściwie jedną z najmniej popularnych dram OCN. Ale za to jaką dobrą!

Yoo Sung Yeol może nie przygotowywał jej kilka lat, tak jak wspomniane „Heartless City”, ale mimo to wyraźnie czuć, że gangsterski gatunek to jego żywioł. Szkoda tylko, że trudno jest cokolwiek osiągnąć w tym gatunku, próbując napisać serię telewizyjną… Ograniczenia koreańskiej telewizji są spore, a z drugiej strony jeden film to pewnie za mało dla niego. Żałuję, że „My Beautiful Bride” nie dostało ratingu „od 19 lat” jak „Bad Guys”, bo być może wtedy zobaczyłabym jeszcze bardziej mroczne ujęcie gangsterskiego półświatka, ale w sumie było to „tylko” dające wyraźny kontrast tło dla najważniejszego elementu tej dramy – melodramatu i czystej, niewinnej miłości. Brzmi ckliwie? Akurat w przypadku „My Beautiful Bride” można wybaczyć temu oklepanemu w koreańskich dramach motywowi, gdyż został zrobiony ze smakiem.

Jedna misja

Głównie założenie „My Beautiful Bride” jest w moim mniemaniu iście hollywoodzkie, ale tym razem nie oznacza to „epickości” i rozmachu, ale po prostu oklepany motyw wielu filmów sensacyjnych. Tytułową panną młodą jest Yoon Joo Young, która pewnego dnia znika bez śladu, a jej zrozpaczony narzeczony Kim Do Hyung postanawia ją odnaleźć za wszelką cenę. Oczywiście wiąże się to z odkryciem stojącej za nią przeszłości, bo „nic nie jest takie, jak się wydaje” (co za filmowy frazes!). W tym przypadku zniknięcie bohaterki zbiegło się z wyjściem z więzienia gangstera, którego podłożyła policji, kiedy była hostessą, ale w „My Beautiful Bride” nie mamy do czynienia ze „zwykłymi gangsterami”… Tutaj czarnymi charakterami jest organizacja Cieni, która zajmuje się wyciąganiem dla lichwiarzy zaległych długów stamtąd, skąd nie ma pieniędzy – parają się zatem m.in. handlem ludzi…

Kim Do Hyung jest takim zwykłym, może nadzwyczaj sztywnym pracownikiem banku, ale kiedy bohater takiego pokroju rzuca się w pościg, naturalnie wychodzi na wierzch także jego ukryta przeszłość. Tak więc podobnie jak w tych wszystkich filmach główny bohater jest byłym wojskowym, którego umiejętności nie zardzewiały i wprawiają w zdumienie wszystkich, którzy lekceważą „zwykłego” pracownika pod krawatem. Oczywiście policja również odgrywa ważną rolę w tej dramie – drugą główną bohaterką jest policjantka Cha Yoon Mi, która poczuwa się odpowiedzialna za Joo Young, ponieważ to za jej namową stała się ona kretem w organizacji.

Do Hyung nie jest w ogóle zainteresowany aresztowaniem Cieni. Chce tylko odnaleźć swoją narzeczoną, co szybko mogłoby się stać nudne i powtarzalne, jednakże „My Beautiful Bride” wbrew pozorom jest o wiele bardziej złożoną dramą, która dotyka zaledwie czubka góry lodowej, jakim jest światek przestępczy. I właśnie to jest w niej najlepsze – główny bohater nie ma tylko jednego villaina do pokonania. On walczy z wiatrakami, ale w sumie chciałby tylko uratować ukochaną i znaleźć miejsce, w którym mogliby razem żyć w spokoju. Żadnego pokonywania zła i stawiania się bohaterem.

Dużo niedocenienia

Wydaje mi się, że „My Beautiful Bride” jest pierwszą dramą OCNu, której fabuła nie jest epizodyczna, nie mówiąc już o ilości szesnastu odcinków… Przyznam, że byłoby nawet lepiej, gdyby drama była bardziej skondensowana, gdyż nie jest to lekka produkcja do obejrzenia na raz, a tak, przy krótszej długości, byłoby jeszcze bardziej intensywnie, bo prawdę mówiąc, odcinek odcinkowi nierówny. Bez zaskoczenia w sumie.

Widać wyraźny podział fabuły na swego rodzaju „rozdziały”. Najbardziej zapadł mi w pamięć ten pierwszy, ale to dlatego, że było wtedy najwięcej niewiadomych, a główny bohater był nawet podejrzany, co było świetnym zwrotem akcji. Jednak o świetności scenariusza „My Beautiful Bride” świadczą nie tylko umiejętność utrzymania napięcia i wpisujący się w mój gust gatunek… Powtarzające się retrospekcje za każdym razem były wzbogacane o dodatkowe szczegóły, które mogły całkowicie zmienić punkt widzenia. Poza tym nie mogę wyjść z podziwu, że używając melodramatu jako wymówki, scenarzysta Yoo Sung Yeol po raz kolejny zanurzył się w gangsterskim świecie, który jest o wiele bardziej skomplikowany niż ci wszyscy nieco komiczni gangsterzy z nożami i bejsbolami w koreańskich filmach, które często są przy tym komediami. Trącił olbrzymi temat, obrazując go bardzo realistycznie, wręcz naturalistycznie, bez sztucznych happy endingów i nadziei, że jeden człowiek może zgładzić całą mafię. Zresztą podobnie wyglądało to w „Heartless City” – pokonało się jednego bossa, zaraz inny korzystał z okazji, zabierał jego miejsce i tak bez końca. Mistrzostwem jest to, że w sumie nie przedstawiono tego świata z wielkimi szczegółami, ale i tak widz mógł odnieść wrażenie, że jest wręcz przeciwnie i stoi dopiero na progu.

Dlaczego zatem nie dałam najwyższej oceny za fabułę? Taki kaprys. Gdyby wyjąć wątek romantyczny Do Hyunga i Joo Young z kontekstu, jest on ckliwy i mało prawdopodobny. Nie był moją ulubioną częścią dramy, jednakże zdawał egzamin, ponieważ balansował przygnębiający obraz przestępczości.

Jeśli już jesteśmy przy wadach „My Beautiful Bride”, właściwie prawie ich nie ma. Drama jest znakomita pod względem technicznym i mówię dosłownie o wszystkim – reżyserii, zdjęciach, oświetleniu, montażu, choreografii walk, muzyce. Gdyby wskazać mimowolnie najsłabszy element, byłoby to aktorstwo, ale mamy dość ciekawą sytuację. Lee Shi Young i Go Sung Hee, dwa słabe ogniwa, bardzo dobrze wykonują swoje role (zaskakująco) i absolutnie nie są ciężarem, ale po prostu nie mogą przeskoczyć pewnego poziomu i stać się dużo lepsze niż rzeczywiście są. A to akurat kiepskawe aktorki… Bardzo pozytywnie zaskakują w „My Beautiful Bride”, ale wciąż nie są to wyżyny aktorstwa. Kim Moo Yeol z kolei potrafi ponieść wszystko na swoich barkach w bardzo wymagającej fizycznie i emocjonalnie roli, ale jednocześnie zdaje się nie zabierać świat reflektorów dla siebie. Jest głównym bohaterem tej dramy i emocjonalną kotwicą, ale zarazem nie takim „Głównym Bohaterem”, wokół którego wszystko się kręci. Wtapia się w tło, kiedy trzeba. Trochę jak Jang Hyuk w sageukach.

„My Beautiful Bride” jest bez wątpienia jedną z najlepszych dram roku i zarazem jedną z najbardziej niedocenianych, patrząc na relatywny brak szumu wokół niej. Mam tylko nadzieję, że scenarzysta Yoo Sung Yeol otrzyma jeszcze szansę napisania czegoś, ponieważ jest na tyle dobry i do tego charakterystyczny, że stoi u mnie obok Park Kyung Soo („The Chaser”, „Empire of Gold”, „Punch”).

Ocena:

Fabuła – 9/10

Kwestie techniczne – 10/10

Aktorstwo – 7/10

Wartość rozrywki – 9/10

Średnia – 8,75/10

Reklamy

4 myśli nt. „My Beautiful Bride”

  1. MBB to z pewnością nap4rawdę dobra drama, ale kilka odcinków ocierało się jednak o niedorzeczność. Rozumiem, że główny to jakiś megamistrz sztuk walki, który przeszedł szkolenie w najbardziej elitarnej jednostce wojskowej, ale on tu Supermana wręcz zgrywał momentami…

    Kolejny mankament to fabuła. Mnie ta „miłość” DH do tej mimozy wkurzała – trzeba powiedzieć sobie wprost, że DH ma coś poprzestawiane w mózgu, że życie ryzykował za taką… bez urazy dziewuchę… Boli też mocne niewykorzystanie postaci Lee Si Young. Była na początku, potem dostawała scenę na odcinek, i wróciła w większej ilości scen pod koniec. A podobno to najbardziej istotna postać dramy do Do Hyungu…

    No i aktorsko Go Sung Hee TRAGEDIA momentami ogromna…

    Na ogromny plus reżyseria, muzyka, świetny Kim Moo Yeol i parę drugoplanówek (Ryu Sung Soo, czy też Lee El).

    Drama dobra, ale do Cruel City jej sporo brakuje. Dlatego też u mnie ocena na twój przelicznik to jakieś 7,25/ 10 XD

    Polubienie

  2. Jak dla mnie jedna z gorszych dram OCN.
    Wymęczyłam się przy niej strasznie . Za dużo absurdalnych sytuacji.
    A główny bohater strasznie nijaki w ogóle nie interesował mnie jego los i czy uda mu się znaleźć narzeczoną.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s