Koncert Dok2 + The Quiett w Berlinie!

Hasło poprzedniego dnia brzmi: MUFUCKA I’M FLEXIN’!

Prawie rok temu byłam na urodzinowym koncercie Dok2, w tym zresztą poszerza tę trasę na inne kraje azjatyckie, ale jeszcze przed marcem zdążyli wcisnąć z Quiettem europejską mini-trasę. Londyn i Paryż to takie oczywiste wybory, a ja nie mam kasy na samolot ani cierpliwości do busa. Ale nagle dołączyli Berlin… JAK MOGŁAM POMINĄĆ TAKĄ SZANSĘ KONCERTU 1LLIONAIRE, SKORO TO PRAWIE RZUT BERETEM?

12341603_931494166930780_7312113410719043558_n

Koncert odbył się w niedzielę 21 stycznia, więc zrobił się z tego weekendowy wypad. Zasada numer jeden muzycznego turysty – nie bądź lamą i pozwiedzaj coś zamiast tylko pójść na koncert i uciec do domu. Tak właśnie zrobiłyśmy, mimo że przez cały czas lał deszcz, a ja nie posiadałam ani parasola, ani kaptura w kurtce. Shoutout dla ekipy, która ze mną pojechała – Kindiemonster, u której pewnie na dniach też przeczytacie relację, @zionntea, z którą byłam rok temu w Seulu i która znowu zajęła się robieniem fancamów, zdjęć i gifów, które wam pokazuję, niegdyś częstej komentatorki 콧언니 oraz jej współlokatorki~!

Bilety były do kupienia gdzieś w grudniu i dosłownie rzuciłam się na nie podobnie jak Kindiemonster, ponieważ można było wykupić również opcję Meet & Greet. Udało nam się dorwać takie bilety dla całej piątki. Była to bułka z masłem w porównaniu do koncertów w Korei, na które bilety stają się wykupione w jakieś 3 sekundy – sama kupowałam dwa dla dziewczyn, które były tego dnia zajęte, kilka godzin po otwarciu sprzedaży i to jeszcze przez telefon, jadąc pociągiem do domu na święta. Chyba do dnia koncertu były jeszcze jakieś dostępne, a strona organizatorów, Cult of Ya, informowała, że wybiera się jakieś ponad 300 osób. Mniej niż do Londynu, ale to miasto zapowiedziano jakie pierwsze, więc pewnie najwięksi fani rzucili się tam w pierwszej kolejności…

Nie powiem, im bliżej było wyjazdu, tym gorzej się nakręcałyśmy, ponieważ docierały do nas relacje o tym, jaka beznadziejna była organizacja w Paryżu. Jednak potem cały koncert przeszedł moje oczekiwania… Stałyśmy w kolejce do wejścia może jakieś półtorej godziny. Ci z biletami na Meet & Greet byli wpuszczani o 19, reszta godzinę później, kiedy zaczynały się już supporty, a sami 1llionaire mieli zacząć po 21. Ile wyszło z tego spotkania? Długo fantazjowałam na jego temat… Wyobrażałam sobie powitanie grupki w jakimś pokoju lub podchodzenie do nich w kolejce. Nie wiedziałam, jak się zachowam i co powiem na ich widok… Zakładałam, że będę zbyt spięta, żeby zrobić cokolwiek.

W rzeczywistości wyglądało to tak, że The Quiett i Dok2 stali w przejściu między szatnią a dancefloorem w klubie i taśmowo robili sobie zdjęcia ze wszystkimi. Trzeba było tylko podać telefon lub aparat fotografowi, ale widząc, jak to wszystko szybko szło, wiedziałam, że moje zdjęcie będzie tragedią. Wyglądałam fatalnie od stania na deszczu, coś tam wymamrotałam do nich pod nosem w stylu „dzień dobry”, reflektor dosłownie mnie oślepił, jestem niefotogeniczna, jeśli chodzi o pojedyncze zdjęcia z zaskoczenia i w dodatku te knypy były jeszcze niższe niż zakładałam, więc bardzo starałam się zgarbić, żeby to jakoś zniwelować… Pomysł wzięcia ich pod pachy wydał mi się zbyt ryzykowny, hahaha. Jednak awkward zdjęcie z cieniem Dok2 i moim ulubionym The Quiettem jest bezcennym wspomnieniem!

12765653_979441345436358_1733158022_o

Byłam tak przerażona tym pół minuty stania przy nich, że olałam Dok2, odwróciłam się na pożegnanie w stronę Q i wypaliłam, że jest przystojny. Miał nieodgadnioną minę. Skinął głową, ale mógł pomyśleć albo że to nic nowego, albo że moje słownictwo koreańskie nie jest wyszukane, albo że „o jezu, ta wielka biała dziewczyna patrzy na mnie dziwnie z góry”. Zazdroszczę koleżankom, które mają ładniejsze zdjęcia i są mniejszymi plackami ode mnie…

Do koncertu zostały niecałe dwie godziny, ale naturalnie wszyscy zaczęli zajmować miejsce pod mikroskopijną sceną w równie małym klubie. Na moje oko było jakieś 20-30 m2 głównej powierzchni, a miało się tam zmieścić ponad 300 ludzi… Jakieś grupki zajęły sobie miejsce również na piętrze, ale jednak nie ma jak ta mała przestrzeń dla lepszego widoku ludzi na scenie. Widzicie zdjęcie w nagłówku (oczywiście autorstwa @zionntea)? Tak „daleko” znajdowałyśmy się na samym początku, ale jak zawsze udało nam się przesunąć do przodu, aż w najlepszym momencie dzieliło nas od raperów 1,5m lub jeden rząd ludzi, aby dosięgnąć i przybić piątkę. Też bym była dumna, gdybym była autorką tego zdjęcia i gifa:

l5dGx0e

Widzicie jak blisko udało nam się przesunąć?! To chyba sukces życiowy, a tak bardzo się ekscytowałyśmy, kiedy rok temu dzieliły nas 4 metry od Beenzino na wybiegu…

Wypadałoby powiedzieć kilka słów o supportach. ponieważ wzbudziły mieszane uczucia. Najdłużej grała niemiecka DJka koreańskiego pochodzenia, Peggy Gou, jednak house i elektronika w jej wykonaniu byłyby spoko w klubie, w którym siedzisz, sączysz drinki i ewentualnie się bujasz, ale hip-hopowy tłum był znudzony i stał nieruchomo. Zaczęliśmy się ruszać dopiero wtedy, kiedy pałeczkę przejął inny DJ i puścił kilka hiciorków w stylu Rae Sremmurd – No Type lub Fetty Wap – Trap Queen (nienawidzę tej piosenki, ale rozbujała).

Uważam, że Illustrious One był trochę zbyt ambitnym wyborem na support, a słyszałam, że jako jedyny miał się pojawić we wszystkich czterech miastach razem z 1llionaire. Jego elektroniczne podkłady były naprawdę interesujące, ale nie jest to muzyka to zabawy. Tę zapewnili Kana i Mavie z Kornkreis Mafia. Nikt ich nie znał, ale naprawdę porwali tłum. W życiu nie słyszałam niemieckiego trap-rapu, ale ich energia (a szczególnie kilka razy wychodzącego na scenę DJa) była zaraźliwa. Szkoda tylko, że na Soundcloudzie nie można znaleźć piosenek, które wykonywali. Idealnie pasowali do 1llionaire, również rapując o meduzach Versace, hahahahaha.

Dok2 i The Quiett weszli na scenę, przeciskając się przez tłum. Zazdroszczę ludziom po boku. Zaczęli od My Life, ale prawdę mówiąc basy oraz wrzaski ludzi były tak głośne, że często trudno było poznać, która piosenka właśnie się zaczyna, póki nie słyszało się pierwszych wersów. Na fancamach wcale tego tak nie słychać…

Ludzie potrafili skandować cały refren YGGR (to wcale nie takie trudne!), ale pierwszą piosenką, która naprawdę rozkręciła tłum, było oczywiście 2 Chainz & Rollies.

Dodać do tego Profile i YGGR właśnie, a mamy zestaw trzech największych hitów 1llionaire jeden po drugim.

Profile jest piosenką Beenzino, ale tylko dwóch przyjechało do Europy, tak więc trzeba było się zadowolić tylko nagraniem jego głosu. W niektórych piosenkach go pomijali, w innych nie, mając najwyraźniej chwilę nad odpoczynek. Wykonali nawet cover Always Awake, co było niezłą odskocznią od zwykle gangsterskiego stylu Dok2 i Q. Niestety nie mamy nagrania tego występu.

Przewidywalnie setlista składała się z utworów z ostatnich albumów – „Multillionaire” Dok2, „1 Life 2 Live” Quietta i „11:11” 1llionaire Records. Smaczkiem był najnowszy singiel Dok2 – Future Flame.

Stałym elementem każdego koncertu 1llionaire jest oblewanie widowni wodą podczas I’m ILL, tak więc wyszłam z koncertu jeszcze gorzej wyglądając niż przed nim, bo oprócz mokrych włosów miałam też mokre ciuchy i cały makijaż mi spłynął – uroki stania półtorej metra od sceny… Nie spodziewałam się jednak usłyszeć Hotter Than Summer, Come Here od Masta Wu, L4L z „SMTM3” czy Mr. Independent 2. Słyszałam je na urodzinowym koncercie Dok2, ale jakoś tak zakładałam, że mimo wszystko najwięcej piosenek będzie z „1 Life 2 Live” i „Multillionaire”.

Bisem były piosenki Just Music – Don (oryginalnie od Vasco) oraz cover Rain Showers, na którym oczywiście polały się kolejne butelki wody, w końcu tytuł zobowiązuje… A czym się kończy każdy ostatni koncert 1llionaire? Oczywiście kolejnym wykonaniem YGGR! Tym razem w całości, razem z partią Beenzino.

Jakby nie patrzeć, koncert Dok2 i The Quietta w Berlinie był krótki, bo trwał chyba niespełna półtorej godziny. Nie ma jednak na co narzekać, gdyż nie było czasu na odpoczynek – nie wykonywali wolnych piosenek i bez przerwy kazali trzymać ręce w górę oraz wrzeszczeć.

Bardzo podobał mi się tłum, który doskonale z nimi współpracował i nie raczej nie miałam przed sobą żadnej irytującej osoby, która stałaby jak kłoda. Szczerze mówiąc, zakładałam się zjawi się dużo „młodocianych” fanek kpopu, które powoli przerzucają się na hip-hop z powodu mody, ale nie ma co generalizować. Zjawiło się mnóstwo ludzi różnych narodowości i całkiem sporo mężczyzn. Mam nadzieję, że byliśmy najlepszą widownią w Berlinie. Na marginesie, dzisiaj właśnie odbywa się koncert w Madrycie…

Chciałabym podziękować @zionntea za pozwolenie na użycie jej materiałów.

Reklamy

Jedna myśl nt. „Koncert Dok2 + The Quiett w Berlinie!”

  1. EJ HASEŁ BYŁO WIELE! A CO Z ‚WOW’?! CO Z ‚BABYLOOOOOOON’?

    A tak poważnie, nic dodać nic ująć, atmosfera super, najlepsza impreza na jakiej kiedykolwiek byłam, publika dała radę, chłopaczki chyba też zadowolone, nic tylko przyjeżdżać do Berlina częściej! (w końcu mamy jeszcze parę atrakcji do obskoczenia lol)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s