Moorim School

Gościnna recenzja autorstwa Kindiemonster.

Moorim SchoolZnane też jako: Murim School, Martial Arts School, Murimhakgyo, 무림학교

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: szkolny, fantasy, sztuki walki

Ilość odcinków: 16 x 70 min

Premiera: 2016

Obsada: Lee Hyun Woo, Seo Ye Ji, Hongbin (VIXX), Jung Yoo Jin, Alexander, Han Geun Sub, Park Shin Woo, POP, Z.Hera, Shannon, Han Jong Young, Shin Hyun Jun, Jung Kwang, Jung Hee Tee, Kan Min Yeon, Daniel Lindemann, Sam Okyere, Dongwan (Shinhwa), Shin Sung Woo, Nan Nan, Lee Moon Shik, Hong Ji Min, Lee Bum Soo, Hwang In Young

.

Czy można wyrosnąć ze szkolnych dram?

Można. W szczególności jeśli swoją przygodę z koreańskimi dramami zaczynało się od takich tytułów, jak „To The Beautiful You” czy „Boys Over Flowers”, gdzie głównym wątkiem była szkoła. Z upływem lat i doświadczeń w nowych (zdecydowanie lepszych) gatunkach widzi się wady takich naiwnych produkcji. Jednak czasami tak mam, że potrzebuję wśród k-dram prawdziwego odmóżdżacza, przy którym teoretycznie chciałabym odpocząć od akcji lub obyczajowych, a tym samym ciężkich pod względem psychologicznym tytułów. Poniekąd chciałam też sprawdzić czy dramy o sztukach walki i zmyślonych z powietrza szkołach jeszcze mnie kręcą. W przypadku „Sassy Go Go” poczułam sentyment, jakbym powróciła do czasów liceum, gdzie razem z grupą uczniów i nauczycielami wyjeżdżamy na wycieczkę klasową. Jednocześnie był tam humor, wyraźny motyw przyjaźni i łamiący serce trójkąt miłosny. Z kolei „Moorim Shi..School” jak z początku mnie w pewien sposób bawiło, tak z biegiem kolejnych odcinków miałam dosyć i tym samym zamierzałam porzucić ten tytuł bezapelacyjnie. Poza tym połączenie szkoły z elementami fantasy i sztuk walk nie brzmi obiecująco a jedynie wróży coś tandetnego, zwłaszcza że produkcja nie posiada wystarczającego budżetu na efekty specjalne i choreografie walk. Plotki o powstałym nieporozumieniu odnośnie kosztów między KBS a firmą produkcyjną JS Pictures wyszły na jaw, a z planowanych 20 odcinków drama skróciła się do 16. To jest chyba wystarczający powód, prawda?

Dawno, dawno temu w zapieczętowanym lesie była sobie Szkoła Moorim…

„Moorim School” jest skierowane głównie do młodych odbiorców. Fabuła dramy ma miejsce w obecnych czasach i opiera się na specjalnej, ukrytej w lesie szkole, w której nieliczni uczą się sztuk walk, a jednocześnie skupiają się na lekcjach uczących pokory, honoru oraz przetrwania. Jednak nie od początku należy do niej Yoon Shi Woo (Lee Hyun Woo), który jeszcze jako idol musi zmierzyć się ze swoim wewnętrznym lękiem przed traumatyczną przeszłością. Strach związany z przerażającymi urywkami wspomnień sprawia, że niespodziewanie głuchnie i musi przerwać swoją karierę piosenkarza. Z powodu wiążących się ze sobą okoliczności poznaje bogatego i rozpieszczonego Wang Chi Anga (Hongbin z boysbandu VIXX), z którym od samego początku depczą sobie po piętach oraz jego największą fankę – Hwang Sun Ah (Jung Yoo Jin). Po czasie dołącza do nich pracowita i pełna pokory Shim Soon Deok (Seo Ye Ji), w której zadurza się Chi Ang, nazywając ją swoją Ariel (przyp. uratowała go, kiedy się topił). Okazuje się, że wszyscy mają związek z tajemniczą szkołą, do której „chiński” syn prezesa oraz upadły idol nastolatek muszą pójść z własnych powodów.

Moorim School1

Kiedy znajdują się w lesie, poznają wielką moc szkoły Moorim, którą można dostrzec jedynie za pomocą pieczęci. Niespodziewanie Shi Woo i Chi Ang otwierają wrota bramy, a drzewa rozsuwają się na boki (te efekty specjalne, wow…), aby ukazać im drogę do szkoły. Na miejscu wita ich dyrektor budynku, nauczyciele i mało liczna grupka uczniów Moorim. Od tamtej pory muszą udowodnić wszystkim, że nadają się do tego miejsca. Z tego powodu zostają wysłani na swoją pierwszą misję, w której uczą się współpracy, przetrwania w trudnych warunkach i własnej samodyscypliny.

W międzyczasie dwójka męskich bohaterów powoli zbliża się do siebie, uczęszcza na przeróżne zajęcia, niekoniecznie związane tylko ze sztukami walki (przecież gotowanie też ma związek z przetrwaniem, …prawda?) i zaprzyjaźnia się z pozostałymi uczniami szkoły (no, może nie wszystkimi…). Nie wszystko jednak jest takie kolorowe. Shi Woo wciąż dokucza przeszywający ból w skroniach oraz tymczasowa głuchota. Chi Ang chce na siłę udowodnić ojcu, że jest najlepszy i z biegiem kolejnych odcinków bohaterowie łączą w całość traumatyczne wspomnienia wraz z dorosłymi, którzy mają wiele wspólnego z ich przeszłością.

Moorim School2

Przyjaciele czy wrogowie?

Zazwyczaj jest tak, że dwójka młodych bohaterów lubi się wzajemnie, dopóki nie stanie pomiędzy nimi dziewczyna, w której oboje się zakochają. Tak jest w przypadku również tej dramy. Chi Ang naiwnie i jednostronnie darzy uczuciem Soon Deok, która uratowała go przed utopieniem. Natomiast wątek miłosny z Shi Woo wychodzi naturalnie i bez pośpiechu, dzięki czemu widzowie otrzymują element romansu w podwojonej ilości, widzianej jednocześnie z różnych perspektyw. Zazdrość przedstawiona przez postać Hongbina jest aż nadto przesadzona, ale mimo mojego osobistego poirytowania jego charakterem dobrze ukazał, jak bardzo rozpieszczony i dziecinny jest Chi Ang. Sam członek VIXX nie zagrał aż tak tragicznie, czego się zawsze spodziewam po gwiazdkach kpopu, choć najbardziej pamiętam jego wybałuszone oczy. W przypadku Lee Hyun Woo jest mi potwornie przykro, że nie dostaje poważniejszych propozycji, a jego role ograniczają się jedynie do ukazywania swojej ładnej buzi. Co z tego, że posiada główną rolę w dramie, skoro współczynnik oglądalności tego serialu zdobywa w statystykach legendarnie niskie noty, prawda?

Moorim School3

Nie tylko miłość do tej samej dziewczyny dzieli tę dwójkę. Do tego dochodzi jeszcze rywalizacja w egzaminach szkolnych i turniejach sztuk walki, gdzie na wygranej najbardziej zależy Wang Chi Angowi. Przypomniało mi to poniekąd wątek burzliwej przyjaźni Naruto z Sasuke. Ich kłótnie z początku dramy wyglądają dość zabawnie, a z powodu otrzymywanych kar zaskakująco przybliżają się do siebie. Jednak wraz z upływem odcinków to wszystko staje się strasznie męczące przez wzgląd na upór i niedojrzałość syna „chińskiego” chaebola. Podobny problem jest z uczniem granym przez Alexandra (eks-członek boysbandu U-KISS), dla którego wszyscy uczniowie Moorim są słabeuszami, a zwłaszcza nowa dwójka studentów.

Moorim School4

Sympatyczne bohaterki z jajami

Nie bierzcie tego zbyt dosłownie! Muszę podkreślić, że jednym z niewielu pozytywnych akcentów stanowią bohaterki „Moorim School”. Główne dziewczęce postacie na szczęście nie posiadały żadnego konfliktu ani tym bardziej nie kłóciły się o chłopaków. Ponadto, jeśli przychodziło niebezpieczeństwo, nie wahały się i stawały otwarcie do walki. Z jednej strony były niezależne, ale też nie robiły z siebie ofiar losu, z drugiej zaś pozostawały dziewczęce, choć daleko im było do księżniczek. Pozostałe żeńskie second leady (Z.Hera czy Shannon) były podobne, choć ich marna gra aktorska była mocno widoczna.

Niby specjalna szkoła, ale Hogwart to jednak nie jest…

Aby zobaczyć wejście szkoły, potrzeba specjalnej pieczęci – to już wiemy, jednak pomimo opisu dramy załączenie gatunku fantasy było lekką przesadą. Przez większość serialu nie należy spodziewać się fajerwerków, wystrzeliwanych z rąk ognistych hadoukenów czy lewitowania. Zdecydowanie nie jest to Harry Potter, ale trenowaniem sztuk walk też bym tego nie nazwała. Element fantasy ogranicza się jedynie do skumulowania energii ki i przeprowadzania jej po całym ciele tak, aby odepchnąć atak swojego przeciwnika. Być może dobrze, że bohaterowie nie mają nadprzyrodzonych mocy, ponieważ musiałoby to liczyć się z dobrymi efektami specjalnymi, a na to, jak wiemy, nie pozwala ograniczony budżet produkcji.

Moorim School5

Mimo wszystko najbardziej brakowało mi elementów walk wręcz czy treningów z kijami/mieczami. Zajęcia z gotowania były totalną bzdurą, podobnie jak bal, wyglądający jak studniówka, na którym przeprowadzono ostatni etap egzaminu. Ćwiczenia na wieszaku lub zajęcia z medytacji osobiście mnie śmieszyły, ale mimo wszystko chciałam więcej wątków wewnątrz szkoły niż poza nią, kiedy dochodziły dorosłe postacie, a z każdą dramat chwilą stawał się co raz większy, poważniejszy i absurdalny..

Międzynarodowy element w Moorim – egzotyka w koreańskiej dramie?

Zapewne, ci, którzy oglądali talk show z jTBC „Abnormal Summit”, kojarzą Sama Okyere czy Daniela Lindemanna. Zaskoczył mnie ich spory udział w „Moorim School” i choć mieli rolę nauczycieli, to często można było zobaczyć ich na ekranie. W większości stanowili wątek komediowy, który twórcy upychali gdziekolwiek, aby złagodzić ogólny dramat serialu.

Moorim School6

Pozostali uczniowie (pochodzenia angielskiego, francuskiego, chińskiego lub tajskiego) odgrywają bardzo niewielkie znaczenie, ale ze względu na to, że głównym miejscem akcji jest szkoła, sprawują rolę zapełniania tła, od czasu do czasu otrzymując jakieś koreańskie, chińskie lub angielskie kwestie do mówienia. Ponadto w związku z tym, że ojciec Chi Anga zajmuje się biznesem w Chinach, jego prawą ręką oraz ochroniarzem-asystentką jest „Chinka” (grana przez koreańską aktorkę) znająca się na sztukach walki. Jej urodę musieli podkreślić mocnym makijażem, aby wyglądała na totalnie złą postać. Ostatecznie taka multikulturowość podobała mi się i nie szczypała w oczy w przeciwieństwie do innych dram, w których randomowo zmuszają Koreańczyków do angielskich kwestii.

Kpop w soundtracku

Muzyka do ścieżki dźwiękowej „Moorim School” jest (chcąc, nie chcąc) wyrazista ze względu na to, że w większości są to kpopowe piosenki. Obecność VIXX nie była żadnym zaskoczeniem, a ich chwytliwą, dubstepową piosenkę Alive słyszałam niemalże w każdym momencie dramy. Drugi utwór z ich udziałem to King i nie różni się niczym od tego, co tworzą normalnie – taka tam dramatyczna, wręcz teatralna melodia z tanecznym bitem. Trzeci w kolejności (When I See You) jest typową balladą, a wykonaniem zajął się Ken. Osobiście spodobało mi się Run w wykonaniu początkującego Ha Sunga, a Fire pasowało idealnie do momentów walk. Ballada One Thing, którą zaśpiewał Lee Hyun Woo, była totalnym rozczarowaniem, zwłaszcza po tym, jak przed emisją dramy wydał wraz z Louie (Geeks) dość interesujący hip-hopowy kawałek Your Face.

Taka manga na ekranie…

Zachowania postaci było czasami tak przejaskrawione, że miałam wrażenie, że oglądam jakąś telewizyjną wersję mangi shounen (brakowało jeszcze, aby dali randomowe, tandetne high-kicki). Z pewnością głównym powodem było słabe aktorstwo (sceny z wymuszonym śmiechem antybohaterów)… Na szczęście ograniczono się wyłącznie do sztywnego humoru, który często w istocie nie śmieszył. Elementy fanserwisu nie mogły zostać pominięte i z uśmieszkiem przyglądałam się scenom bromance’u Shi Woo i Chi Anga, a zwłaszcza tej, w której wychodzili z łazienki bez koszulek (ach~ moja słabość do absów). Zajęcia w szkole Moorim były często bez sensu, ale pomimo mojej krytyki chciałam, aby było ich więcej. To tak, jak z pierwszymi trzema częściami HP, gdzie akcja rozgrywała się głównie w Hogwarcie. Myślę, że o wiele lepiej poradziło sobie z tym „Dream High”. Cheesy stuff był nieodłącznym elementem w romantycznych wątkach, ale zabrakło jakoś większej odwagi między postaciami. Jedyne, czego nie można im było zarzucić, to wall-kissy, ponieważ nie było ich!

Rozumiem brak funduszy na efekty specjalne, ale w pewnych kwestiach mogliby się bardziej postarać, szczególnie jeśli nie wymagają one zbyt dużej kwoty pieniędzy. Nie zapomnę sceny, kiedy jedna postać spadła ze skały, a druga trzymała ją. Scenę nakręcono w tak tandetny sposób, że widać było gołym okiem, że postacie stoją a obraz jest przekręcony… Takich momentów było znacznie więcej w „Moorim School”.

Reasumując, „Moorim Shi…School” nie bez przyczyny posiadało najmniejszy wskaźnik oglądalności wśród koreańskiej publiczności. Byłam pewna, że Koreańczycy uwielbiają dramy z idolami, a jednak głównie liczą się z tematyką serialu, która, nie ukrywajmy, w tym przypadku była mocno przestarzała. Fabuła trzymała się poniekąd kupy, ale ostatecznie uznałabym ją za mało ważną. Podobnie odniosłabym się do sztucznie wytwarzanej dramaturgii, która rosła z miarą zbliżania się do zakończenia dramy. Ponadto sceny były w większości przegadane, przez co godzina odcinka strasznie się dłużyła i nie ukrywam, że dosłownie zasypiałam w pewnych momentach. Z początku czerpałam z tego tytułu zabawę, ale ostatecznie znudziłam się i wymęczyłam ostatni odcinek. Jeśli drama trwałaby 20 odcinków, jak było w planie, to nie mam zielonego pojęcia, co nakręciliby w tych 4 dodatkowych odcinkach. Prawdopodobnie kolejne 5-minutowe przybliżenia na piękną, młodą twarz Hyun Woo w platynowych włosach?

Ocena:

Fabuła – 3/10

Kwestie techniczne – 2/10

Aktorstwo – 3/10

Wartość rozrywki – 2/10

Średnia – 2,5/10

Reklamy

4 myśli nt. „Moorim School”

  1. Z treścią recenzji się zgadzam w 99% ale oceny są przesadzone i nijak się mają do tego co opisano.
    3/10, 2/10, 1-2/10, 2/10 to i tak zawyżone.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s