Koreańska szkoła plakatu…? Raczej jej brak!

Już kiedyś pisałam w nieistniejącym obecnie segmencie 뭐대해 o tendencjach KBSu do powielania tych samych schematów plakatów… Postanowiłam bardziej się w to zagłębić, odkąd tylko natrafiłam na artykuł o najlepszych amerykańskich plakatach filmowych z zeszłego roku. Komentarze pod nim (przetłumaczone na Netizenbuzz) były dobitne – w Korei wystarczy wkleić twarze głównej obsady i po sprawie.

Oto plakaty uwzględnione w tamtym artykule:

Osobiście podejrzewam, że „artystyczne plakaty” w przypadku koreańskich filmów lub dram spotkałyby się pewnie z uznaniem, ale nie przyciągnęłyby widzów, będąc zbyt metaforyczne lub niejasne. You Who Came From The StarsW końcu gdzie jak nie w Korei mamy jeden z największych kultów celebrytów? To oczywiste, że w pierwszej kolejności wybierają, co obejrzeć, ze względu na obsadę! Dlatego nie trzeba się nawet wysilać, wystarczy po prostu zrobić kilka zdjęć głównych aktorów na białym tle, a potem dowolnie ze sobą skleić i przyozdobić, jak np. w bardzo rozczarowującym głównym plakacie do hitowej dramy „You Who Came From The Stars”.

Umieszczenie głównych aktorów w pewnych pozycjach lub na jakimś tle to koreański standard. Jednak chciałabym podkreślić dwie tendencje, których wprost nie znoszę. Po pierwsze są to wielogłowe plakaty, które „ozdabiają” przeważnie melodramaty. Jest to nieoryginalne i bardzo leniwe, patrząc ile już podobnych powstało.

Zauważcie, że główny bohater zawsze patrzy na wprost! Co gorsza, kiedy dokopałam się do strony internetowej jednych z projektantów takich plakatów i materiałów promocyjnych, okazuje się, że w Korei można mieć jeszcze całkiem fajne pomysły, ale potem zleceniodawca i tak wybiera te najbardziej bezpieczne. Oto przypadek proponowanych plakatów do dramy „Full Sun”, które zostały odrzucone na rzecz wielogłowego potworka umieszczonego powyżej:

Drugim rodzajem plakatów, na które nie mogę już patrzeć, to czteroczęściowe, symetryczne kompilacje dwojga głównych bohaterów i dwojga second leadów. Kiedy widzi się ich większą ilość razem, staje się to niemalże histeryczne…

Plakaty filmowe z reguły wcale nie są lepsze, chociaż skupiam się dzisiaj głównie na dramach. Podam zatem tylko kilka przykładów. Time RenegadePo pierwsze muszę przyznać, że bodźcem do zabrania się za ten temat właśnie teraz było wielkie rozczarowanie, jakim stał się dla mnie plakat nadchodzącego filmu „Time Renegade”. Jest on po prostu złożony z trzech innych plakatów poszczególnych bohaterów, co za kreatywność! Przecież widząc coś takiego, wcale nie byłabym zainteresowana filmem, gdybym nie znała i nie lubiła aktorów!

Drugim beznadziejnym przypadkiem jest plakat do grudniowego hitu The HimalayasThe Himalayas”, który po prostu przedstawia twarz Hwang Jung Mina. Mogłabym to zaakceptować jako teaser poster lub character poster, ale tak ma wyglądać main poster?! Co on w ogóle mówi o filmie oprócz tego, że gra w nim bardzo popularny aktor?

Kreatywność w kwestii plakatów filmowych jest tak samo zabijana, jak w przypadku dramowych… Dla przykładu pierwotny plakat „Helpless” odsłaniający plecy Kim Min Hee został zakazany i zastąpiony typową składanką głównych aktorów grających w filmie, choć znalazł przynajmniej zastosowanie jako oficjalny plakat międzynarodowy.

Podobnie na koreański plakat filmu „Inside Men” został wybrany znajomy, trzyczęściowy panel, natomiast oficjalnym międzynarodowym jest ten z dymem. Żałuję, że wyrzucono trzecią wersję, która była moim zdaniem najciekawsza.

Wracając jednak do dram. Być może zbytnia kreatywność nie jest pożądana, ponieważ nie można uciec od artystycznych wpływów? Było wiele przypadków, w których internauci wskazali na wielkie podobieństwo pierwszych plakatów do innych, istniejących już. Producenci „Big Man” początkowo zaprezentowali dwa plakaty, które zostały porównane do serialu „Dr. House” i filmu „Bliżej”, dlatego zostały zastąpione wielogłowym standardem, który załączyłam na początku tekstu.

Innymi przykładami są plakat „Tazza”, który zniknął z obiegu, plakaty do „Spy”, które pozostały oraz koncept teaserowych posterów do „Discovery of Romance”:

Kolejne banały w koreańskim projektowaniu plakatów to kiepskie użycie photoshopa czyli wklejenie osobno sfotografowanych aktorów na sztuczne tło…

…a także brak oryginalności jeśli chodzi o określone gatunki dram. Plakaty weekendowych i codziennych produkcji familijnych to nadmiar szerokiej obsady na jednym obrazku, sztuczna wesołość i jeszcze więcej photoshopa…

…a w przypadku dram medycznych najczęściej widzimy obsadę na tle sali operacyjnej, bo gdzieżby inaczej?

Jednak wypadałoby dla balansu wskazać też dobre plakaty, jakie można znaleźć przy koreańskich dramach, prawda? Jest to oczywiście kwestia gustu, ale nie mam nic przeciwko używaniu kadrów.

Osobiście najbardziej podobają mi się te z silną paletą kolorów:

Powiedziałabym, że te są przykładami na prosty, efektywny pomysł, który dobrze koresponduje z treścią dramy:

W prostocie i kolorze mistrzostwem były też materiały promocyjne do filmu „The Beauty Inside”:

Tak więc jakie jest wasze zdanie na temat domniemanej „koreańskiej szkoły plakatu”? Jest to coś, nad czym można dyskutować, czy jednak uważacie, że plakat jak plakat, nie ma nad czym się rozdrabniać? Czy w ogóle mają one wpływ na to czy wyczekujecie danej dramy? Dla mnie akurat ładny plakat podnosi oczekiwania wobec premiery…

Reklamy