Pierwsze wrażenie rapujących babć?

Pamiętacie moją zapowiedź variety show „Hip-Hop Tribe”, które jest nowym raperskim surivival show, ale z kobietami w starszym wieku? Po trzech obejrzanych odcinkach muszę z przykrością stwierdzić, że to nie jest żadna parodia i program bierze siebie jak najbardziej poważnie, ale mimo wszystko jTBC stworzyło miłą odskocznię od tego całego przeklinania, sztucznych dramatów i rzucania się do gardeł znanych z Mnetu…

Chciałam przedstawić swoje pierwsze wrażenia dot. „Hip-Hop Tribe” już po pierwszym odcinku, ale właściwie nie było o czym pisać. Minął on na przedstawieniu wszystkich uczestników, a ja chowałam się z zażenowania niczym występujący w nim raperzy, kiedy uczestniczki musiały wykonać przygotowaną przez siebie wcześniej piosenkę (były to takie hiciorki jak SSENUNNI od Jessi, Rhythm Ta od iKON lub Loner od Outsidera…).

„Hip-Hop Tribe” jest kolejnym z tych konkursowych programów, w których uczestnicy rywalizują o nagrodę (w tym wypadku pierścionek z diamentem). Jednak najpierw trzeba było się dobrać w pary, aby zacząć pracować nad swoim występem… Na przestrzeni prawie dwóch pierwszych odcinków najpierw raperzy (MC Sniper, P-Type, Lil Boi, Dindin, Jooheon z Monsta X, Cheetah oraz Hanhae i KittiB jako tandem) wystąpili ze swoimi piosenkami, aby „babcie” mogły ich poznać, a potem same uczestniczki zrobiły to samo, aby oni mogli się przekonać o ich raperskim potencjale. Z początku było kiepsko i cierpiałam na ciężki przypadek second-hand embarassment, patrząc na te „raperskie” próby, więc więcej przewijałam niż rzeczywiście oglądałam. Raperzy mieli ocenić, która była najlepsza, bo według tej kolejności uczestniczki wybierały z kim chcą pracować. Na szczęście raperzy nie mogli im odmówić (mimo że później musieli zdradzić, z kim chcieli najbardziej wylądować w parze), więc obyło się bez niepotrzebnych dramatów, choć wprowadzono zasadę, że jedna uczestniczka zostanie bez partnera przez jakiś czas i będzie się musiała sama przygotowywać, póki nie spotka się z dziką kartą, raperem-niespodzianką. Był to akurat Sleepy z duetu Untouchable, więc nikt interesujący moim zdaniem.

Tak więc oto pary (grupy), które wywiązały się przy pierwszym występie-misji:

  • aktorka Moon Hee Kyung i MC Sniper (który chciał pracować z Yang Hee Kyung)
  • aktorka Yang Hee Kyung i P-Type (który chciał pracować z Moon Hee Kyung)
  • śpiewaczka tradycyjna Lee Young Im i Dindin (którzy jako jedyni wybrali siebie nawzajem)
  • aktorka Kim Young Ok i Jooheon (najstarsza babcia i maknae – ponad 50 lat różnicy!)
  • emerytowana aktorka Lee Kyung Jin i team Hanhae + KittiB
  • raperka z SMTM4 Choi Byung Joo i Cheetah
  • aktorka Lee Yong Nyeo i Lil Boi

…a przerażająca instruktorka fitnessu Yeom Jung In została sama, póki nie dołączył do niej Sleepy, jak wspomniałam.

Hip-Hop Tribe

Kilka razy zostało to podkreślone – istnieją w „Hip-Hop Tribe” pewnie nierówności, kiedy część uczestniczek ma muzyczne korzenie, a inne absolutnie nie i jest to dla nich jeszcze większe wyzwanie. Naprawdę mogłaby z tego wyjść świetna parodia tych wszystkich programów typu „SMTM” i „Unpretty Rapstar”, gdyby oprzeć na tej podstawie humor, ale zrobiło się z „Hip-Hop Tribe” coś w stylu wielkiej nadziei lub ostatniej rzeczy do osiągnięcia przed śmiercią. Jest to „ładna” idea stojąca za programem, ale chyba nie sprawi, że będzie on popularny…

W każdym razie widać ogromny kontrast między faworytkami, a uczestniczkami, które uczą się wszystkiego od podstaw. Lee Kyung Jin poszła na aktorską emeryturę z powodu raka, z którego wyszła, ale odbiło się to na tym, że naprawdę nie wyrabia głosem. Mamy zatem jeden element, który zawsze będzie budził litość. Kim Young Ok jako najstarsza uczestniczka zawsze będzie wzbudzać zainteresowanie i wiele rzeczy zostanie jej wybaczone (jak występ z Jooheonem, który był bardziej aktorskim skitem niż rzeczywistym rapowaniem).

Natomiast to najmłodsza (około 50-letnia) Moon Hee Kyung przejawia największy talent, będąc sensacją tego programu… Trudno mówić o „prawdziwym hip-hopie” patrząc na występy w „Hip-Hop Tribe” (wraz z trzecim odcinkiem skończyła się ich pierwsza runda), ale ona akurat jest najbliżej wydania prawdziwego singla i już rapuje lepiej niż niejedna idolka z girlsbandu. Naturalnie wygrała tę rundę z MC Sniperem:

Moją faworytką była chyba Lee Young Im z Dindinem, o którym tak naprawdę nie wiem nic poza tym, że był w „STMT2”. Jej powodem występu w „Hip-Hop Tribe” jest propagowanie koreańskiej muzyki tradycyjnej, czym się zajmuje na co dzień, więc myślę, że może to dać ciekawe efekty z rapem.

Będę oglądać dalej ten program, bo jestem ciekawa, jak bardzo mogą się rozwinąć jego uczestniczki i czy będą w stanie wykonać prawdziwy rap, a nie tylko wykrzykiwanie i wokalizę. Chociaż powinno chodzić w tym wszystkim o zabawę, prawda?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s