MZnane też jako:

Na podstawie: pomysł oryginalny

Gatunek: horror

Ilość odcinków: 10 x 45 min.

Premiera: 1994

Obsada: Shim Eun Ha, Kim Ji Soo, Yang Jung Ah, Lee Chang Hun, Kim Hyung Il, Lee Young Hoo

.

Nie śmiać się z klasyku gatunku!

„M” jest dramą, która ze swoją ponad pięćdziesięcioprocentową oglądalnością wciąż znajduje się w pierwszej dwudziestce najchętniej oglądanych dram w historii. Od razu przykuła moją uwagę, kiedy dawno temu po raz pierwszy poznałam takie rankingi, bo jest krótka i… horror?!

Tak, „M” jest horrorem i nawet jeśli wcale niestrasznym jak na dzisiejsze standardy, to z pewnością dwadzieścia lat temu było zupełnie inaczej. Mogliście to zresztą zobaczyć w „Answer 1994”, gdzie bohaterowie oglądali tę dramę i nawet znalazła się parodia tych zielonych oczu głównej bohaterki, ówczesnego szczytu efektów specjalnych:

Sięgnęłam po „M”, ponieważ uwielbiam lata 80. i 90., uwielbiam kicz i chciałam poczuć taką łezkę w oku, widząc „znakomite” efekty specjalne. Wierzyłam, że będzie to doznanie pokroju oglądania „Poltergeista” po latach, który jest obecnie po prostu śmieszny, choć jako dziecko bałam się przez niego iść sama do łazienki. Dostałam dokładnie to, czego chciałam – śmiesznej fabuły, wymyślnych efektów specjalnych, kiczu zarówno tematycznego, jak i aktorskiego, ale także przekonałam się, jak dokładnie wyglądał początek legendy Shim Eun Ha – dyskusyjnie jednej z największych koreańskich gwiazd lat 90.

Multitasking prawie jak w dzisiejszych czasach

Shim Eun Ha przeszła dość szybko na aktorską emeryturę, ale w mniej niż dziesięć lat pozostawiła po sobie trzy dramy z ogromną oglądalnością („The Last Match”, „M”, „Trap of Youth”), dwa kultowe filmy („Christmas in August”, „Tell Me Something”) i mnóstwo nagród dla najlepszej aktorki, w tym Daesanga od SBSu. „M” nazywa się przełomową dla niej dramą, mimo że wcześniej na początku tego samego roku zagrała obiekt uczuć Jang Dong Guna w „The Last Match” jako swoją pierwszą główną rolę. Tutaj jednak nie ma wątpliwości, kto gra pierwsze skrzypce i kto właściwie jest jedyną osobą, która prezentuje porządny poziom gry aktorskiej…

Główna bohaterka „M” to Park Mari – można powiedzieć, że dziewczyna idealna, chociaż czuje się zaniedbywana przez ojca i macochę i od zawsze działy się wokół niej dziwne rzeczy… Ma swojego „chłopaka” Ji Seoka, oppę z sąsiedztwa, który czeka, aż skończy liceum, a także dwie wierne przyjaciółki Eun Hee i Ye Ji, które również się zakochały w Ji Seoku, ale wcale nie zniszczyło to ich przyjaźni, bo go odstąpiły. Tak więc pierwszy odcinek domniemanego horroru to wręcz sielanka. Do czasu, ponieważ kiedy dziewczyny wyjeżdżają razem na wakacje, jacyś mężczyźni włamują im się w nocy do domu. Nieprzytomna, bo zrzucona ze schodów Mari nagle się budzi wraz z nadprzyrodzonymi mocami i zabija ich, a potem wpada w śpiączkę. Zostaje wysłana do USA na eksperymentalne leczenie i wraca po ośmiu latach jako zupełnie inna osoba – chłodna lekarka Kim Joo Ri, która jest przybraną córką dr Prohma, który ją leczył.

Joo Ri nie pamięta nic ze swojego życia jako Mari, tak więc Shim Eun Ha wciela się w jednej krótkiej dramie w dwie kompletnie inne postacie – typową, dobroduszną i swego rodzaju femme fatale, prawie w jak tych wszystkich modnych ostatnio dramach o mnogich osobowościach. To jednak nie wszystko – okazuje się, że egzystuje w jej ciele jeszcze trzecia postać, tytułowe M. Jest on źródłem nadprzyrodzonych mocy Mari, która ma zdolności telekinezy lub potrafi zarazić śmiertelnym wirusem. M to cząsteczki pamięci nienarodzonego dziecka, które wniknęły i połączyły się z Mari, kiedy ona sama jako płód miała zostać usunięta przy aborcji, ale M nie dopuścił do tego i przy okazji spowodował śmierć jej matki. M nie ma własnego ciała, chociaż posiada męską osobowość i pragnie się zemścić na własnych rodzicach, którzy go zabili, ale przy okazji krzywdzi również wszystkich innych, którzy mieli jakikolwiek związek z aborcjami.

Lalki w brzuchu i gnijący ludzie

Swój wielki sukces „M” zawdzięcza kontrowersyjnej fabule. Mamy pompatyczną narrację o codziennie nienarodzonych, ale już zabijanych dzieciach, która pojawia się jakieś dwa razy, powtarzając te same słowa, a towarzyszy mu obraz kościelnej ambony. Ciekawe jakie teraz wzbudziłoby to reakcje? Pamiętając, że „M” jest dramą z 1994 roku, kiedy specjalnymi horror-produkcjami na wakacje (tzw. 납량 특집 드라마) były co najwyżej kolejne części „Hometown of Legends”, antologii podań o duchach, Gumiho i innych folklorystycznych potworach, jest to szalenie oryginalna drama. Trzeba przyznać, że nawet w dzisiejszych czasach jest kreatywna, mimo że często popada w śmieszność. Jednak ja miałam przy tym wielki ubaw.

Scenarzysta Lee Hong Goo ma na koncie kilka dziwnych dram, które obecnie wyszły z mody – „Star” (MBC 1996) o kosmicie, który opętuje ludzkie ciała lub „RNA” (KBS 2000), w którym w wyniku eksperymentów medycznych Bae Doo Na zyskuje podobne moce, co Shim Eun Ha w „M”. Pomysły to on ma oryginalne, chociaż tak naprawdę mało konkretnych rzeczy dzieje się w „M”. Najpierw dr Prohm próbuje zdobyć moc M dla siebie (po co i w jaki niby sposób – nie mam pojęcia), co go oczywiście zabija, a potem resztę fabuły można streścić do nawoływania innych bohaterów, żeby Mari się opamiętała, ale M bawi się ich życiami, jak mu się żywnie podoba.

Właściwie to oglądałam to tylko od jednej strasznej sceny do drugiej, będąc ciekawa, co jeszcze wymyślą. Poziom efektów specjalnych był niski, ale w sumie wszystkie koreańskie dramy z lat 90. wyglądają na lata 70., mimo że paradoksalnie ich jakość produkcji jest wyższa niż na początku lat 00. Przekonajcie się sami, co was może czekać, jeśli sięgnięcie po „M”:

Nie ma lepszej rekomendacji dla tej dramy! Trudno jest rozpatrywać „M” pod kątem jakichkolwiek wartości, dlatego sprawa jest prosta – jeśli lubicie oldskul, kicz kina klasy B i macie do tego dystans, ta drama jest koreańską „perełką”.

Ocena:

Fabuła – 7/10

Kwestie techniczne – 7/10

Aktorstwo – 6/10

Wartość rozrywki – 8/10

Średnia – 7/10

Reklamy

Written by Miica

Była studentka filologii koreańskiej, wielka fanka koreańskiego kina i dram.

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s